Mroczne umysły, Alexandra Bracken - Zlodziejka Ksiazek

czwartek, 28 lipca 2016

Mroczne umysły, Alexandra Bracken


Pierwotnie sięgnęłam po "Mroczne umysły" - a jeśli mamy przykładać wagę do detali, po "The Darkest Minds" - głównie ze względu na pozytywne opinie jakie ów tytuł zebrał od zagranicznych booktuberów. I naprawdę sama byłam zaskoczona tym, że podzieliłam ich odczucia i absolutnie pokochałam ową powieść. Kiedy powieść Alexandry Bracken nie powtórzyła swojego sukcesu w Polsce, początkowo zrzuciłam to na karby tłumaczenia a potem - kiedy zaczęło się pojawiać coraz więcej ostrożnych a niekiedy wręcz negatywnych opinii - zwątpiłam w swój własny osąd (niepotrzebnie!). I dlatego zdecydowałam się na relekturę.

Stany Zjednoczone ogarnia dziwna epidemia. Gwałtownie wzrasta śmiertelność wśród dzieci między dziesiątym a czternastym rokiem życia a te którym udaje się wyjść cało z choroby zaczynają przejawiać dziwne, często niepokojące zdolności. Posegregowani zgodnie ze zdobytymi umiejętnościami na Zielonych, Niebieskich, Żółtych, Pomarańczowych i Czerwonych, zostają odizolowani od reszty świata i zamknięci w tzw. obozach rehabilitacyjnych. Po przeszło sześciu latach sytuacja wcale nie ulega poprawie, Rząd obawia się dzieci ze zdolnościami a niektórzy robią wszystko by wykorzystać ich zdolności do własnych celów. Ruby, jednej z ostatnich ocalałych Pomarańczowych, udaje się zbiec z obozu. Tylko czy poza jego murami jest jeszcze miejsce gdzie może wciąż spokojnie i bezpiecznie żyć?

Nie do końca jest tak, że Alexandra Bracken tworzy coś niesamowicie oryginalnego, co wybija jej historie na tle innych dystopii. Daleka jednak jestem od tego by skreślać jakąś pozycje tylko i wyłącznie dlatego, że przynależy do jakiegoś gatunku i wykorzystuje pewne charakterystyczne dla niego motywy. Wystarczy jednak zachować pewne odstępy w lekturze między poszczególnymi tytułami by odkryć, że niektóre z nich wciąż mogą zachwycać. A "Mroczne umysły" zdecydowanie należą do tej grupy. Debiut Alexandry Bracken ma charakterystyczne tempo fabuły. Mimo że sama historia bogata jest w akcje, zostaje niejako spowolniona przez rozbudowane opisy, zwłaszcza takie dotyczące emocji. Tylko, że przy języku jakim posługuje się autorka, nieszczególnie mi to przeszkadzało.

Świat jaki kreuje Alexandra Bracken wydaje się znacznie mroczniejszy niż w przypadku innych pozycji Young Adult. A przeraża tym bardziej, że, bez względu na fantastyczny element ponad przyrodzonych zdolności dzieci, wydaje się bardzo rzeczywisty. Alexandra Bracken decyduje się nam ukazać obraz zmienionego świata niemal od samego początku i bohaterowie wciąż pamiętają to co dla nas stanowi rzeczywistość. Owszem, nie otrzymaliśmy wszystkich elementów układanki, ale wystarczająco by rozbudzić czytelniczy apetyt i rozwinąć ów wątek w kolejnych tomach trylogii.

Tym czym ostatecznie kupiła mnie Alexandra Bracken okazali się jednak bohaterowie. Autorka wprowadza tutaj pewną różnorodność i udaje jej się wykreować grupę intrygujących i wielowymiarowych postaci. Co więcej, równy sukces odnosi przy ukazaniu ich wzajemnych relacji. I nie mówię tu nawet o tej o charakterze romantycznym - - prawdę powiedziawszy, mimo uroku, nie zostaje jej poświęcone aż tyle uwagi - ale o przyjaźni. Takiej prawdziwej, która powstaje z czasem i oparta jest na wzajemnej bliskości i zaufaniu. A moimi faworytami pod tym względem pozostają Ruby i Pulpet.

"Mroczne umysły" to taka historia, do której nie byłam szczególnie pozytywnie nastawiona, a która niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczyła i zdołała w sobie rozkochać. Alexandra Bracken posiada niesamowicie lekkie, plastyczne pióro i umiejętność do kreowania niesamowitych postaci. Nie chce wam powiedzieć, że jest to opowieść bez wad, którą pokocha każdy z Was, bo obawiam się, że nie wszyscy podzielilibyście moje zdanie. Ale polecam Wam chociaż spróbować lekturę. ja już nie mogę się doczekać dalszego ciągu. I tylko boję się, że kolejne tomy nie udźwigną takiego ciężaru.

"Mroczne umysły" Alexandra Bracken; wydawnictwo Moondrive (Otwarte); Kraków 2014 ★★★