sobota, 22 października 2016

Słowik, Kristin Hannah


Czekałam na premierę „Słowika” odkąd na fanpage’u wydawnictwa Świat Książki mignęła mi informacja o planowanym polskim wydaniu. Umieściłam nawet ów tytuł w subiektywnym zestawieniu najbardziej pożądanych przeze mnie zapowiedzi tego roku. Powiedzieć, że miałam wysokie oczekiwania - po tych wszystkich pozytywnych recenzjach zza granicy i przyznanych nagrodach - to niedopowiedzenie. Rzuciłam się do lektury „Słowika” tuż po tym jak otrzymałam swój egzemplarz, spragniona powieści, która wreszcie mnie zachwyci. I w gruncie rzeczy się nie zawiodłam. 

Isabelle i Vianne są siostrami, ale tak naprawdę nigdy nie były sobie bliskie. Pomimo upływu lat Isabelle nie wybaczyła siostrze, że po śmierci matki, tak jak ojciec, opuściła ją i oddała obcym ludziom pod opiekę. Dzieli je wiek, spojrzenie na świat i ów bolesne wspomnienie i nawet wojna nie sprawia, że stają się sobie bliższe. Każda radzi sobie na własny sposób. Harda i odważna Isabelle nie zamierza biernie przyglądać się upadkowi kraju i dlatego dołącza do ruchu oporu. Vianne chce zapewnić jedynie bezpieczeństwo sobie i swojej córeczce, przynajmniej do powrotu męża i w tym celu godzi się nawet dzielić dom ze swoim wrogiem. 

Można by przypuszczać, że przy tak dużej ilości powieści rozgrywających się na tle II wojny światowej opowiadane historie stają się wtórne. To prawda, że „Słowik” powiela pewne motywy i wartości, ale Kristin Hannah oferuje swoim czytelnikom także coś więcej. Coś ponad obraz ogarniętego cierpieniem kraju; bestialstwa ze strony bliźniego (czasami nawet kogoś z kim nie tak dawno mijano się w drzwiach sklepu); heroicznych czynów całkiem zwyczajnych ludzi, którzy poświęcili własne życie dla obcej osoby; wykradzionych chwil szczęścia pośród całego tego okrucieństwa. Kristin Hannah podkreśla rolę kobiet w tej historii. 

„Słowik” to przede wszystkim portret kobiet zaangażowanych w walkę o wolność i sprawiedliwość, które odwagą dorównywały często nie jednemu mężczyźnie (a pod pewnymi względami były może nawet od nich silniejsze). Kristin Hannah z szacunkiem i dbałością na przestrzeni całej powieści przedstawia kilkanaście takich sylwetek, ale szczególnie przypatruje się głównym bohaterkom - Isabelle i Vianne, które uosabiają dwie odmienne, ale nie mniej budzące respekt postawy. Pomimo oczywistego heroizmu, autorka nie idealizuje tych postaci nadmiernie - pokazuje ich wątpliwości, strach i chwile ludzkiego egoizmu - a tym zyskała moje uznanie jeszcze bardziej. 

Kristin Hannah pisze lekko, prostym językom, ale pojawiają się zdania, które od razu chwytają czytelnika za serce. Początkowo miałam wrażenie, że pewne kwestie zostały poruszone zbyt szybko - i że Kristin Hannah zastosowała kilka “tanich chwytów”. Potem zrozumiałam jednak, że w czasach gdy każdy dzień może być ostatnim na pewne aspekty życia patrzy się inaczej. O dziwo!, tym co ostatecznie sprawiło, że dałam się oczarować „Słowikowi” był fakt, że autorka usunęła na drugi plan wątek miłosny. Widać priorytety Kristin Hannah - odwaga kobiet, skomplikowana relacja siostrzana między bohaterkami i ta jaka łączy je z ojcem a dopiero potem ewentualny romans. 

„Słowik” nie zdobył uznania czytelników przez przypadek. Kristin Hannah stworzyła wzruszającą opowieść o niesamowitej odwadze, w której to kobiety poświęcają własne bezpieczeństwo czy też ponoszą inne, równie dotkliwe ofiary. Ważne by o takich historiach pamiętać i  o nich mówić. Czy Kristin Hannah zachwyci każdego? Prawdopodobnie nie- jak każda historia tak i ta zawiera pewne elementy, które nie spodobają się jakiemuś gronu. Ale mnie zdołała poruszyć w sposób jaki oczekiwałam. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Świat Książki

Słowik” Kristin Hannah; wydawnictwo Świat Książki ; Warszawa 2016 ★★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala