czwartek, 12 października 2017

20 premier października, na które czekam z niecierpliwością


W październiku rozpoczęłam całkiem nowe studia - po trzech latach spędzonych na zgłębianiu prawa własności intelektualnej, byłam niejako zmuszona do tego żeby nieco się przekwalifikować i tak trafiłam na Zarządzanie kulturą. Trochę za wcześnie żeby stawiać wyrok czy była to słuszna decyzja, ale też i nie moje studia są tematem dzisiejszego posta (który tematem zaskoczył nawet mnie samą). Wspomniałam o nich jedynie dlatego, że w trakcie jednego z pierwszych wykładów usłyszałam coś co nie co mnie rozbawiło. Tłumacząc zawiłości prawa autorskiego studentom, pani profesor rzuciła mimochodem, że grudzień to najlepszy moment na wydanie powieści. Ha! Toż to każdy książkoholik wie, że okres przedświąteczny jest raczej sezonem ogórkowym na rynku wydawniczym (no, z drobnym wyjątkiem na pakiety, które, jak wiemy, idealnie sprawdzają się w formie prezentu pod choinką), a prawdziwe zatrzęsienie premier odbywa się w okolicach Krakowskich Targów Książki, a więc październiku, ewentualnie listopadzie (wiecie, wówczas wydawcy mogą zachęcić ludzi przedpremierowymi egzemplarzami). 

Ten rzucony pewnie przypadkowo komentarz zachęcił mnie natomiast do tego żeby bliżej przyjrzeć się nadchodzącym premierom książkowym i przygotować coś na kształt dawnych zapowiedzi. Poniosłam sromotną porażkę, bo pierwotnie planowałam stworzyć zestawienie 10 najbardziej intrygujących tytułów, ale zapewniam Was, że każdą z poniższych pozycji chętnie przygarnęłabym już, natychmiast w swoich zbiorach i kierowałam się wyłącznie swoim gustem (jak wiecie, bardzo różnorodnym). Stąd też nie znajdzie się tu kilka bardzo głośnych tytułów jak choćby nowe powieści Dana Browna (bo nie znam jego twórczości i nawet mnie do niej nie ciągnie) czy Carlosa Ruiza Zafona (bo nie nadrobiłam nawet Więźnia nieba).



Nie wspominałam Wam o tym, bo też i nie było okazji, ale ostatnimi czasy niesamowicie wciągnęłam się w oglądanie zupełnie nowych odmętów zagranicznego booktube'a (tego brytyjskiego, gdzie przeważają tytuły odległe od literatury Young Adult) a przez to zwróciłam uwagę na zupełnie nieznaną mi dotąd nagrodę literacką - Bailey’s Women Priza for Fiction. Wśród finalistek i laureatek tej nagrody znajdują się autorki takie jak Hanya Yanagihara, Zadie Smith, Sarah Waters, Kate Attkinson, Madeline Miller i Madeline Thien właśnie. A że te pozycje, które miałam okazję czytać były w moim odczuciu dobrą, a niekiedy bardzo dobrą lekturą, nie mogę odmówić sobie przyjemności przeczytania Nie mówcie, że nie mamy niczego. To chyba mój prywatny numer jeden. 

OKRUCHY DNIA, KAZUO ISHIGURO

Prawdopodobnie o tym wiecie (a już osoby, które śledzą Złodziejkowego fanpage'a wiedzą na pewno), bo ciężko było o tym nie słyszeć w ostatnich dniach, ale Kazuo Ishiguro jest tegorocznym laureatem Literackiej Nagrody Nobla. Czytałam tylko Nie opuszczaj mnie jego autorstwa (i nawet mogę Wam polecić lekturę), ale zdecydowanie chciałabym ów znajomość pogłębić, a wznowienie wszystkich (a przynajmniej tak mi się wydaje) powieści autora może być ku temu doskonałą okazją. Ta jedna pozycja niejako reprezentuje je wszystkie, a wspominam konkretnie o Okruchach dnia, dlatego że a) chyba to właśnie ten tytuł w dorobku Kazuo Ishiguro interesuje mnie najbardziej, a poza tym b) zgodnie ze stroną Swiatksiazki.pl to właśnie on doczeka się “premiery” najszybciej. 


Prawie przegapiłabym polską premierę powieści Becky Chambers, a to dlatego że nie przeczytałam o niej w żadnym październikowym zestawieniu zapowiedzi, a na dodatek wydanie (niestety!) całkowicie odbiega od tego do którego przywykłam. Science fiction nie jest “moim gatunkiem”, ale z tego co zrozumiałam z opinii booktuberów Daleka droga do małej gniewnej planety dalece (ha!) odbiega od innych tytułów sci-fi, jest bardziej liryczna i bardziej niż na szybkiej akcji, skupia się na bohaterach. Wiem że to zupełnie odmienna para kaloszy, ale połączenie science fiction/powieści postapo i literatury pięknej w postaci Stacji Jedenaście rok temu absolutnie mnie zachwyciło i mam nadzieję, że Becky Chambers uda się mnie równie pozytywnie zaskoczyć. Jeśli tak, może nawet uda mi się przeboleć tą okropną okładkę.

GRACE I GRACE, MARGARET ATWOOD

Biorąc pod uwagę, że Margaret Atwood była w tym roku jedną z faworytek na liście bukmacherów do wspominanej już Literackiej Nagrody Nobla, chciałabym w końcu sięgnąć po jakąś powieść z jej licznego dorobku - wiecie tak na wszelki wypadek, gdyby udało jej się zyskać nagrodę w przyszłym roku, żebym znowu mogła się pochwalić tym, że czytałam jej twórczość zanim stała się modna. Co prawda wciąż liczę na to, że moim pierwszym spotkaniem z autorką będzie lektura  Opowieści podręcznej, ale i na Grace i Grace czekam z niecierpliwością. Trochę przez wzgląd na zbliżającą się premierę serialu na jej podstawie, a trochę dlatego że czytając opis przyszła mi na myśl (choć nie wiem czy słusznie) powieść Hannah Kent Skazana, która, jak być może pamiętacie, pomimo kilku drobnych potknięć, przypadła mi do gustu. 

ELIZA I JEJ POTWORY, FRANCESCA ZAPPIA

Staram się ostatnio wkraczać na zupełnie nowe terytoria jeśli chodzi o literaturę - zmotywowana trochę wspomnianym już brytyjskim booktubem, a trochę lekturą Małego życia - ale niektóre pozycje Young Adult wciąż niesamowicie mnie ekscytują a Eliza i jej potwory jest jedną z nich. Nie do końca wiem dlaczego. Mam wrażenie, że to jedna z głośniejszych premier na booktubie ukierunkowanym na literaturę YA i kojarzy mi się nieco z Fangirl Rainbow Rowell - trochę, dlatego że dotyka tematyki własnej twórczości (tam fanfik, tu internetowy komiks), a trochę, dlatego że znowu czytają ten tytuł wszyscy bez względu na to czy na co dzień są wielbicielami contemporary czy raczej fantastyki. I dobrze, że tym razem pozostawiono oryginalną okładkę!


PASAŻERKA, ALEXANDRA BRACKEN

Miałam wrażenie, że byłam w zdecydowanej mniejszości jeśli chodzi o moje uczucie względem trylogii Mroczne umysły Alexandry Bracken właśnie. Cykl zbierał raczej średnie opinie, a ja rozpływałam się nad historią Ruby i nawet teraz myślę o niej z sentymentem. I właśnie przez wzgląd na ów sentyment na premierę Pasażerki czekałam od dawien dawna (umieściłam ją nawet w zestawieniu zagranicznych książek, na których polskie wydanie czekam z niecierpliwością). Nawet gdyby zbierała negatywne recenzje, co chyba na razie nie ma miejsca, i tak sięgnęłabym po lekturę, bo sposób w jaki Alexandra Bracken opowiada swoje historie - powoli, skupiając się bardziej na bohaterach aniżeli akcji - po prostu do mnie przemawia. 

DOBRA CÓRKA, KARIN SLAUGHTER

Poszukując inspiracji jeśli chodzi o dobre thrillery często natrafiłam na pozycje autorstwa Karin Slaugter, a choć kilka z jej powieści już dawno doczekało się polskiego wydania, to właśnie  Dobra córka zbierała zdecydowanie najlepsze opinie. Już raz nieco zawiodłam się jeśli mowa o głośnych nazwiskach w katalogu wydawniczym HarperCollins Polska - bo Kobieta stamtąd Mary Kubica była w moim odczuciu powieścią dobrą, ale nic ponad to - ale teraz mam dużo lepsze przeczucia. No  i przyjemną świadomość, że jeśli rzeczywiście mi się spodoba, będę miała mnóstwo ciekawych pozycji do nadrobienia (słowem, brak zmartwień o thrillerowe rekomendacje). 

SWING TIME, ZADIE SMITH

Nazwisko Zadie Smith pojawiło się już dzisiaj raz w kontekście Bailey's Women Prize for Fiction, ale w przeciwieństwie do Madeline Thien czytałam już coś jej autorstwa. Trudno mi mówić o moich odczuciach względem Londyn NW, bo pamiętam jedynie to, że ów pozycje czytałam, ale obecnie zapoznaję się z powieścią O pięknie i widzę w niej sporo potencjału. To prawda, że Swing time zbiera raczej różne opinie, ale zawsze warto wyrobić sobie własną. O! I wartałoby dodać, że w październiku ukazuje się także wznowienie Białych zębów, które też mnie intrygują 


Nie do końca jestem pewna co powinnam myśleć, bo jednak premiera Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek miała miejsce niespełna miesiąc temu, a pozycja autorstwa pani Anny Dziewit-Meller opiera się na bardzo podobnym koncepcie. Ale historie o feministycznym wydźwięku są nam mimo wszystko potrzebne, a Damy, dziewczyny, dziewuchy. Historia w spódnicy prawdopodobnie zaznaczą wyraźniej polski akcent (co powinno się docenić). Poza tym podoba mi się sposób w jaki pani Anna Dziewit-Miller wypowiada się na temat literatury na swoim kanale i jest ciekawa czy w podobny sposób odebrałabym jej twórczość pisaną. 

DRWALE, ANNIE PROULX

Zazdrość to okropne uczucie i powinno się za nią wstydzić, ale trudno nie być zazdrosnym przyglądając się relacjom na story na Instagramie, w którym część z Was rozpakowuje cudne paczki od Czwartej strony z Drwalami właśnie. Nie czytałam nigdy wcześniej żadnej historii Annie Proulx, ale słyszałam o niej. Poza tym nie ukrywam, że po prostu przepadam za opowieściami przedstawiającymi losy rodziny na przestrzeni lat. (Cudna okładka nie odgrywa tutaj żadnej roli, nie żartujcie nawet w ten sposób). 



Chyba każdy wielbiciel gatunku czytał już którąś z pozycji Harlana Cobena. Nie ukrywam, że jego twórczość jest dla mnie już gwarantem pewnej jakości i w przyszłości chciałabym poznać jak najwięcej powieści spod jego pióra. Miałam już okazję czytać wznowienie pierwszego tomu trylogii, Schronienie, i przyznaję że nie jest to moje ulubione wcielenie autora (jakoś nie w pełni kupuje ten lekko młodzieżowy charakter), ale jestem wystarczająco zaintrygowana  by próbować dalej - czyli sięgnąć po Kilka sekund od śmierci. Może tym razem Harlan Coben bardziej mnie do siebie przekona. 

NIEZNAJOMA W DOMU, SHARI LAPENA

Swego czasu niesamowicie zaintrygowała mnie debiutancka powieść autorki i jeśli nadarzy się okazja, chętnie nadrobię te braki. Tymczasem jednak Nieznajoma w domu mignęła mi na jednym z moich ulubionych kanałów Booktubowych mianowicie na BooksandLala. Powieść Shari Lapena jest wspólną lekturą w trakcie maratonu czytelniczego #Spookathon i chociaż wątpię czy uda mi się wtedy z nią zapoznać jestem niesamowicie ciekawa wrażeń uczestników. Koncept jest intrygujący. 

JEJ OSTATNI ODDECH, ROBERT DUGONI

Być może pamiętacie, że opowiadałam Wam o pierwszej części serii Roberta Dugoniego i już wówczas zaznaczyłam, że jestem niesamowicie ciekawa kontynuacji. Grób mojej siostry był intrygującym, dobrze napisanym proceduralem, w którym bohaterka posiadała silny związek emocjonalny z prowadzonym śledztwem. Jej ostatni oddech może przybrać przez to nieco odmienny charakter, co powoduje że jestem jeszcze bardziej ciekawa jak poradzi sobie Robert Dugoni. Już teraz mogę Wam obiecać, że na pewno będę opowiadać Wam o tym tytule. 

CUDA I CUDEŃKA, AGNIESZKA OLEJNIK

Lubię twórczość pani Agnieszki Olejnik. Poszczególne tytuły w jej dorobku często odbiegają od siebie charakterem i przez to czytelnik nigdy nie jest do końca pewny czego może się spodziewać w trakcie lektury. Owszem, niektórym jej historiom sporo brakuje do ideału, ale jeżeli chodzi o poziom rozrywki w trakcie lektury, jeszcze nie zostałam zawiedziona. I myślę, że w przypadku Cud i cudeniek byłoby podobnie. Poza tym pokładam dużą wiarę w pozycjach wydawanych przez Filię, a dodatkowo powoli poszukuje już typowo świątecznych historii (a możecie mi wierzyć, w tym roku będzie z czego wybierać). 


Trochę się powtarzam, ale naprawdę wierzę w jakość pozycji wydawanych przez Filię. Co prawda jest to raczej literatura typowo rozrywkowa, ale przecież i po tego rodzaju lekturę warto czasami sięgnąć. Jeżeli chodzi konkretnie o Aleję Siódmego Anioła zakochałam się już w samym tytule (który jest absolutnie fantastyczny i już wprawia mnie w lekko świąteczny nastrój, zwłaszcza w połączeniu z okładką). Nie miałam okazji czytać żadnej powieści autorstwa pani Kosin, ale zawsze warto sięgać po coś nowego. 


MOJA SIOSTRA ROSA, JUSTINE LARBALESTIER

O powieści Justine Larbalestier usłyszałam jeszcze przed amerykańską premierą, na kanale Little book owl i od tamtego momentu jakoś utkwiła mi w pamięci. Pośród wszystkich historii Young Adult, Moja siostra Rosa wydaje mi się czymś absolutnie wyjątkowym i odbiegającym od typowych motywów gatunku. Co prawda powieść Justine Larbalestier nie zbiera samych pozytywnych opinii, ale i też ciężko tego oczekiwać, a seria Myślnik to zazwyczaj pozycje dotykające ważnych tematów, z którymi warto się zapoznać.  

GRZECH, MAX CZORNYJ

Przyznaję, że pierwotnie nie zwróciłam uwagi na Grzech w zapowiedziach. Seria Filia Mroczna strona z reguły jest dla mnie gwarantem jeśli nie bardzo dobrej, to przynajmniej dobrej pozycji, ale przez to, że ostatnimi czasy ograniczyłam zakupy książkowe do minimum (powiedzmy, że były inne wydatki), narobiłam sobie spore tyły z lekturą wydanych w jej ramach tytułów. Nie wiem co zmieniło w końcu moje zdanie (udajmy, że wcale nie ma to związku z tym, że wydawnictwo opublikowało na swoim fanpage’u zdjęcie autora).

JESTEŚ MOIM ZAWSZE, M. LEIGHTON

Sam opis Jesteś moim zawsze nie zdradza zbyt wiele (przynajmniej jeśli chodzi o polską wersję), ale pozycja zbiera wręcz nieprzyzwoicie wysokie oceny wśród zagranicznych czytelników.  Owszem, nie zawsze pokładanie nadziei w cudzych opiniach wychodziło mi na dobre (żeby nie szukać daleko - Charlie Stephena Chbosky’ego?), ale wystarczą one by mnie zaintrygować. Sugerując się zagranicznym opisem, spodziewam się jakiegoś motywu podróży i morza emocji (z przewagą tych łamiących serce). 


Obawiam się trochę, że to trochę za dużo dramatów i smutku jak na jedną historię, ale prawdą jest, że mam słabość do romantycznych opowieści (czy to pod postacią filmu czy też książek), w których pojawia się motyw żołnierzy (widocznie powiedzenie, że Za mundurem panny sznurem w moim przypadku znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości). Poza tym, ponownie jak w przypadku Jesteś mój zawsze, Cała prawda o szczęściu zbiera nieprzyzwoicie wysokie oceny na portalu Goodreads.

IT ENDS WITH US, COLLEEN HOOVER

Wspominałam Wam o tym przy okazji pisania opinii na temat Confess albo November 9, ale zaczynam dostrzegać coraz więcej mankamentów w twórczości Colleen Hoover i obawiam się, że od tego momentu każda kolejna powieść jej autorstwa po jaką sięgnę spodoba mi się odrobinkę mniej. Z drugiej jednak strony, słyszałam sporo głosów jakoby to właśnie It ends with us było zdecydowanie najlepszym tytułem w jej dorobku i chciałabym się o tym przekonać na własnej skórze.

A Wy na które premiery października czekacie najbardziej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala