piątek, 11 listopada 2016

Rekomendacje: Polscy autorzy


Nie wiem jak wygląda integracja wśród uczniów liceum na dzień dzisiejszy, ale za moich czasów - wcale nie tak odległych! - było to krępujące siedzenie w kółku i zabawy grupowe. Pamiętam też, że jedna z nich polegała na tym, że mieliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o dobranej nam przypadkowo parze, a następnie przekazać te informacje na forum klasy. Pytanie o ulubionego autora, albo chociaż gatunek literacki było jednym z tych najczęściej powtarzanych, zwłaszcza że byliśmy w końcu wszyscy zdeklarowanymi humanistami i sama go nie uniknęłam. Pamiętam też swoją odpowiedź - i wcale nie dlatego że była jakoś szczególnie oryginalna, po prostu wiem, ze na chwilę obecną nie brzmiałaby ona z pewnością w ten sam sposób. Powiedziałam wówczas, że czytam tak naprawdę wszystko oprócz twórczości polskich autorów, co w gruncie rzeczy nie odbiegało od prawdy i co przeraża mnie chyba jeszcze bardziej.

Piszę o tym nie dlatego, że uważam, ze jest się czym chwalić, ale dlatego, że zdaję sobie sprawę, że niechęć czy też obawa przed twórczością polskich autorów jest dosyć często spotykana wśród blogerów; że sama przez to przechodziłam; i że naprawdę wystarczy natrafić na odpowiedniego autora by się przełamać. Oczywiście to jaki autor przekona Was do polskiej literatury zależy w dużej mierze od Waszych gustów czytelniczych. Jeśli nie przepadacie za literaturą piękną, raczej nie docenicie Olgi Tokarczuk; podobnie ma się sytuacja z kryminałami i Katarzyną Bondą; czy sagami rodzinnymi i Małgorzatą Gutowską Adamczyk. Wybrałam jednak pięć nazwisk, które zmotywowały mnie samą bym szukała dalej i próbowała coraz to nowszych pozycji. Może w Waszym przypadku będzie podobnie ;)

Remigiusz Mróz

Nieoficjalny król polskiej blogosfery książkowej/bookstagramowiczów/booktuberów. Wydaje mi się, że sukces Remigiusza Mroza leży w tym, że tworzy on niesamowicie różnorodne pozycje - od powieści historycznych, przez sensacje, aż po thrillery prawnicze - i naprawdę ciężko o sytuacje, w której nie znaleźlibyście czegoś dla siebie. Przeczytałam pięć powieści autora i porozpoczynałam chyba wszystkie możliwe serie jakie napisał, ale najbardziej polecam Wam tytuł, od którego sama zaczęłam przygodę z Mrozem -„Kasację”. Czy naprawdę jest to najlepsza powieść autora? Nie mnie oceniać, ale jest to tytuł o niesamowicie wyrazistych bohaterach, wartkiej akcji i sporej dozie humoru i nawet nie zorientujecie się, kiedy zamknięcie książkę po skończonej lekturze.

Olga Rudnicka

Jeśli można mówić o czymś takim jak kryminał w wersji light, to pani Olga Rudnicka radzi sobie z nim doskonale. Jej historie skupiają się wokół intrygi kryminalnej, ale serce czytelnika podbijają przede wszystkim za sprawą niepowtarzalnego humoru, który bije z każdej strony i rozwesela nawet podczas jesiennej chandry. Żeby być w pełni szczerą, nie wszystkie powieści autorki przypadły mi do gustu (mowa tu zwłaszcza o jej początkowych tytułach), ale ciężko wyobrazić mi sobie czytelnika, który nie pokochałby „Natalii 5”. Różnorodne bohaterki, szczypta miłości i mnóstwo humoru - darzę tą historią ogromnym sentymentem (a mimo to nadal nie sięgnęłam po drugi tom, wstyd!). 

Katarzyna Zyskowska Ignaciak

Parafrazując Forresta Gumpa, powieści Katarzyny Zyskowskiej Ignaciak są trochę jak pudełko czekoladek i sięgając po nie trudno przewidzieć na co tym razem trafimy. Podnoszącą na duchu powieść o odnajdywaniu szczęścia; emocjonalną opowieść o miłości i samotności; a może coś ze szczyptą humoru. Trudno się historiami Pani Katarzyny znudzić i trudno nie dać się im uwieść, a szczególnie polecam Wam zwłaszcza „Ty jesteś moje imię…”. Ja mam akurat słabość do historii osadzonych na tle II wojny światowej, ale przecież nie tylko o to chodzi. Zbeletryzowana opowieść o miłości Kamila Krzysztofa Baczyńskiego i Basi jest tak przepełniona emocjami, uczuciami i smutkiem, że po prostu nie sposób przejść obok niej obojętnie. 

Magdalena Witkiewicz

Trochę głupio wspominać mi o pani Magdalenie Witkiewicz, bo wiem że sama mam ogromne braki w jej twórczości, ale to fakt, że właśnie jej powieści uwiodły mnie te kilka lat temu. Pani Magda ma rzadki talent - równie dobrze sprawdza się w konwencji refleksyjnych, pełnych wzruszeń opowieści i takich, które wywołują łzy, ale radości czy nadmiaru śmiechu ;) Owszem, to literatura bardziej “babska”, bo obraca się wokół tematów bliższych kobietom, ale przecież w niczym jej to nie ujmuje. Myślę, że z opisu każdy znajdzie w jej twórczości coś dla siebie, ale szczególną uwagę zwróćcie na historie, którą stworzyła w duecie z Nataszą Sochą - „Awarię małżeńską”. Naprawdę dawno nic mnie tak nie rozbawiło jak ta pozycja. 

Agnieszka Olejnik

Twórczość Agnieszki Olejnik również nie daje się zamknąć w jednej szufladzie. Pisze powieści poruszające tematy bliższe ludziom młody; kryminały z nutką humoru; historie, którym bliżej już do thrillera; a także bardziej typowe obyczajówki (choć tych jeszcze osobiście nie posmakowałam). I jakimś cudem za każdym razem mnie zachwyca swoim lekkim piórem i przenikliwością. Absolutnym numerem jeden pozostaje dla mnie jej powieść „Zabłądziłam” - za niesamowitą dojrzałość i zrozumienie problematyki i za emocje zamknięte na kolejnych kartach. Zresztą, jest to też idealny tytuł by powoli odsunąć się od młodzieżówek i poszerzyć własne czytelnicze horyzonty. 

Ciekawa jestem po której stronie barykady stoicie. Czy dacie szansę któremuś ze wspomnianych wyżej autorów? I czy Wy możecie mi podrzucić jakieś nowe nazwiska?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala