czwartek, 23 marca 2017

Najlepsze książki zimy


W 2017 roku wzięłam sobie za punkt honoru bycie bardziej krytyczną w stosunku do przeczytanych książek w kwestii wystawiania im ocen. Przyglądając się swoim opiniom na portalu Goodreads z poprzedniego roku i lat jeszcze wcześniejszych, ze zgrozą odkryłam, że zdarzało mi się postawić cztery, a niekiedy nawet pięć gwiazdek pozycji, która mi się podobała, ale której miałam sporo do zarzucenia i nie chciałam powielić tego błędu w 2017. Jak to ze mną bywa, popadłam w tym jednak odrobinę w przesadę. Pozycja 5 gwiazdkowa urosła do poziomu Świętego Graala i od grudnia do lutego nie oceniłam w ten sposób żadnej z przeczytanych powieści (spokojnie, pracuję nad tym by znaleźć jakąś równowagę. Książek idealnych po prostu nie ma). Nie oznacza to jednak, że żaden z przeczytanych przeze mnie w tym okresie tytułów nie zasługuje na jakieś wyróżnienie. Zdarzało mi się natrafić na powieści dobre a nawet bardzo dobre i właśnie dzisiaj chciałam poświęcić im krótką chwilę. 

Recenzje wszystkich poniższych tytułów możecie znaleźć na blogu. Jeśli jesteście ciekawi większej ilości szczegółów, zapraszam Was do lektury. 

DROGA DO DOMU, YAA GYASI

O ile debiut Yaa Gyasi wzbudził raczej pozytywne emocje wśród zagranicznych blogerów i booktuberów, o tyle u nas, w naszym rodzimym światku miłośników literatury, zdania są raczej podzielone. Osobiście byłam jednak oczarowana Drogą do domu. Nie ukrywałam w recenzji i nie ukrywam teraz, że nie wszystkie historie zamknięte w tej swego rodzaju powieści/zbiorze opowiadań spodobały mi się w równym stopniu, ale Yaa Gyasi zdecydowanie wie jak operować słowem. Jej debiut to nie tylko ciekawy koncept - przedstawienie losów kilku pokoleń ghańskich sióstr, które nie wiedziały o swoim istnieniu - ale też dobre wykonanie. To pozycja o rodzinie, ghańskiej kulturze i wierzeniach, ale także historii rasizmu. Jeżeli nie czytaliście, warto wyrobić sobie własną opinię. 

ÓSME ŻYCIE (DLA BRILKI). TOM 1, NINO HARATISCHWILI

Powieść Nino Haratischwili to, podobnie jak Droga do domu, swego rodzaju saga rodzinna. O ile debiut Yaa Gyasi stanowi raczej zbiór opowiadań, o tyle Ósme życie (dla Brilki). Tom 1 charakteryzuje pewna ciągłość wydarzeń. Autorka przedstawia nam wydarzenia od chwili urodzin córki fabrykanta czekolady - Stazji przez kolejne kilkanaście lat; to opowieść o losach gruzińskiej rodziny naznaczona ogromnym cierpieniem, ale także historia Gruzji na tle znamiennych wydarzeń Europy XX wieku. Początkowo trudno było mi przywyknąć do stylu Nino Haratischwili, ale potem stanowił on dodatkową zaletę Ósmego życia. Ciekawa jestem, kiedy sięgnę w końcu po drugi tom - oby niedługo. 

DOM NAD JEZIOREM, KATE MORTON

Uwielbiam twórczość Kate Morton, pomimo że zdaję sobie sprawę z pewnej wtórności jeśli chodzi o pomysł na te historie, i Dom nad jeziorem nie jest tutaj wyjątkiem. Tak się złożyło, że jest to pierwsza lektura, którą skończyłam w 2017, ale zdecydowanie zapadła ona na długo w mojej pamięci. Kate Morton jak żaden inny autor potrafi łączyć wątki z przeszłości z tymi, które rozgrywają się współcześnie. A choć losy niektórych bohaterów przedstawia w sposób fragmentaryczny, trudno nie pałać do nich sympatią. I wszystko byłoby cudnie gdyby nie samo zakończenie - przesadzone jeśli chodzi o zbiegi okoliczności. Swoje żale wylałam już w styczniu na swoim profilu na portalu Goodreads i gorycz mi trochę minęła, ale lekki niedosyt pozostał. 

DYGOT, JAKUB MAŁECKI

Z wszystkich tytułów, Dygot zdecydowanie czytało mi się najtrudniej. Nie chodzi o język jakim posługuje się autor czy trudną do śledzenia fabułę, ale o niesamowicie ciężki ładunek emocjonalny jaki niesie ze sobą ta historia. To również opowieść o rodzinie (ewidentnie dostrzegam pewien trend w moich zimowych lekturach), ale także dużo więcej - o ludzkim cierpieniu i okrucieństwie, o przemianie życia na wsi na przestrzeni lat. Dygot to niezwykle specyficzna lektura, bo choć sporo w niej takiej szarej, brudnej rzeczywistości, pewne wątki sprawiają, że bliżej mu do realizmu magicznego. Od czasu lektury Dygotu nie miałam okazji zgłębić twórczości pana Jakuba Małeckiego, ale kiedyś znajdę w sobie wystarczająco dużo siły, z pewnością się na to zdecyduje. 

ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI, B. A. PARIS

Z wszystkich wyżej wymienionych tytułów, Za zamkniętymi drzwiami jest jedyną pozycją, którą oceniłam na cztery gwiazdki. Jeżeli czytaliście moją opinie wiecie też zapewne, że nie jest to thriller, który zazwyczaj budzi moje zainteresowanie, ale debiut B. A. Paris ma jednak w sobie coś wyjątkowego. Za zamkniętymi drzwiami to taka historia, która, pomimo pewnego przerysowania, wydaje się niesamowicie prawdopodobna a przez to jeszcze bardziej przerażająca. Po co bać się potworów pod łóżkiem, kiedy te najgorsze żyją wśród nas i, o zgrozo!, wyglądają całkiem niepozornie i niegroźnie? Zdecydowanie jest to thriller, który niesamowicie przemówił do mnie swoim klimatem i, trafionym w punkt, zakończeniem. Dla fanów gatunku, ale nie tylko. 

Jeżeli przeczytaliście tej zimy coś co Was zachwyciło, koniecznie zainspirujcie mnie do lektury w komentarzach. Przydałaby mi się powieść, która zwala z nóg. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala