piątek, 19 maja 2017

Kamieniarz, Camilla Läckberg


Być może kilkoro z Was kojarzy moją historię z twórczością Camilli Läckberg. Pierwotnie sięgnęłam po powieści jej autorstwa z polecenia znajomych z pracy - „Księżniczka z lodu” może mnie nie zachwyciła, ale zaintrygowała na tyle by sięgnąć po kolejny tom. „Kaznodzieja” okazała się dla mnie jednak dużym rozczarowaniem. Prawdopodobnie gdybym nie posiadała „Kamieniarza” na swojej półce, zakończyłabym swoją przygodę z serią o Fjällbace, ale że było inaczej - odczekałam chwilę i dałam Camilli Läckberg kolejną szansę. I chyba muszę z tej całej historii wyciągnąć pewną lekcję bo lektura „Kamieniarza” była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. 

Jeden z lokalnych rybaków, Frans Bengtsson, znajduje w siatce więcierza ciało dziewczynki. Śmierć dziecka wstrząsa społecznością Fjällbacki, także pracownikami komisariatu w Tanumohede. Patrik Hedström, jako świeżo upieczony ojciec, w szczególny sposób przeżywa tragedię, zwłaszcza że ofiara nie była mu obca. Cała sprawa jeszcze się jednak komplikuje. To co wydawało się tragicznym wypadkiem okazuje się w rzeczywistości morderstwem. Podczas sekcji zwłok w płucach dziewczynki zostaje wykryta słodka woda i ślady mydła. Wszystko wskazuje na to, że ktoś utopił dziecko w wannie a następnie wrzucił zwłoki do morza by zmylić trop…

Kamieniarz” pod wieloma względami przypomina poprzednie tomy z serii o Fjällbace, ale równocześnie się od nich różni. Tym razem przeskok czasowy między poszczególnymi częściami jest znacznie krótszy - wracamy do Fjällbacki kilka miesięcy po narodzinach  pierwszego dziecka Eriki i Patrika. Camilla Läckberg wciąż przedstawia nam fragmenty z ich życia - nakreślony zostaje zwłaszcza wątek depresji poporodowej - ale tło obyczajowe związane jest głównie z rodziną ofiary czy osobami potencjalnie związanymi ze śmiercią dziecka. I jest to zdecydowanie dobry krok ze strony autorki. Przy okazji „Kaznodziei” byłam znużona choćby postacią Eriki a ograniczenie jej roli w fabule sprawiło, że znowu zapałałam do niej sympatią. 

Wątki obyczajowe są zresztą ściśle powiązane z intrygą kryminalną. Camilla Läckberg porusza temat inności, tego że czasami fakt iż jakaś osoba zachowuje się inaczej sprawia że inni przypatrują się jej z większą podejrzliwością. Doceniam, że autorka produktów wątek Aspergera, chociaż dialogi jakie pojawiały się w jego kontekście wypadły nieco zbyt sztucznie. Rozumiem że Camilla Läckberg chciała przybliżyć temat tego zaburzenia dla niezorientowanego w tej dziedzinie czytelnika ale niemal encyklopedyczne hasła w ustach bohaterów nie były chyba dobrym wyborem. Na całe szczęście to tylko fragment powieści a w pozostałych jej częściach styl autorki nie pozostawia nic do zarzucenia. 

Sama intryga kryminalna jest ciekawa i dobrze poprowadzona. Poboczne wątki czasami przyklejają uwagę czytelnika, ale wątek dziewczynki nie schodzi tak naprawdę na drugi plan. Camilla Läckberg nie tylko odpowiada na pytanie kto?, ale także rozwija wiele innych wątpliwości jakie się mogły zrodzić u czytelnika. Przybliżenie wydarzeń z przeszłości, które początkowo wydają się całkowicie oderwane od reszty fabuły, tworzy ostatecznie pełen obraz osoby stojącej za śmiercią dziewczynki - dowiadujemy się od podstaw co sprawiło, że ktoś był w stanie zamordować dziecko i dlaczego się tego dopuścił. Ujawnienie tożsamości mordercy  mnie może nie zaskoczyło, ale za to usatysfakcjonowało a inny zwrot fabularny (finalny cliffhanger) zaostrzył mój apetyt na kolejne tomy.  

Kamieniarz” uświadomił mi tak naprawdę dlaczego tylu czytelników traktuje Camillę Läckberg jako jedną z czołowych autorów skandynawskich kryminałów. Było kilka elementów, które w trakcie lektury mi przeszkadzały - chciwy sztuczność przy pewnych dialogach - ale ogółem moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Dobrze rozpisana intryga kryminalna, ciekawe wątki poboczne - czegóż chcieć więcej? Jeśli tak jak i ja byliście rozczarowani drugim tomem, dajcie jeszcze autorce szansę. 

Kamieniarz” Camilla Läckberg; wydawnictwo Czarna Owca; Warszawa 2012 ★★★★☆

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala