poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wróżbiarze, Libba Bray


Libba Bray zaskarbiła sobie moją sympatię kilka lat temu swoją trylogią o Gemmie Doyle, zwaną też „Magicznym Kręgiem”. „Mroczny sekret” był jednym z pierwszych tytułów jakie zakupiłam w ramach budowania własnej biblioteczki i przez to mam również do autorki ogromny sentyment. „Wróżbiarze” znajdowali się na moim radarze odkąd zostali wydani w Polsce czyli, aż ciężko w to uwierzyć!, od 2012 roku, ale jakoś nie było nam po drodze a perturbacje z wydaniem drugiego tomu sprawiły, że też nieszczególnie spieszyłam się do lektury. Miło że nawet teraz, gdy nie sięgam po młodzieżówki tak często jak dawniej, Libba Bray nadal nie zawodzi.

Evie O’Neil nigdy nie pasowała do małego miasteczka w stanie Ohio. Ludzie powtarzali, że po prostu “nie mieści się” w Zenith, a choć nie był to komplement, było w tym stwierdzeniu sporo racji. Kiedy dziewczyna po raz kolejny popada w tarapaty a nad rodziną O’Neil zawisa widmo skandalu, Evie zostaje odesłana do Nowego Jorku do swego wuja. Nikt nie wie, że źródłem jej problemów są dziwne, tajemnicze zdolności, a podróż do wielkiego miasta może zapędzić ją w jeszcze gorsze tarapaty. Nowy Jork lat 20 to nie tylko rewie i jazz. nocami zaczyna dochodzić tam do brutalnych morderstw…

Historie Libby Bray, pomimo że powielają pewne schematy charakterystyczne dla “gatunku” Young Adult, cechuje swego rodzaju wyjątkowość i „Wróżbiarze” nie są pod tym względem odstępstwem od reguły. Autorka od samego początku buduje tajemniczą, niepokojącą atmosferę z pogranicza magii i sennego koszmaru. Jest w tej historii sporo niedopowiedzeń i sugestii, które tylko wyostrzają ów klimat a osadzenie fabuły w Nowym Jorku lat 20 z wiarą w mistycyzm, różnymi badaniami i rewiami tanecznymi stanowi wisienkę na torcie.

Libba Bray doskonale radzi sobie także z kreacją bohaterów. Owszem, jest ich sporo, a przez to, że ich wątki, przynajmniej pozornie, nie łączą się ze sobą, można mieć poczucie lekkiego chaosu, ale wraz z rozwojem fabuły czytelnik do nich przywyka. W zachowaniu Evie jest trochę infantylności, ale ze swoją brawurą, wyszczekaniem i pociągiem do życia stanowi miłą odmianę na tle bohaterek powieści młodzieżowych. Tym co po raz kolejny ujęło mnie w twórczości Libby Bray jest swego rodzaju odwrócenie proporcji - autorka w dużej mierze skupia się na przedstawieniu przyjaźni a dopiero później - ewentualnych wątkach romantycznych.

„Wróżbiarze” nie są powieścią straszną, ale powodują taki przyjemny dreszczyk niepokoju. Być może jest to powieść nieco zbyt długa, zwłaszcza jak na standardy Young Adult - w fabule pojawiają się swego rodzaju dłużyzny a samo zakończenie sugeruje, że to jedynie wstęp do większej całości. Niestety, nie znalazłam żadnej informacji na temat tego czy wydawnictwo MAG wyda drugi tom. Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że choć Libba Bray pozostawia wiele niedopowiedzeń i niewiadomych, zamyka przynajmniej wątek zabójstw czyli oś fabularna pierwszego tomu.

„Wróżbiarze” zdecydowanie  w pozytywny sposób wyróżniają się na tle innych młodzieżówek. Jest w tej historii trochę infantylności i schematów, ale niesamowita atmosfera i humor skutecznie to neutralizują. „Wróżbiarze” są doskonałym pomysłem na lekturę, zwłaszcza w okolicach późnej jesieni - Halloween i tych klimatów. A choć czuję się usatysfakcjonowana, liczę na to, że kiedyś doczekamy się premiery „Lair of Dreams” w Polsce.

„Wróżbiarze” Libba Bray; wydawnictwo MAG; Warszawa 2012 ★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala