wtorek, 28 marca 2017

Dwoje do pary, Andy Jones


Powieść Andy’ego Jonesa swego czasu często przewijała mi się przed oczami - czy to za sprawą blogerów książkowych czy naszych rodzimych booktuberów. Sama byłam wówczas na etapie pochłaniania thrillerów i kryminałów, i wyglądająca na lekką, a nawet zabawną powieść obyczajową pozycja nie zachęcała mnie szczególnie do lektury. W końcu jednak trafiła w moje ręce i postanowiłam dać Andy’emu Jonesowi szansę. Zostałam już wtedy ostrzeżona, że historia ma raczej słodko-gorzki wydźwięk, ale to tylko zachęciło mnie do dalszej lektury. Umknęła mi natomiast informacja co pozostaje jednym z głównych motywów powieści.

Fisher i Ivy są parą niespełna trzy tygodnie. Poznali się na planie reklamy, nad którą oboje pracowali i coś między nimi zaiskrzyło. Mają za sobą kilkanaście dni przepełnionych namiętnością i wzajemną fascynacją, ale tak naprawdę niewiele wiedzą jeszcze na swój temat. Kto jest ich ulubionym Beatlesem? Jakiej muzyki słuchają? I ile tak naprawdę mają lat? Weekend spędzony u rodziny Fishera uświadamia im jak wiele pytań nie otrzymało jeszcze odpowiedzi. Kiedy po wyjeździe Ivy odsuwa się od mężczyzny, Fisher zaczyna podejrzewać, że zamierza ona zakończyć ich związek. Ale to nie o to chodzi. Okazuje się, że zostało im niewiele czasu na wspólne życie tylko we dwoje - Ivy jest w ciąży i nadszedł najwyższy czas na zmiany.

Dwoje do pary” to taka osobliwa historia związku, przedstawiona z męskiego punktu widzenia, która przez znaczną część pozostaje utrzymana w lekkim, humorystycznym klimacie. Pomysł Andy’ego Jonesa na to by przedstawić opowieść miłosną nie w jej pierwszym etapie, ale tuż po nim - kiedy zauroczenie mija i zaczyna się dostrzegać, że partner składa się jeszcze z wielu niewiadomych zdecydowanie stanowi miłą odmianę dla typowego romansu. W historii Fishera i Ivy nie pojawiają się wielkie dramaty, ale problemy znacznie bliższe prawdziwemu życiu - drobne różnice zdań, pierwsze rysy na charakterze partnera i konieczność podjęcia trudnych wyborów. 

W powieści Andy’ego Jonesa, napisanej w lekki, niepozbawiony humoru sposób, pojawiają się momenty zabawne i wzruszające. W pewnym momencie, niemal pod sam koniec historia Ivy i Fishera obiera zdecydowanie poważniejsze tony. Nie zdradzę Wam dokładnej problematyki, bo niestety stanowi ona duży spoiler, ale niestety w moim odczuciu autor nie udźwignął ciężaru tematu*.Trudno oceniać postępowanie bohaterów, kiedy nie było się w podobnej sytuacji,, ale trudno pozbyć mi się wrażenie, że rozwiązanie zaproponowane przez autora jest krzywdzące i stanowi w pewien sposób ucieczkę od problemu. Andy Jones po prostu lepiej radzi sobie w konwencji słodko-gorzkiej opowieści, kiedy ładunek emocjonalny nie przygniata bohaterów. 

Doceniam powieść Andy’ego Jonesa i mogę wypunktować kilka, albo nawet kilkanaście elementów, które świadczą o tym, że jest to po prostu ciekawa i warta uwagi lektura. „Dwoje do pary” nie zdołali mnie jednak w pełni do siebie przekonać. Miałam problem z tym by zaangażować się w opowiadaną historię - zdarzało mi się błądzić gdzieś myślami w trakcie lektury i nie przeszkadzało mi to, że muszę odłożyć lekturę na bok. Nie jest to raczej kwestia problemu, o którym wspominałam wcześniej - czyli sposobu w jaki autor poprowadził jeden z wątków - bo ma on miejsce dopiero pod koniec. Prawdopodobnie po prostu nie do końca zżyłam się z bohaterami.

Dwoje do pary” to ciekawy głos wśród historii miłosnych - przedstawiający uczucie i związek na kilku etapach, także wówczas gdy zaczyna brakować fajerwerk, a pojawia się proza życia codziennego. Dobry wybór dla wielbicieli życiowych opowieści, zwłaszcza takich, którzy mają trochę więcej niż naście lat. Andy Jones nie do końca mnie do siebie przekonał, ale zdecydowanie pozostaje kilka kwestii, które doceniam w jego historii. i dlatego jeśli czujecie się zainteresowani lekturą, nie powinniście z nią zwlekać.

*SPOILER Dla tych, którzy „Dwoje do pary” już czytali, albo nie przeszkadza im spoiler. Chodzi mi o śmierć jednego z dzieci Ivy i Fishera. Fakt, że Ivy najpierw nazywa drugie z bliźniąt imieniem zmarłego brata, a następnie pada kwestia o tym, że może od początku miało się urodzić tylko jedno dziecko. 

Dwoje do pary” Andy Jones; wydawnictwo Świat Książki; Warszawa 2017 ★★★☆☆

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Świat Książki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala