środa, 14 września 2016

Zbrodnia w szkarłacie, Katarzyna Kwiatkowska


Znacie to uczucie gdy wydaje Wam się, że w chwili obecnej moglibyście przeczytać cokolwiek a koniec końców okazuje się, że nie macie ochoty na lekturę żadnego z posiadanych tytułów? Podobny stan towarzyszył mi od kilku dni, aż w końcu bez przekonania ściągnęłam z górnej półki "Zbrodnię w szkarłacie" autorstwa Katarzyny Kwiatkowskiej. Odkladalam lekturę tej pozycji już od jakiegoś czasu i w końcu doszłam do wniosku, że jeśli szybko nie wrócę do Jana Morawskiego, książka jeszcze długi będzie zbierać kurz na mojej półce. A byłoby szkoda bo to doprawdy świetna historia. 

Jan Morawski, młody i słynący z zamiłowania do kryminalnych zagadek mężczyzna na prośbę swoich bliskich pomaga w poszukiwaniu skarbu dziadka. Pieniądze mają być posagiem dla przyszłej panny młodej a także ostatnią deską ratunku by uratować zadłużone Jeziory. Nieoczekiwanie w środku nocy pada strzał. Ofiarą morderstwa jest mężczyzna, który udzielił gospodarzowi pożyczki i planowałam podstępem przejąć majątek rodziny. Mimo że wszyscy posiadają alibi, niezgodność w zeznaniach i niepodważalne motywy, sprawiają że na każdego z mieszkańców pada cień podejrzeń. Jan Morawski jest zdeterminowany by znaleźć zabójcę i oczyścić z podejrzeń krewnych. 

"Zbrodnia w szkarłacie" to taki doskonały przykład kryminału retro, za którym z pewnością tęsknią wielbiciele twórczości królowej gatunku - Agathy Christie. Katarzyna Kwiatkowska nie podąża tropem ostatnich trendów - na kryminały z mocno zarysowanym tłem obyczajowym - i tworzy oryginalną wciągającą historie, gdzie najważniejsza jest intryga kryminalna. A by ją rozwiązać wystarczy z dokładnością przyglądać się kolejnym poszlakom a przede wszystkim - z uwagą śledzić zeznania świadków i podejrzanych. 

Katarzyna Kwiatkowska zdecydowanie przedkłada ów kryminalną zagadkę nad kreacje bohaterów, ale umiejętnie poprowadzone dialogi i sytuacje w jakich autorka stawia swoje postacie i tak pozwalają nam poznać ich niecodzienne charaktery. Zarówno mieszkańcy Jezior jak i duet Morawski&Mateusz znany czytelnikom z poprzednich tomów z miejsca budzą sympatie i ujmują swoją osobliwością - przy czym moim absolutnym faworytem pozostaje kamerdyner o wyszukanym stylu i duszy romantyka. 

Pomijając intrygę kryminalną i ujmujących bohaterów, Katarzyna Kwiatkowska uwodzi swoich czytelników także przybliżeniem realiów ówczesnej Wielkopolski. Gdzies między wierszami poznajemy odpowiedź jak kształtowała się sytuacja polskich Ziemian pod pruskim zbiorem a także tradycje kultywowane w ówczesnych czasach. Co w połączeniu z niewymuszonym humorem i zaskakującym rozwiązaniem zagadki, tworzy wyborną mieszankę. Jest to też jedna z nielicznych serii, którą poznawałam nie zachowując chronologii i absolutnie mi to nie przeszkadzało. 

"Zbrodnia w szkarłacie" to cudowna lektura, utrzymana w klimacie retro, która sukcesywnie łączy intrygę rodem z powieści Agathy Christie, świetnymi bohaterami i realiami końca XIX wieku. Jeśli czytaliście już któraś z poprzednich powieści pani Kwiatkowskiej to wiecie o czym mowię, a jeśli nie mieliście tej przyjemności - powinniście to zmienić. A ja skrycie liczę na to, że na tym tomie nie skończy się historia naszego duetu. 

"Zbrodnia w szkarłacie" Katarzyna Kwiatkowska; wydawnictwo Znak; Kraków 2015 ★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala