poniedziałek, 12 grudnia 2016

Ukryta łowczyni, Danielle L. Jensen


Już po skończonej lekturze, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę niewiele słyszałam na temat „Ukrytej łowczyni”. Pomimo tego, że pierwsza część trylogii zebrała sporo pozytywnych opinii a od premiery kontynuacji minęło kilka miesięcy, tytuł ten jakoś nie rzucił mi się w oczy w ostatnim czasie. I zastanawiam się dlaczego. Czy a) czytelnicy tak jak i ja po riposty długo zwlekali z lekturą czy też b) po przeczytaniu „Ukrytej łowczyni” nie do końca wiedzieli co mogą na jej temat powiedzieć. Po raz kolejny, w tak krótkim odstępie czasu, mam strasznie mieszane uczucia w odniesieniu do jakiegoś tytułu. 

Cecile przeniosła się do Trianon, gdzie u boku matki z wolna buduje swoją pozycje na deskach sceny operowej. Można by przypuszczać, że jej marzenia w końcu się spełniają, tyle że priorytety Cecile uległy zmianie i życie które wiedzie okazuje się niewystarczające. Za dnia dziewczyna wymyka się spod opieki matki by z pomocą Chrisa i Sabine odszukać Anushkę - czarownicę, która stoi za uwięzieniem trolli. Całą sprawę komplikuje pochopnie rzucona obietnica. Odnalezienie Anushki nie jest już tylko i wyłącznie szansą na wspólne życie Cecile i Tristana, ale jedynym ratunkiem by uratować ich przed szaleństwem albo śmiercią. 

„Ukryta łowczyni” rozbija fabułę na dwa wątki - Danielle L. Jensen utrzymuje swój koncept by przeplatać ze sobą perspektywę Cecile i Tritsana co pozwala jej zarówno na przedstawienie poszukiwań Anushki jak i sytuacji panującej obecnie w królestwie trolli. Przy czym pierwszy z nich zdecydowanie skupia więcej uwagi autorki. Trochę brakowało mi świata trolli i lubianych bohaterów, ale zabieg ten ma też wiele plusów. Przede wszystkim zyskujemy szerszą perspektywę na wykreowaną przez Danielle L. Jensen rzeczywistość (zwłaszcza Trianon) a także poznajemy bliżej relacje Cecile z innymi ludźmi - jej matką, Sabine czy też Chrisem. 

Drugi tom zdecydowanie stanowi ważny element historii - most, który łączy początek z wielkim finałem i nie można zarzucić autorce, że powinna zamknąć swoją opowieść jedynie w dwóch tomach. Nie da się jednak ukryć, że pojawiają się w nim pewne dłużyzny. Danielle L. Jensen nie chciała najwyraźniej by tajemnica tożsamości Anushki wyszła na jaw zbyt szybko i postarała się by sprawiła bohaterom trochę trudności, przez co sporo miejsca w powieści zajmują sceny planowania strategii, dedukcji faktów i łączenia poszczególnych elementów. Szkoda tylko, że bohaterom zajmuje to znacznie więcej czasu niż czytelnikom. 

Być może Danielle L. Jensen podrzuciła zbyt dużo wskazówek a być może to ja naczytałam się zbyt wiele historii osnutych wokół wątku próby odgadnięcia czyjejś tożsamości. Fakt, że miałam teorie o tym kim jest Anushka i, niestety, sprawdziła się ona, pozbawiając mnie efektu zaskoczenia. Zdecydowanie nie zniechęciło mnie to jednak do zapoznania się z wielkim finałem - zwłaszcza że obietnica fabuły ostatniego tomu brzmi zachęcająco - ale oczekiwałam chyba czegoś więcej po Danielle L. Jensen. 

„Ukryta łowczyni” to dobra kontynuacja świetnej serii. Danielle L. Jensen w umiejętny sposób kontynuuje wątki i buduje napięcie na wielki finał. Relacja Cecile i Tristana wciąż budzi emocje, świat trolli nadal intryguje a na dodatek dowiadujemy się więcej o magii, która “zawsze ma swoją cenę”. I tylko szkoda, że odkrycie tożsamości Anushki nie powoduje takiego zaskoczenia jak powinno. Wciąż uważam, że trylogia Danielle L. Jensen jako całość jest jedną z ciekawszych pozycji YA fantasy i zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę. 

„Ukryta łowczyni” Danielle L. Jensen; wydawnictwo Galeria Książki; Kraków 2016 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala