5-gwiazdkowe lektury, przewidywania vol. 2


Przyznaję, że tworząc pierwszy post z serii „5-gwiazdkowe lektury", nie spodziewałam się, że na tyle dobrze znam swój gust by niemal ze stuprocentową skutecznością (niemal, bo jak pamiętacie z podsumowania, trafiłam na jedną lekturę, którą oceniłam o oczko niżej) wskazać takie tytuły z mojej półki, które wzbudzą mój absolutny zachwyt. Ale jakaś część mnie wciąż zastanawia się czy na prawdę jest to kwestia pewnej samoświadomości czy tzw. „fart nowicjusza". Przygotowując inny post (ostatnio opublikowane na Złodziejce zestawienie 100 książek, które chciałabym przeczytać), trochę mimowolnie przypatrywałam się każdemu tytułowi, zastanawiając się czy i ten tytuł ma predyspozycje do tego by trafić do grona ulubieńców. Zanim opublikowałam powyższą listę na blogu, miałam już tak naprawdę spisaną listę pięciu kolejnych pozycji do „5-gwiazdkowych lektur".

Zostań ze mną, K. A. Tucker


Twórczość K. A. Tucker idealnie reprezentuje to, czego poszukiwałam dawniej w literaturze New Adult. Opowiadają o miłości, która zmuszona jest pokonać jakieś przeciwności losu; są przepełnione namiętnością i erotyzmem, ale równocześnie nie epatują nią w takim stopniu by wzbudzić mój niesmak. Wciąż żywię zresztą ogromny sentyment do serii, którą autorka debiutowała na polskim rynku wydawniczym (tj. ten cykl, który rozpoczyna powieść „Dziesięć płytkich oddechów") czy też do jej pierwszej powieści na pograniczu romansu i thrillera, czyli „Przez niego zginę".  Ale nie chodzi tylko o to. Jeśli śledzicie zagraniczny booktube, prawdopodobnie wiecie, że „Zostań ze mną" zyskało w ubiegłym roku sporo uwagi i uznania w oczach tamtejszych recenzentów. Jeżeli w nadchodzących miesiącach poczuję ochotę na to by zapoznać się z jakąś romantyczną historią (a wiem, że na pewno nadejdzie taki moment, bo znam samą siebie), „Zostań ze mną" będzie moim pierwszym wyborem.

Sól morza, Ruta Sepetys


O ile żywię ogromny sentyment do powieści opowiadanych przez K. A. Tucker, o tyle moja historia z opowieściami Ruty Sepetys jest nieco bardziej skomplikowana. Jej „Szare śniegi Syberii" to jedna z tych historii, którą wymieniam wśród swoich absolutnie ulubionych tytułów (i to niezmiennie od kilku dobrych lat) i do tej pory pamiętam radość i ekscytacje, kiedy po miesiącach poszukiwań natrafiłam na egzemplarz w księgarni internetowej (to wciąż jeden z moich ukochanych prezentów urodzinowych i zrozumie to tylko ten, kto tak jak ja nie był w stanie przez długi okres zaopatrzyć swoją biblioteczkę w upragniony tytuł. Przy czym małe wytłumaczenie: książka doczekała się wznowienia i chyba łatwiej ją teraz otrzymać). Natomiast druga z jej powieści, która została przetłumaczona na język polski, wywołała we mnie raczej uczucie rozczarowania. Nie wiem natomiast czy była to kwestia samej historii zamkniętej w „Wyborach", czy raczej moich oczekiwań po lekturze poprzedniej pozycji. Bez względu na powód, mam przeczucie, że „Sól morza" nie powieli tego scenariusza.

Pachinko, Min Jin Lee


Pachinko" rozpoczyna nową kategorie tytułów - powieści napisanych przez autorów, których twórczość nie jest mi w żadnym stopniu znana i takich w przypadku, których mogę swoje przypuszczenia opierać jedynie na własnej intuicji (i kilku innych, pomniejszych czynnikach). Dlaczego więc historia opowiedziana przez Min Jin Lee? Być może zwróciliście uwagę na to, że cenię sobie gatunek określany roboczo jako fikcje historyczne. A już w szczególności upodobałam sobie historie śledzące losy jednej rodziny przez kilka, a niekiedy nawet kilkanaście/kilkadziesiąt lat.  Do tej pory nie czytałam zbyt dużo pozycji dotyczących kultury japońskiej czy koreańskiej, więc i ten aspekt powieści powinien być dla mnie intrygujący.

Nasze małżeństwo, Tayari Jones


Na powieść autorstwa Tayari Jones czekałam na długo przed polską premierą. Trochę dziwi mnie to, że, pomimo iż „Nasze małżeństwo" już długo spoczywa na mojej półce, wciąż nie znalazłam czasu na jego lekturę. Cenię sobie lektury, które dotykają trudnych, ale ważnych problemów społecznych. Nie ukrywam też, że nie bez znaczenia jest dla mnie fakt, że Tayari Jones otrzymała Women's Prize for Fiction za niniejszą pozycje. Przypominam, że wśród tytułów nominowanych bądź nagrodzonych niniejszym wyróżnieniem znajdują się jedne z moich ulubionych powieści tj. choćby „Złodziejka" Sarah Waters, „Stacja jedenaście" Emily St. John Mandel, „Fioletowy hibiskus" Chimamandy Ngozi Adichie czy wreszcie „Kirke" Madeline Miller. Rozumiecie więc, że mam pewnie zaufanie do tej konkretnej nagrody.

Znikająca ziemia, Julia Phillips


Jak wiecie lubię sięgać po powieści będące kryminałami bądź też thrillerami, ale gdzieś między wierszami (choćby w ostatnim z postów - prezentowniku książkowym) zdradziłam wam, że powoli zaczynam dostrzegać wtórność tego gatunku i rozpaczliwie poszukuję czegoś nowego. Nie twierdzę, że „Znikająca ziemia" stanowi klasyczny przykład thrillera (chociaż Goodreads umieścił nominacje tej powieści do swojej nagrody właśnie w niniejszej kategorii), ale intryguje mnie pomysł stojący za całą historią. W przypadku „Zbiornika 13", gdzie pewna tragedia została wykorzystana do opowiedzenia historii przedstawicieli pewnego społeczeństwa, taka koncepcja nie do końca wzbudziła mój zachwyt, ale mam przeczucie, że tym razem będzie inaczej. A przecież o przeczucia tutaj chodzi.

Ciekawa jestem czy i tym razem moje przewidywania okażą się słuszne. Nie są to najbardziej popularne tytuły, więc nie wiem czy ktoś z Was miał już może okazję się z nimi zapoznać - jeśli tak, czekam w komentarzach na Wasze opinie. Zresztą, nawet jeśli nie czytaliście żadnej z wymienionych pozycji, możecie typować ile z tych pozycji rzeczywiście ocenię na „5 gwiazdek". No i oczywiście czekam na Wasze próby przewidywania.

* Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

You Might Also Like

0 komentarze