niedziela, 3 lipca 2016

Wybrana, Naomi Novik


Nie będę ukrywać, że bardzo często zdarza mi się ulec "hype'owi" zbudowanemu wokół książki. Kiedy słyszę dziesiątki pozytywnych opinii na temat danej pozycji, automatycznie ląduje ona na mojej nieskończonej liście powieści do przeczytania. A gdy ów szum nie mija, istnieje duża szansa na to, że zdecyduje się na lekturę raczej szybciej niż później. Dlatego też kiedy tylko przez przypadek odkryłam, że jakieś polskie wydawnictwo zdecydowało się na wydanie "Wybranej" Naomi Novik, szybko wzbogaciłam o ową pozycję swoją biblioteczkę i zabrałam się za lekturę. Niestety, mimo szczerych chęci jakoś nie potrafiłam wciągnąć się w ową historie i koniec końców czułam się jedynie rozczarowana opowieścią Naomi Novik. 

Agnieszka żyje w niewielkiej wiosce, położonej na peryferiach Polnii - blisko granicy z wrogą Rusją. Piękno i spokój jakimi się charakteryzuje stanowi jednak tylko jedną stronę medalu. Wioska otoczona jest tajemniczym, złowrogim Borem a Smok - sprawujący opiekę nad owym terytorium i społecznością - żąda wysokiej ceny za swoją ochronę. Ci dziesięć lat czarodziej wybiera spośród mieszkanek wioski jedną, nadzwyczaj utalentowaną siedemnastolatkę, która będzie mu służyć w wieży. Chociaż wszyscy spodziewają się, że służba przypadnie w udziale Kasi, koniec końców to właśnie Agnieszka zostaje wybrana przez Smoka. 

Patrząc na wszystkie pozytywne opornie na temat "Wybranej", jest mi najzwyczajniej w świecie przykro, że nie pokochałam jej tak jak inni czytelnicy. Zwłaszcza, że pozornie wygląda ona jak dokładnie odzwierciedleniem lektury idealnej - inspirowana polskimi baśniami i słowiańskim folklorem; poruszająca wątek miłości, która rozpoczyna się od nienawiści i opowiadająca na nowo historię "Pięknej i Bestii". Przecież to nawet brzmi cudnie! I prawdę mówiąc do tej pory nie rozumiem co w tym wszystkim nie zagrało i dlaczego tym razem to ja trafiłam do grupy zawiedzionej mniejszości. 

Nie jest tak, że w "Wybranej" nie podobało mi się absolutnie nic. Jestem absolutnie zakochana w samym koncepcie na ową historię i świecie wykreowanym przez Naomi Novik. Cała Polnia, a przez to i powieść ogółem, posiada niesamowity klimat - magiczny, z nutką tajemniczości i mrokiem czającym się w ukryciu; klimatem, który sprawia że "Wybrana" przypomina nieco baśń, tyle że napisaną z myślą o nieco starszym czytelniku. A owe wrażenie zostaje tylko spotęgowane przez sugestywny i niezwykle plastyczny sposób w jaki autorka przedstawia magię a także sam język jakim się posługuje. A już fakt, że Naomi Novik inspiruje się w owej kreacji słowiańskimi wierzeniami i baśniami, sprawia że zakochuje się w tej atmosferze jeszcze bardziej. 

Tyle że Naomi Novik nie udało się zaangażować mnie jako czytelnika emocjonalnie w ową opowieść. Wiem że Agnieszka postrzegana jest jako bohaterka idealna ze względu na brak perfekcjonizmu, ale dla mnie autorka przekroczyła trochę granice ludzkiej niedoskonałości. Przeszkadzała mi jej fajtłapowatość, lekkomyślność i nieustanny lęk. A co gorsza, równie negatywne uczucie uczucia wzbudził we mnie Smok - choć tym razem przez jego gburowatość, opryskliwość i tendencje do wyżywania się na Agnieszce. Bohaterowie stanowią dla mnie niezwykle ważny element powieści i chyba właśnie oni oraz fakt, że nie potrafiłam uwierzyć w rzekome uczucie pomiędzy ową dwójką, zaważyło na moim ostatecznym odbiorze lektury. 

"Wybrana" to taka lektura, którą prawdopodobnie odebrałabym lepiej gdybym nie usłyszała wcześniej peanów zachwytów na jej temat. Nie zaprzeczam, że Naomi Novikw cudowny sposób wykorzystała słowiańskie inspiracje i stworzyła owej powieści niesamowity klimat. Fakt, że nie potrafiłam zapałać sympatią do żadnego z bohaterów a wątek miłosny wydawał mi się wpleciony na siłę zawarzyly na moim rozczarowaniu. Nie odradzam Wam lektury bo wiele osób zachwyca się "Wybraną", ale nie sięgajcie po nią z niemożliwymi do spełnienia oczekiwaniami. 

"Wybrana" Naomi Novik; wydawnictwo Rebis; Poznań 2015 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala