niedziela, 11 grudnia 2016

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender, Leslye Walton


Pamiętam ekscytację jaką poczułam, gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo SQN wyda w Polsce „Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender”. Nie wiem czy spowodowana była ona zachęcającymi opiniami zza granicy czy raczej faktem, że zostałam absolutnie oczarowana oprawą graficzną ów powieści, ale bez względu na powód stosunkowo szybko po premierze trafiła do mojej biblioteczki. I przeleżała tam dobre kilka miesięcy. Nie wiedzieć dlaczego tuż po otrzymaniu ów tytułu, naszła mnie dziwna pewność, że nie jest to powieść, która przypadnie mi do gustu i jak tylko mogłam odwlekałam jej lekturę w czasie. Tak bardzo się myliłam…

Ava Lavender urodziła się ze skrzydłami - w przeciwieństwie do swojego pozornie zwyczajnego brata bliźniaka. Ułożenie nerwów nie pozwala na amputacje skrzydeł. Ava budzi konsternację lekarzy a w niektórych ludziach wręcz strach; jedni widzą w niej anioła, inni - wybrał natury. A Ava czuje się po prostu zwyczajną dziewczyną i to o normalności właśnie marzy. Przybliżając własną historię decyduje się jednak opowiedzieć o losach całej swojej rodziny - poczynając od historii dzieciństwa swej babki, gdy ta przyjeżdża na Manhattan. Historii przepełnionej smutkiem nieszczęśliwej miłości. 

Debiutancka powieść Leslye Walton wymyka się wszelkim schematom i mam wrażenie, że nigdy wcześniej nie czytałam tak osobliwej i cudownej historii - i tak przepełnionej smutkiem. „Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” to historia o rodzinie Roux (a następnie Lavender) ze szczyptą magii - i nie chodzi mi tutaj tylko o wątek skrzydeł Avy. Leslye Walton wplata w realną rzeczywistość pewne ponadnaturalne elementy, które być może nie każdemu czytelnikowi przypadną do gustu, ale dla mnie stanowiły doskonale dopełnienie historii. Autorka odbiega jednak od gatunku Young Adult i kategoryzowanie jej powieści w ten sposób wydaje mi się krzywdzące. 

Owszem, w pewnym sensie debiut Leslye Walton jest historią o dorastającej dziewczynie, która pragnie akceptacji swoich rówieśników, ale to tylko fragment fabuły. „Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” mówią o ludzkim okrucieństwie i słabościach - nie brakuje tu graficznych scen przemocy, wyraźnie przewijają się tu też nawiązania do seksualności człowieka i wręcz prowadzącego do obłędu pożądania. Niewątpliwie Leslye Walton radzi sobie z tą problematyką doskonale - z niesamowitym wyczuciem decyduje, które zagadnienia nakreślić wprost a którym nadać  jedynie kontury i pozostawić w domyśle. Ale nie zmienia to faktu, że nie jest to tematyka wskazana choćby dla młodszej młodzieży. 

Leslye Walton czaruje słowem. Już sama fabuła wyróżnia powieść autorki na tle innych pozycji, a język jakim się posługuje dopełnia tego dzieła. Leslye Walton pisze w niezwykle plastyczny, niemal sensualny, trochę magiczny sposób. Po raz kolejny, taki “kwiecisty” język nie przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, ale doskonale współgra on z opowiadaną przez autorkę historią. Leslye Walton udaje się też zróżnicować język powieści - fragmenty z perspektywy Avy i te będące wpisami Nathaniela mają znacząco inny głos. 

„Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” to powieść, którą doskonale definiuje już sam tytuł. Nie spodziewałam się, że ta pozycja do tego stopnia mnie poruszy i to zarówno pod względem fabuły jak i językiem jakim została napisana. Opowieść o Avie Lavender to osobliwa, cudowna historia o poczuciu samotności, lęku przed miłością i jej utratą i poszukiwaniu akceptacji. Zdecydowanie nie poleciłabym ją każdemu, ale jeśli nie przeszkadza Wam taki magiczny twist w historii zwykłego życia, dajcie Leslye Walton szansę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że rozkocha Was w sobie równie mocno jak mnie. 

„Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” Leslye Walton; wydawnictwo SQN; Kraków 2016 ★★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala