Top książek 2020 | najlepsze książki jakie przeczytałam w 2020 roku

Jestem żywym dowodem na to, że powrót do blogowania nie jest łatwy. Już na początku roku jestem na bakier ze swoimi noworocznymi postanowieniami, ale liczę na to, że z czasem dojdę do dawnej wprawy. Opóźnienia w publikacji sprawiły, że zrezygnowałam z tekstu o romantycznych historiach na Walentynki i nie tylko (bez obaw, zebrany materiał, miejmy nadzieję, przyda się na przyszłość), ale są takie materiały, których nie umiem i chyba nawet nie chcę pominąć. A zestawienie najlepszych książek, jakie przeczytałam w zeszłym roku jest jednym z nich - nawet jeżeli wchodzimy już w końcówkę pierwszego kwartału 2021 roku. Jeżeli czytaliście post, w którym opowiadałam co nieco o moim czytelniczym 2020 roku (TUTAJ możecie do niego wrócić), wiecie że czytałam dużo i że, w dużej mierze, były to pozycje które sprostały moim oczekiwaniom i wspominam je pozytywnie. Jest jednak kilka tytułów, które wyróżniły się na tle pozostałych - powieści, do których wracam myślami; i które poruszyły we mnie jakąś czułą strunę. Wybrałam taką złotą piątkę i siedem tytułów, które dodatkowo chciałabym wyróżnić. A że to prawdziwy misz-masz-gatunkowy mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie jakąś inspiracje do dalszej lektury.

TOP KSIĄŻEK 2020 ROKU


Z PIASKU I POPIOŁU, AMY HARMON | Wszystkie książki, które pojawią się w dzisiejszym poście są na swój sposób wyjątkowe i ciężko byłoby mi uszeregować poszczególne tytuły od najlepszej-najlepszej do najgorszej-najlepszej. Ale gdybym miała wskazać tylko jedną książkę roku 2020 to bez zawahania wybrałabym właśnie powieść Amy Harmon. I to wcale nie dlatego że obiektywnie jest to najlepsza historia z tego zestawienia - zdaję sobie bowiem sprawę z jej mankamentów i tego, że nie jest to na tyle uniwersalna opowieść by przypaść do gustu każdemu. Żadna inna powieść nie wzbudziła we mnie jednak w 2020 roku tylu emocji i wzruszeń, co historia włoskiej Żydówki i młodego księdza rozgrywająca się na tle II wojny światowej. Widzicie, bardzo długo żyłam w przeświadczeniu, że „wyrosłam" z tego rodzaju opowieści tj. historii osadzonych na tle pewnych wydarzeń historycznych, ale skupionych w dużej mierze na wątku miłosnym, a Amy Harmon pokazała mi, że jednak nie do końca. „Z piasku i popiołu" to przepiękna opowieść o miłości, ludzkim cierpieniu i drobnych oznakach dobra w obliczu wojny. Taka powieść, która siedziała w mojej głowie nawet kiedy akurat zajmowałam się czymś zupełnie innym. Powtarzam, wiem że nie przypadnie ona do gustu każdemu czytelnikowi, ale moim zdaniem warto dać jej szansę.

WIERZYLIŚMY JAK NIKT, REBECCA MAKKAI | Odnoszę dziwne wrażenie, że powieść Rebeki Makkai to taki tytuł, który nikomu nie trzeba przedstawiać - swego czasu było o nim głośno zarówno wśród miłośników literatury pięknej, jak i osób, które zazwyczaj od niej stronią; wychwalana przez liczne grono w świecie książkowej blogosfery; i przyrównywana do „Małego życia" Hanyii Yanagihary. Byłabym naprawdę zaskoczona gdyby ktoś z Was powiedział, że zetknął się z tym tytułem dopiero teraz, czytając te słowa. Ale to powieść, o której wspomina się nie bez powodu. Rebecca Makkai w „Wierzyliśmy jak nikt" opowiada historie, która porusza czytelników. Powieść o przyjaźni, stracie, przemijaniu i życiu w cieniu przeszłości, a wszystko to osadzone w realiach lat 80, kiedy żniwo zbiera epidemia AIDS. Rozumiem skąd porównania do wspomnianej już Hanyii Yanagihary - choćby ze względu na grupę młodych, wkraczających w dorosłość mężczyzn w centrum fabuły - ale powieść Makkai wydaje mi się bardziej uniwersalna. Nawet jeżeli na co dzień sięgacie raczej po literaturę typowo rozrywkową, warto dać temu tytułowi szansę. Lekkość języka autorki i ogromna dawka emocji sprawia, że w moim odczuciu do dobry punkt wyjścia, dla rozpoczęcia przygody z literaturą piękną.

BRITT-MARIE TU BYŁA, FREDRIK BACKMAN | Nie wiem czy pamiętacie, ale Fredrik Backman już raz podbił moje serducho - w ubiegłym roku, swoją powieścią „Mężczyzna imieniem Ove" - a teraz zrobił to po raz drugi i chyba powoli utrwala pozycję w moim prywatnym rankingu ukochanych autorów. Owszem, gdybym chciała się do czegoś przyczepić, mogłabym zarzucić mu pewną wtórność - Fredrik Backman rzeczywiście powiela pewne motywy ze swoich powieści, choćby pewne cechy głównej postaci, ale prawdę mówiąc zupełnie mi to nie przeszkadza. Podoba mi się sposób, w jaki autor buduje swoich bohaterów - odziewając je w pewien pancerz, a potem powoli, pojedynczymi scenami pokazując nam w nim kolejne dziury. Podoba mi się, że pisze o postaciach w dojrzalszym wieku i pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę. I podoba mi się, że to taka słodko-gorzka opowieść, w której sporo kwestii wydaje się poruszonych gdzieś między wierszami i w której dopiero z czasem rozumiemy pewne rzeczy. Dla mnie „Britt-Marie tu była" to doskonała powieść  o życiu w poczuciu winy; o samotności; i o tym jak ważna jest pasja. Z jednej strony nie mogę się doczekać czym następnym razem oczaruje mnie autor, a z drugiej - obawiam się momentu, w którym przeczytam już wszystkie wydane w Polsce powieści i będę musiała długo czekać na kolejne. Ale jeśli Wy jeszcze nie znacie pióra Fredrika Backmana, koniecznie dajcie mu szansę.

VICIOUS. NIKCZEMNI, V. E. SCHWAB | Sięgnęłam po „Vicious" trochę z przekory, bo prawdę powiedziawszy nie byłam przekonana czy jest to lektura, która przypadnie mi do gustu. Znałam twórczość V. E. Schwab z innych powieści i chociaż miło spędziłam przy nich czas, nie utkwiły mi jakoś szczególnie w pamięci. Mam też mieszane relacje z wątkami związanymi z supermocami w utworach kultury - przepadam za kinem Marvela i mam słabość do postaci Wonder Woman z DC, ale poza tym nieszczególnie jest to coś, co budzi moje zainteresowanie. A tu proszę! Taka niespodzianka! Zarówno „Vicous", jak i „Vengeful" to powieści przy których prawdopodobnie bawiłam się najlepiej podczas całego ubiegłego roku.  V. E. Schwab stworzyła historię kompletną - taką, za którą stoi fantastyczny pomysł, dopracowany warsztat i świetni, zapadający w pamięci bohaterowie, z których każdy posiada jakąś ciemną, mroczną stronę. Opowieść o ambicji, zazdrości, pragnieniu życia i szaleństwie. Wiem, że ostatnio przewija się sporo głosów, które uznają V. E. Schwab za autorkę przereklamowaną i niesłusznie tak głośno promowaną w internetowym środowisku, ale osobiście absolutnie się z tym poglądem nie zgadzam. Zresztą, wychodzę z założenia, że zawsze warto wyrobić sobie własną opinię na dany temat!

TIPPI I JA, SARAH CROSSAN | Topkę książek 2020 roku zamyka powieść Sarah Crossan poświęcona tematyce bliźniąt syjamskich tj. „Tippi i ja". Podobnie jak w przypadku niektórych wymienionych powyżej pozycji, podejrzewam, że jeżeli śledzicie innych twórców w książkowej blogosferze, ten tytuł obił się już Wam o uszy. Był taki moment w 2020 roku, kiedy o tej pozycji było bardzo głośno choćby dzięki opinii Nikoli z kanału Doktor book. Ale jest to rozgłos absolutnie zasłużony. Teoretycznie powieść Sarah Crossan została skierowana do nieco młodszego czytelnika, ale to ten przypadek, gdy mogę ją Wam polecić niezależnie od Waszego wieku. Napisana wierszem historia bliźniaczek syjamskich ma tak uniwersalny wydźwięk, że dosłownie każdy powinien wynieść z niej coś z lektury. To opowieść, która stanowi swego rodzaju lekcję tolerancji - pokazuje zupełnie odmienną perspektywę i zwraca uwagę na pewne istotne kwestię. Przyznaję, że od czasu, kiedy sama skończyłam lekturę wcisnęłam ten tytuł dwóm najważniejszym osobom w moim życiu - Mamutkowi i Pannie M. i obie podzielały moje zdanie, a posiadają one niemal całkowicie odmienne gusta czytelnicze. 

KSIĄŻKOWE WYRÓŻNIENIA


Tak jak wspomniałam już na samym wstępie, nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności żeby poza tą złotą piątkę nie wyróżnić jeszcze kilka tytułów. Dzięki pracy w bibliotece i potrzebie rozeznania się chociaż trochę we współczesnej literaturze dziecięcej, zakochałam się na nowo w książkach skierowanych do tych młodszych czytelników. Marta Kisiel w odsłonie dla małych miłośników słowa pisanego jest jednym z moich absolutnych odkryć. <MAŁE LICHO I TAJEMNICA NIEBOŻĄTKA> to taka historia, którą teraz w ciemno wciskam wszystkim Milusińskim. Marta Kisiel stworzyła niesamowicie ciepłą, przepełnioną humorem opowieść, która niesie z sobą mnóstwo mądrości. Pisze o tym że nie ma nic złego w byciu innym i nieco dziwnym; o ogromnej sile przyjaźni; i o tym jak ważne jest okazywanie uczuć bliskim osobom. I jest tak urocza! Drugim z moich faworytów jeśli mowa o literaturze dla dzieci jest pan Szczygielski. Seria o Majce jego autorstwa to ten typ literatury, w którym sama zaczytywałam się będąc dzieciakiem, ale to pozycją <TEATR NIEWIDZIALNYCH DZIECI> absolutnie podbił moje serducho. Dla mnie jest to doskonały przykład na to, że doskonały przykład na to, że w rzeczywistości literatura dziecięca nie zna granic wiekowych. To opowieść pełna wzruszeń - zwłaszcza w chwilach, gdy poznajemy losy poszczególnych mieszkańców domu dziecka; ale też ogromnej dawki humoru. Szczygielski ma niesamowity talent do tego by w przekonujący sposób przybliżać świat oczami dziecka, ale też zachwycać dorosłego czytelnika. Jeżeli jednym z Waszych postanowień na 2021 rok jest czytanie literatury dziecięcej, śmiało sięgnijcie po któryś z tych tytułów.

Koniec 2020 roku to z kolei mój zachwyt twórczością Anety Jadowskiej. Dawno temu czytałam pierwszy tom Heksalogii o Dorze Wilk, ale potem jakoś nigdy nie było mi po drodze z jej powieściami, a teraz wiem, że chciałabym nadrobić te zaległości. <CUD MIÓD MALINA. KRONIKA RODZINY KOŹLAKÓW>, bo właśnie po ten tytuł sięgnęłam z polecenia mojej koleżanki z pracy, to taka pozycja, która posłużyła mi jako eliksir na zły humor. Fantastyczny (i to w podwójnym znaczeniu tego słowa, bo posiadający elementy gatunku, ale też po prostu cudowny) zbiór opowiadań o kobiecym rodzie wiedźm to pozycja przepełniona humorem, przepełniona w duchu girl power. Jak tylko upatrzę jakąś promocje zaopatrzę się we własny egzemplarz żeby móc sobie wrócić do lektury w stosownym momencie (bo podkradłam ten tytuł z pracy zanim ustawiła się po niego kolejka), a już to powinno Wam wiele powiedzieć. Kolejna pozycja o której wspomnę to również taki sentymentalny powrót do autorki, której twórczość już była mi znana. Mowa o K. A. Tucker i jej powieści <ZOSTAŃ ZE MNĄ>. To taka ciepła, romantyczna opowieść, osadzona w klimacie Alaski; momentami zabawna, a momentami chwytająca za serducho. Nie jest może szczególnie oryginalna, ale autorka wie w jaki sposób pisać o relacjach między bohaterami, zwłaszcza tych romantycznych (zdecydowanie czuć chemię między Callą a Jonahem!) i troszczy się o tło dla całej opowieści (świetni bohaterowie drugoplanowi i wspomniana sceneria Alaski). I dlatego to jedna z najlepszych historii jeśli chodzi o romans, jaką miałam okazję czytać w ostatnich latach!

Ostatni segment wyróżnionych tytułów to historie związane w mniejszym, bądź większym stopniu z okresem II wojny światowej. Wspomniana pozycja Amy Harmon otworzyła chyba w moim serduchu jakąś furtkę dla tego rodzaju opowieści i niejako odkryłam je na nowo. Po pierwsze, długo przeze mnie oczekiwana na polskim rynku wydawniczym kolejna powieść Ruty Sepetys, czyli <SÓL MORZA>. Przyznaję, że w moim odczuciu „Szare śniegi Syberii" wciąż pozostają najlepszą pozycją w dorobku autorki, ale nie zmienia to faktu, że warto sięgnąć także po ten tytuł. To kolejna historia autorki osadzona na tle II wojny światowej, z tym że przybliżająca czytelnikom nieco mniej znane fakty (tym razem związana z historią statku Wilhelma Gustloffa). Przejmująca, pouczająca, oszczędna w słowach, momentami może nieco fragmentaryczna (bardzo krótkie rozdziały i częsta zmiana perspektyw). Żałuję tylko, że twórczość Ruty Sepetys nie cieszy się w Polsce większym zainteresowaniem - być może wówczas krócej czekalibyśmy na tłumaczenie jej powieści. Po drugie, trylogia Ałbeny Grabowskiej <STULECIE WINNYCH>. Wróciłam do tych pozycji po latach, bo zakochałam się w serialowej adaptacji i absolutnie nie żałuję. To pełna emocji - namiętności, zdrady i miłości opowieść o ludzkich losach przedstawionych na tle wydarzeń XX wieku. Chociaż trzeci tom podobał mi się najmniej (Brak decyzji na temat tego kto odgrywa pierwszoplanową rolę w całej historii niestety okazał się błędem - zamykanie wątków ukochanych bohaterów za pomocą pojedynczego zdania; poruszanie istotnych tematów społecznych i porzucanie ich po kilku akapitach...) i tak uważam, że to jedna z lepszych sag rodzinnych jeżeli chodzi o naszych polskich autorów. No i wisienka na torcie czyli drugi w tym zestawieniu zbiór opowiadań <TANIEC PSZCZÓŁ I INNE OPOWIADANIA O CZASACH WOJNY>. Wydawało mi się, że krótka forma jaką są opowiadania nie jest przeznaczona dla mnie, ale rok 2020 pokazał mi, że się mylę. To jedenaście historii opowiedzianych przez polskich pisarzy, których akcja rozgrywa się (w mniejszym bądź większym stopniu) podczas II wojny światowej. Poznajemy losy zwykłych ludzi wrzuconych w odmęty wojny - codziennych bohaterów i tych, którzy dopuścili się zdrady; ocalonych i poległych; Polaków, Niemców, Żydów i Romów... Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie ma tu złych opowiadań - owszem, niektóre poruszyły mnie w większym stopniu i bardziej utkwiły w mojej pamięci, ale cały zbiór utrzymuje wysoki poziom. To są historie kompletne - niezwykle emocjonalne i prowokujące do myślenia, świetnie oddające dramat ludzi żyjących w czasach wojny i pokazujące ów temat z nieco innych perspektyw. A dla mnie to jeszcze dodatkowa motywacja do tego by sięgnąć po powieści autorów, których twórczości do tej pory nie znałam.

 *

Dobra, jestem dumna z samej siebie, że zmotywowałam się do skończenia tego tekstu. Wszystkie dwanaście tytułów mogę wam jednak z czystym sumieniem polecić i dlatego zależało mi na tym, żeby ten post ujrzał światło dzienne. Wróćcie jeszcze myślami do ubiegłego roku i polećcie mi w komentarzach Wasze ukochane tytuły. Jeżeli chcielibyście żeby na Złodziejce Książek ukazał się jakiś konkretny materiał, również podrzucajcie swoje sugestie - sama mam kilka pomysłów, ale wymagają one ode mnie jeszcze nieco czasu. 

*Zdjęcie użyte  w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash, a jego autorem jest @anniespratt

You Might Also Like

0 komentarze