sobota, 1 kwietnia 2017

Siedem sióstr, Lucinda Riley


Właściwie nie wiem dlaczego doszłam do wniosku, że twórczość Lucindy Rikey będzie zbliżona do tego co kryją w sobie powieści Kate Morton. Być może utkwiło mi gdzieś w pamięci, że historie spod jej pióra także przeplatają wątki z przeszłości z tymi, które są nam współczesne; a może zasugerowałam się szatą graficzną utrzymaną w podobnym klimacie. Bez względu na to jakim tropem podążył tym razem mój umysł, od jakiegoś czasu przymierzałam się już do lektury którejś z powieści Lucindy Riley. „Siedem sióstr” przekonało mnie spośród pozostałych tytułów zwłaszcza nawiązaniem do mitu o konstelacji Siedmiu sióstr, ale także zaskakująco pozytywnymi recenzjami zagranicznych czytelników. 

Pa Salto, bajecznie bogaty mężczyzna, który opiekował się szóstką adoptowanych córek nazwanych na cześć konstelacji Siedmiu sióstr, zawsze otaczała aura tajemniczości. Po śmierci, równie zagadkowej co jego życie, przekazuje swoim córkom nie tylko majątek, z posiadłością Atlantis na czele, ale także fragmenty informacji pozwalające młodym kobietom poznać prawdę na temat ich prawdziwego pochodzenia. Maia, najstarsza z sióstr, pracująca jako tłumaczka książek, zawsze postępowała w życiu ostrożnie. Pokrzepiona słowami zmarłego ojca rusza jednak za tropem do zrujnowanej willi w Rio De Janeiro. Z pomocą brazylijskiego pisarza poznaje losy swojej prababki Izabeli. 

Wbrew tytułowi „Siedem sióstr” nie stanowi historii wszystkich adoptowanych córek Pa Salty, a jedynie najstarszej z nich - Mai. Owszem, pozostałe siostry zostają nam przedstawione, ale ich rola w historii Mai jest na tyle mało znacząca, że niewiele możemy powiedzieć na ich temat. Tyle, że nie jest to wadą tej powieści. Lucinda Riley daje nam przez to możliwość lepszego poznania głównej bohaterki a także jej prababki, która odgrywa równie ważną rolę w całej historii. Chociaż autorka podsyca naszą ciekawość jeśli chodzi o wątek Pa Salty, po skończonej lekturze nie odczuwamy braku satysfakcji czy jakiegoś poczucia niedopowiedzenia historii do końca. „Siedem sióstr” mogłyby być czytane jako samodzielna powieść, tylko po co odmawiać sobie przyjemności dalszej lektury?

Lucinda Riley inspiruje się mitem o Siedmiu siostrach nie tylko w kwestii wyboru imion, ale także naszkicowaniu zarysów ich losów czy osobowości, co zdradza swoim czytelnikom w krótkim posłowiu. Ale nawet w oderwaniu od mitu i inspiracji, powieść autorki prezentuje całkiem dobry poziom. „Siedem sióstr” rozgrywa się tak naprawdę na dwóch płaszczyznach czasowych - wątek Mai przedstawiony zostaje w czasach nam współczesnych, natomiast Izabeli - w latach 20 XX wieku. Ze względu na osobiste preferencje, któryś z nich może wydać się Wam bardziej zajmujący (sama skłaniam się ku historii Izabeli), ale oba zostają poprowadzone w ciekawy sposób. „Siedem sióstr” to opowieść o miłości i odkrywaniu swoich korzeni, ale nie tylko. 

Lucinda Riley wplata do swojej powieści kilka ciekawych wątków osnutych wokół Rio De Janeiro (zwłaszcza historii pomnika Chrystusa Odkupiciela) czy też XX-wiecznego Paryża. Owszem, autorka nie pochodzi z miejsc, w których rozgrywa się fabuła jej powieści, ale nie odczuwa się tego w trakcie lektury. Co więcej, Lucinda Riley sprawia że poszczególne miasta i ich atmosfera stają się dodatkowym atutem „Siedmiu sióstr”. Tym co powstrzymało mnie od tego by w pełni zachwycać się lekturą okazał się język autorki, a będąc bardziej specyficzną - dialogi. W porównaniu do pozostałej części powieści miały one dziwne, sztuczne i nienaturalne brzmienie, zwłaszcza w przypadku scen bardziej emocjonalnych (np. rozmowy sióstr po otrzymaniu wiadomości o śmierci ojca). 

Siedem sióstr” to zarówno ciekawy wstęp dla wielotomowej serii o tajemniczej postaci Pa Salty i jego córkach jak i wspaniała opowieść o poszukiwaniu własnych korzeni w zakątkach Rio De Janeiro. Lucinda Riley z sukcesem łączy własne pomysły z inspiracją mitem o konstelacji Siedmiu sióstr. Cieszyło mnie, że poszczególne tomy serii można czytać jako samodzielne historie, ale mój apetyt został zaostrzony i jestem ciekawa kolejnych powieści osadzonych w różnych zakątkach świata. Zdecydowanie warto wgryźć się w tą historię.   

„Siedem sióstr” Lucinda Riley; wydawnictwo Albatros; Warszawa 2017 ★★★★☆

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Albatros


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala