wtorek, 24 stycznia 2017

Dziewczyna w walizce, Raphael Montes


Nie miałam zbyt wysokich wymagań w stosunku do „Dziewczyny w walizce”. Pomijając pierwsze, jeszcze przedpremierowe opinie u blogerów współpracujących z wydawnictwem jakoś niewiele słyszałam na jej temat i chyba dlatego założyłam, że powieść brazylijskiego autora niczym szczególnym mnie nie zaskoczy. I chyba było to słuszne podejście bo pomimo kilku wad mam raczej pozytywne odczucia względem twórczości Raphaela Montesa. I utwierdziłam się w przekonaniu, że mogę śmiało sięgać po propozycje Filii Mrocznej Strony. 

Teo Avelar nie zachowuje się jak większość jego rówieśników. Młody student medycyny, który marzy o pracy patologa jest typem samotnika. Teo jest wegetarianinem, stroniącym od wszelkich używek, który opiekuje się sparaliżowaną matką a za swoją najlepszą przyjaciółkę uważa Gertrudę - zwłoki z zajęć anatomii. Kiedy w życiu chłopaka pojawia się Claire - przebojowa dziewczyna, pracująca nad scenariuszem „Cudowne dni” - wszystko ulega zmianie. Rodzi się obsesja. Kiedy  Teo czuje, że dziewczyna mu się wymyka, postanawia działać - porywa dziewczynę i razem ruszają w podróż śladami bohaterek scenariusza. 

„Dziewczyna w walizce” zdecydowanie wyróżnia się na tle innych thrillerów. Pomijając sam koncept na fabułę i kreację bohatera, powieść Raphaela Montesa odznacza się oryginalnym klimatem. Brazylijski powieściopisarz nie skupia się może na pędzącej akcji czy zwrotach fabularnych (chociaż kilkukrotnie i one zostają wplecione w historię), ale za to skrupulatnie buduje atmosferę ciągłego niepokoju i nieprzewidywalności w związku z psychiką głównego bohatera - co jeszcze dodatkowo podkreśla zakończenie.   

Portret psychologiczny Tea Avelara pozostaje zresztą jednym z najmocniejszych punktów „Dziewczyny w walizce”. Pomimo że w historii mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, trudno pozbyć się wrażenia jakbyśmy znajdowali się wewnątrz jego umysłu. Co dziwne, nawet jeśli obłęd Tea jest niepodważalny i doprowadza go często do budzących grozę czynów, sposób w jaki postrzega i interpretuje świat jest raczej fascynujący a nie przerażający. 

Raphael Montes ma lekkie pióro a w jego powieści, nie wiem czy intencjonalnie, wpleciony został gdzieniegdzie czarny humor. Sama fabuła odbiega jednak zbyt daleko od wiarygodności jak na mój czytelniczy gust i, niestety, w pewnym momencie czułam się nią niemal znużona. Miałam wrażenie, że autor kilka razy zastosował podobne rozwiązania fabularne. Owszem, koniec końców oceniam powieść w pozytywny sposób, ale był moment, w którym po prostu straciłam zainteresowanie lekturą. 

„Dziewczyna w walizce” to lektura, która wybija się na tle innych thrillerów. Raphael Montes opowiada historię o obłędzie i zemście z nieco odmiennej perspektywy i tym zyskuje sympatię czytelnika. Owszem, w samej fabule pojawia się pewna wtórność rozwiązań, ale portret głównego bohatera i wykreowana atmosfera w jakiś sposób to rekompensują. Jeśli poszukujecie czegoś innego wśród thrillerów i chcecie sprawdzić jak w tym gatunku sprawdza się ktoś inny niż Amerykanie, warto zainwestować czas w twórczość Raphaela Montesa.  

„Dziewczyna w walizce” Raphael Montes; wydawnictwo Filia; Poznań 2016 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala