środa, 5 lipca 2017

Wielka książkowa konfrontacja, lipiec 2017


Bywam oryginalna i kreatywna - mam wrażenie, że nawet bardziej od przeciętnej osoby. Ale nie oznacza to, że nie wykorzystuję pomysłów innych osób, zwłaszcza jeśli uważam je za szczególnie ciekawe. Dlatego, kiedy rok temu publikowałam listę 100 książek, które chciałabym przeczytać miałam już w planach także stworzenie Wielkiej książkowej konfrontacji, którą zapoczątkowała na swoim kanale Maja K. Może właśnie dlatego, w przeciwieństwie do osób, których filmiki oglądałam, w trakcie tego roku zdarzało mi się zajrzeć do swojego posta z zestawieniem i przypominać jakie wymieniłam wówczas tytuły. A czasami nawet - rzadko bo rzadko, ale jednak - kiedy wybierałam się do lokalnej biblioteki i nie miałam pojęcia co też mogę wypożyczyć, szukałam tam inspiracji.

Dzisiaj natomiast chciałam się z Wami podzielić które ze 100 tytułów rzeczywiście udało mi się przeczytać i ile ich w sumie jest. Jeśli któraś z Waszych ulubionych pozycji wciąż należy do grona nieprzeczytanych, możecie spróbować mnie zmotywować do lektury ;)


Inne zasady lata, Benjamin Alire Saenz // Simon oraz inni homo sapiens, Becky Albertalli // Ponad wszystko, Nicola Yoon // Earl i ja, i umierająca dziewczyna, Jesse Andrews // Odkąd Cię nie ma, Morgan Matson // Moje życie obok, Huntley Fitzpatrick // Coś do stracenia, Cora Carmack // Powietrze, którym oddycha, Brittainy C. Cherry // Kiedy pada deszcz, Lisa De Jong // Na krawędzi zawsze, J. A Redmerski

Pierwsza dziesiątka tytułów zdecydowanie wypada najlepiej na tle pozostałych. Nie do końca wiem czym jest to spowodowana, może chodzi o to, że większość z nich znajdowało się już na mojej półce, ale udało mi się zapoznać aż z siedmioma powieściami. O ile mnie pamięć nie myli, o każdej z nich opowiadałam Wam już na blogu, więc jeśli jesteście zainteresowani moimi opiniami - koniecznie zerknijcie do zakładki RECENZJE. Inne zasady lata okazały się jedną z najlepszych młodzieżówek jakie miałam okazje czytać; bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazała się dla mnie też lektura Mojego życia obok i teraz, jak wiecie, oczekuję na premierę drugiej części. Ponad wszystko i Simon oraz inni homo sapiens to historie z gatunku lekkich i szybkich w lekturze, które ujmują swoją słodyczą. Obie powieści NA, wydane przez Filię nie zachwyciły mi, ale i tak miło wspominam ich lekturę. Natomiast Ja, Earl i umierająca dziewczyna na tle innych historii wypada najsłabiej - humor autora nie do końca pokrywa się z moim, ale nie jest tak, że nic nie spodobało mi się w lekturze.

Co do powieści nieprzeczytanych, Odkąd Cię nie ma nadal bardzo chciałabym przeczytać i chciałabym to zrobić jeszcze w te wakacje. Coś do stracenia przez bardzo długi okres nie znajdowało się w kręgu mojego zainteresowania, ale informacja o wydaniu innej powieści autorki sprawiła, że znowu zwróciłam na nią uwagę. ZOBACZYMY. Jeżeli chodzi o Na krawędzi zawsze, mam niesamowicie miłe wspomnienia z lektury pierwszego tomu, ale negatywne recenzje nieco mnie odstraszają. Wciąż nie mogę sobie darować, że przegapiłam promocję na czytam.pl, kiedy mogłam upolować ów tytuł za niecałe 10 zł. Kiedy przejdę nad tym faktem do porządku dziennego, może w końcu zabiorę się za lekturę.


Art&Soul, Brittainy C. Cherry // Gus, Kim Holden // Bez słów, Mia Sheridan // To skomplikowane. Julie, Jessica Park  // Przekroczyć granice, Katie McGarry // Mimo moich win, Tarryn Fisher // Oddychając z trudem, Rebecca Donovan // Błąd, Elle Kennedy // Never, Never, Collen Hoover i Tarryn Fisher // Przez niego zginę, K. A. Tucker

Nieco gorzej, ale wciąż zaskakująco dobrze - udało mi się przeczytać pięć tytułów z drugiej dziesiątki. Tym razem cała piątka zaskarbiła sobie moją sympatię, choć z różnych powodów. Wciąż uważam, że po Kochając Pana Danielsa, Art&Soul jest jak dla mnie do tej pory najlepszą powieścią Brittainy C. Cherry. Gus i Bez słów okazały się niesamowicie emocjonalnymi powieściami; Błąd - zabawną historią o miłości z nutą pikanterii; a Przez niego zginę to chyba najmilsze zaskoczenie, bo takiego oblicza K. A. Tucker absolutnie się nie spodziewałam.

Jeśli mam być szczera, pozostała szóstka nie budzi już mojego zainteresowania. Zarówno w przypadku To skomplikowane. Julie jak i Przekroczyć granice demotywująco działa na mnie brak jakiejkolwiek informacji o wydaniu kolejnych tomów. Wciąż chciałabym zapoznać się z twórczością Tarryn Fisher, ale jej pozostałe tytuły brzmią ciekawiej - o Never, never nasłuchałam się chyba samych negatywów, a Mimo moich win najzwyczajniej w świecie mnie nie ekscytuje. Jeżeli chodzi o Oddychając z trudem, im więcej upływa czasu od mojej lektury pierwszego tomu, tym gorszą mam o nim opinie i nie wiem czy warto inwestować mój czas na czytanie kontynuacji. Gdyby nie to, że wyznaje zasadę, że musiał być jakiś powód dla których wymieniłam całą szóstkę, z pewnością nie sięgnęłabym po żadną z nich.


Mroczniejszy odcień magii, V. E. Schwab // Szóstka wron, Leigh Bardugo // Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, Leslye Walton // Król kruków, Maggie Stiefvater // Cień i kość, Leigh Bardugo // Morderstwo wron, Anne Bishop // Królowa Tearlingu, Erica Johanson // Dwór cierni i róż, Sarah J. Maas // Z mgły zrodzony, Brandon Sanderson // Przez bezmiar nocy, Veronica Rossi

Z trzeciej dziesiątki udało mi się przeczytać sześć powieści, a wśród nich kilka moich nowych ulubieńców. Gdyby nie to, że wiem jak to się skończy, byłabym z siebie dumna. Mroczniejszy odcień magii nie rozkochał mnie w sobie, ale to jedna z tych powieści, w której zachwyca mnie świat przedstawiony. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender to zdecydowanie mój numer jeden wśród zeszłorocznych lektur. Równie ciepłe uczucia żywię względem Króla kruków (a tom drugi nawet lepszy), czy, znacznie świeższa znajomość, Z mgły zrodzonego. Przy lekturze Cienia i kości (przeczytałam nawet całą trylogię!) i Dworu cierni i róż nadal bawiłam się dobrze, ale jednak mam im coś do zarzucenia.

Z nieprzeczytanej czwórki, aż trzy tytuły znajdują się już na mojej półce. Lektury Szóstki wron po tych wszystkich ochach i achach, nie mogę się wprost doczekać. Jak wiecie z mojego TBR-u, Królową Tearlingu chciałabym przeczytać tego lata. Przez bezmiar nocy nie budzi już we mnie ekscytacji, ale jako że cała trylogia jest na mojej półce, chciałabym sobie odświeżyć lekturę pierwszego tomu, a potem zmaratonować resztę. Nie dowierzam, że powieścią, której wciąż nie posiadam jest właśnie Morderstwo wron. Tom pierwszy tak mnie przecież zachwycił! Nie spodziewałam się, że tyle będę zwlekać z lekturą.


Red rising. Złota krew, Pierce Brown // Obsydian, Jennifer L. Armentourt // Ukryta łowczyni, Danielle L. Jensen // Nocny film, Marisha Pessl // Pandora, M. R. Carey // Nieznajomy, Harlan Coben // Sprostowanie, Renee Knight // Pielgrzym, Terry Hayes // Ene, due, śmierć, M. J. Arlidge // Kaznodzieja, Camilla Lackberg

Misz-masz gatunkowy czyli czwarta dziesiątka to cztery przeczytane powieści. Zarówno Ukryta łowczyni jak i Kaznodzieja okazały się rozczarowującymi kontynuacjami, ale już kolejne tomy sprawiły, że spojrzałam na całą serię przychylniejszym okiem. Pandora stanowiła niesamowicie osobliwą lekturę, ale nie żałuję, że po nią sięgnęłam. No a Nieznajomy to po prostu Coben - może nie w swojej szczytowej formie, ale wciąż na tyle dobrej by pozostawić mnie usatysfakcjonowaną. Przechodząc do pozycji nieprzeczytanych, Red rising. Złota krew i Obsydian umknęły mi gdzieś w natłoku nowości, ale chciałabym im dać szansę. Tak samo zresztą ma się rzecz z Pielgrzymem czy Nocnym filmem (choć poczekam już na wznowienie). Sprostowanie czeka już na mnie do odbioru w lokalnej bibliotece. Jeżeli chodzi o Ene, due śmierć - znowu demobilizuje mnie wydawnictwo. Brak wiadomości o kontynuacji zawsze zniechęca mnie do lektury,


Obce dziecko, Rachel Abbott // Grzeczna dziewczynka, Mary Kubica // Dziewczyny, które zabiły Chloe, Alex Marwood // Zaginięcie, Remigiusz Mróz //  Przewieszenie, Remigiusz Mróz // W cieniu prawa, Remigiusz Mróz // Więcej czerwieni, Katarzyna Puzyńska // Uwikłanie, Zygmunt Miłoszewski // Okularnik, Katarzyna Bonda // Sprawa Niny Frank, Katarzyna Bonda

Kolejna czwórka, choć akurat tutaj spodziewałam się lepszego wyniku. Dziewczyny, które zabiły Chloe to bardzo świeża sprawa, ale choć nie jest to typowy thriller, jestem zadowolona z lektury. Przewieszenie  stanowi chyba mój ulubiony tom serii o komisarzu (chociaż nadal nie znam czwórki!). Okularnik pozytywnie mnie zaskoczył po Pochłaniaczu, ale niestety nie mogę tego powiedzieć o Sprawie Niny Frank - jedna z gorszych lektur 2016 roku. Strasznie jestem na siebie zła, że nie przeczytałam ani powieści pani Puzyńskiej, ani pana Miłoszewskiego, ani nawet drugiego tomu o Cchyłce (bo o W cieniu prawa szczerze mówiąc zapomniałam, ups!). Jeżeli chodzi o Mary Kubice, miałam okazję przeczytać inną jej powieść i była po prostu ok - nic nadzwyczajnego, dlatego nie spieszyłam się z tym by nadrobić zaległości. Powieści Rachel Abbott wciąż przede mną, ale jedną (choć nie Obce dziecko) mam już u siebie.


Zbrodnia w szkarłacie, Katarzyna Kwiatkowska // Diabli nadali,  Olga Rudnicka // Parabellum. Prędkość ucieczki, Remigiusz Mróz // Esesman i Żydówka, Justyna Wydra // Cześć, co słychać?, Magdalena Witkiewicz // Alibi na szczęście, Anna Ficner Ogonowska // Szczęśliwy dom, Krystyna Mirek // Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta, Claire North // Skazana, Hannah Kent // Amerykaana, Chimamanda Ngozi Adichie 

Kolejne pięć tytułów (a nawet trochę więcej!). Zbrodnia w szkarłacie to dobry kryminał retro, cała seria Parabellum jest wciągającą, napisaną z rozmachem serią osadzoną w czasach II wojny światowej. Przy Skazanej miałam pewne drobne problemy z językiem, ale potem w pełni doceniłam dzieło Hannah Kent; a o tym, że uwielbiam Amerykaanę prawdopodobnie już wiecie. I tylko Esesman i Żydówka był dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Myślałam, że zakocham się w tej historii, a tymczasem ledwo udało mi się ją skończyć. Powieści naszych polskich autorek wciąż przede mną, ale za wyjątkiem Diabli nadali, mam je już przynajmniej u siebie (miałam za to okazję przeczytać inną historię pióra pani Krystyny Mirek).


Wersje nas samych, Laura Barnett // Stinger. Żądło namiętności, Mia Sheridan // Droga do domu, Yaa Gyasi // Genialna przyjaciółka, Elena Ferrante // Księga Diny, Herbjorg Wassmo// Historia pszczół, Maja Lunde // Małe życie, Hanya Yanagihara // Ósme życie, Nino Haratischwili // Dom nad jeziorem, Kate Morton // I góry odpowiedziały echem, Khaled Hosseini

Znowu czwórka, w większości bardzo obszernych historii. O ile Wersje nas samych  były lekturą dobrą, ale raczej zapadającą w pamięci jedynie w kontekście specyficznego sposobu opowiedzenia historii, o tyle pozostała trójka wywołała na mnie o wiele lepsze wrażenie, które mogę Wam z czystym sumieniem polecić (nawet jeśli lektura drugiej części Ósmego życia wciąż przede mną). Akurat Stinger. Żądło namiętności jest jedną z tych powieści Mii Sheridan, które nieszczególnie budzą moje zainteresowanie, ale może jednak się skuszę. Inny tytuły zdecydowanie przeczytam, ale jestem onieśmielona ich zawartością, a niekiedy nawet samymi rozmiarami. Muszę poszukać jakiejś dodatkowej motywacji.


Wegetarianka, Han Kang // Nasze szczęśliwe czasy, Gong Ji-Young // Dallas'63, Stephen King // Myszy i ludzie, John Steinbeck // Charlie, Stephen Chbosky // Christine, Stephen King // Skazani na śmierć, Stephen King // Buszujący w zbożu, J. D. Salinger // Franny i Zooey, J. D. Salinger // Wielki Gatsby, F. Scott Fitzgerald

Zaczynają się schody bo przeczytałam jedynie jedną powieść - Charliego, który na domiar złego bardzo mnie rozczarował. Co prawda czytałam też Buszującego w zbożu, ale miało to miejsce lata temu i już umieszczając go na liście 100 książek chciałam się zmotywować do relektury. Jakoś nie wyszło. Najbardziej jest mi wstyd, że nie przeczytałam Myszy i ludzi, bo historia jest bardzo krótka, a mam ją na półce i to od kilku miesięcy (luty? najpóźniej początek marca). Ale żal mi też innych tytułów - ewidentnie nie był to rok powieści Kinga, ani sięgania po klasykę czy literaturę koreańską. Żadna z historii nie znajduje się na mojej półce, ale może poszukam egzemplarzy w moich lokalnych bibliotekach. 


Małe kobietki, Louisa May Alcott // Sekretne życie pszczół, Sue Monk Kidd // Dziennik, Anne Frank // Przeminęło z wiatrem, Margaret Mitchell // Portret Doriana Grey'a, Oscar Wilde // Rebeka, Daphne du Maurier// Nowy wspaniały świat, Aldous Haxley // Rok 1984, George Orwell // Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Swietłana Aleksijewicz // Przeżyć. Droga kobiety z Korei Północnej do wolności, Yeonomi Park

I tym razem niewiele lepiej, bo zaledwie dwa tytuły. Czytanie klasyki i pozycji non fiction jakoś mi nie wychodziło w ostatnim roku. I to pomimo tego, że to co udało mi się przeczytać, czyli Rok 1984 i Rebeka wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie. Najbardziej ciągnie mnie do lektury Portretu Doriana Grey'a i to pewnie on "pójdzie na pierwszy ogień", gdy najdzie mnie ochota na przeczytanie jakiegoś klasyka literatury. Dodam jeszcze tylko tyle, że do zapoznania się z Przeżyć. Droga kobiety z Korei Północnej do wolności "zaliczyłam" dwa podejścia - t. j. ściągnęłam ów tytuł z półki i oprawiłam w okładkę - ale jakoś nie było nam jeszcze po drodze.


Dziewczyny z Syberii, Anna Herbich // Slow life. Zwolnij i zacznij żyć, Joanna Glogaza // November 9, Colleen Hoover //  Heartless, Marissa Meyer // Cinder, Marrisa Meyer// Caraval, Stephanie Garber // Truthwitch, Susan Dennard // This Shatterd world, Amie Kaufman i Meagan Spooner // Illuminae, Amie Kaufman i Jay Kristoff // The Winner's kiss, Marie Rutkoski

Kończymy słabo, bo zaledwie jednym tytułem - November 9, który wspominam miło, ale zdecydowanie nie jest to moja ulubiona powieść Colleen Hoover i dostrzegam jej drobne mankamenty. O dwóch pierwszych nieprzeczytanych tytułach się nie wypowiem, bo musiałabym powtórzyć to co już napisałam - nie było mi po drodze z czytaniem literatury non fiction. Na swój egzemplarz Bez serca (czyli Heartless) jeszcze czekam. Z niecierpliwością wypatruję też informacji o wznowieniu Cinder. Co do Caraval, mój entuzjazm osłabł, ale częste promocje tego tytuły na Znaku sprawiają, że może jednak dam mu szansę. Prawdodziejka (czyli ang. Truthwitch) czeka na mnie od października i nie mam nawet do tego komentarza. Na Illuminae czekam z utęsknieniem (chyba słyszeliście o akcji Moondrive?). Do zakupu This shattered world (jestem zbyt leniwa by sprawdzić polski tytuł) wciąż się zbieram, ale ograniczenie dystrybucji sprawia, ze zajmuje mi to sporo czasu.

A o The winner's kiss nawet nie będę mówić, bo od razu pojawia się we mnie gniew i smutek równocześnie. Muszę zainwestować w oryginał ale a) nie chcę kupić egzemplarza papierowego, bo nie pasuje do mojej kolekcji, a b) ebooki kupuje tylko w cenach promocyjnych.

Jak widzicie, w ciągu nieco ponad roku udało mi się przeczytać 39 ze 100 tytułów. Czy to dobry wynik? Z pewnością tak! Choć oczywiście mogło być lepiej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że na liście znajdowały się tytuły, którymi byłam niesamowicie podekscytowana! Jestem ciekawa czy w przyszłym roku o podobnej porze uda mi się podwoić tą liczbę. Wciąż zastanawiam się też czy nie stworzyć zupełnie nowej, całkowicie odrębnej listy.

Jeśli i Wy przygotowywaliście listę 100 książek... koniecznie dajcie znać ile tytułów udąło Wam się przeczytać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala