sobota, 17 czerwca 2017

Filmowy zakątek #8


Zgodnie z tym co Wam zapowiadałam, kolejny post z cyklu filmowego zakątka ukazuje się w znacznie krótszym odstępie czasu niż to miało miejsce ostatnio. Wraz ze zbliżającą się sesją (która na całe szczęście już za mną) naszła mnie dziwna potrzeba by nadrobić filmowe braki, a premiery jakie pojawiły się na dużym ekranie powodowały, że znacznie częściej wybierałam się do kina. Ósma edycja (coraz bliżej spełnienia postanowienia noworocznego by obejrzeć 52 filmy, a mamy przecież dopiero czerwiec!) jest wyjątkowo pełna akcji - filmy o superbohaterach, szpiegowskie, ale także dwie głośne premiery kinowe w zupełnie odmiennym klimacie. Koniecznie dajcie znać, które z tych filmów już widzieliście, albo chcielibyście zobaczyć.

czwartek, 15 czerwca 2017

Matki, Brit Bennett


Długo czekałam na polską premierę debiutu Brit Bennett, prawdopodobnie od dnia gdy wydawnictwo Albatros wymieniło ów tytuł wśród tegorocznych zapowiedzi. Dopiero trzymając swój egzemplarz w dłoniach uświadomiłam sobie, że nie wiem tak naprawdę o czym opowiadają „Matki”. Owszem, w okolicach zagranicznej premiery, książka często przewijała się w Booktubowych filmach, ale potem została zastąpiona głośniejszymi tytułami. Do lektury zasiadłam zatem bez większych oczekiwań i wydaje mi się, że częściowo właśnie dlatego debiut Brit Bennett uderzył we mnie z taką siłą. 

środa, 14 czerwca 2017

TBR na lato


Posty przedstawiające Wam moje listy książek jakie chciałabym przeczytać w danym sezonie były dla mnie do tej pory doskonałą mobilizacją. Nawet jeśli na stos TBR trafiały powieści, które do tej pory przerażały mnie swoją objętością, albo poruszaną tematyką, do tej pory zawsze udawało mi się wywiązywać ze swoich planów. Do wiosny. Przy okazji kwietniowego podsumowania zdradziłam Wam, że szansę na to bym zapoznała się z Historią pszczół albo Zaginięciem są raczej niewielkie, bo najzwyczajniej w świecie nie jestem w nastroju do ich czytania, a nie lubię się do czegoś zmuszać. I rzeczywiście nie udało mi się po nie sięgnąć, odsuwając lekturę na bliżej nieokreślone “później”. Czy czuję się z tego powodu wina? Absolutnie nie. Tego rodzaju posty nigdy nie miały być dla mnie przymusem, ale raczej swego rodzaju przypomnieniem: Hej, masz takie świetne pozycje na półce, pamiętasz jeszcze, że zamierzałaś je przeczytać? Z tego właśnie powodu postanowiłam, mimo drobnego niepowodzenia, dalej kultywować tradycje.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

O urodzinowym szaleństwie czyli stos majowy


Maj od samego początku był miesiącem, w którym oczekiwałam napływ sporej ilości nowości do mojej domowej biblioteczki. Po pierwsze, na początku miesiąca świętowałam urodziny, a jak wszyscy wiemy nowe, pachnące buki są tym co Książkoholicy przyjmują najchętniej w formie prezentu. Po drugie, w maju odbywały się Warszawskie Targi Książki, na które planowałam się wybrać dopóki nie uświadomiłam sobie, że w ten sam weekend w Krakowie ma miejsce Gala Muzyki Filmowej (Gala była fantastyczna, dlatego pomimo Waszych cudownych relacji - jakoś nie żałuję). I wreszcie po trzecie, rozpoczynałam ostatnią sesję na studiach licencjackich, a jak większość z Was pewnie wie, mam tendencje do tego by w obliczu stresu dokonywać spontanicznych zakupów, na poprawę humoru.

czwartek, 8 czerwca 2017

Siostra, Louise Jensen + wyniki konkursu


Kiedy otrzymuje propozycję zrecenzowania jakiegoś tytułu przed podjęciem ostatecznej decyzji lubię nie tylko zapoznać się pobieżnie z opisem fabuły, ale także zerknąć na opinie innych czytelników na potokach książkowych np. Goodreads. Debiut Louise Jensen nie zbierał może samych pozytywnych recenzji, ale były one na tyle zachęcające, że zdecydowałam się w końcu na to by przeczytać „Siostrę” i sprawdzić na własnej skórze jakie wywoła na mnie wrażenie. Czy słusznie? Chyba tak. Debiut Louise Jensen nie wyróżnił się może szczególnie na tle innych thrillerów, ale równocześnie w swoim gatunku jest to pozycja po prostu dobra. 

wtorek, 6 czerwca 2017

Filmowy zakątek #7


Maj okazał się miesiącem, w którym nie opublikowałam żadnego posta z cyklu filmowego zakątka. Nie dlatego, że nic nie oglądałam - po prostu czekałam aż uzbiera się pięć tytułów, o których mogłabym Wam opowiedzieć, a potem zastał mnie koniec miesiąca i przy kilku zaległych opiniach książkowych musiałam odsunąć publikacje w czasie. Wszystko wskazuje jednak na to, że, trochę w  ramach rekompensaty, w czerwcu ukaże się za to takich postów nieco więcej. Ostatnimi czasy oglądam bardzo dużo nowych tytułów, dlatego że interesuje mnie wiele z kinowych premier, a ponad to staram się trochę nadgonić braki poprzednich lat. Produkcje, które przybliżam Wam dzisiaj cechuje bardzo duża różnorodność - są tu animacje, filmy młodzieżowe i historyczne, a nawet kryminały; zarówno takie, które wciąż możecie zobaczyć w kinach, jak i nieco starsze - więc mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.

niedziela, 4 czerwca 2017

Zapisane w wodzie, Paula Hawkins


Mam wrażenie, że jestem jedną z niewielu osób, która nie była rozczarowana lekturą debiutu Pauli Hawkins czyli „Dziewczyny z pociągu”. Daleka jestem od stwierdzenia, że powieść dorównuje poziomem „Zaginionej dziewczynie”, ale nie do końca rozumiem fali negatywnych opinii wśród czytelników. Tym bardziej byłam podekscytowana premierą kolejnej powieści Pauli Hawkins  - zwłaszcza, że pierwsze opinie sugerowały, że „Zapisane w wodzie” prezentuje zdecydowanie wyższy poziom niż debiut autorki. Tylko czy jednak jest tak w rzeczywistości?

piątek, 2 czerwca 2017

Zapowiedzi czerwcowe


Nie spodziewałam się, że czerwiec skrywa w zanadrzu tyle cudnych premier. Łudziłam się chyba, że po majowym urodzaju wydawnictwa dadzą nam trochę odsapnąć i zwolnią tempa (najlepiej do października), ale byłam w błędzie. Wiadomo, że nie każdy z poniższych tytułów przemawia do mnie w tym samym stopniu, ale to wciąż sporo bardzo dobrze zapowiadających się pozycji. Starałam się wybrać powieści różnorodne, żeby każdy znalazł coś dla siebie, ale nie wiem czy odniosłam na tym polu sukces. Koniecznie dajcie znać w komentarzach co zainteresowało Was najbardziej.

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie maja


Wiem, że niepisaną domeną blogerów i vlogerów na końcu (czy też początku - w zależności, kiedy publikują podsumowania) każdego miesiąca jest narzekanie na temat tego, że czas ucieka im gdzieś między palcami i nie wiedzą kiedy upłynął kolejny miesiąc. Tym razem się jednak wyłamię. Mam wrażenie, że swoje 22 urodziny obchodziłam dawno temu, nie wspominając o krótkim wypadzie do Wrocławia, a tymczasem to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich 31 dni. Nie miałabym nic przeciwko temu by maj trwał jeszcze dłużej, zwłaszcza, że wizja nowego początku na uczelni nie napawa mnie optymizmem (a właśnie tym będzie dla mnie rozpoczynanie studiów magisterskich - zupełnie nowym początkiem, z nieznajomymi ludźmi), ale równocześnie nie mam przeświadczenia, że coś mi umknęło. 

wtorek, 30 maja 2017

Najmroczniejszy sekret, Alex Marwood


Twórczość Alex Marwood zainteresowała mnie już w momencie polskiej premiery jej debiutu, czyli „Dziewczyn, które zabiły Chloe”. Rekomendacja Stephena Kinga w połączeniu z pozytywnymi opiniami czytelników sprawiły, że nawet zakupiłam swój egzemplarz, ale jakoś nie nadarzyła się okazja żebym faktycznie zasiadła do lektury i powieść wciąż leży na mojej półce nieprzeczytana, “obrastając kurzem”. Premiera „Najmroczniejszego sekretu” i ciekawa akcja marketingowa wydawnictwa na nowo wzbudziły moje zainteresowanie twórczością autorki i wkrótce po otrzymaniu egzemplarza, zabrałam się do lektury.

niedziela, 28 maja 2017

Nic do stracenia. Początek, Kirsty Moseley


Kirsty Moseley jest jedną z tych autorek, które zostały mi przedstawione przez polskich blogerów książkowych i bookstagramowiczów. Pamiętam, że pierwsza wydana w Polsce powieść jej autorstwa - „Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno” - zebrała skrajnie odmienne opinie czytelników i już tym przyciągnęła moją uwagę. Od tamtego czasu przymierzałam się do tego by samej zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley a kiedy wydawnictwo HarperCollins Polska postanowiło wydać „Nic do stracenia. Początek” byłam praktycznie zdecydowana, którą z pozycji wybrać na pierwsze spotkanie z autorką. W tym przypadku dała o sobie znać moja słabość do filmów pokroju Córki prezydenta czy Prezydenckiej córki. 

piątek, 26 maja 2017

Co czyta Pani Mama?


Z niewiadomych przyczyn mam zawsze problem z tym by napisać posty okolicznościowe. Od kilku lat planuję z okazji dnia dziecka opublikować tekst o moich lekturach z dzieciństwa; wielokrotnie  tworzyłam dokument o szkolnych lekturach w okolicach września/października; nie wspominając o historiach świątecznych. Żeby uniknąć zawirowań w związku z postem na dzień matki, postanowiłam oddelegować do jego napisania kogoś innego. Pani Mama, znana także jako mamutek, miała stworzyć poradnik zawierający tytuły jakie moglibyście zakupić z okazji święta swoim mamom. Tylko widzicie, ewidentnie łączy nas coś więcej niż miłość do książek. Pani Mama długo zbierała się do swojego zadania, nie dając mi czasu nad popracowaniem nad materiałem jaki mi w końcu dostarczyła. Poradnik się nie pokazał, ale za to dzisiaj, w dzień matki, pojawia się post z rankingiem 5 tytułów, które w 2017 roku szczególnie ujęły Mamutka. 

piątek, 19 maja 2017

Kamieniarz, Camilla Läckberg


Być może kilkoro z Was kojarzy moją historię z twórczością Camilli Läckberg. Pierwotnie sięgnęłam po powieści jej autorstwa z polecenia znajomych z pracy - „Księżniczka z lodu” może mnie nie zachwyciła, ale zaintrygowała na tyle by sięgnąć po kolejny tom. „Kaznodzieja” okazała się dla mnie jednak dużym rozczarowaniem. Prawdopodobnie gdybym nie posiadała „Kamieniarza” na swojej półce, zakończyłabym swoją przygodę z serią o Fjällbace, ale że było inaczej - odczekałam chwilę i dałam Camilli Läckberg kolejną szansę. I chyba muszę z tej całej historii wyciągnąć pewną lekcję bo lektura „Kamieniarza” była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. 

poniedziałek, 15 maja 2017

O świętowaniu Światowego Dnia Książki czyli stos kwietniowy


Kwiecień jest miesiącem ogromnych pokus dla każdego książkoholika, a wszystko to spowodowane jest Światowym Dniem Książek i wiążącymi się z nim promocjami. Moja skrzynka mailowa została zalana kolejnymi ofertami (z których każda wydawała się jeszcze bardziej pociągająca od poprzedniej) i prawdę mówiąc i tak jestem dumna, że udało mi się zachować pozory samokontroli. Zwłaszcza, że nie wszystkie pozycje, które Wam dzisiaj przedstawię są efektem mojego niekontrolowanego zakupoholizmu - przywędrowało do mnie także kilka egzemplarzy recenzenckich od wydawnictw. Zanim zabiorę się do przedstawiania Wam moich kwietniowych zdobyczy, przypominam o odbywającym się aktualnie na blogu i Instagramie KONKURSIE. Wszystkie szczegóły znajdziecie pod tym linkiem.

niedziela, 14 maja 2017

Konkurs z wydawnictwem Burda książki


Od jakiegoś czasu wspominałam już na fanpage’u o zbliżającym się konkursie i w końcu nadszedł czas by uchylić poinformować o nim oficjalnie. Skoro maj jest dla mnie tak wyjątkowym miesiącem a dodatkowo trafiły do mnie podwójne egzemplarze cudnych tytułów (o których już Wam opowiadałam!), postanowiłam że chociaż minimalnie i Wam umilę nieco ten okres. Mam nadzieję, że licznie weźmiecie udział w konkursie, zwłaszcza że odpowiedzi mają stanowić dla mnie inspiracje przy poszukiwaniu nowych pomysłów na lekturę!

sobota, 13 maja 2017

Buntowniczka z pustyni, Alwyn Hamilton


Trend na powieści fantastyczne osadzone w klimatach rodem z „Baśni tysiąca i jednej nocy” powoli przenika na nasz rynek wydawniczy. W marcu swoją premierę miały „Gniew i świt” i „Zakazane życzenie”, a już miesiąc później dzięki wydawnictwu Czwarta Strona debiutowała u nas powieść laureatki nagrody Goodreads - Alwyn Hamilton czyli „Buntowniczka z pustyni” właśnie. Zagraniczny booktube nie poświęcał tej pozycji tyle uwagi co choćby wspomnianej już historii Renee Ahdieh, ale w niczym nie umniejsza to spisanej na kartach opowieści. Zawsze miałam lekką słabość do arabskich baśni, ale nie spodziewałam się, że ich klimat w powieściach młodzieżowych może tak pozytywnie wpłynąć na mój odbiór lektury. 

czwartek, 11 maja 2017

Confess, Colleen Hoover


Myślę, że większość z Was słyszała już o premierze „Confess” - zwłaszcza jeśli zaliczacie się do (nie takiego znowu wąskiego) grona wielbicieli twórczości Colleen Hoover czy historii New Adult ogółem, Zagraniczna emisja serialu na podstawie powieści tylko podsycała ekscytację i ciężko znaleźć zestawienie majowych zapowiedzi, w których nie przewinęłaby się jedna z dwóch okładek „Confess”. Chociaż nie ukrywam, że zdecydowanie bardziej wyczekuję premiery „It ends with us”, nie mogę powiedzieć żeby powyższy tytuł Colleen Hoover pozostawał mi obojętny. Autorka jak do tej pory nie zawiodła jeszcze moich oczekiwań w przypadku poszukiwania romantycznej i pełnej emocji historii. I nie zrobiła tego także tym razem.

wtorek, 9 maja 2017

Ostatnia rola Hattie, Mindy Mejia


Pozytywnie zaskakują mnie zmiany jakie zachodzą na polskim rynku wydawniczym, a zwłaszcza jedna z nich - coraz częściej nie musimy oczekiwać długich miesięcy na tłumaczenie pewnych zagranicznych pozycji. Wiadomo, że reguła ta odnosi się głównie do tytułów, które w jakiś sposób wybiły się na tle innych pozycji, ale to i tak ogromny postęp. Przed lekturą „Ostatniej roli Hattie” nie słyszałam zbyt dużo na jej temat, w końcu zadebiutowała za granicą zaledwie w tym roku, ale to czego się dowiedziałam w zupełności wystarczyło by przyciągnąć mnie do powieści Mindy Mejii. I zdecydowanie nie jestem rozczarowana. 

niedziela, 7 maja 2017

Jedyne wspomnienie Flory Banks, Emily Barr


W czasach, kiedy wykazywałam dziwną tendencję do tego by sięgać po lektury nieadekwatne dla mojego wieku, żywiłam także dziwną awersję do powieści młodzieżowych. Te nieliczne pozycje Young Adult jakie wówczas przeczytałam, stanowiły równocześnie przedstawicieli fantastyki lub dystopii. Jedną z pierwszych zagranicznych powieści młodzieżowych, której udało się przełamać moją awersję do tego typu lektur była pozycja Johna Greena - „Gwiazd naszych wina”. I chyba został został mi pewien sentyment do serii Myślnik wydawanej przez Bukowy Las. O powieści Emily Barr słyszałam zresztą już sporo dobrego od zagranicznych booktuberów i byłam ciekawa czy rzeczywiście jest w tej historii coś urzekającego.

piątek, 5 maja 2017

Zapowiedzi majowe


Na blogu zapadła absolutnie nieplanowana cisza, co spowodowane jest głównie moimi obowiązkami studenckimi (zwłaszcza pracą nad licencjatem) i sprawami związanymi z życiem prywatnym. Nie wiem czy sytuacja unormuje się w maju - posty na pewno będą się pojawiać, ale pewnie nie tak często (trzy razy w tygodniu) jak miało to miejsce do tej pory. Liczę natomiast na to, że pomimo przygotowań do obrony, w czerwcu zwolnię nieco tempa i skupię na blogu. Po głowie chodzi mi kilka projektów, ale nie chcę skupiać się na nich wówczas gdy nie mogę się im w pełni poświęcić. Trzymajcie więc kciuki żeby wszystko ułożyło się po mojej myśli! Tymczasem dzisiaj zapraszam Was na przegląd majowych zapowiedzi - mnóstwo cudnych tytułów więc liczę, że znajdziecie coś dla siebie ;)

niedziela, 30 kwietnia 2017

Podsumowanie kwietnia


Uwielbiam maj. To chyba mój ulubiony miesiąc w ciągu całego roku i to nie tylko dlatego że zarówno ja, jak i Złodziejka Książek obchodzimy wówczas urodziny (chociaż na pewno wywiera to ogromny wpływ). Kwiecień traktuje trochę po macoszemu - ledwo się zaczyna a już już z upragnieniem wypatruję jego końca, ale ciężko mi przezwyciężyć to uprzedzenie. W tym roku moje negatywne uczucia zostały tylko spotęgowane - bo pogoda, bo kryzys w związku ze studiami i pisaniem pracy. Pod sam koniec kwietnia musiałam na chwilę zwolnić z lekturą i życiem - odsapnąć, a potem przysiąść z powrotem do pracy. Mniej mnie było na blogu, przy czym nie chodzi mi o publikacje postów, bo te przygotowałam zawczasu, i mniej też było tutaj Was. Ale chyba jest już lepiej. Chyba. I mam nadzieję, że maj przyniesie nam mnóstwo dobrego. 

czwartek, 27 kwietnia 2017

W skorupce orzecha, Ian McEwan


Z twórczością Iana McEwana zetknęłam się po raz pierwszy przed kilku laty - w czasach, kiedy miałam tendencje do sięgania po nieodpowiednie dla mojego wieku historie. Po obejrzeniu „Pokuty” wypożyczyłam książkowy pierwowzór a choć oceniłam go wówczas dobrze, śmiem przypuszczać, że nie wyciągnęłam z tej powieści wszystkiego co możliwe, a może nawet nie do końca ją zrozumiałam. Od pewnego czasu nosiłam się z tym by wrócić do prozy Iana McEwana a polska premiera „W skorupce orzecha” wydawała mi się ku temu idealną okazją - zwłaszcza, że tak bardzo zaintrygował mnie opis. 

środa, 26 kwietnia 2017

Ludzie doskonali, Peter James


Zdecydowałam się na lekturę „Ludzi doskonałych” bardzo spontanicznie, przeczytawszy jedynie opis z okładki i pobieżnie zerkając na ogólną ocenę czytelników na portalu Goodreads. Zafascynował mnie koncept autora na fabułę - problematyka genetycznego projektowania ludzi wydała mi się na tyle fascynująca, że nie wahałam się dwa razy. Przeraziłam się dopiero później, kiedy egzemplarz trafił już do moich rąk. Umknęła mi gdzieś informacja, że Peter James otrzymał nagrodę za najlepszy horror 2016 roku i obawiałam się, że „Ludzie doskonali” również reprezentują ten gatunek. Horrory są czymś co, jako osoba bojaźliwa, staram się unikać. Na szczęście nie było jednak powodów do obaw. 

wtorek, 25 kwietnia 2017

Córeczka, Kathryn Croft


Być może zauważyliście już, że mam osobliwą słabość do thrillerów, które poruszają problematykę zaginięcia dzieci. Z niewiadomych nawet dla mnie samej przyczyn, ów motyw w powieściach budzi moje zainteresowanie i to dlatego sięgnęłam po „Dziewięć dni”, „Gdzie jest Mia?”, „Zaginionego” czy też „Córeczkę”, a ostatnio także po pozycje autorstwa Kathryn Croft - kolejną „Córeczkę”. Tak naprawdę, pomijając ogólną problematykę ów tytułu, nie wiedziałam zbyt wiele na jego temat, ale nie wpłynęło to znacząco na mój poziom ekscytacji. Byłam przekonana, że „Córeczka” przypadnie mi do gustu i w gruncie rzeczy się nie zawiodłam. 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Filmowy zakątek #6


Ostatnie dni były bogate we wszelakiego rodzaju posty (z tymi promującymi powieść Katharine McGee na czele) i póki co nie zwalniamy tempa. Mam Wam tyle do opowiedzenia, że i tak nie wyrabiam się ze wszystkimi materiałami jakie chciałabym Wam pokazać, a maj szykuje się na nieco zabiegany miesiąc. Nie wybiegajmy jednak tak dalece w przyszłość! Póki co przygotowałam dla Was szósty post z cyklu filmowego zakątka - dla kontrastu z ostatnim, nie ma tu ani jednej premiery kinowej  (ale wiemy, że w te akurat kwiecień nie obfitował). Kolejne tytuły z Marvelowskiego uniwersum, science fiction, komedia i bajka - dla każdego coś miłego. 

Weekend z "Tysiącem pięter": Wieżyczka.pl #4

Kim jest nowa dziewczyna Corda?

Jeszcze nie tak dawno pisaliśmy o związku Panny Rodd-Danson i Pana Andertona (Patrz: Dajemy im tydzień! oraz Kto kogo rzuci?), a tymczasem przeszedł on już do historii! Co więcej, wszystko wskazuje na to, że słynący ze swej słabości do płci pięknej Cord znalazł już sobie pocieszenie! Tożsamość “nowej dziewczyny”, która po raz pierwszy była widziana w trakcie tradycyjnej imprezy w posiadłości Andertonów na rozpoczęcie szkoły, do tej pory stanowiła dla wszystkich tajemnicę. Aż do dziś!

sobota, 22 kwietnia 2017

Złodzieje snów, Maggie Stiefvater


Pamiętam lęk jaki poczułam na wiadomość, że poszczególne tomy Kruczego cyklu znikają z księgarnianych półek a nakład powoli się wyczerpuje. Mimo że byłam dopiero w trakcie lektury „Króla kruków”, przeszukałam oferty internetowych księgarni (bezowocnie) a potem wyszukałam najbliższy Empik, w którym „Złodzieje snów” byli jeszcze dostępni. Zakupiłam egzemplarz z dziwnie pofalowanym rogiem kartek i śladem po naklejce -50% (nie pytajcie dlaczego nie kupiłam go wówczas gdy promocja obowiązywała - nie wiem) a potem odłożyłam go na półkę. Wiadomość o wyczerpującym się nakładzie (patrz. historia z „Pisane szkarłatem”, „Czasem żniw” czy „Szóstką wron”) popychają mnie do irracjonalnych działań. Ale to temat na osobny wpis a ja chciałam Wam po prostu powiedzieć, że uwielbiam „Złodziei snów”. 

Weekend z "Tysiącem pięter"; Wieżyczka.pl #3

Eris spada na dno!

Nazwisko Rodd-Danson nie schodzi z afisza! Ledwo informowaliśmy Was o zerwaniu Panny Eris i Młodego Andertona (Patrz: Kim jest nowa dziewczyna Corda?), a jedyna dziedziczka rodzinnej fortuny znowu zostaje gwiazdą kolejnej plotki! I to tym razem nie byle jakiej! Myśleliście, że testy na pokrewieństwo zarządzone przez Pana Rodd-Dansona to przesada? Ha! Ktoś tu miał jednak nosa! Panna Eris nie jest córką Rodd-Dansona! Powtarzamy: panna Eris nie jest córką Rodd-Dansona!

piątek, 21 kwietnia 2017

Weekend z "Tysiącem pięter": Wieżyczka.pl #2

Gdzie spędziła wakacje Leda Cole?

Wszyscy wiemy o tym, że mieszkańcy wyższych pięter lubią nieco podkoloryzowywać  rzeczywistość, ale kłamać też trzeba umieć! Panna Leda Cole ewidentnie powinna pobrać kilka lekcji od swoich przyjaciółek. Nasze źródło informuje, że tym razem nie spędziła ona wakacji razem ze swoją rodziną, a choć prawdziwe miejsce jej pobytu owiane jest tajemnicą, Wieżyczka.pl rozwikłała dla Was ów zagadkę! I nie chodzi nam o kolejną ucieczkę do Vegas (Patrz: Czy mamy kolejny ślub roku?)

czwartek, 20 kwietnia 2017

Woda dla słoni, Sara Gruen


Chociaż staram się być porządnym Książkoholikiem i postępować zgodnie z tym co mu przystoi, a więc m. in. sięgać po literacki pierwowzór zanim obejrzę jego ekranizacje, nie zawsze mi się to udaje. Czasem przez przypadek, rzadziej z premedytacją zdarza mi się zapoznać z filmem, nie przeczytawszy najpierw książki - czy to dlatego że zależy mi na seansie w kinie a nie mam czasu na lekturę, czy też ze względu na przeczucie, że w takim formacie historia po prostu bardziej przypadnie mi do gustu. Nie pamiętam dlaczego w przypadku „Wody dla słoni” również zanurzyłam “poprawną kolejność poznawania opowieści”, ale film z Robertem Pattisonem i Reese Witherspoon widziałam na tyle dawno, że wszelkie szczegóły z nim związane gdzieś mi umknęły. Bez względu na moją opinie na jego temat, teraz zakochałam się w historii opowiadanej przez Sarę Gruen.

Weekend z "Tysiącem pięter": Wieżyczka.pl #1

Wiemy kto jest wybrankiem Panny Fuller!

Panna Avery Fuller, mieszkanka tysięcznego piętra i bezpośredni powód naszych wszystkich kompleksów (piękno w tej postaci nie jest naturalne!) ma więcej za uszami niż ktokolwiek z Nas mógłby przypuszczać! Odkąd starszy potomek - Atlas, w tajemniczych okolicznościach opuścił Wieżę, rodzina Fullerów znajdowała się u nas pod stałym nadzorem i miesiące obserwacji wreszcie przyniosły owoc! Wiemy co stoi za markotnym nastrojem Panny Avery!

środa, 19 kwietnia 2017

The call. Wezwanie, Peadar O’Guilin


Być może się mylę, ale w ostatnich dniach odniosłam wrażenie, że „The call. Wezwanie”, debiut irlandzkiego autora, stanowi jedną z głośniejszych premier kwietnia. Możliwe, że efekt ten wywołała dobra promocja ze strony wydawnictwa Czwarta Strona - w końcu kto potrafi się oprzeć cudnym tojkowym zakładom?, a może sukces leży w tym, że powieść polecała trójka topowych zagranicznych booktuberów? Nie wiem. Faktem jest natomiast, że, podobnie jak w przypadku „Diaboliki”, to ekscytacja innych czytelników sprawiła, że sama zainteresowałam się lekturą „The call. Wezwanie”. I chociaż uważam, że nadmiernie entuzjastyczne opinie raczej szkodzą tej historii, jest w debiucie Peadara O’Guilina coś co odróżnia go od innych tytułów.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Złodziejka książek w social mediach


Urodziłam się w cudnym pokoleniu ludzi, którzy dzieciństwo spędzili na zabawach na zewnątrz zamiast przed komputerem; pierwszy własny telefon komórkowy (który służył jedynie do dzwonienia, bo każde - przypadkowe! - włączenie internetu fundowało mini atak serca) posiadali dopiero w czasach gimnazjum albo nawet później; i pamiętają jeszcze czasy, kiedy gadu-gadu było jedynym komunikatorem komputerowym. Do tej pory pozostaje daleko w tyle jeśli chodzi o technologiczne nowinki (social media pozostaną specjalnością Panny M.). Byłam chyba jedną z ostatnich osób wśród znajomych, która założyła konto na Facebooku (zrobiłam to tylko i wyłącznie na potrzeby rozpoczęcia kontaktu z ludźmi z przyszłej szkoły, nasza klasa odchodziła już wtedy w zapomnienie a ja do tej pory pamiętam lęk przy zakładaniu grupy) i nawet teraz służy mi on głównie do tego by podpatrywać ciekawe profile i identyfikować się z tekstami Kota studenta czy Torbacza Wombata. Nie mam pojęcia do czego tak naprawdę służy Twitter i po co nam Google+. Ale rozumiem istotną rolę social mediów dla blogerów. 

sobota, 15 kwietnia 2017

Zapowiedzi kwietniowe


Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mamy połowę kwietnia i większość osób zainteresowana tematem książkowych premier już dawno przejrzała zapowiedzi i wybrała te, które interesują ją najbardziej. Mój kronikarski obowiązek nie pozwala mi jednak pominąć tego comiesięcznego zwyczaju publikacji zestawienia najciekawszych zapowiedzi, zwłaszcza, że wśród nich znajduje się kilka prawdziwych perełek. Ostrzegam Was także, że poniższe zestawienie to i tak nic w porównaniu do tego co będzie się działo w maju (zwłaszcza 10!). szkoda, że Światowy Dzień Książki, jak i związane z nim promocje, przypadają na końcówkę kwietnia bo w kolejnym miesiącu zdecydowanie przydałyby mi się jakieś większe rabaty.

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty


Chociaż miałam już okazję czytać powieść autorstwa Liane Moriarty - kilka lat temu, „Kilka dni z życia Alice” - to nie znajomość jej twórczości zachęciła mnie do lektury „Wielkich kłamstewek”. Owszem, poprzednia pozycja pisarki spodobała mi się, ale widocznie nie na tyle by zapisać się na długo w mojej pamięci czy przekonać do zgłębienia naszej literackiej znajomości. Prawdą jest, że gdyby nie serial produkcji HBO, który zbierał niezwykle pozytywne opinie od ludzi, którym ufam w kwestii produkcji telewizyjnych, prawdopodobnie nie sięgnęłabym po „Wielkie kłamstewka”. Nie miałam szczególnych oczekiwań względem tego tytułu i chyba dlatego jestem nim tak miło zaskoczona. 

środa, 12 kwietnia 2017

Filmowy zakątek #5


Mam nadzieję, że zdążyliście już pomyć okna, pozamiatać podłogi i ogarnąć jakoś cały bałagan i że teraz macie chwilę dla siebie - czas na odpoczynek czy to z książką, filmem czy po prostu w towarzystwie bliskich osób. Przede mną jeszcze trochę świątecznych obowiązków, ale najgorsze już za mną. Piąta edycja filmowego zakątka, z którą przychodzę do Was w dzisiejszym poście jest wyjątkowo kinowa. Znaczną część prezentowanych produkcji (za wyjątkiem jednego) wciąż możecie obejrzeć w kinach takich multipleksów jak choćby Multikino czy Cinema City, a że w większości są to tytuły, z których wyszłam zadowolona, mam nadzieję, że na coś się skusicie. Każdy powinien zresztą znaleźć coś dla siebie, bo znajdziecie tu zarówno film historyczny, produkcje o superbohaterach, komedie romantyczną czy dramat o nieco filozoficznym charakterze. Z kwietniowych (lub marcowych) premier kinowych chciałabym jeszcze zobaczyć Amok i Dzieciak rządzi (na pewno!), a jeśli starczy czasu - także film z Tomaszem Kotem Biki Blue, ale zobaczymy co z tego wyjdzie ;)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Córeczka, Anna Snoekstra


Odkąd dołączyłam do książkowej blogosfery, zaczęłam oglądać zagraniczny booktube i wzmożyłam swoją aktywność na portalu Goodreads (czyt. przestałam ograniczać się jedynie do odznaczania przeczytanych tytułów), coraz rzadziej zdarza mi się sięgać po powieści na temat, których nic wcześniej nie słyszałam. „Córeczka” stanowiła w tym wypadku wyjątek. O powieści Anny Snoekstra dowiedziałam się dopiero w chwili przeglądania zapowiedzi i od razu poczułam się zaintrygowana zarysem fabuły. Na pierwsze negatywne opinie dotyczące debiutu autorki natrafiłam już w momencie, gdy książka znajdowała się w moich rękach, a chociaż postanowiłam sobie, że nie będę się nimi sugerować, niestety jest w nich sporo racji. 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Kolacja, Herman Koch


Sięgnięcie po powieść holenderskiego pisarza - Hermana Kocha zajęło mi trochę więcej czasu niż chciałabym przyznać sama przed sobą. „Kolacja” wzbogaciła moją biblioteczkę w październiku 2015 roku, podczas wymiany książkowej organizowanej przez portal Lubimy czytać w ramach Targów Książki w Krakowie. Kierując się przynależnością tego tytułu do serii Gorzka czekolada, o której swego czasu nasłuchałam się sporo dobrego, zagarnęłam go razem z dwoma innymi pozycjami. Ostatecznie do lektury natchnęła mnie dopiero jedna z zagranicznych bookstagramowiczek lubująca się w thrillerach i kryminałach. Ale nie do końca tego oczekiwałam. 

niedziela, 9 kwietnia 2017

O nieuleczalnym książkoholizmie czyli stos marcowy


Nie wie jak to o mnie świadczy, ale nie spostrzegłam się, że w marcu do mojej biblioteczki dotarło tyle nowych tytułów. Od września zeszłego roku skrupulatnie zapisuje w arkuszu pozycje, które do mnie trafiły lub które zakupiłam i zaznaczam czy udało mi się je przeczytać. Chciałabym pod koniec roku zobaczyć czy nie przesadzam z gromadzeniem tak dużej ilości nowych pozycji, poza tym pomaga mi to zachować orientację w egzemplarzach recenzenckich. Postanowiłam wykorzystać tą nietypową jak na mnie skrupulatność i spróbować powrócić do publikowania comiesięcznych stosów, bo wiem jak cieszą one oczy. Początkowo miałam ograniczyć się jedynie do Facebookowego fanpage’a, ale osoby, które mnie tam obserwują i tak na bieżąco wiedzą jakie tytuły do mnie trafiają, a Wy kochani czytelnicy, być może którejś z tych pozycji nie kojarzycie jeszcze z moją osobą. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Był sobie pies, W. Bruce Cameron


Kiedy powieść W. Bruce Camerona masowo atakowała niemal z każdego instagramowego konta poświęconego książkom a także z licznych blogów, nie byłam zainteresowana lekturą. Owszem, w życiu prywatnym jestem totalną psiarą i cała historia wydaje się napisana wręcz specjalnie pod moje upodobania, ale przeszkadzała mi ta nachalna akcja reklamowa w wirtualnej społeczności Książkoholików i chciałam chwilę odczekać przed czytaniem. Co zmieniło moje zdanie? Tak naprawdę kilka nakładających się na siebie czynników.  Znowu uległam Biedronkowej promocji a na dodatek postanowiłam jednak wybrać się na seans ekranizacji „Był sobie pies”. I nie żałuję lektury.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Ruina i rewolta, Leigh Bardugo


Nie chciałam zwlekać zbyt długo z lekturą trzeciego - finalnego już tomu trylogii Grisza. Żeby nie zapomnieć ważnych dla fabuły informacji i bohaterów, ale przede wszystkim żeby nie stracić zainteresowania opowiadaną przez Leigh Bardugo historią. Jeśli uważnie śledzicie moją “literacką wędrówkę”, wiecie że „Szturm i grom” spodobał mi się o oczko mniej niż pierwszy tom trylogii a kolejne negatywne opinie dotyczące całej serii nie pomagały mi utrzymać uczucia ekscytacji, tak samo zresztą jak spoilery dotyczące wielkiego finału. Kiedy zamknęłam swój egzemplarz „Ruiny i rewolty” nie poczułam rozczarowania, ale nie rozumiem zachwytów nad całą serią za granicą.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Zły Romeo, Leisa Rayven


Im więcej powieści New Adult czytam, tym bardziej dostrzegam trudności piętrzące się przed autorami historii tego gatunku. Przy mnogości podobnych pozycji muszą nadać własnej opowieści chociaż delikatny powiew świeżości; połączyć pasję i namiętność z nutą romantyzmu; i najlepiej zatroszczyć się o to by wątek romantyczny nie był jedynym elementem fabuły. Być może dlatego coraz trudniej jest mi znaleźć powieść, która w pełni sprosta moim oczekiwaniom. Historia Leisy Rayven posiada spory potencjał, ale, pomimo że  lektura przyniosła mi ogrom emocji, oczekiwałam czegoś więcej.

sobota, 1 kwietnia 2017

Siedem sióstr, Lucinda Riley


Właściwie nie wiem dlaczego doszłam do wniosku, że twórczość Lucindy Rikey będzie zbliżona do tego co kryją w sobie powieści Kate Morton. Być może utkwiło mi gdzieś w pamięci, że historie spod jej pióra także przeplatają wątki z przeszłości z tymi, które są nam współczesne; a może zasugerowałam się szatą graficzną utrzymaną w podobnym klimacie. Bez względu na to jakim tropem podążył tym razem mój umysł, od jakiegoś czasu przymierzałam się już do lektury którejś z powieści Lucindy Riley. „Siedem sióstr” przekonało mnie spośród pozostałych tytułów zwłaszcza nawiązaniem do mitu o konstelacji Siedmiu sióstr, ale także zaskakująco pozytywnymi recenzjami zagranicznych czytelników. 

piątek, 31 marca 2017

Podsumowanie marca


W tym roku kolejne upływające miesiące powodują we mnie lekki niepokój i dlatego - chociaż z niecierpliwością, jak każdy ciepłolubny człowiek, wyczekiwałam wiosny - trochę żałuje, że marzec dobiegł już końca. Nie lubię zmian, a tymczasem w 2017 roku są one dla mnie nieuniknione. Pod koniec czerwca (a przynajmniej taki jest plan!) czeka mnie obrona licencjatu i potem trzeba będzie podjąć kolejne trudne decyzje dotyczące przyszłości. Tak jak podejrzewałam, prace nad licencjatem niekoniecznie wpłynęły na moje czytelnicze tempo. Przy tak niewielkiej liczbie zajęć łatwo znaleźć czas zarówno na pisanie, lekturę jak i wypady do kina, czego dowody znajdziecie poniżej. 

środa, 29 marca 2017

Filmowy zakątek #4


Kto by przypuszczał, że posty z cyklu filmowego zakątka staną się jednym z najczęściej przeze mnie publikowanych kontentów na blogu? Z pewnością nie ja. Tymczasem już przygotowując dla Was ten post mam zabukowany bilet na kolejny seans w kinie.Materiału na kolejne części nie powinno więc zabraknąć! Od ostatniego posta miałam okazję obejrzeć pięć bardzo się od siebie różniących tytułów - w końcu zdecydowałam się rozpocząć swoją przygodę z Marvelowskim produkcjami filmowymi; miałam okazję zobaczyć i ocenić kolejnego laureata tegorocznych Oscarów; doczekałam się premiery najbardziej przeze mnie wyczekiwanego tytułu (chyba wiecie, co mam na myśli); a oprócz tego zdecydowałam się na dwa filmy, o których nie wiedziałam zbyt wiele przed seansem, ale które okazały się miłym zaskoczeniem. Ciekawa jestem czy widzieliście, któryś z poniższych tytułów, a jeśli tak - czy podzielacie moje zdanie na ich temat?

wtorek, 28 marca 2017

Dwoje do pary, Andy Jones


Powieść Andy’ego Jonesa swego czasu często przewijała mi się przed oczami - czy to za sprawą blogerów książkowych czy naszych rodzimych booktuberów. Sama byłam wówczas na etapie pochłaniania thrillerów i kryminałów, i wyglądająca na lekką, a nawet zabawną powieść obyczajową pozycja nie zachęcała mnie szczególnie do lektury. W końcu jednak trafiła w moje ręce i postanowiłam dać Andy’emu Jonesowi szansę. Zostałam już wtedy ostrzeżona, że historia ma raczej słodko-gorzki wydźwięk, ale to tylko zachęciło mnie do dalszej lektury. Umknęła mi natomiast informacja co pozostaje jednym z głównych motywów powieści.

niedziela, 26 marca 2017

Tajemnica zamku, Krystyna Mirek


Jeżeli chodzi o twórczość pani Krystyny Mirek, przymierzałam się do niej już od jakiegoś czasu. Nasłuchałam się opinii, że jej powieści to takie lekkie i ciepłe historie, w których można odnaleźć skrawki codziennego życia, a że od czasu do czasu lubię w takie opowieści się zagłębić, starałam się mieć pozycje autorki na uwadze. Swego czasu, o ile się nie mylę podczas Warszawskich Targów Książki, zakupiłam nawet jeden z jej tytułów do swojej biblioteczki, ale jakoś nie było nam jeszcze po drodze. Traf chciał, że pierwsza powieść pani Krystyny Mirek jaką przeczytałam była równocześnie jej najnowszą pozycją - „Tajemnica zamku”. I chyba był to dobry wybór, bo zachęcił mnie do tego by pogłębić naszą literacką znajomość. 

piątek, 24 marca 2017

November 9, Colleen Hoover


Biorąc pod uwagę fakt, że Colleen Hoover stanowi jedną z moich ulubionych autorek New Adult, a „November 9” znalazło się na liście najbardziej przeze wyczekiwanych premier drugiej połowy 2016 roku, sama jestem zdziwiona jak dużo czasu zajęło mi sięgnięcie po ów tytuł. Prawdopodobnie zadziałały kontrowersje wokół tej pozycji i większa niż dotychczas liczba negatywnych opinii (zwłaszcza za granicą). W końcu jednak sięgnęłam po „November 9”, starając się wyzbyć wszelkich uprzedzeń - i chociaż zaczynam dostrzegać co przeszkadza czytelnikom w twórczości Colleen Hoover, nie mogę powiedzieć żebym była rozczarowana lekturą. 

czwartek, 23 marca 2017

Najlepsze książki zimy


W 2017 roku wzięłam sobie za punkt honoru bycie bardziej krytyczną w stosunku do przeczytanych książek w kwestii wystawiania im ocen. Przyglądając się swoim opiniom na portalu Goodreads z poprzedniego roku i lat jeszcze wcześniejszych, ze zgrozą odkryłam, że zdarzało mi się postawić cztery, a niekiedy nawet pięć gwiazdek pozycji, która mi się podobała, ale której miałam sporo do zarzucenia i nie chciałam powielić tego błędu w 2017. Jak to ze mną bywa, popadłam w tym jednak odrobinę w przesadę. Pozycja 5 gwiazdkowa urosła do poziomu Świętego Graala i od grudnia do lutego nie oceniłam w ten sposób żadnej z przeczytanych powieści (spokojnie, pracuję nad tym by znaleźć jakąś równowagę. Książek idealnych po prostu nie ma). Nie oznacza to jednak, że żaden z przeczytanych przeze mnie w tym okresie tytułów nie zasługuje na jakieś wyróżnienie. Zdarzało mi się natrafić na powieści dobre a nawet bardzo dobre i właśnie dzisiaj chciałam poświęcić im krótką chwilę. 

środa, 22 marca 2017

Sztuka ścigania się w deszczu, Garth Stein


Kiedy wciągałam „Sztukę ścigania się w deszczu” na listę powieści do przeczytania, nie spodziewałam się, że sięgnę po nią już w lutym. Dopiero wzbogaciłam swoją biblioteczkę o pozycję „Był sobie pies”, a ekranizacja wyświetlana w kinach motywowała mnie do dyskiem lektury. Słusznie czy też nie, nie chciałam czytać powieści W. Bruce Camerona i Gartha Steina w niewielkim odstępie czasu. Zadziałała specyfika biblioteki - mamutek przytargał „Sztukę ścigania się w deszczu” do domu, a miesięczny termin biegł nieubłaganie do przodu. Rozsądek zwyciężył.