piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty


Chociaż miałam już okazję czytać powieść autorstwa Liane Moriarty - kilka lat temu, „Kilka dni z życia Alice” - to nie znajomość jej twórczości zachęciła mnie do lektury „Wielkich kłamstewek”. Owszem, poprzednia pozycja pisarki spodobała mi się, ale widocznie nie na tyle by zapisać się na długo w mojej pamięci czy przekonać do zgłębienia naszej literackiej znajomości. Prawdą jest, że gdyby nie serial produkcji HBO, który zbierał niezwykle pozytywne opinie od ludzi, którym ufam w kwestii produkcji telewizyjnych, prawdopodobnie nie sięgnęłabym po „Wielkie kłamstewka”. Nie miałam szczególnych oczekiwań względem tego tytułu i chyba dlatego jestem nim tak miło zaskoczona. 

Jane jest samotną matką zarabiającą na życie jako księgowa i wciąż poszukującą swojego miejsca na ziemi. Madeline to rozwódka, która po kilku trudnych latach nareszcie znalazła szczęście u boku innego mężczyzny i teraz czuje się spełniona w roli żony i matki. Celeste poświęciła karierę prawniczą dla wychowania dwójki bliźniaków i, jako żona odnoszącego sukcesy mężczyzny, wiedzie pozornie beztroskie życie. Chociaż każda z tych kobiet wiedzie prowadzi zupełnie odmienne życie, ich losy splatają się w dniu, w którym ich dzieci uczestniczą w dniu otwartym lokalnego przedszkola. Jane, Madeline i Celeste zostają przyjaciółkami, ale każda z nich skrywa pewne tajemnice. Tymczasem kilka miesięcy później, w trakcie wieczorku integracyjnego, ginie jeden z rodziców. 

Wielkie kłamstewka”, wbrew pozorom, nie mają wiele wspólnego z thrillerem. Owszem, od pierwszego rozdziału wiemy, że na kartach powieści dojdzie do zabójstwa, a kolejne z nich mają przedstawić wydarzenia, które doprowadziły do strasznej tragedii, ale nie do końca jest ono najważniejszym punktem dla fabuły. Liane Moriarty stworzyła niepozorną historię o życiu bogatych ludzi - którzy wydają się nieustannie knuć intrygi i plotkować (lub też stawać się przedmiotem plotek) na temat innych mieszkańców - która nieoczekiwanie przedstawia trafne spostrzeżenia na temat życia społecznego. 

Punktem wyjścia dla fabuły jest, wspomniana już, zbrodnia, do której doszło w trakcie wieczorku integracyjnego dla rodziców.Pozostajemy jednak bez odpowiedzi na pytania kim jest ofiara i kto zabił, i cofamy się kilka miesięcy, do momentu, w którym losy trzech głównych bohaterek się ze sobą splatają.  Motyw tej tajemnicy i pojawiające się w każdym rozdziale komentarze przesłuchiwanych mieszkańców zdecydowanie dynamizują fabułę. Czytelnik chce poznać odpowiedzi na nurtujące go pytania i przez to trudno mu odłożyć lekturę na bok, zwłaszcza, że Liane Moriarty do samego końca nie zdradza “głównej tajemnicy”. Pewne twisty fabularne, które pojawiają się co pewien czas w powieści wiążą się raczej z tajemnicami bohaterek, a finalny zwrot akcji stanowi spore zaskoczenie. 

Niepozorność „Wielkich kłamstewek” wynika z tego, że bohaterowie powieści Liane Moriarty są mistrzami gry pozorów. W historii wykreowanej przez autorkę, zwłaszcza na początku, pojawia się mnóstwo humoru, a problemy, które nam przedstawia - jak choćby brak zaproszenia jednego z dzieci na urodziny - wydają się nadmiernie wyolbrzymione i, cóż, po prostu błahe. Nie będę Wam zdradzać wszystkich tematów, które ostatecznie zostają poruszone w powieści, ale przez kontrast tej problematyki, jeszcze bardziej uderza ona w czytelnika. Historie o matkach, które przez spór swoich dzieci angażują się we własny konflikt (wręcz komiczny z punktu widzenia czytelnika), z czasem staje się opowieścią o dramatach, które rozegrały, albo wręcz wciąż się rozgrywają, w czterech ścianach.

Wielkie kłamstewka” okazały się dla mnie sporym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że powieść Liane Moriarty postawi tak trafne komentarze na temat życia społecznego i że autorka tak umiejętnie połączy wątki obyczajowe z elementami thrillera. To powieść miejscami zabawna, a gdzie indziej zaskakująca, a ponad to po prostu mądra. Z czystym sumieniem zasiądę teraz do oglądania serialu i mam nadzieję, że okaże się on równie dobry co pierwowzór. Wygląda na to, że powinnam nadrobić lekturę innych powieści Liane Moriarty, a póki co polecam Wam „Wielkie kłamstewka”.

Wielkie kłamstewka” Liane Moriarty; wydawnictwo Prószyński i S-ka; Warszawa 2013 ★★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala