Kulturalno-blogowe postanowienia na 2017 rok - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 22 stycznia 2017

Kulturalno-blogowe postanowienia na 2017 rok


Wygląda na to, że wytyczanie samej sobie noworocznych postanowień o dobry miesiąc za późno (kiedy część osób zdążyła już swoje złamać) weszło mi w krew. Człowiek wpadł w wir egzaminów i przymusowego spędzania czasu nad podręcznikami czy też notatkami i ani się obejrzał, a minęła połowa stycznia. Owszem, mogłabym zrezygnować z publikowania postanowień na 2017 rok, ale, jak już kiedyś wspominałam, lubię to robić. Nie jestem osobą, która pedantycznie dąży do wypełniania postawionych przed sobą wyzwań, ale lubię mieć jakieś wskazówki w trakcie roku - co czytać, na co przeznaczać więcej czasu etc. 

Jeżeli chodzi o rok 2016 i moje postanowienia - nie wszystkie udało mi się zrealizować. Nie było mi po drodze z klasyką, a nawet jeśli wracałam do jakiś tytułów nie byli to moi ulubieńcy - po prostu chciałam odświeżyć swoją pamięć przed lekturą kolejnych tomów serii. Udało mi się za to sięgać często po pozycje z własnej półki, no i oczywiście skończyć sporo serii (o czym informowałam Was na bieżąco w specjalnych postach). 

K U L T U R A L N I E 

  • Chciałabym chociaż raz na dwa miesiące wziąć udział w jakimś wydarzeniu kulturalnym. Nie chodzi mi o nic wielkiego - wyjście do kina, teatru, może obejrzenie jakiejś wystawy, albo koncert. Czytanie jest doskonałą rozrywką, ale czasami zdarza mi się zapomnieć, że kultura to nie tylko literatura i seriale. 
  • Trochę w temacie poprzedniego podpunktu - chciałabym obejrzeć w 2017 52 filmy. Mając do wyboru film i serial, zawsze decydowałam się na drugą opcję i mam wrażenie, że sporo mnie przez to ominęło - poczynając od klasyków, aż po ostatnie ekranizacje. 
  • Jeżeli jesteśmy przy liczbach, tak jak i w tamtym roku postawiłam sobie za cel przeczytanie 100 książek (o czym wiedzą osoby, które śledzą mój profil Goodreads). W 2016 przeczytałam sporo więcej, ale zbliżająca się obrona pracy licencjackiej może stanąć mi na drodze (chociaż z drugiej strony w przypadku matury moje obawy nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości). 
  • Kontynuując sukces z zeszłego roku chciałabym wyczytywać swoje domowe zbiory oraz skończyć porozpoczynane serie. Perspektywa doprowadzenia swojej “półki TBR” do liczby “0” nigdy nie wydawała mi się pociągająca, ale z drugiej nie chciałabym by nabrała ona niebotycznych rozmiarów. 
  • Nie chcę ograniczać się gatunkowo. Zauważyłam że w poprzednim roku zdarzało mi się popadać w jakieś skrajne nastroje - czytałam same powieści YA, potem NA a kolejne kryminały/thrillery. Nie chcę doprowadzić do sytuacji, gdy jakiś gatunek mi zbrzydnie i dlatego zamierzam je sobie “przeplatać”. 
  • Nawiązując trochę do poprzedniego podpunktu - chciałabym wyjść poza swoją czytelniczą strefę komfortu. Wydaje mi się, że czytam dosyć różnorodnie, ale wciąż są gatunki po które sięgam rzadko lub wcale - literatura faktu (zwłaszcza reportaż i wspomnienia), fantastyka “dla dorosłych”, a nie młodzieży, może jakieś pozycje z pogranicza science fiction albo nawet powieści graficzne. W tym wypadku szczególnie liczę na Wasze sugestie. 

B L O G O W O

  • 2016 rok był najlepszym rokiem jeśli chodzi o moją aktywność blogową i nie chciałabym zaliczyć teraz gwałtownego spadku w dół. Idealnie byłoby publikowanie postów co dwa dni, ale nie zawsze jest to możliwe (sesja) - dlatego minimum 3 posty w tygodniu (i trzymajcie kciuki bo to chyba najtrudniejsze z wyzwań). 
  • Chciałabym pisać więcej tekstów niebędących recenzjami. W 2016 rok zdarzały się miesiące gdy to one zalewały blog, a tymczasem statystyki wskazują na to, że interesują Was one najmniej. Może jakieś zestawienia, posty o filmach (w końcu będę tyyyyle oglądać), no i coś z udziałem mamutka. 
  • Jeżeli chodzi o recenzje, chciałabym nadal recenzować wszystkie przeczytane książki (w 2016 nie zrecenzowałam chyba zaledwie dwóch tytułów) - z małym wyjątkiem jeśli chodzi o relektury, ale także publikować je wkrótce po lekturze. Falowe publikowanie recenzji wiązało się właśnie z tym, że notorycznie mi ich przybywało. A nie chciałabym żeby liczba niepublikowanych opinii znowu wynosiła około 20-30. 
Jestem ciekawa jakie są Wasze postanowienia i czy do tej pory jeszcze ich nie złamaliście ;) A może nadal jesteście do tyłu z życiem i tak jak ja dopiero je wyznaczyliście?