środa, 30 listopada 2016

Panika, Lauren Oliver


Jestem zaskoczona tym ile zajęło mi sięgnięcie po „Panikę”. Lauren Oliver stanowi jedną z moich ukochanych autorek literatury Young Adult - najpierw podbiła moje serducho trylogią „Delirium”, potem także „7 razy dziś” - a na wydanie kolejnej powieści oczekiwałam z niecierpliwością od opublikowania jej zagranicznej zapowiedzi. Myślałam, że będę jedną z pierwszych osób jaka rzuci się na  „Panikę” a tymczasem zwlekałam z lekturą prawie pół roku i tak naprawdę zmotywowała mnie dopiero sierpniowa (już trzecia!) edycja maratonu czytelniczego #7ReadUp. 

Tak naprawdę nikt do końca nie jest pewien jak powstała Panika. Najprawdopodobniej, jak większość rozrywek w niewielkim miasteczku Carp, miała stanowić lekarstwo na nudę i szansę najlepszy start. Rozgrywka organizowana w wakacje stała się osobliwą tradycją a do rywalizacji dopuszczała jedynie absolwentów ostatniego roku. Tym razem pula nagród za zwycięstwo Paniki osiągnęła rekordową wysokość, ale nie tylko pieniądze przyciągają do gry uczestników. Heather chce sobie coś udowodnić po tym jak przyłapała na zdradzie swojego chłopaka; Dodge do Paniki w ramach zemsty. 

Wydaje mi się, że twórczość Lauren Oliver podchodzi pod wąską kategorię powieści, które albo niezmiennie darzy się sympatią, albo się je nienawidzi - choć może to trochę za mocne słowo. Zasiadałam do „Paniki” pełna obaw po zapoznaniu się z wieloma negatywnymi opiniami na jej temat a tymczasem znowu zostałam mile zaskoczona. I utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że pióro Lauren Oliver po prostu mi odpowiada. Owszem, znalazłam kilka drobnych mankamentów, ale ogółem po prostu doskonale się przy „Panice” bawiłam. 

Lauren Oliver tworzy prostą historię o nastolatkach, w której nie unika wszystkich schematów, ale urozmaica fabułę wątkiem gry między bohaterami - Paniką. Przyznaję, miałam wątpliwości odnośnie tego jak autorka go poprowadzi - że przez zbyt dużą ilość bohaterów wystąpi zbyt duży chaos; albo że poszczególne zadania będą zbyt abstrakcyjne - czy też wręcz przeciwnie - za proste w kontekście śmiertelnie niebezpiecznej rozgrywki - ale niepotrzebnie. Wątek Paniki dynamizuje całą fabułę i stanowi zdecydowanie mocny aspekt historii (i to nawet biorąc pod uwagę fakt, że niektóre “zaskakujące fakty”, łatwo wyśledzić wcześniej). 

Co ważniejsze dla mnie - ów wątek rywalizacji nie jest jedynym punktem popychającym fabułę do przodu. Lauren Oliver wplata w ową historię jeszcze dwa duże wątki - problemów rodzinnych Heather i wciąż rozgoryczonego przeszłością Dodge’a. Może niepotrzebny był już wątek miłosny - i to podwójny - ale od dawna stanowi on chyba niestety nieodłączny element powieści YA. Pomimo że akcja rozgrywa się w stosunkowo krótkim czasie i tak dostrzegamy przemianę w bohaterach - co zawsze jest mile widziane. A dodatkowo Lauren Oliver znowu ujmuje lekkim, elastycznym piórem. 

„Panika” jest czymś nowym i ujmująco świeżym na tle typowych powieści Young Adult. Lauren Oliver umiejętnie łączy nastoletnie dramaty z zaskakującą rozgrywką o wysokim ryzyku i równie wysokiej nagrodzie. I chociaż ja jestem ogromnie zadowolona z lektury, ostrzegam że jeśli nie przepadacie za sposobem w jaki Lauren Oliver prowadzi swoje opowieści, „Panika” też raczej nie przypadnie Wam do gustu. 

Panika” Lauren Oliver; wydawnictwo Moondrive; Kraków 2016 ★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala