sobota, 10 grudnia 2016

Esesman i Żydówka, Justyna Wydra


Powieść Justyny Wydry miałam na oku już od jakiegoś czasu. Ten kto chociaż trochę zna moje czytelnicze upodobania pamięta prawdopodobnie, że uwielbiam powieści osadzone w czasach II wojny światowej, zwłaszcza gdy posiadają wyraźnie nakreślony wątek romantyczny i rzucają na poruszaną problematykę jakąś nową perspektywę. „Esesman i Żydówka” posiadała wszystkie te elementy, przynajmniej z założenia, a dodatkowo jeszcze zbierała niemal wyłącznie pozytywne opinie od blogerów, którym opiniom zazwyczaj ufam. I teraz czuję się dziwnie oszukana, bo powieść pani Wydry okazała się dla mnie sporym rozczarowaniem. 

Debora, młoda Żydówka jedną nieostrożną decyzję może przypłacić własnym życiem. Nieudana akcja przeniesienia chłopca na aryjską stronę sprawia, że dziewczyna, razem z innymi mieszkańcami krakowskiego getta, trafia do transportu do obozu w Auschwitz. Deborze udaje się co prawda, jako jednej z nielicznych, wydostać z pociągu, ale w trakcie ucieczki niefortunnie uszkadza kostkę. Dziewczyna jest gotowa na śmierć, zwłaszcza gdy znajduje ją oficer SS. Tyle że mężczyzna wcale jej nie zabija. Powodowany chęcią zrewanżowania się za uratowanie kiedyś życia, Bruno pomaga Deborze dostać się z powrotem do Krakowa. A to nie ostatni raz gdy ich losy się przecinają 

Chociaż zakazana miłość między ofiarą a katem (jak sami określają się bohaterowie) nie jest tematem nowym czy szczególnie odkrywczym, doceniam to co w swojej powieści chciała przekazać autorka. Justyna Wydra stara się nam pokazać, że nie każdy Niemiec w czasach II wojny światowej był człowiekiem do szpiku kości złym (i odwrotnie - nie każdy Polak okazywał się wówczas bohaterem), a także ogromną siłę  oddziaływania miłości na zachowanie człowieka. Pewne wątki zostają jednak aż nazbyt przerysowane by czytelnik na pewno tego nie przeoczył, ale i tak przesłanie Justyny Wydry pozostaje jasne. 

Niestety, ponad to trudno mi dostrzec w powieści polskiej autorki coś pozytywnego. Poczynając od narracji aż po fabułę, „Esesman i Żydówka” rozczarowuje. Justyna Wydra przeplata fragmenty z perspektywy Debory i Bruna z narracją trzecioosobową. Wykazuje przy tym irytującą skłonność by przy tej okazji powtarzać kilkakrotnie te same informacje. Tym co przeszkadzało mi najbardziej w trakcie lektury, była jednak pewna achronologia w fabule. Justyna Wydra traktowała właściwe wydarzenia jako pretekst do licznych anegdot z przeszłości a dodatkowo sygnalizowała czytelnikom także co wydarzy się w przyszłości. 

Taka narracja nie sprzyja także wiarygodności wątku romantycznego. Historia Debory i Bruna wydaje się poszatkowana - poznajemy jedynie nieliczne jej fragmenty i naprawdę trudno uwierzyć w rzekomo łączące ich gorące uczucie. Słowne deklaracje - nomen omen stosunkowo infantylne - wydają się być jedynym jego dowodem. Nie spoilując fabuły, cała historia przybiera jeszcze bardziej abstrakcyjne rozmiary w drugiej części. 

„Esesman i Żydówka” to powieść, która przyniosła mi spore rozczarowanie. Po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się historii na naprawdę wysokim poziomie a tymczasem otrzymałam pozycję, którą owszem, czyta się lekko, ale nic ponad to. Jeżeli chodzi o powieści osadzone na tle II wojny światowej z wiodącym wątkiem romantycznym, na rynku wydawniczym istnieje wiele lepszych tytułów. Wydaje się być osamotniona w swojej opinii, ale jeśli zastanawiacie się nad lekturą - dobrze to przemyślcie i chociaż nie nastawiajcie się za bardzo. 

Esesman i Żydówka” Justyna Wydra; wydawnictwo Zysk i S-ka; Poznań 2015 ★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala