listopada 2017 - Zlodziejka Ksiazek

piątek, 24 listopada 2017

Trzynaście powodów, Jay Asher
listopada 24, 2017 Comments

Wspominałam Wam o tym już kiedyś, ale wspomnę jeszcze raz - jeśli nie sięgnę po jakąś powieść tuż po jej premierze szanse na to, że kiedykolwiek się z nią zapoznam gwałtownie spadają. Równocześnie jednak istnieje kilka scenariuszy, w których moja ekscytacja lekturą, może się "odrodzić" a powstanie ekranizacji - czy to filmowej, czy serialowej - jest jednym z nich. Kiedy kilka miesięcy temu zamieszczono na Netflixie pierwszy sezon „Trzynastu powodów" a zewsząd zaczęły napływać pozytywne opinie na jego temat, przypomniałam sobie o powieści Jay'a Ashera i zarezerwowałam egzemplarz w lokalnej bibliotece. widocznie nie byłam jednak osamotniona w sowich planach, bo na książkę musiałam się sporo wyczekać.

Hannah Baker popełniła samobójstwo. Pewnego dnia po prostu nie pojawiła się w szkole, a wkrótce wszyscy dowiedzieli się o tym, ze dziewczyna przedawkowała jakieś tabletki. Clay nie spodziewał się, że w zaistniałej sytuacji jeszcze kiedykolwiek usłyszy głos Hannah, a na pewno nie w takich okolicznościach. Tymczasem pewnego dnia do jego domu ktoś po prostu dostarczył pudełko pełne kaset - dokładnie siedem. Taśmy są swego rodzaju "spowiedzią" Hannah. Dziewczyna przybliża powody, dla których ostatecznie zdecydowała się odebrać sobie życie, zwracając się bezpośrednio do osób, które popchnęły ją do samobójstwa. Skoro Clay był jednym z odbiorców, oznacza to, że odegrał jakąś rolę w tej historii.

Kiedy ostatecznie sięgnęłam po powieść Jay'a Ashera zdążyłam natrafić na sporo negatywnych opinii na jej temat i moje zawyżone oczekiwania zostały nieco obniżone. Nie zamierzałam sugerować się cudzymi odczuciami, ale mój entuzjazm do lektury po raz wtóry osłabł. I bardzo dobrze. Wciąż dostrzegłam w „Trzynastu powodach" kilka sporych mankamentów, ale przynajmniej nie zamknęłam tej pozycji z poczuciem rozczarowania. Jay Asher zdecydowanie miał ciekawy pomysł na swoją historię. Nawet jeśli sam motyw taśm w 2017 roku może wydawać się nieco przestarzały, oddanie głosu Hannah i przedstawienie tematu depresji i samobójstwa z nieco innej perspektywy zdecydowanie przyciąga uwagę czytelnika.

Zgadzam się z tym, że niektóra powody przywoływane przez Hannah mogą się wydawać błahe i niewystarczające do tego by odebrać sobie życie. Tyle, ze umysł nastolatka, zwłaszcza takiego, który zaczyna rozmyślać o samobójstwie, postrzega świat w nieco odmienny sposób. Przedstawienie wszystkich powodów jako swego rodzaju kulę śnieżną - gdzie poszczególne elementy (nawet te drobne i z pozoru błahe) łączyły się z kolejnymi, przybierając coraz szybsze tempo i prowadząc do katastrofy w moim odczuciu stanowiło jedne z mocniejszych punktów historii, tak samo zresztą jak jedna z finalnych scen, w której Hannah rozmawia ze swoim nauczycielem - chyba najbardziej emocjonalny moment całej powieści. 

Co w takim razie nie zagrało? Widzicie, nie mogę pozbyć się wrażenia, że postać Clay'a była absolutnie zbędna w tej opowieści. Podświadomie rozumiem, że Jay Asher potrzebował jakiegoś narratora - postaci, która razem z czytelnikiem będzie "wsłuchiwać się" w nagranie z taśm i układać historię Hannah w logiczną całość. To czego natomiast nie pojmuję to dlaczego ów bohaterem musiał być akurat Clay. Fragmenty narracji Clay'a wplecione pomiędzy transkrypcje nagrań czasami nawet w najmniejszym stopniu nie odnoszą się do wypowiedzi Hannah i wybijają czytelnika z lektury. Co gorsza, nawet ostateczny powód, dla którego Clay jest jednym z odbiorców kaset wydaje się nie pasować do całej historii.

Pozostaję tym samym na pozycji Szwajcarii; nie zamierzam ani nadmiernie krytykować debiutu Jaya'a Ashera (bo i jakbym mogła skoro znajduje się w nim kilka mocnych punktów), ani też go zachwalać (bo jednak postać Clay'a i jego narracja niezmiernie przeszkadzały mi w trakcie lektury). wydaje mi się jednak, ze warto wyrobić sobie własną opinię na temat „Trzynastu powodów", zwłaszcza jeśli planujecie obejrzeć także Netflixową produkcję.

Trzynaście powodów” Jay Asher; tłum. Aleksandra Górska; wydawnictwo Rebis; Poznań 2015 ★★★☆☆
Read more

środa, 22 listopada 2017

Dobra córka, Karin Slaughter
listopada 22, 2017 Comments

Thriller jest gatunkiem, po który sięgam stosunkowo często i dlatego nie powinnam nikogo zaskoczyć stwierdzeniem, że w związku z tym wielokrotnie przeszukiwałam Internet pod kątem próby znalezienia jakiś nowych rekomendacji. Nazwisko Karin Slaughter nie było mi obce - jej powieści nie raz i nie dwa znalazły się w zestawieniach polecanych tytułów, zwłaszcza na zagranicznych portalach i mediach społecznościowych. A choć w dorobku autorki znajduje się doprawdy sporo pozycji to „The Good Daughter", czyli „Dobra córka" właśnie, najbardziej przykuła moją uwagę, przede wszystkim przez wzgląd na nominacje do Goodreads Choice Awards 2017. I zdecydowanie się nie zawiodłam. 

Charlotte i Samantha są świadkami ogromnej tragedii. Dwójka zamaskowanych mężczyzn włamuje się do ich mieszkania i na ich oczach morduje matkę nastolatek. A to jedynie początek tragicznych wydarzeń, których efekty odczuwają nawet dwadzieścia osiem lat później. Kiedy Charlie przekracza próg gimnazjum nic nie zapowiada zbliżającej się katastrofy. W budynku dochodzi do strzelaniny. Niepozorna nastolatka morduje dwie osoby, a choć wszystkie dowody świadczą na jej niekorzyść, ojciec Charlie podejmuje się obrony Kelly. Śledztwo w sprawie strzelaniny przywołuje jednak także wspomnienia zbrodni sprzed lat.

Karin Slaughter rozpoczyna swoją opowieść mocną, brutalną i dosyć graficzną sceną jaka rozegrała się w domu sióstr Quinn, a kiedy wydaje się Wam, że następuje chwila na oddech i zwolnienie tempa, uderza jeszcze raz - przedstawiając wydarzenia rozgrywające się na korytarzach miejscowego gimnazjum. W pewnym sensie to właśnie ten początek narzuca klimat całej opowieści - niepokojący i przerażający; nawet jeśli kolejne sceny nie są już równie graficzne. Skłamałabym twierdząc, że na kartach „Dobrej córki" mało się dzieje, ale nie mamy do czynienia z klasycznymi zwrotami akcji na "poziomie sprawy kryminalnej", czyli strzelaniny.

Tajemnica tego co tak naprawdę wydarzyło się na korytarzach szkoły; w związku Bena i Charlie; czy też feralnego dnia, kiedy zamordowano matkę Sam i Charlotte są ważnymi wątkami powieści, a chęć poznania odpowiedzi motywuje czytelnika do dalszej lektury. Ale nie są to jedyne elementy fabuły i, przynajmniej w moim odczuciu, to nie one stanowią najmocniejszy fragment „Dobrej córki". Zwłaszcza, że nie wszystkie kwestie, które w zamyśle autorki miały zapewne stanowić element zaskoczenia, rzeczywiście odegrały swoją rolę, bo udało mi się rozgryźć pewne fakty wcześniej niż bohaterom. Tyle, że i tak pozostaję pod ogromnym wrażeniem opowiedzianej historii.

Karin Slaughter pogrywa sobie z motywem sielankowego, małomiasteczkowego klimatu i koryguje go do własnych potrzeb. Klimat małomiasteczkowy nacechowany jest  negatywnie jako miejsce zamieszkane przez pamiętliwe i skore do wydawania osądów jednostki, nierzadko przerzucające winę z pokolenia na pokolenie. Ponad to autorce udaje się pokazać jak tragedia rodzaju tej, której doświadczyły bohaterki jest w stanie naznaczyć całe ich życie i przyszłość; oraz nakreślić skomplikowane relacje sióstr z innymi ludźmi, w tym także tą, jaka łączy ich dwójkę.

Dobra córka" to zdecydowanie ten rodzaj thrillera, który przekonuje mnie do siebie najbardziej - nie tyle nastawiony na pewien efekt zaskoczenia (chociaż niektóre rozwiązania fabularne mogą okazać się trudne do przewidzenia), ile posiadający niepokojący klimat i skupiający się na kreacji bohaterów. Jeśli tylko nie jesteście nazbyt wrażliwi - w powieści przewijają się sceny bardzo graficzne i brutalne - zdecydowanie polecam Wam lekturę.

Za możliwość lektury bardzo dziękuję wydawnictwu HarperCollins

Dobra córka” Karin Slaughter; tłum. Dorota Stadnik; wydawnictwo HarperCollins; Warszawa 2017 ★★★★½
Read more

niedziela, 19 listopada 2017

Jej ostatni oddech, Robert Dugoni
listopada 19, 2017 Comments

Zazwyczaj przed lekturą kontynuacji jakiejś serii towarzyszy mi przeświadczenie, że wiem czego mogę się mniej więcej spodziewać. Oczywiście nie w kategoriach fabuły, ale klimatu czy też tego na jakie elementy historii - bohaterów, akcje itp. - autor zwraca szczególną uwagę. Jeśli jednak znacie moją opinię na temat poprzednio wydanej w Polsce powieści Roberta Dugoniego - „Grobu mojej siostry” wiecie, że byłam ciekawa jaki kierunek obierze seria o Tracy Crosswhite. Fabuła pierwszego tomu narzucała pewien specyficzny osobisty charakter, równocześnie jednak wiedziałam, że „Jej ostatni oddech” będzie musiał nieco odbiegać od poprzedniczki klimatem. Ale i tak byłam zaskoczona lekturą kontynuacji.
Read more

sobota, 18 listopada 2017

Królowa Tearlingu, Erika Johansen
listopada 18, 2017 Comments

Fantastyka, zarówno ta młodzieżowa jak i skierowana do starszego czytelnika, nie jest gatunkiem, po który sięgam zbyt często o czym prawdopodobnie wiecie jeśli śledzicie, któryś z moich profili na portalach książkowych (czy to Lubimyczytac.pl czy Goodreads.com). Ale jednak zdarza mi się z nim zapoznać, zwłaszcza jeśli nasłuchałam się wcześniej pozytywnych opinii na temat jakiegoś tytułu. Do lektury „Królowej Tearlingu" przymierzałam się dosyć długo - dwa pierwsze tomy zakupiłam na początku roku, ale już wcześniej zastanawiałam się czy warto. Jak to często bywa, kopem motywacyjnym okazał się dopiero maraton czytelniczy - 7ReadUp
Read more

środa, 15 listopada 2017

Sprostowanie, Renee Knight
listopada 15, 2017 Comments

Są takie tytuły, które kojarzą zarówno Książkoholicy jak i osoby nie sięgające zazwyczaj po książki i mam wrażenie, że „Sprostowanie” jest jednym z nich - przynajmniej wśród mieszkańców Krakowa podróżujących komunikacją miejską. Swego czasu powieść Renee Knight reklamowana była chyba na co drugim przystanku tramwajowym i jeżdżąc na co dzień na uczelnię, miałam jej powoli dość. Przyznaję jednak, że kiedy w końcu sprawdziłam opis fabuły, poczułam się na tyle zaintrygowana, że chciałam zapoznać się z lekturą. I w końcu mi się to udało, mimo że z kilkumiesięcznym opóźnieniem. 
Read more

niedziela, 12 listopada 2017

To jedno lato, Dorota Milli
listopada 12, 2017 Comments

Decyzję o lekturze „Tego jednego lata” podjęłam bardzo spontanicznie. Nieubłaganie zbliżał się koniec kalendarzowego lata i byłam przeświadczona, że jeśli nie dam mu szansy teraz, przegapię odpowiedni moment i książka przeleży nieczytana na mojej biblioteczce do następnych wakacji. Rok to długi okres czasu i nie chciałam ryzykować, że w tym okresie zupełnie stracę zainteresowanie lekturą, ale zupełnie nie wiedziałam w co się pakuję, bo i niewiele o powieści pani Doroty Milli sama słyszałam. I niestety trochę się rozczarowałam. 
Read more

poniedziałek, 6 listopada 2017

Kilka sekund od śmierci, Harlan Coben
listopada 06, 2017 Comments

Jeśli czytaliście moją opinię na temat pierwszego tomu trylogii o Mickey’u Bolitarze, doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że „Schronienie” zasłużyło w moim odczuciu na kilka słów krytyki, ale i tak bawiłam się całkiem dobrze w trakcie lektury. Po „Kilka sekund od śmierci” sięgnęłam już z nieco bardziej sprecyzowanymi oczekiwaniami - świadoma zarówno młodzieżowego charakteru serii, jak i marginalnej roli Myrona w fabule - i być może dlatego kontynuacja trylogii bardziej przypadła mi do gustu.
Read more

czwartek, 2 listopada 2017

Podsumowanie października
listopada 02, 2017 Comments

Odkąd kilka lat temu (kiedy to zleciało?) rozpoczęłam studia, październik stał się dla mnie bardzo specyficznym miesiącem i kiedy dobiega on końca z jednej strony nie mogę uwierzyć, że coraz bardziej zbliżamy się do końca roku, a z drugiej mam wrażenie jakbym spędziła na uczelni już co najmniej kilka dobrych miesięcy a nie zaledwie 31 dni (i to jeszcze odliczając weekendy). Ten rok nie jest pod tym względem wyjątkiem, a uczucie zasiedzenia na kampusie jest tym bardziej spotęgowane, że w porównaniu do zeszłego roku, spędzam tam znacznie więcej czasu w skali tygodnia. Chociaż początek października upłynął mi na powolnej asymilacji i przystosowywania się do nowego porządku tygodnia (czyt. miałam znacznie mniej czasu na lekturę), koniec końców okazał się on niesamowicie kulturalnym miesiącem. Trzykrotnie wybrałam się do kina (wiem że strasznie zaniedbałam Filmowy zakątek! Aż boję się do niego wrócić!) i raz do teatru; uczestniczyłam w Conrad Festivalu; znalazłam czas na Targi Książki i spotkanie z prof. Bralczykiem w ramach cyklu All in UJ; a wisienką na torcie był absolutnie fantastyczny Koncert Symfoniczny Studia Accantus! Słowem, chyba nie mogło być lepiej. 
Read more