wtorek, 11 października 2016

Pochłaniacz, Katarzyna Bonda


Myślę, że większość z Was domyśla się co pchnęło mnie do sięgnięcia po „Pochłaniacza”. Zazwyczaj z przymrużeniem oka spoglądam na wszelakiego rodzaju chwyty marketingowe ogłaszające kolejnych autorów “nowym/wielkim/cudownym odkryciem” i tak samo przyjęłam okrzyknięcie Katarzyny Bondy “królową polskiego kryminału”. Z drugiej jednak strony kolejne nagrody wręczane autorce i wysyp pozytywnych recenzji  sprawił, że mimowolnie czułam się zaintrygowana. I kiedy tylko oswoiłam się z myślą z jak ogromną bestią przyjdzie mi się zmierzyć, niespiesznie zabrałam się za lekturę. 

1993 r. Bliźniacy Marcin i Wojtek - identyczni jeśli chodzi o wygląd, ale zupełnie różni pod względem charakteru - nieopatrznie wplątują się w świat gangsterów i przestępczego półświatka. Wkrótce, tego samego dnia, w niewyjaśnionych okolicznościach, giną ich znajomi - dwójka ich rodzeństwa. 2013 r. Po latach pracy za granicą, do kraju powraca Sasza Załuska - ceniona profilerka, zmagająca z licznymi problemami osobistymi. Otrzymuje ona zlecenie od jednego z właścicieli klubu muzycznego, który obawia się, że wspólnik będzie chciał pozbawić go życia. Załuska niechętnie angażuje się w sprawę, która bardzo szybko przybiera nieoczekiwany obrót. W klubie dochodzi do strzelaniny i wszystko wskazuje na to, że zbrodnia wiąże się w jakiś sposób z niewyjaśnionymi sprawami śmierci z ‘93 roku. 

„Pochłaniacz” jest kolejnym kryminałem z szeroki rozbudowanym tłem społecznym - chyba mamy jakiś trend wśród twórców tego gatunku - i w dużej mierze to właśnie jemu zawdzięczamy pokaźne gabaryty pozycji. Katarzyna Bonda poświęca sporo uwagi na przybliżenie nam głównych bohaterów czy scharakteryzowanie większych grup społecznych jak choćby okoliczni policjanci. Ów portrety wraz z powiązanymi z nimi wątkami obyczajowymi stanowią zresztą chyba najmocniejszy atut powieści. Polska autorka doskonale radzi sobie z przedstawieniem ich wielowymiarowości i ukazaniem dręczących ich demonów. 

Intryga kryminalna zostaje poprowadzona w jasny, klarowny sposób zmierzający do logicznego rozwiązania, a powiązania z przeszłością są niewymuszone i spójne z całością. Katarzyna Bonda wzbudza jednak szacunek czytelnika swoim przywiązaniem do detali i dokładnym researchem przeprowadzonym na szeroką skalę. Autorka nie tylko przybliża nam środowisko policyjnego pół-światka i szczegóły technik śledczych, ale także stosunkowo nieznaną w Polsce profesję profilera. Zagłębiając się w detale, potrafi jednak przedstawić ów fakt w sposób budzący zainteresowanie czytelnika. 

Co poszło w takim razie nie tak i sprawiło że w moich oczach Katarzyna Bonda nie zasłużyła na swój tytuł? Niestety, muszę zgodzić się ze stwierdzeniem, że „Pochłaniacz to w dużej mierze pozycja przegadana. Doceniam detale dotyczące profesji głównej bohaterki czy bogate kreacje głównych bohaterów, ale przybliżanie postaci epizodycznych w taki szczegółowy sposób było zupełnie zbędne i wprowadziło w powieści niepotrzebny chaos, odciągając uwagę czytelnika od ważnych kwestii. To właśnie dlatego tak ciężko było mi się wgryźć w „Pochłaniacza” i przez lwią część zupełnie nie mogłam wzbudzić w sobie zainteresowania lekturą. 

„Pochłaniacz” bez wątpienia jest kryminałem na poziomie. Katarzyna Bonda w ciekawy sposób łączy intrygę kryminalną z wątkami obyczajowymi. Kreuje wielowymiarowe postacie i w punkt przedstawia ich stadium psychologiczne a ponad to z detalami przybliża środowisko policji i stosowane przez nich technologie. Część charakterystyk pozostaje jednak całkowicie zbędna i wzbudza jedynie znużenie czytelnika. Z pewnością sięgnę po kolejny tom - zwłaszcza ze względu na główną bohaterkę  - a i Was zachęcam do lektury żeby wyrobić sobie własne zdanie. Ale nie było to to czego oczekiwałam. 

Pochłaniacz” Katarzyna Bonda; wydawnictwo Muza; Warszawa 2014 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala