Rybacy, Chigozie Obiama - Zlodziejka Ksiazek

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Rybacy, Chigozie Obiama


Intencjonalnie czy też nie, w 2016 roku na nowo zaczęłam czytać dużo powieści z pogranicza Young Adult czy też New Adult i trochę zaniedbałam “ambitniejszą literaturę”. Zwracałam uwagę na pozycje nagradzane Man Booker Prize, albo uwzględniane w tzw. długiej liście (long list), które doczekały się polskiego wydania, ale jakoś ostatecznie po nie nie sięgałam. „Rybacy” nie znajdowali się na szczycie moich priorytetów, ale zachęcona opinią Ameriie i, co tu ukrywać, -50% przeceną wzbogaciłam w końcu w ów tytuł moją biblioteczkę i stosunkowo szybko zasiadłam do lektury. 

Ikenna, Boja, Obembe i Ben byli przeznaczeni do rzeczy wielkich a przynajmniej tak powtarzał ich ojciec. W gruncie rzeczy nie różnili się oni aż tak bardzo od swoich rówieśników i może właśnie dlatego, gdy ojciec ze względu na pracę opuścił ich rodzinną miejscowość Akure, bracia przestali liczyć się z zakazami matki. Cała czwórka spędzała dnie nad rzeką uważaną przez mieszkańców za przeklętą i, niczym rybacy, łowili ryby. W trakcie jednego z takich wypadów okoliczny wariat przepowiada, że Ikenna zginie z rąk rybaka, co dramatycznie wpływa na relacje między braćmi. Kiedyś nierozłączni, teraz coraz bardziej się od siebie oddalają. 

„Rybacy” nie należą do lektur łatwych i lekkich w odbiorze, a osobliwość języka sprawia, że nie jest to też pozycja która przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi. Chigozie Obiama obierając za narratora jednego z braci - Bena pozwala sobie na liczne wtrącanie anegdot z życia rodziny i wprowadza tym samym w fabule pozorny chaos. Co więcej, opisuje sceny niejednokrotnie niewygodne dla czytelnika, naturalistyczne i obsceniczne (choć nie wykluczam, że pod tym względem widać różnice w kulturze Europy i Afryki). Trudno mi jednak nie docenić debiutu nigeryjskiego autora i to na wielu płaszczyznach. 

Chigozie Obiama intryguje już samą formą - każdy rozdział ma w pewnym sensie budowę klamrowà ściśle łączy się z nadanym mu tytułem. Członkowie rodziny, albo ich sytuacja porównywana jest do danego zwierzęcia czy też zjawiska a kolejne słowa wydają się być potwierdzeniem tezy postawionej w pierwszym zdaniu. Chigozie Obiama często nawiązuje zresztą do natury czy wierzeń mieszkańców Akure i to pomimo faktu, że rodzina Bena jest chrześcijanami. Autorowi udaje się też doskonale zbudować napięcie związane z nieuchronnością losu Ikenny. 

Chociaż główną osią fabularną jest historia o tym jak jedna informacja może wpłynąć na losy całej rodziny i o więzi łączącej czwórkę rybaków, tak naprawdę w równej mierze jest to opowieść o Nigerii w końcówce XX wieku i o jej mieszkańcach. Chigozie Obiama pisze o różnicach w ludzkiej mentalności, o wierzeniach, kulturze a w pewnym kontekście także o jego prawie. Gdzieś w tle przedstawia także wydarzenia historyczne/polityczne. 

„Rybacy” to opowieść o ludzkiej psychice i o tym, że pewne bodźce mogą mieć na nią ogromny wpływ. Nie dziwi mnie uznanie jakie zyskała owa powieść - za warsztat autora, fabułę i jej tło, ale nie jest to tytuł, który przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi - zwłaszcza takiemu, który po literaturę piękną sięga rzadko albo wcale. Jeśli cenicie w powieściach formę i piękno języka na równi z fabułą, miejcie debiut Chigozie Obiama w pamięci. 

„Rybacy” Chigozie Obiama; wydawnictwo Literackie; Kraków 2016 ★★★★