środa, 19 kwietnia 2017

The call. Wezwanie, Peadar O’Guilin


Być może się mylę, ale w ostatnich dniach odniosłam wrażenie, że „The call. Wezwanie”, debiut irlandzkiego autora, stanowi jedną z głośniejszych premier kwietnia. Możliwe, że efekt ten wywołała dobra promocja ze strony wydawnictwa Czwarta Strona - w końcu kto potrafi się oprzeć cudnym tojkowym zakładom?, a może sukces leży w tym, że powieść polecała trójka topowych zagranicznych booktuberów? Nie wiem. Faktem jest natomiast, że, podobnie jak w przypadku „Diaboliki”, to ekscytacja innych czytelników sprawiła, że sama zainteresowałam się lekturą „The call. Wezwanie”. I chociaż uważam, że nadmiernie entuzjastyczne opinie raczej szkodzą tej historii, jest w debiucie Peadara O’Guilina coś co odróżnia go od innych tytułów.

Lud Sidhe, zesłany przed laty przez Irlandczyków do nieprzyjemnej krainy zwanej Szaroziemią, mści się na rodzaju ludzkim. Każdego dnia nastolatkowie zostają Wezwani do świata swoich wrogów. Próba trwa dokładnie 3 minuty i 4 sekundy, ale w krainie Sidhe czas liczony jest inaczej. Szczęśliwcy umierają szybko, w najgorszych sytuacjach do świata ludzi powracają zaledwie szczątki, a tylko nieliczni przeżywają ów próbę by zostawić po sobie Świadectwo, ale nigdy nie są już tacy jak wcześniej. Od wczesnych lat nastolatkowie uczą się języka swojego wroga i trenują sztukę przetrwania. Kiedy ktoś, jak Nessa, jest częściowo niepełnosprawny, praktycznie z góry zostaje skazany na śmierć…

The call. Wezwanie” zdecydowanie odbiega klimatem od młodzieżówek do jakich przywykłam. Chociaż debiut Peadara O’Guilina klasyfikowany jest jako powieść dystopijna, zaryzykowałbym stwierdzeniem, że momentami balansuje on raczej na granicach horroru. Powieść irlandzkiego autora, czerpiąc inspiracje z lokalnego folkloru, jest mroczna i brutalna. Owszem, w innych tytułach pojawił się już motyw walki na śmierć i życie (by przypomnieć choćby wspomniane na okładce „Igrzyska śmierci”), ale historia Peadara O’Guilina jest znacznie bardziej graficzna. „The call. Wezwanie” to opisy zmaltretowanych zwłok czy monstrów powstałych z fragmentów ludzkiego ciała. Ale mrok powieści nie wynika tylko i wyłącznie z kreacji świata, ale także fragmentarycznego przybliżenia ludzkiej psychiki - przedstawienia zmiany mentalności nastolatków i ich skłonności do przemocy. 

The call. Wezwanie” przybliża sylwetki wieku postaci, ale tylko nieliczni z nich doczekują się szerszej charakterystyki. Czy jest to wada? Niekoniecznie. Kolejne postacie zostają z reguły przedstawione w momencie Wezwania, a celem autora ewidentnie nie jest zaznajomienie nas z kolejnymi bohaterami tylko dokładniejsze zarysowanie świata Sidhe i specyfiki próby, a także stworzenie klimatu. Zresztą, nawet w przypadku głównych bohaterów, jak choćby Nessy, kreacja postaci ogranicza się w dużej mierze do przedstawienia ich fizyczności i obserwacji zachowań. Nie dowiadujemy się wiele na temat ich przeszłości, emocji czy pragnień - tego typu informacje są szczątkowe i przewijają się jedynie między wierszami. 

Jako osoba, która przedkłada kreacje bohaterów ponad akcję, zwłaszcza w przypadku powieści młodzieżowych, miałam trochę problemów z tym być wczuć się w ów historię. Początkowo trudno było mi się też przyzwyczaić do stylu Peadara O’Guilina. Przy tak brutalnej i mrocznej fabule, bardzo prosty język, skierowany raczej ku młodszej młodzieży wydawał mi się trochę nieadekwatny. Zdaję jednak sobie sprawę z tego, że są to na tyle subiektywne aspekty, że innym czytelnikom, np. Wam, może to absolutnie nie przeszkadzać. Intryguje mnie natomiast w jaki sposób autor chce kontynuować ów opowieść. Chociaż świat przedstawiony ma wciąż ogromny potencjał, historia Nessy wydaje mi się skończona. Kto wie, może zmienimy główną bohaterkę?

The call. Wezwanie” to ciekawy i niebanalny debiut. Peadar O’Guilin wykorzystuje Irlandzki folklor do kreacji magicznego, ale przy tym niezwykle mrocznego i brutalnego świata. Może i nie są to dokładnie moje klimaty, ale dostrzegam w tej historii spory potencjał. Swoją drogą jest to opowieść, która idealnie sprzyja atmosferą halloweenowej lekturze i w okolicach października zdecydowanie będę Wam o niej przypominać. Warto sprawdzić na własnej skórze czy debiut Peadara O’Guilina to coś dla Was. Osobiście nie jestem zachwycona lekturą, ale pewnie sięgnę po kontynuację. 

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

The call. Wezwanie” Peadar O’Guilin; wydawnictwo Czwarta Strona; Poznań 2017 ★★★☆☆

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala