Córeczka, Anna Snoekstra - Zlodziejka Ksiazek

wtorek, 11 kwietnia 2017

Córeczka, Anna Snoekstra


Odkąd dołączyłam do książkowej blogosfery, zaczęłam oglądać zagraniczny booktube i wzmożyłam swoją aktywność na portalu Goodreads (czyt. przestałam ograniczać się jedynie do odznaczania przeczytanych tytułów), coraz rzadziej zdarza mi się sięgać po powieści na temat, których nic wcześniej nie słyszałam. „Córeczka” stanowiła w tym wypadku wyjątek. O powieści Anny Snoekstra dowiedziałam się dopiero w chwili przeglądania zapowiedzi i od razu poczułam się zaintrygowana zarysem fabuły. Na pierwsze negatywne opinie dotyczące debiutu autorki natrafiłam już w momencie, gdy książka znajdowała się w moich rękach, a chociaż postanowiłam sobie, że nie będę się nimi sugerować, niestety jest w nich sporo racji. 

Młoda dziewczyna, która opuściła rodzinny dom i od kilku lat zamieszkuje na ulicy, zostaje przyłapana na kradzieży. Żeby uniknąć kary i przedstawiania policji swoich prawdziwych danych, wykorzystuje swoje podobieństwo do zaginionej przed laty nastolatki - Rebeki Winter i kradnie jej tożsamość. Chociaż fortel ten miał dać dziewczynie okazję do ucieczki, szybko zmienia zdanie i postanawia na stałe zająć miejsce Bec. Stosunkowo łatwo przychodzi jej wejść w rolę ukochanej córeczki i siostry, nie wszyscy jednak dają się przekonać jej pokrętnym wyjaśnieniom. Na dodatek wciąż pozostaje kwestia tego co stało się z prawdziwą Rebeką Winter.

Sam koncept na fabułę, który przyciągnął mnie pierwotnie do lektury, jest niesamowicie ciekawy i posiada ogromny potencjał. Niestety, nie jestem przekonana co do tego czy Anna Snoekstra rzeczywiście w pełni go wykorzystała. „Córeczka” przedstawia naprzemiennie wydarzenia z teraźniejszości, kiedy nieznana z imienia dziewczyna przyjmuje tożsamość Rebeki i z przeszłości - dni poprzedzających zaginięcie prawdziwej “córeczki” Winterów. Tajemnica na temat tego co wydarzyło się z Rebeką jest tak naprawdę jedynym co powoduje zainteresowanie lekturą. Owszem, debiut Anny Snoekstra czyta się szybko przez wzgląd na jego niewielkie rozmiary, ale zdecydowanie brakuje tu jakiegoś napięcia czy suspensu.

Trochę szkoda, że autorka nie zdecydowała się wejść nieco głębiej w kreacje bohaterów. Postacie przewijające się na kartach powieści - poczynając od dziewczyny podającej się za Rebekę, przez policjanta prowadzącego śledztwo i państwa Winterów, a na bliźniakach kończąc - zdecydowanie stanowią osobliwe, unikatowe jednostki i jakieś dodatkowe informacje na ich temat, choćby motywy ich postępowania, stanowiłyby dodatkowy atut dla całej historii. Najbardziej brakowało mi tego typu “back story” w przypadku fałszywej Rebeki. Brak kontekstu, fragmentaryczna wiedza na temat jej prawdziwego życia sprawiły, że jej postępowanie było dla mnie niezrozumiałe i niewiarygodne.

Samo zakończenie - finalny twist na temat tego co stało się z Bec i co do tego doprowadziło - w pewien sposób rehabilituje niektóre aspekty „Córeczki”. Owszem, wytłumaczenie dlaczego? i jak? mogło zostać jeszcze lepiej rozwinięte, ale mimo wszystko finalny twist wprowadził efekt zaskoczenia i pewne napięcie. Opis z tyłu okładki nie zdradza rozwiązania, ale jest w nim coś zbyt sugestywnego - jeśli możecie, raczej nie czytajcie go zbyt wnikliwie. Ostrzegam też, że osoby wrażliwe na punkcie znęcania się nad zwierzętami powinny zdecydowanie pominąć lekturę jednej ze scen (znajdującej się pod sam koniec książki).

Córeczka” to powieść o ciekawym zarysie fabularnym, która nie w pełni wykorzystała swój potencjał. Sam koncept i finalny twist sugerują, że twórczość Anny Snoekstra może się rozwinąć w ciekawy sposób, ale w jej debiucie jest trochę zbyt dużo wad bym mogła go w pełni docenić. Być może jeśli nie czytaliście jeszcze zbyt dużo thrillerów, powieść autorki znacznie bardziej przypadnie Wam do gustu. Jeśli okładka rzuci się Wam w oczy (np. w bibliotece), warto się o tym przekonać. 

Za możliwość lektury bardzo dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

Córeczka” Anna Snoekstra; wydawnictwo HarperCollins; Warszawa 2017 ★★½☆☆