Do trzech razy śmierć, Alek Rogozinski

by - lutego 18, 2018


Chociaż miałam okazję czytać zarówno „Jak Cię zabić, kochanie?", jak i opowiadanie autora w zbiorze „Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" i oba te utwory przypadły mi do gustu, w poczuciu humoru alka Rogozińskiego rozkochałam się na dobre śledząc jego facebookowego fanpage'a. Codzienna dawka humoru jaką mi zapewnia utwierdziła mnie w przekonaniu, że powinnam częściej sięgać po jego twórczość. Zarys fabularny oraz osadzenie akcji w okolicach Krakowa sprawiły, że najbardziej ciągnęło mnie do lektury „Do trzech razy śmierć" i chyba miałam nosa, bo na chwilę obecną jest to zdecydowanie moja ulubiona historia autorstwa Alka Rogozińskiego.

Róża Krull, autorka poczytnych powieści kryminalnych, otrzymuje zaproszenie na zjazd pisarzy (a raczej - pisarek) odbywający się w jednym z dworków, gdzieś pod Krakowem. Perspektywa spędzenia wolnego czasu w towarzystwie niezbyt budzących sympatię autorek, nie wydaje się Róży szczególnie pociągający, ale w końcu ulega ona namowom swojego PR-owca - Pepe. Już pierwszego dnia zjazdu jedna z jego uczestniczek zostaje otruta. Jedynym śladem pozostawionym przez mordercę jest czarna róża, ale wszystko wskazuje na to, że wciela on w życie fabułę jednej z powieści Krull, a pozostałe pisarki wcale nie są tak niewinne za jakie chciałyby uchodzić.

Do trzech razy śmierć" nie należy do typowych przedstawicieli kryminału. Pomimo popełnionej zbrodni (a nawet nie jednej, lecz kilku), nie jest to ten rodzaj powieści, która w trakcie lektury budzi niepokój czy też grozę; podobne emocje zostają rozwiane przez potężną dawkę humoru, który wylewa się niemal z każdej strony. jestem w stanie zrozumieć, ze nie każdego czytelnika przekona tego typu konwencja - zwłaszcza jeśli Wasze poczucie humoru odbiega od tego, które charakteryzuje Alka Rogozińskiego; ponad to stosunkowo łatwo tego rodzaju literaturę "przedawkować", ale muszę przyznać, że osobiście dawno tak dobrze nie bawiłam się w trakcie lektury.

Alek Rogoziński miał świetny koncept na fabułę „Do trzech razy śmierć". Obranie za głównych bohaterów historii środowisko związane z literaturą - pisarzy, wydawców, czy choćby blogerów - stanowi jeden z mocniejszych atutów opowieści. Mnóstwo tu pewnego przerysowania (a przynajmniej taką mam nadzieję), ironii, a przede wszystkim dystansu do samego siebie. Jestem niemal zaskoczona tym jak wyraziste okazały się postacie jakie poznajemy w trakcie lektury, biorąc pod uwagę ich ilość. Przy czytaniu kryminałów rzadko (jeśli w ogóle) udaje mi się zapałać sympatią do bohaterów, ale Róża Krull z miejsca zaskarbiła sobie moją przychylność (a jej relacja z Pepe była ukoronowaniem całości).

Nie spodziewałam się tego, że w trakcie lektury „Do trzech razy śmierć", pierwszego tomu serii o Róży Krull, natknę się na jakieś nawiązania do innych powieści autora.  Nie jestem w stanie Was zapewnić czy pewne informacje nie spoilują wydarzeń z „Morderstwa na Korfu", natomiast muszę przyznać, że aura tajemniczości wokół postaci Joanny sprawiła, ze poczułam się zachęcona do lektury serii z udziałem jej i Betty. Jedyne czego tak naprawdę oczekiwałam i co w jakimś stopniu mnie rozczarowało to minimalna rola jaką w powieści dogrywa Kraków. Jako mieszkanka grodu Kraka uwielbiam historie osadzone w moim mieście i miałam nadzieję, że spędzimy nieco czasu z Różą Krull na jego ulicach.

Nawet jeśli z czasem sama intryga kryminalna pewnie zatrze się gdzieś w mojej pamięci, z pewnością zapamiętam samą Różę Krull i jej "ekipę". „Do trzech razy śmierć" to doskonała rozrywka, przepełniona humorem, dystansem i pewną tajemniczością, w sam raz na jeden, góra dwa wieczory. Ja wprost nie mogę się doczekać  żeby spędzić je znowu w towarzystwie Róży Krull 

Do trzech razy śmierć” Alek Rogoziński; wydawnictwo Filia; Poznań 2017 ★★★★☆

You May Also Like

0 komentarze