Projekt "Rosie", Graeme Simsion - Zlodziejka Ksiazek

środa, 5 października 2016

Projekt "Rosie", Graeme Simsion


Nie da się ukryć, że zagraniczny booktube promuje najczęściej literaturę Young Adult. Oczywiście, jak od każdej reguły tak i od tej pojawiają się pewne wyjątki - zwłaszcza przy premierze tak głośnych tytułów jak choćby „Światło, którego nie widać”. No i zawsze można też znaleźć kanał, którego właściciel posiada gust zbliżony do naszego - chodzi mi jednak o ogólne obserwacje. Mimo to „Projekt “Rosie”” był pozycją, o której w pewnym momencie mówiło sporo znanych booktuberów. Do tej pory zadziwia mnie fakt, że mimo to powieść Graeme’a Simsiona nie odniosła sukcesu w Polsce. A dziwi mnie to tym bardziej teraz, już po lekturze, gdy wiem jak urocza jest owa pozycja.

Don Tillman jest nieco specyficznym profesorem genetyki - ma poważne problemy ze zrozumieniem pewnych aspektów życia społecznego a jego codzienność jest skrzętnie rozpisana i zaplanowana. Charakter Dona i jego spojrzenie na świat rzutują na fakt, iż mężczyzna wciąż pozostaje kawalerem. Wkrótce ulegnie to jednak zmianie. Aby znaleźć kandydatkę idealną, Don tworzy adekwatny kwestionariusz i powoli wciela w życie Projekt “Żona”. Tymczasem w jego życie wkracza Rosie - nieco roztrzepana barmanka stanowiąca całkowite zaprzeczenie poszukiwanej żony. Don, nie rozumiejąc nawet dlaczego, zaczyna spędzać z Rosie coraz więcej czasu i angażuje się w zupełnie nowy projekt - “Ojciec”, którego celem jest odnalezienie biologicznego ojca kobiety.

„Projekt “Rosie”” to taka niesamowicie urocza opowieść, która mogłaby stanowić idealny przykład dla komedii romantycznej tyle że w postaci książki. Graeme Simsion korzysta ze sporej ilości schematów charakterystycznych dla gatunku i niemal od pierwszej strony domyślamy się jak zakończy się poszukiwanie przez Dona idealnej żony. Z drugiej jednak strony, jestem niemal przekonana, że jest to tego rodzaju historia, której jeszcze nie mieliście okazji poznać i której nie będziecie w stanie pomylić z żadną inną historią.

Sukces Graeme’a Simsiona ma źródło w postaci Dona i jego perspektywie na rozgrywające się wydarzenia. Nie wiem na ile ów perspektywa jest zgodna z postrzeganiem świata przez osoby cierpiące na zespół Aspergera, ale trzeba przyznać, że wypada ona nadzwyczaj wiarygodnie. Don patrzy na życie w sposób racjonalny - jest w stanie odsunąć emocje na bok niemal w każdej sytuacji a dodatkowo interpretuje słowa otaczających go ludzi w dosłowny sposób, co często prowadzi do zabawnych czy też uroczych momentów. Nie jest to może opowieść, która wywoła salwy śmiechu, ale przy jej lekturze uśmiech niemal nie schodził mi z twarzy.

Graeme Simsion w ten zabawny, przystępny sposób porusza tematy trudne - wyobcowania człowieka tylko i wyłącznie ze względu na jego inność i samotność jaka towarzyszy mu na co dzień. I przyznaje, że pomimo komizmu całej historii jak i pewnego przerysowania (choćby w postaci przyjaciela Dona), pojawiły się momenty, które autentycznie napełniły mnie smutkiem i, choć się tego wstydzę, litością do Dona. Wiem, że pojawiły się głosy, że powieść Graeme’a Simsiona w zbyt przedmiotowy sposób obrazuje kobiety, ale wydaje mi się, że motyw kwestionariusza nie przekroczył jeszcze takiej granicy i że, w kontekście całej powieści, nie powinien on być tak dosłownie odbierany.

„Projekt “Rosie”” był dokładnie taką lekturą jakiej potrzebowałam i już w trakcie czytania rozpływałam się nad tym jaka to urocza i zabawna historia. Graeme Simsion wykorzystał kilka motywów charakterystycznych dla komedii romantycznych a mieszając je z własnymi pomysłami stworzył niesamowity i niezwykle smaczny koktajl literacki. A jeśli poszukujecie lekkiej, ale nieoczywistej opowieści o miłości powinniście koniecznie poznać historię Rosie i Dona.

Projekt “Rosie”” Graeme Simsion; wydawnictwo Media Rodzina; Poznań 2013 ★★★★½