czwartek, 20 kwietnia 2017

Woda dla słoni, Sara Gruen


Chociaż staram się być porządnym Książkoholikiem i postępować zgodnie z tym co mu przystoi, a więc m. in. sięgać po literacki pierwowzór zanim obejrzę jego ekranizacje, nie zawsze mi się to udaje. Czasem przez przypadek, rzadziej z premedytacją zdarza mi się zapoznać z filmem, nie przeczytawszy najpierw książki - czy to dlatego że zależy mi na seansie w kinie a nie mam czasu na lekturę, czy też ze względu na przeczucie, że w takim formacie historia po prostu bardziej przypadnie mi do gustu. Nie pamiętam dlaczego w przypadku „Wody dla słoni” również zanurzyłam “poprawną kolejność poznawania opowieści”, ale film z Robertem Pattisonem i Reese Witherspoon widziałam na tyle dawno, że wszelkie szczegóły z nim związane gdzieś mi umknęły. Bez względu na moją opinie na jego temat, teraz zakochałam się w historii opowiadanej przez Sarę Gruen.

Jacob Jankowski jest dziewięćdziesięcio- a może dziewięćdziesięciotrzyletnim weterynarzem polskiego pochodzenia, który, pomimo licznej rodziny, przebywa w specjalnym ośrodku dla starszych osób. Od wielu lat mężczyzna nie opowiadał nikomu o swojej przeszłości, ale przybycie cyrku budzi w nim wspomnienia z czasów młodości. Czasów, kiedy pogrążony w rozpaczy po śmierci rodziców Jacob opuścił uczelnię, nie zdawszy najważniejszego z egzaminów; kiedy jego los połączył się z losem wędrownego cyrku, w którym nieoczekiwanie znalazł pracę jako weterynarz i pomocnik przy zwierzętach; i kiedy spotkał Marlenę - utalentowaną artystkę i żonę bezwzględnego tresera Augusta. 

Podeszły wiek i pewien punkt zapalny dla wspomnień często bywa pretekstem do opowiedzenia wzruszających historii o dojrzewaniu i pierwszej, wielkiej, nierzadko utraconej miłości. Sara Gruen nie opiera swojej opowieści na nowatorskim koncepcie, ale w niczym nie ujmuje to historii, którą przed nami rysuje. „Woda dla słoni” rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych - z jednej strony poznajemy Jacoba jako starszego człowieka , który czuje się opuszczony przez swoją rodzinę; z drugiej - Sara Gruen przedstawia nam fascynujący, choć niełatwy czas młodości, który chłopak spędził w wędrownym cyrku. A choć nacisk fabularny zostaje położony na drugą z tych opowieści, obie zostają dopracowane przez autorkę i wzbudzają w czytelniku ogrom emocji. 

Woda dla słoni” to powieść napisana prostym, ale przyjemnym językiem i nie zaskakująca rozwojem fabuły (no, chyba że jednak podświadomie kojarzyłam trochę więcej faktów z filmu niż mi się wydawało), a mimo to ujmująca. Sara Gruen uchwyca niesamowitą przemianę jaka zachodzi w Jacobie - pod wpływem utraty rodziców, uczucia jakie zaczyna żywić względem Marleny, a wreszcie dziesiątek lat życia; ale zachwyca także niejednoznacznymi portretami bohaterów. „Woda dla słoni” to historia wielkiej miłości, ale są i inne aspekty tej opowieści, które kradną zainteresowanie czytelnika - zmieniająca się osobowość Augusta, przyjaźń jaka rodzi się między Kinko a Jacobem czy Wielbłądem, ogarnięty obsesją władzy i sławy wuja Ala a przede wszystkim zaskakujący i szczegółowy obraz cyrku. 

Sara Gruen poświęca sporo uwagi by przedstawiać nam pełen obraz cyrku i widać ogrom jej pracy; w podziękowaniach autorka zdradza zresztą, które użytych przez nią informacji oparte zostały na faktach. „Woda dla słoni” przybliża nam obowiązującą wśród pracowników cyrku hierarchię (bezwzględny podział na robotników i artystów); okrutne zasady jakie obowiązywały ( i to nie tylko w kontekście zwierząt) czy niewiarygodne incydenty. Jak należało się spodziewać ze względu na tematykę, w powieści pojawia się wątek maltretowanych zwierząt. Sara Gruen nie decyduje się jednak na graficzne, krwawe opisy, ale pewne informacje wybrzmiewają wyraźnie między wierszami. 

Nie miałam sprecyzowanych oczekiwań względem „Wody dla słoni”, ale powieść Sary Gruen absolutnie mnie zachwyciła. To wzruszająca opowieść o ogromnej miłości i przyjaźni, i odnajdywaniu swojego miejsca na świecie, z doskonale dopracowanym tłem wydarzeń (które niemal wybija się na pierwszy plan). Powieść Sary Gruen jest na tyle uniwersalna, że tak naprawdę może podbić serducho niejednego czytelnika, ale jeśli interesuje Was temat cyrku i życia jakie wiodą jego artyści jest to dla Was lektura obowiązkowa. 

Woda dla słoni” Sara Gruen; wydawnictwo Rebis; Poznań 2011 ★★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala