czwartek, 29 grudnia 2016

Przewieszenie, Remigiusz Mróz


Chyba jestem jedną z niewielu osób, które po przeczytaniu „Ekspozycji” nie zapragnęły od razu sięgnąć po „Przewieszenie”. Pomimo że stosunkowo szybko zaopatrzyłam w ów tytuł domową biblioteczkę, wstrzymałam się z lekturą kilka miesięcy. Być może czyni to ze mnie czytelniczą masochistkę, ale decyzji nie żałuje. Pozwoliłam emocjom nieco opaść, poczekałem na odpowiedni moment, kiedy to zatęskniłam za komisarzem Forstem i dałam się całkowicie porwać „Przewieszeniu”. I jakie to było dobre!

Kiedy na Podhalu dochodzi do kolejnych wypadków, początkowo nikt nie podejrzewa udziału osób trzecich. Wszystko wydaje się jedynie ciągiem pechowych zdarzeń, do czasu aż między ofiarami zostaje odkryty pewien związek. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że sprawy te wiążą się z dochodzeniem, które Wiktor Forst prowadził razem z dziennikarką Olgą Szrebską. Komisarz po raz kolejny musi stawić czoło tajemniczemu mordercy a także tajemnicą z własnej przeszłości. 

„Przewieszenie” jest widocznie mniej spektakularne od pierwszego tomu z komisarzem Wiktorem Forstem - chociaż nie możemy narzekać na nudę! - ale o dziwo wpływa to pozytywnie na odbiór lektury. Remigiusz Mróz stwarza tym sobie szansę na zbudowanie tła i odpowiedniej atmosfery. Największym atutem „Przewieszenia” bez wątpienia pozostaje miejsce akcji. W trakcie lektury czuć, że autor kocha góry a pomimo że prywatnie nie podzielam tej pasji, były momenty gdy zdarzało mi się o tym zapomnieć. 

Komisarz Forst sporo przeszedł, ale nie wpłynęło to na jego charakter. Inteligentny, ironiczny, porywczy mężczyzna, uzależniony od papierosów po raz kolejny przechodzi przez gehennę - co ten autor z nim wyprawia! - ale nawet przez chwilę nie traci sympatii czytelnika. Remigiusz Mróz przybliża nam na dodatek odrobinę jego skomplikowaną relację z Osicą i trzeba przyznać, że ta męsko-męska przyjaźń (o lekko synowsko-ojcowskim charakterze) jest wisienką na torcie tej powieści. 

„Przewieszenie” posiada własną intrygę kryminalną, ale jest ona tak mocno powiązana z „Ekspozycją” i zdradza tak wiele informacji z pierwszego tomu, że nie wyobrażam sobie by przy lekturze trylogii nie zachować chronologii. Nawet jeśli uważam drugą część za lepszą - czy to przez znaczne ograniczenie historyczno-religijnych wątków, czy wplecenie perspektywy mordercy, czy wreszcie zakończenie, które wbija w fotel i pozbawia na moment tchu (Dobrze, że „Trawers” już czeka!). 

„Przewieszenie” to kolejna mocna pozycja w dorobku Remigiusza Mroza - co powoli staje się już nudne. Miałam pewne wątpliwości czy trylogia z Forstem to w 100% moje klimaty, ale autorowi udało się je rozwiać. Jeżeli kochacie góry, historie z pędzącą akcję i ciągłymi zwrotami i nie obawiacie się, że zakończenie wywoła u was mały atak serca, koniecznie zapoznajcie się z „Ekspozycją” a potem - jeszcze lepszym - „Przewieszeniem”. 

„Przewieszenie” Remigiusz Mróz; wydawnictwo Filia; Poznań 2016 ★★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala