Premiery, na które czekam z niecierpliwością - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 20 sierpnia 2016

Premiery, na które czekam z niecierpliwością


Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że co miesiąc publikuję przegląd najbardziej interesujących mnie zapowiedzi - byłoby ze mną naprawdę niedobrze gdyby sprawa prezentowała się inaczej - i dla większości z Was publikowanie tego posta pewnie mija się już z celem, ale, cytując Szekspira, "w tym szaleństwie" jest metoda". Przygotowując post z wybranymi zapowiedziami skupiam się nie tylko na sobie, ale i na Was - swoich czytelnikach. Staram się wyłowić z morza tytułów każdy, który zapowiada się choćby odrobinę ciekawie i w ten sposób zaprezentować Wam jak najbardziej rzetelny przegląd premier. Owszem, kieruję się wówczas moim gustem, bo dochodzę do wniosku, że skoro odwiedzacie Złodziejkę Książek, chociaż w niewielkim zakresie pokładacie w nim jakieś pokłady zaufania. Dzisiaj pozwalam jednak dojść do głosu mojej wewnętrznej egoistce. 

Chciałam się podzielić z Wami siedmioma tytułami, o których już samo myślenie wywołuje mój uśmiech. Tytułami, których planowana premiera (i miejmy nadzieje, że także ta "właściwa") ma miejsce jeszcze w tym roku - między wrześniem a grudniem. I tytułami, do których bardzo chciałabym dopisać jeszcze jeden tytuł - The winner's kiss, ale wydawnictwo Feeria Young milczy jak zaklęte, kiedy możemy oczekiwać premiery tomu trzeciego trylogii Niezwyciężona. Myślę, że większość z Was słyszała już wcześniej o poniższych tytułach i jestem ogromnie ciekawa czy wzbudzają u Was podobne emocje.


Harry Potter i przeklęte dziecko

Nie wspominam o Harry'm Potterze na blogu tak często jak niektórzy z Was nie dlatego, że nie kocham ów serii. Po prostu czytałam ją tak dawno, że czułabym się nie w porządku wymieniając ją jako "ulubioną" podczas gdy tak wiele szczegółów zatarło się w mojej pamięci. Jestem też chyba jedną z niewielu osób, która cieszy się, że polska premiera nie pokrywa się z tą zagraniczną. Owszem, nie mogę się doczekać "ósmej części" Harry'ego Pottera, ale Poerwsze negatywne opinie zadziałały na mnie jak kubeł zimnej wody i nie mam już AŻ TAK wygórowanych oczekiwań. Poza tym - październik nie jest już aż tak odległym miesiącem a czasami to właśnie okres oczekiwania jest tym najmilszym (zasada, które znajduje zastosowanie w przypadku KAŻDYCH świąt Bożego Narodzenia).

Heartless

Nie wiem czy słyszeliście, chociaż mam wrażenie, że ta wiadomość obiegła książkową blogosferę z prędkością światła, ale wydawnictwo Papierowy Księżyc zdecydowało się na to by wznowić i nareszcie dokończyć Sagę Księżycową (dostrzegacie analogie?). Ma to jednak nastąpić dopiero w 2017 roku (stąd oficjalnie serii nie ma na liście) a na otarcie łez wydawnictwo postanowiło zaoferować czytelnikom najnowszą powieść autorki - "Heartless". Wiecie jak to jest z Papierowym Księżycem - ich kalendarz ewidentnie odbiega od tego, którym posługujemy się na co dzień (wybaczam! I i tak kocham!) - ale wstępnie kazali nam odliczać do listopada. Przyznaję, zarys fabuły brzmi tak obiecująco, że przebieram nogami z niecierpliwości.

Szóstka wron

Czuję się trochę jak mały oszust, bo nie czytałam trylogii Grisha Leigh Bardugo i zdecydowanie powinnam to nadrobić przed lekturą jej nowej powieści. Poza tym, zostało udowodnienie naukowo - a jeśli nie to ktoś powinien to zrobić! - że osobom zakochanym w twórczości danego autora znacznie trudniej oczekuje się  na ich nowe powieści. Wszystkiemu winien jest zagraniczny booktube! Kiedy booktuberzy, którym ufasz i którzy zwykle nie sięgają nawet po popycie Young Adult, zachwycają się jakimś tytułem - jak możesz zapanować nas ekscytacją? Otóż to. A z perspektywy okładkowej sroki - jak nie dać się uwieść tej oprawie graficznej? A jeśli solidaryzujecie się razem ze mną w bólu powiem tylko tyle - jak to dobrze, że mamy już prawie wrzesień.

Truthwitch

Nie słyszałam samych peanów zachwytu odnośnie tego tytułu, ale to mnie akurat tylko przyciąga do "Truthwitch". A już zdecydowanie przekonuje mnie fakt, że fabuła w dużej mierze skupia się ponoć na prawdziwej damskiej przyjaźni (bo, spójrzmy prawdzie w oczy, brakuje nam tego w literaturze YA i fantastyce). Nie wiem czy słusznie, myśląc o Truthwith jakoś tak automatycznie przychodzi Mid o głowy Sarah J. Maas - co nie trzyma się kupy bo zarys fabuły w niczym nie przypomina Szklanego tronu.  Może chodzi o okładkę a może o fakt, że w życiu codziennym obie autorki się przyjaźnią. W każdym razie, dowiemy się wszystkiego w październiku dzięki wydawnictwu SQN.


November 9

Myślę, że zdajecie sobie sprawę z tego, że przepadam za gatunkiem New Adult a już w szczególności twórczością Colleen Hoover. Nadal nie zapoznałam się jeszcze z Never, Never, ale przyznaję, że jakoś November 9 bardziej do mnie przemawia.  Co więcej, mam wrażenie, że to właśnie powyższa pozycja podzieliła wielbicieli autorki - czytelnicy zakochani do tej pory w jej twórczości zdecydowanie nie szczędzili słów ostrej krytyki - i jestem ciekawa czy i u nas będzie podobnie. Cieszy mnie też, że wydawnictwo w końcu zdecydowało się na to by zachować oryginalną okładkę ( wyznaję zasadę, że nie warto rezygnować z czegoś co już jest wystarczająco dobre). Zagadka na koniec: kiedy jest premiera?

The nightingale

Ile ja się naszukałam informacji o tej premierze! Byłam przekonana, ż ena Facebooku mignęła mi oryginalna okładka i wertowałam kolejne fanpage'e wydawnictw by przekonać się czy miałam racje. Miałam. O powieści wspomniałam Świat Książki i obiecywał premierę na wrzesień. A co z tego wyjdzie? Zobaczymy, ale liczę na to, że plany nie uległy zmianie. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam powieści osadzone w czasach II wojny światowej. Po drugiej, zagraniczny booktube zachwycał się ów pozycją w zeszłym roku a autorka otrzymała nawet za nią nagrodę czytelników od portalu Goodreads za najlepszą powieść "historical fiction".

The muse

Wybaczę Wam jeśli nie słyszeliście o tej pozycji dlatego, że, z tego co kojarzę, nie miała ona jeszcze swojej premiery nawet za granicą. Tym razem zostałam natomiast przekonana za sprawą nazwiska autorki. Jakiś czas temu, jakieś dwa lata, zachwyciłam się debiutem Jessie Burton Miniaturzystką.  Zarówno pomysł jak i wykonanie były na tyle udane, że wiedziałam że będę chciała wrócić do jej twórczości. Skrycie liczę na to, że Wydawnictwo Literackie zachowa oryginalną okładkę - bo jest cudna! - ale pewnie przekonamy się o tym trochę bliżej listopada. Tak czy siak, możecie być pewni, że trafi do mojej biblioteczki.

Jestem ciekawa czy i Wy czekacie z utęsknieniem na jakiś tytuł i czy w którymś przypadku możemy się trochę nawzajem powspierać?