sobota, 13 maja 2017

Buntowniczka z pustyni, Alwyn Hamilton


Trend na powieści fantastyczne osadzone w klimatach rodem z „Baśni tysiąca i jednej nocy” powoli przenika na nasz rynek wydawniczy. W marcu swoją premierę miały „Gniew i świt” i „Zakazane życzenie”, a już miesiąc później dzięki wydawnictwu Czwarta Strona debiutowała u nas powieść laureatki nagrody Goodreads - Alwyn Hamilton czyli „Buntowniczka z pustyni” właśnie. Zagraniczny booktube nie poświęcał tej pozycji tyle uwagi co choćby wspomnianej już historii Renee Ahdieh, ale w niczym nie umniejsza to spisanej na kartach opowieści. Zawsze miałam lekką słabość do arabskich baśni, ale nie spodziewałam się, że ich klimat w powieściach młodzieżowych może tak pozytywnie wpłynąć na mój odbiór lektury. 

Nastoletnia Amani od dawna marzyła o tym by opuścić swoją rodzinną osadę Dustwalk. Bezkresne piaski pustyni, despotyczny wuj i życie w cieniu rodzinnej tragedii nie stanowiły odpowiednich podstaw dla zbudowania dostatniej przyszłości. Kiedy dziewczyna przypadkowo podsłuchuje rozmowę swoich opiekunów - o rychłym małżeństwie, wie że czas na ucieczkę dobiega końca. Stawiając wszystko na jednej szali, Amani, w przebraniu chłopaka, bierze udział w zawodach strzeleckich. To właśnie tam poznaje przystojnego obcokrajowca - Jina. Za udział w zawodach przychodzi im jednak zapłacić wysoką cenę. Zarówno Amani jak i Jin, oskarżeni o zdradę stanu, muszą uciekać przed armią Sułtana. 

Wspominałam już o tym wielokrotnie, ale wspomnę jeszcze raz - na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat powstało tak wiele powieści młodzieżowych, że trudno jest opowiedzieć historię zupełnie wolną od znanych motywów. Sztuką jest napisać swoją historię w taki sposób by te schematy nie przeszkadzały czytelnikowi, a niekiedy wręcz pozostawały niedostrzegalne. Alwyn Hamilton w dużym zakresie się to udaje. Owszem, główna bohaterka okazuje się w kimś więcej niż zwykłą szarą jednostką w społeczeństwie, w fabule pojawia się wątek rebelii przeciwko obecnie rządzącym władzą, a między głównymi bohaterami rodzi się powoli uczucie wykraczające poza sfery przyjaźni, ale nie zmienia to tego, że „Buntowniczka z pustyni” ma do zaoferowania swoim czytelnikom coś więcej.

Alwyn Hamilton tworzy niezwykle fascynujący, magiczny świat; tworzy go z niesamowitą precyzją, dawkując nam informacje na jego temat, a przez to jeszcze podsycając zainteresowanie. Z jednej strony w tej wykreowanej na kartach rzeczywistości pobrzmiewa klimat znany z westernów - strzelaniny, pościgi, konie i zapach prochu; z drugiej wyraźnie można dostrzec inspiracje  „Baśniami tysiąca i jednej nocy”. Fascynujące jest to, że tak naprawdę przez pewien okres nie mamy pewności co stanowi część świata przedstawionego, a co jedynie wymysły rodem z opowieści snutych wokół ogniska - dżinsy i ich potomkowie zrodzeni ze związków z ludźmi, zmiennokształtni i stworzenia rodem z wiatru i piasku. Alwyn Hamilton, jako element wykreowanej rzeczywistości, opowiada nam także historie związane z rodem Sułtana i jego politycznymi działaniami.

Nie ukrywam, że świat wykreowany na potrzeby „Buntowniczki z pustyni” jest jednym z najmocniejszych atutów opowiadanej historii, ale Alwyn Hamilton oferuje nam coś jeszcze. Losy Amani pozostają fascynujące także ze względu na nią samą. Niebieskooki Bandyta, który nie zamierza pozostawać swojego losu w rękach wuja; wyborowy strzelec o niezwykłej spostrzegawczości, ale i przebiegłości; młoda kobieta zdeterminowana by pozostać przy życiu nawet kosztem innych. Jest w Amani pewien pewien odświeżający pierwiastek egoizmu i buńczuczności. A choć przy innych elementach wątek romantyczny nie jest konieczny, nawet on sprawdza się dobrze w opowiadanej historii. Relacja Amani i Jina dalece odbiega od historii księżniczki i rycerza na białym koniu, i tym również ujmuje.

Buntowniczka z pustyni” okazała się dla mnie niesamowicie miłym zaskoczeniem. Alwyn Hamilton, pomimo pozycji debiutantki, dysponuje doskonałym arsenałem broni. Korzysta ze znanych motywów, ale to nie w nich tkwi siła jej powieści. „Buntowniczka z pustyni” ujmuje zgrabnym połączeniem elementów westernu i arabskich baśni; pędzącą akcją, humorem i słownymi przepychankami między bohaterami. Zdecydowanie jest to jeden z tych tytułów, na które powinniście zwrócić uwagę a ja już teraz czekam na kontynuacje. 

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

Buntowniczka z pustyni” Alwyn Hamilton; wydawnictwo Czwarta Strona; Poznań 2017 ★★★★☆

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala