czwartek, 20 października 2016

Parabellum. Horyzont zdarzeń, Remigiusz Mróz


Znając samą siebie, przeszło dwadzieścia jeden lat jednak do czegoś zobowiązuje, i swoją haniebną tendencje do niekontynuowania rozpoczętych serii, nie zwlekałam długo z lekturą drugiego tomu trylogii „Parabellum”. Korzystając z tego, że moja lokalna biblioteka - która ostatnio często ratuje mój portfel - wreszcie zaopatrzyła się we wszystkie trzy tomy wchodzące w skład serii, dałam się ponieść swojej sympatii do bohaterów i zabrałam się za lekturę - zaskakująco cienkiego! - „Horyzontu zdarzeń”. 

Maria i Staszek kontynuują swoją ucieczkę na Zachód, mimo że teraz, po wydarzeniach jakie rozegrały się w Rawiczu, staje się to jeszcze trudniejsze. Ich fałszywa tożsamość została ostatecznie spalona, na dodatek doskonale zdają sobie sprawę, że ich złapanie stało się kwestią honoru dla Christiana Leitnera. Tymczasem po nieudanej próbie odbicia kapitana Obelta, drugi z braci Zaniewskich i jego towarzysze kierują się powoli do Baranowicz. Bronek chce odnaleźć Aniele, ale na drodze Polaków staje Armia Czerwona. 

„Parabellum. Horyzont zdarzeń” to tego typu kontynuacja, gdzie do lektury konieczna jest znajomość poprzedniego tomu. Fabuła rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się akcja pierwszego tomu, a fakt że Remigiusz Mróz od razu wrzuca nas w sam środek akcji i nie przypomina żadnych informacji sprawia, że o ile tylko macie taką możliwość - nie powinniście zwlekać zbyt długo z lekturą między tomami. Autor kontynuuje też sprawdzony sposób opowiadania historii czyli przeskakiwanie między trzema głównymi perspektywami. 

Nie wszystkie z ów wątków są w równym stopniu zajmujące - a jako że mamy już drugi tom, myślę, że każdy z czytelników znalazł już jakiegoś swojego faworyta. Ów różnice nie są jednak wyraźne i zależą tylko i wyłącznie od osobistych preferencji. „Parabellum. Horyzont zdarzeń” przepełniony jest akcją a wspomniane już wcześniej przeskoki tylko dynamizują fabułę. Drugi tom jest przy tym jeszcze bardziej brutalny i przepełniony bestialskimi zbrodniami wojennymi. Jeśli należycie do wrażliwych czytelników, być może nie do końca jest to lektura dla Was. 

Drugi tom nie przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania a niektóre z nich wręcz mnoży co tylko zaostrza apetyt na ciąg dalszy. Pomimo że akcja nie rozciąga się na zbyt długi okres czasu, zaczynamy dostrzegać już pewną przemianę - niekoniecznie pozytywną - w bohaterach, zwłaszcza w młodszym Zaniewskim. Powieść nadal napędza raczej akcja i zwroty fabularne, ale dynamika charakterów bohaterów jest zawsze doskonałym dodatkiem. (Bez względu na wszystko, Christian Leitner nadal pozostaje moim osobistym ulubieńcem). 

„Parabellum. Horyzont zdarzeń” to naprawdę dobra kontynuacja, która nie powinna zawieść żadnego wielbiciela serii. Remigiusz Mróz po raz kolejny zachwyca czytelnika wartko poprowadzoną akcją, mocno osadzoną w realiach II wojny światowej. Jeśli znacie tom pierwszy, nie zwlekajcie z poznaniem „Parabellum. Horyzont zdarzeń”. A jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z historią braci Zaniewskich, koniecznie nadróbcie zaległości. 

Parabellum. Horyzont zdarzeń” Remigiusz Mróz; wydawnictwo Erica; Poznań 2014 ★★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala