października 2017 - Zlodziejka Ksiazek

piątek, 27 października 2017

Lektury idealne na Halloween
października 27, 2017 Comments

Nie jestem ani zwolennikiem, ani tym bardziej przeciwnikiem celebrowania Halloween w Polsce. Podoba mi się jego idea, a przede wszystkim sposób jego kultywowania, ale nie zdarzyło mi się, i nie przewiduję, aby w najbliższym czasie coś się miało na tym polu zmienić, za tropem Amerykanów przebierać w fantazyjne stroje i pukając do drzwi wołać cukierek albo psikus. Pomimo to zdecydowanie odczuwam pewien specyficzny klimat tego jesiennego (październikowo-listopadowego) okresu. I jeżeli istnieje jakiś czas w roku, kiedy najlepiej sięgnąć po mroczne, budzące gęsią skórę historie, w których pojawiają się wszelakiego rodzaju paranormalne stworzenia, to jest to zdecydowanie najodpowiedniejszy moment. Nie jestem żadnym specjalistą, bo jako typowy kurczak rzadko zdarza mi się sięgać po powieści grozy, ale na przestrzeni ostatniego roku udało mi się skompletować całkiem ciekawą i różnorodną listę tytułów, które wprowadzą w Was odpowiedni Halloweenowy klimat.

LŚNIENIE, STEPHEN KING

Powieść Stephena Kinga to jedyny klasyczny horror jaki zdecydowałam się zamieścić w zestawieniu (i prawdopodobnie jedyny tytuł, w tym gatunku jaki w ogóle czytałam). Historia Jacka Torrence'a, który razem z rodziną przeprowadza się do hotelu Panorama to już jednak praktycznie klasyk swojego gatunku i jest tak określany nie bez powodu. Stephen King w Lśnieniu w charakterystyczny dla samego siebie, gawędziarski sposób przybliża nam dokładne sylwetki bohaterów (skupiając się także na ich skomplikowanej, nierzadko trudnej przeszłości); przedstawia niemal pełne stadium alkoholizmu a także buduje napięcie i atmosferę grozę. Dla mnie, osoby niesamowicie lękliwej, Lśnienie momentami balansowało na granicy mojej strefy komfortu, ale zdecydowanie jest to dobry wybór na przywołanie halloweenowego klimatu.

PANDORA, M. R. CAREY

Pandora nie jest klasycznym wyborem na lekturę halloweenową, zwłaszcza jeśli sugerować się raczej pobieżnym opisem fabuły czy przypisywanym jej gatunkiem. M. R. Carey wykorzystuje jednak motyw, którego nie mogę Wam zdradzić, bo niektórzy uważają ów informację za duży spoiler, a  który równocześnie w nierozerwalny sposób kojarzy mi się z tym okresem. Historia dziewczynki, której życie opiera się na codziennej rutynie - czasie spędzonym w celi oraz lekcjach z ukochaną nauczycielką bardzo szybko zmienia swój spokojny, niemal leniwy klimat. To taka opowieść, która momentami powoduje ciarki na rękach i która zmusza czytelnika do zakwestionowania niemal wszystkiego w co do tej pory wierzył. Ze względu na swoją graficzność i naukowe opisy może odstraszyć pewne grono czytelników, ale pomimo to warto mieć ów tytuł na uwadze.

GŁOWA PEŁNA DUCHÓW, PAUL TREMBLAY

Chociaż niektóre źródła klasyfikują Głowę pełną duchów jako thriller, powieści Paula Tremblaya zdecydowanie bliżej jest do horroru. To opowieść skupiająca się wokół Barrettów, całkiem zwyczajnej rodziny, której życie ulega gwałtownej zmianie, w momencie, gdy starsza z ich dwóch córek zaczyna się dziwnie zachowywać. Nie była to dla mnie lektura łatwa, ani przyjemna. Paul Tremblay zahacza o tematykę egzorcyzmów, a opisy jakie pojawiają się w powieści są często nie tylko przerażające, ale także po prostu obrzydliwe. Ale równocześnie jest to dokładnie ten typ lektury, który kojarzy mi się z tym okresem w roku. Ponad to Paul Tremblay to też po prostu dobry autor, który nie tylko umiejętnie przeplata wydarzenia z przeszłości z tymi teraźniejszymi; doskonale kreuje klimat; ale także, poprzez dobrze dobranego narratora, zwielokrotnia wrażenia jakie towarzyszą czytelnikowi w trakcie lektury. 

OSOBLIWY DOM PANI PEREGRINE, RANSOM RIGGS

Chociaż nie określiłabym powieści Ransoma Riggsa jako przerażającej, był to pierwszy tytuł jaki przyszedł mi na myśl w momencie, gdy zaczęłam przygotowywać materiały do tego posta. Historia Jacoba, który po śmierci swojego dziadka odkrywa zaskakujące fakty z jego życia, ma bowiem wyjątkowy, osobliwy (ha!) klimat, spotęgowany jeszcze przez wizualne doświadczenia, jakich dostarczają umieszczone w książce fotografie. Osobliwy dom pani Peregrine to doskonały wybór zwłaszcza dla osób, które nie lubią się bać w trakcie lektury. Atmosfera jaką kreuje autor opiera się bowiem bardziej na tajemnicach i osobliwościach, a nie wzbudzeniu lęku u czytelnika. Jak większość z wymienionych pozycji, nie jest to historia wolna od wad o których wspominam więcej w recenzjach), ale jako lektura halloweenowa sprawdzi się doskonale.
<Pełna opinia>

WRÓŻBIARZE, LIBBA BRAY

Wahałam się nieco czy zamieszczać Wróżbiarzy w zestawieniu, bo nie chciałabym Wam polecić lekturę, a potem stać się przyczyną Waszej frustracji w związku z brakiem jakichkolwiek informacji o drugim tomie serie. Doszłam jednak do wniosku, że Libba Bray kreuje swoją historię w taki sposób, że będziecie ją w stanie docenić nawet bez znajomości kontynuacji. Osadzona w Nowym Jorku w latach 20 opowieść skupia się przede wszystkim na postaci Evie i jej niecodziennych zdolnościach, a także serii morderstw do jakich dochodzi w okolicy. Wróżbiarzy, po raz kolejny, charakteryzuje niesamowity klimat balansujący na granicy magii, okultyzmu i sennych koszmarów.  Poczucie niepokoju zostaje tutaj zrównoważone sporą dawką humoru, a realia Nowego Jorku w latach 20 jest tylko wisienką na torcie.
<Pełna opinia>

THE CALL. WEZWANIE, PEADAR O'GUILIN

Nie mam pewności czy słyszeliście wcześniej o pozycjach, które zamieściłam w zestawieniu, bo starałam się wyszukać mniej popularne tytuły, ale nazwisko Peadara O'Guilina prawdopodobnie obiło się Wam nie raz i nie dwa o uszy. Historia o nastolatkach, którzy zostają zmuszeni do tego by w trakcie Wezwania stawić czoło ludowi Sidhe świeciła swego czasu triumfy na blogosferze i booktubie. A jeśli spytalibyście się mnie, kiedy warto sięgnąć po The call. Wezwanie, odpowiedziałabym, że teraz jest na to najlepszy moment. Historia opowiedziana przez Peadara O'Guilina jest dosyć graficzna,a  miejscami przerażająca, ale doskonale wpisuje się w klimat tego okresu. Poza tym wciąż trwam przy twierdzeniu, że nawet jeśli nie sięgnięcie po kontynuacje, nie powinniście czuć niedosytu.
<Pełna opinia>

KORALINA, NEIL GAIMAN

Co prawda Koralina została napisana z myślą o nieco młodszym czytelnikom, ale nie widzę przeciwwskazań by także starszy czytelnik czerpał przyjemność z jej lektury. Historia Koraliny, która znajduje drzwi do innego świata w doskonały sposób odzwierciedla lęki jakie towarzyszą niemal każdemu z nas w dzieciństwie. A i sama postać dziewczynki doskonale oddaje dziecięcą buńczuczność, ciekawość świata i jakiś pierwiastek egoizmu. Koralina jest w równym stopniu mroczna i przerażająca, co magiczna. Niewielka objętość i bardzo prosty (ale nie infantylny) język sprawiają, że to dosłownie lektura na jedno "posiedzenie", co czynią z niej doskonałego kandydata na wieczór halloweenowy.
<Pełna opinia>

Ciekawa jestem czy znacie zaproponowane prze mnie tytuły i czy w ogóle lubicie sięgać po lektury odpowiadające klimatem danemu okresowi. 
Read more

środa, 25 października 2017

Bliźnięta z lodu, S. K. Tremayne
października 25, 2017 Comments


Do lektury „Bliźniąt z lodu” przymierzałam się już od pewnego czasu, zachęcona pozytywnymi opiniami zarówno polskich jak i zagranicznych czytelników, ale także samym konceptem na fabułę. Być może zdążyliście już zauważyć, że thrillery, w których poruszony zostaje temat macierzyństwa budzą moje zainteresowanie, ale zarys historii S. K. Tremayne’a brzmiał dla mnie wyjątkowo intrygująco. Kiedy tylko znalazłam ów tytuł w koszach z tanią książką w jednym z supermarketów, wiedziałam, że i tym razem zakupy spożywcze zakończą się wzbogaceniem mojej domowej biblioteczki. Tyle, że kiedy rozpoczęłam lekturę cała ekscytacja gdzieś zniknęła. 

Angus i Sarah nie mogą otrząsnąć się z tragedii, która dotknęła ich rodzinę. Jedna z ich ukochanych córeczek bliźniaczek - Lydia zginęła w nieszczęśliwym wypadku podczas wakacji spędzanych u dziadków. Żałoba sprawia, że małżonkowie oddalają się od siebie a alkoholizm mężczyzny przyczynia się do narastających problemów finansowych całej rodziny. W końcu Angus i Sarah, razem z Kirstie, zmuszeni są do tego by zacząć wszystko od nowa. Całą trójką przeprowadzają się na maleńką odizolowaną od cywilizacji szkocką wyspę, którą Angus odziedziczył po babci. Tymczasem Kirstie zaczyna się dziwnie zachowywać, twierdząc że w rzeczywistości nazywa się Lydia, a to Kirstie zginęła tego tragicznego dnia.

Sam koncept na fabułę „Bliźniąt z lodu” posiada ogromny potencjał i zasiadając do lektury byłam niemal przekonana, że przypadnie mi ona od gustu. S. K. Tremayne od samego początku buduje specyficzną atmosferę piętrzących się tajemnic a pewne zdania, wrzucane niby mimochodem między właściwą narrację, sugerują że za śmiercią bliźniaczki i rzekomą pomyłką ich tożsamości kryje się “coś więcej”. Klimat grozy i opuszczonej wyspy sprawiał, że momentami czułam się raczej jak przy lekturze horroru aniżeli thrillera. I przyznam szczerze, zatarcie granicy między tym co realne a co nie i sugestie (nieważne czy finalnie okazały się prawdziwe) że mamy do czynienia z czymś nadnaturalnym, już samo w sobie zniechęciło mnie do lektury. Podobne wątki nie są czymś czego szukam w thrillerach o czym wiecie jeśli znacie moją opinie na temat „Co kryją jej oczy?”  Ale nie tylko o to chodzi. 

Chociaż wątek dotyczący zatarcia tożsamości bliźniaczki, która przeżyła stanowił ciekawy punkt wyjścia dla całej opowieści, odniosłam wrażenie, że S. K. Tremayne nie rozwinął go we właściwy sposób. Zbyt często autor decydował się na niewiarygodne, ale za to wygodne dla niego samego rozwiązania fabularne. By przywołać zaledwie kilka: absolutny brak komunikacji między Angusem a Sarah; podjęcie decyzji o zamieszkaniu na odludnej wysepce, gdzie występują problemy z komunikacją (czy to telefoniczną czy też internetową), nie zakupiwszy najpierw łodzi; czy też graniczące z ignorancją zachowanie placówki szkolnej na to co działo się z Kirstie. 

W trakcie lektury „Bliźniąt z lodu” kilkakrotnie towarzyszyło mi uczucie wtórności - nie w kontekście rozwiązań fabularnych, tylko opisów. S. K. Tremayne powiela pewne informacje - choćby na temat szczurów czy też norki - co samo w sobie nie stanowi jakiejś znaczącej wady, ale w połączeniu z innymi mankamentami wpływa na wrażenia z lektury. Muszę zgodzić się z tym, że bohaterowie wykreowani przez autora nie budzą większych emocji poza irytacją (wyjątkiem jest jedynie postać psa!). A nawet samo zakończenie, chociaż pod pewnymi względami zaskakujące, wydaje się oderwane od fabuły i sprzeczne z klimatem całej historii. 

To powiedziawszy powinnam Was uprzedzić, że moja opinia drastycznie różni się od wrażeń większości czytelników. Nie mogę powiedzieć, że zachęcam Was do lektury - bo poza klimatem i ciekawym pomysłem nie znajduje zbyt wiele pozytywnych aspektów historii a istnieje sporo lepszych pozycji w tym gatunku - ale za to uważam, że dla porównania powinniście spojrzeć na recenzję kogoś kto zachwycił się „Bliźniętami z lodu”, przyjrzeć się co tak bardzo mu się spodobało i wówczas podjąć decyzje czy to lektura dla Was. Ja pasuję. 

Bliźnięta z lodu” S. K. Tremayne; tłum. Robert Kędzierski; wydawnictwo Czarna Owca; Warszawa 2015 ★★☆☆☆

Read more

niedziela, 22 października 2017

Schronienie, Harlan Coben
października 22, 2017 Comments

Odnoszę wrażenie, że w internetowym świecie Książkoholików - czy to blogosferze, czy booktubie czy wreszcie bookstagramie, postać Harlana Cobena jest dobrze znana. Nawet jeśli ktoś sam nie zaczytuje się w jego twórczości wie przynajmniej w jakim gatunku tworzy. Sama miałam kilkakrotnie okazję zagłębić się w powieściach Cobena - zarówno w historiach zamkniętych w jednym tomie, jak i tych dotyczących najpopularniejszego bohatera wykreowanego przez autora - Myrona, ale z trylogią o nastoletnim Mickeyu Bolitarze jakoś nie było nam po drodze. A przynajmniej do momentu, w którym ukazało się wznowienie pierwszego tomu, czyli właśnie „Schronienie”. 
Read more

sobota, 21 października 2017

450 stron, Patrycja Gryciuk
października 21, 2017 Comments

Tak naprawdę nie wiem dlaczego tak bardzo zależało mi na lekturze „450 stron”. Kiedy myślę o tym teraz, nie zetknęłam się w rzeczywistości ze zbyt dużą ilością opinii na temat tego tytułu, a te które czytałam pozostawały raczej średnio optymistyczne. Musiało zatem chodzić o sam opis fabuły - obietnica wątku związanego z plagiatem i zbrodniami do złudzenia przypominającymi te z powieści musiała być dla mnie na tyle zachęcająca, że nawet przeszło rok po premierze „450 stron”, wciąż miałam ów tytuł w pamięci. Szkoda tylko, że nie do końca tego i oczekiwałam. 
Read more

niedziela, 15 października 2017

We dwoje, Nicholas Sparks
października 15, 2017 Comments

Nicholas Sparks był dawniej, prawdopodobnie w czasach mojego gimnazjum, jednym z tych autorów, po którego powieści sięgałam często, skrupulatnie zapoznając się z niemal całą jego twórczością. Co więcej, to chyba jedyny pisarz płci męskiej, którego książki wówczas czytałam. Rozumiecie więc, że pomimo tego że z czasem zaczęłam dostrzegać pewną wtórność w jego historiach, darzę je ogromnym sentymentem. I trochę z tego sentymentu, a trochę przekonania, że Nicholas Sparks ma unikalny sposób na opowiadanie miłosnych historii, sięgnęłam po najnowszą powieść jego autorstwa, „We dwoje” właśnie. 
Read more

czwartek, 12 października 2017

20 premier października, na które czekam z niecierpliwością
października 12, 2017 Comments

W październiku rozpoczęłam całkiem nowe studia - po trzech latach spędzonych na zgłębianiu prawa własności intelektualnej, byłam niejako zmuszona do tego żeby nieco się przekwalifikować i tak trafiłam na Zarządzanie kulturą. Trochę za wcześnie żeby stawiać wyrok czy była to słuszna decyzja, ale też i nie moje studia są tematem dzisiejszego posta (który tematem zaskoczył nawet mnie samą). Wspomniałam o nich jedynie dlatego, że w trakcie jednego z pierwszych wykładów usłyszałam coś co nie co mnie rozbawiło. Tłumacząc zawiłości prawa autorskiego studentom, pani profesor rzuciła mimochodem, że grudzień to najlepszy moment na wydanie powieści. Ha! Toż to każdy książkoholik wie, że okres przedświąteczny jest raczej sezonem ogórkowym na rynku wydawniczym (no, z drobnym wyjątkiem na pakiety, które, jak wiemy, idealnie sprawdzają się w formie prezentu pod choinką), a prawdziwe zatrzęsienie premier odbywa się w okolicach Krakowskich Targów Książki, a więc październiku, ewentualnie listopadzie (wiecie, wówczas wydawcy mogą zachęcić ludzi przedpremierowymi egzemplarzami). 
Read more

niedziela, 8 października 2017

Z mgły zrodzony, Brandon Sanderson
października 08, 2017 Comments

Szanse na to, że nie słyszeliście o powieściach Brandona Sandersona są raczej niewielkie. Zagraniczny booktube swego czasu rozpływał się w zachwytach nad twórczością tego pana, a i polskie grono Książkoholików dorzuciło swoją cegiełkę po tym jak wydawnictwo MAG zdecydowało się na wznowienia. „Z mgły zrodzony” przeleżał jednak kilka miesięcy na mojej półce zanim faktycznie zdecydowałam się na lekturę. Byłam absolutnie przerażona monumentalnymi gabarytami tego tomiszcza jak i rozmachem fantastycznego świata wykreowanego przez Sandersona i przez pewien okres czasu musiałam przekonywać samą siebie, że warto sprawdzić fenomen autora na własnej skórze zamiast pokładać wiarę w opiniach innych. A teraz chciałabym przekonać do tego Was. 
Read more

piątek, 6 października 2017

Śleboda, Małgorzata i Michał Kuźmińscy
października 06, 2017 Comments

Twórczość duetu Małgorzaty i Michała Kuźmińskich została mi przedstawiona przez społeczność polskich bookstagramowiczów. To właśnie na Instagramie po raz pierwszy rzuciła mi się w oczy okładka „Ślebody” razem z adnotacją, że to jedno z kryminalnych odkryć na naszym rynku wydawniczym. Byłam kupiona - kryminał i thriller to gatunki, w których wciąż, bez końca, poszukuję nowych inspiracji - i kiedy podczas letnich wyprzedaży znalazłam przeceniony egzemplarz, nie wahałam się długo. Czy jestem zadowolona z lektury? Prawdę powiedziawszy ciężko mi to jednoznacznie stwierdzić. 
Read more

środa, 4 października 2017

Charlie, Stephen Chbosky
października 04, 2017 Comments

Nie wiem, kiedy po raz pierwszy narodziła się u mnie chęć by poznać historię zamkniętą na kartach „Charliego”, ale musiało to być dawno temu- prawdopodobnie gdzieś w okolicach polskiej premiery, czyli na początku mojej blogowej działalności. Dopiero zagraniczny booktube uświadomił mi jednak, że w pewnych kręgach powieść Stephena Chbosky’ego (o pięknym tytule „The perks of being a wallflower”) stanowi już pod pewnymi względami współczesną klasykę literatury młodzieżówek. Powiedzieć, że zasiadając do lektury miałam wygórowane oczekiwania to mało i może, tylko być może, właśnie w tym tkwi przyczyna, dla której pozostałam zupełnie obojętna na fenomen tej historii. Ale raczej w to wątpię. 
Read more

niedziela, 1 października 2017

Podsumowanie września
października 01, 2017 Comments

Zawsze mam problem z tym by zacząć pisać jakiś post, a już w przypadku podsumowań miesiąca staje się on wyjątkowo dotkliwy. No bo ileż razy można wspominać o tym jak szybko upłynął czas? Ale wraz z końcem miesiąca nie mogłam się już doczekać żeby zasiąść do pisania. Chociaż nic na to nie wskazywało (a jeśli czytaliście podsumowanie sierpnia, prawdopodobnie wiecie dlaczego), wrzesień był dla mnie wyjątkowym miesiącem. Po pierwsze, w końcu udało nam się wybrać z Panną M. na wymarzone wakacje (jeśli śledzicie Złodziejkowy fanpage, co Wam polecam, doskonale o tym wiecie) - tydzień w słonecznej Cala Rajadzie, na Majorce. Po drugie, przeczytałam kilka świetnych tytułów i przebierałam nogami z niecierpliwości żeby Wam o nich chociaż w skrócie opowiedzieć. I w końcu nadeszła odpowiednia chwila.
Read more