środa, 7 września 2016

Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkins


Debiut Pauli Hawkins był jedną z tych pozycji, która powstała na fali sukcesu "Zaginionej dziewczyny" Gillian Flynn. Blurby porównujące oba te tytuły, rekomendacje znanych autorów -w tym Stephena Kinga (który promował swoim nazwiskiem także debiut Flynn) czy ogromna kampania reklamowa - o "Dziewczynie z pociągu" było głośno nawet przed premierą, i to nie tylko za granicą, ale także u nas w Polsce. Przy takim rozgłosie i szumnych obietnicach nawet nie byłam zaskoczona, gdybzcazley się pojawiać pierwsze negatywne opinie. Czytelnicy spodziewali się gruszek na wierzbie, które naobiecywał im wydawca, a dostawali całkiem co innego. "Dziewczyna w pociągu" w moim mniemaniu to dobry thriller - tylko tyle i aż tyle. 

Rachel nie znajduje się w najlepszym punkcie swojego życia. Nadal nie może pozbierać się po rozwodzie i zaakceptować faktu, że jej były mąż ruszył do przodu ze swoim życiem,  i zdecydowanie zbyt często nadużywa alkoholu.  Wytchnieniem są dla niej codzienne podróże pociągiem. Kiedy staje niedaleko semafora, Rachel przygląda się mieszkańcom okolicznych domów. W myślach nadała im już imiona i wykreowała idealne życiorysy. W trakcie jednej z podróży, Rachel dostrzega coś podejrzanego. Wkrótce okazuje się, że kobieta z jednego z domów szeregowych zaginęła. Rachel postanawia pomóc w śledztwie, na tyle na ile jest w stanie to zrobić ze swoim zamroczonych alkoholem umysłem. 

Paula Hawkins idealnie wstrzeliła się ze sowim debiutem w czasie. "Dziewczyna z pociągu" to dobry przykład popularnego ostatnio podgatunku domestic thriller. I chociaż nie uważam jej za najlepszy thriller z jakim miałam się okazje zetknąć, muszę przyznać, że osobiście byłam zadowolona z lektury. Powieść Pauli Hawkins czyta się szybko i z zainteresowaniem - autorka umiejętnie dawkuje napięcie i podrzuca czytelnikowi błędne tropy by zapewnić mu element zaskoczenia. Owszem, przy uważnej lekturze i znajomości innych pozycji z gatunku, wcześniejsze wydedukowanie zakończenia jest dosyć prawdopodobne. Ale nie do końca jest to "wina" Pauli Hawkins. 

Mimo że do postaci Rachel raczej trudno zapałać sympatia, to właśnie ona stanowi mocny punkt historii. Alkoholizm Rachel sprawia, że nasza główna bohaterka nie rejsy najbardziej wiarygodnym narratorem. Wydarzeniom przedstawionym z jej perspektywy przyglądamy się z nutą niepewności. Paula Hawkins sprawnie przeskakuje między dwoma perspektywami. Z jednej strony poznajemy obecne wydarzenia z punktu widzenia Rachel, z drugiej - dowiadujemy się o przeszłych momentach z relacji zaginionej kobiety. Do samego końca nie mamy pewności co wydarzyło się naprawdę a co jest efektem alkoholowych omamów. 

Debiut Puli Hawkins nie jest jednak nową "Zaginioną dziewczyną"- jedyne co te dwie historie mają ze sobą wspólnego to niezbyt sympatyczne główne bohaterki i motyw zaginionej kobiety (przy czym autorki obrały tutaj całkowicie odmienną drogę). I chociaż osobiście przypadła mi do gustu pozycja Flynn, odmienność tych dwóch tytułów trudno uznawać za wadę. Paula Hawkins miała ciekawy pomysł i dobrze go zrealizowała. I osobiście nie mogę się już doczekać filmu. 

"Dziewczyna z pociągu" to mocny debiut, ale i dobry domestic thriller ogółem. Dobrze rozplanowanie tempo, ciekawy sposób narracji i całkiem satysfakcjonujące zakończenie - to więcej niż może się pochwalić niejeden bardziej doświadczony autor. Jeśli lubicie thrillery, ale nie czujecie przesytu gatunkiem - powinniście dać Pauli Hawkins szansę. Ja byłam zadowolona i naprawdę jestem ciekawa co autorka pokaże dalej. 

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins; wydawnictwo Świat  Książki; Warszawa 2015 ★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala