Waleczna czarownica, Danielle L. Jensen - Zlodziejka Ksiazek

wtorek, 14 marca 2017

Waleczna czarownica, Danielle L. Jensen


Chociaż w moim odczuciu drugi tom serii - mianowicie „Ukryta łowczyni” - nie dorównał poziomem swojej poprzedniczce, cieszy mnie, że trylogia „Klątwa” wywołuje wśród polskich czytelników tyle pozytywnych reakcji. Danielle L. Jensen wyraźnie sobie na to zasłużyła. A chociaż przed lekturą „Walecznej czarownicy” miałam pewne wątpliwości czy historia Cecile i Tristana otrzyma zakończenie na jakie zasługuje, autorka skutecznie je rozproszyła. 


W kolejnym akapicie pojawiają się spoilery dotyczące drugiego tomu serii. 

Cecile i Tristan muszą stawić czoło konsekwencjom swoich działań. Wydawać by się mogło, że pokonanie Anushki jest rozwiązaniem ich kłopotów, ale to dopiero początek góry lodowej. Uwolnienie trolli stanowi zagrożenie dla wszystkich ludzi znajdujących się w pobliżu Trollus. Cecile i Tristan muszą ponad to stoczyć walkę nie tylko z jednym wrogiem - bitwa rozgrywa się na trzy fronty a każda ze stron jest niezwykle potężna. Zarówno książe Trollus jak i jego partnerka wciąż są zobowiązani do spłacenia własnych długów. 

Waleczna czarownica” rozpoczyna się w momencie, w którym pożegnaliśmy bohaterów w finale „Ukrytej łowczyni” i Danielle L. Jensen od razu wrzuca nas w środek akcji. Takie szybkie zdynamizowanie fabuły niezaprzeczalnie ma swoje zalety, ale z drugiej strony może powodować, że czytelnik nie będzie mógł się wczuć w klimat powieści. Jeśli tylko macie taką możliwość, najlepszym rozwiązaniem byłoby przeczytanie „Walecznej czarownicy” zaraz po skończeniu lektury drugiego tomu trylogii „Klątwa”. 

Danielle L. Jensen stawia w finale na wartką akcję i wplecenie do historii kilku pomniejszych twistów fabularnych. Prywatnie chętnie przeczytałbym „Waleczną czarownicę” wzbogaconą o jakieś kilkadziesiąt stron, które pozwoliłyby na zbudowanie pewnego napięcia, ale równocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że większość czytelników będzie zadowolona z takiego zabiegu autorki. Pomimo że kilkakrotnie Danielle L. Jensen wykorzystuje podobne rozwiązania fabularne, nie miałam poczucia wtórności w trakcie lektury, ani tym bardziej przewidywalności (co tak przeszkadzało mi w drugim tomie). 

Finał trylogii udowadnia to co już wiedzieliśmy na temat twórczości autorki. Danielle L. Jensen zdaje sobie sprawę z tego, że wątek romantyczny ma stanowić jedynie element fabuły a nie jej centralną część. Więź między Cecile i Tristanem jest dostrzegalna, ale nie nachalna. Poza tym, „Waleczna czarownica” to po prostu dobre zakończenie historii. Danielle L. Jensen tak dobiera wątki, że dostrzegamy zmiany jakie zaszły w bohaterach. Udziela także nam, czytelnikom, odpowiedzi, których poszukiwaliśmy - domykając wątki wszystkich najważniejszych postaci. Pojawiają się sceny przepełnione smutkiem i radością, i te słodko-gorzkie, a samo zakończenie idealnie dopełnia historię. 

Waleczną czarownicą” Danielle L. Jensen udowodniła, że trylogia „Klątwa” stanowi jedną z ciekawszych propozycji dla wielbicieli fantastyki Young Adult. Chociaż chętnie dodałabym jakieś wolniejsze, jeśli chodzi o tempo akcji, fragmenty, a kilka wersów wyrzuciłabym z pamięci (dotyczące Marca i Sabine), finał trylogii stanowi idealne zakończenie historii Cecile i Tristana. Pełna akcji, magiczna opowieść ze szczyptą miłości - czy można prosić o więcej? Czekam na prequel, mimo że wiem, że złamie mi serce. 

„Waleczna czarownica” Danielle L. Jensen; wydawnictwo Galeria Książki; Kraków 2017 ★★★★☆