piątek, 17 czerwca 2016

Układ, Elle Kennedy


Uwielbiam gatunek New Adult, bez względu na to w jaki sposób jest on postrzegany przez niektóre osoby, i myślę, że wspominam o tym na tyle często, że nie czujecie się zaskoczeni.  Nie zmienia to jednak faktu, że za każdym razem gdy sięgam po pozycje NA mam pewne wątpliwości i obawy - wiecie, że to o ten jeden tytuł za dużo i że przecież nie zostało już naprawdę nic do powiedzenia w danym temacie. Podobne myśli krążyły mi po głowie w momencie, kiedy zabierałam się za lekturę "Układu". Ale i tym razem obawy bardzo szybko ustąpiły miejsca czystej przyjemności czytania. Mieliście rację, Elle Kennedy zdecydowanie potrafi pisać. 

Hannah jest pewną siebie, ambitną młodą kobietą, która nie pozwala na to by bolesne wspomnienia decydowały o całym jej życiu. Rownocześnie jednak pozostaje całkowicie bezsilna względem uczuć jakie wzbudza w niej Justin, gwiazda futbolu, i nie potrafi zdobyć się na jakikolwiek krok, który mógłby popchnąć do przodu ich relacje. Nieoczekiwanie punktem zwrotnym jest chwila, w której w życie Hannah wkracza Garrett. Kapitan drużyny hokejowej marzy jedynie o karierze sportowej a teraz, gdy jego średnia ocen spada, staje ona pod znakiem zapytania. Hannah jest jego ostatnią deską ratunku a Garrett nie zamierza się poddawać nawet mimo początkowej niechęci dziewczyny. W końcu oboje zgadzają się na układ - Hannah udzieli mu korepetycji jeśli on pomoże jej zwrócić na siebie uwagę "kochasia". Tylko że z czasem wszystko ulega zmianie. 

Elle Kennedy nie wnosi się na żadne wyżyny gatunku i trzeba to zaznaczyć. Wcale nie udaje, że "Układ" jest czymś więcej niż lekką, przyjemną lekturą mocno opartą na wątku miłosnym i seksualnym napięciu między bohaterami. Ale to nic nie szkodzi, bo właśnie w tym tkwi siła owej pozycji. Przede wszystkim Elle Kennedy doskonale radzi sobie z kreacją bohaterów. Patrząc na niektóre pozycje New Adult możnaby przypuszczać, że kluczem do sukcesu jest stworzenie na papierze męskiego ideału, ale Elle Kennedy obiera nieco inną taktykę. Owszem, koniec końców Garrett wydaje się uosobieniem kobiecych marzeń, ale początkowo trudno nie przykleić mu etykiety zwykłego dupka. Podczas gdy to Hannah - świadoma swoich braków, ale i zalet, inteligentna i wygadana - od razu budzi sympatie czytelnika. 

Elle Kennedy nie popłynęła też za daleko jeśli chodzi o dramatyzm - co zarzuciłam nie tak dawno choćby Jessice Sorensen czy Jay Mclean. Przeszłość bohaterów, nawet jeśli niewolna od bolesnych doświadczeń, nie wydaje się ich definiować. Zdroworozsądkowe spojrzenie Hannah na to co ją spotkało - nie lekceważenie, ale jasne stwierdzenie, że ma to już za sobą i że nie chce by decydowało ono o całym jej życiu - spowodowało, że zaczęłam odczuwać szacunek do samej autorki. Poza tym doceniam fakt, że Elle Kennedy wprowadza do swojej historii sporą dawkę humoru - nic nachalnego, słowne przepychanki między bohaterami, które są niczym wisienka na torcie. 

Decydujące dla mojego pozytywnego odbioru okazało się jednak ukazanie relacji głównych bohaterów. Owszem, można się domyślić w jakim kierunku podaży owa historia, ale podoba mi się brak pośpiechu Elle Kennedy. Mimo wyczuwalnego napięcia między bohaterami, obserwujemy całą historie ich uczucia - powoli rodzące się zaufanie, coś na kształt przyjaźni, fizyczny pociąg a dopiero potem przyznanie że może chodzić o coś więcej. I naprawdę uważam, że wprowadzenie całego tego "dramatu" na koniec nie było wcale konieczne. Rownocześnie rozumiem, że autorka nie chciała zakończyć owej historii niejako w środku zdania i potrzebowała czegoś co pozwoli jej na postawienie przysłowiowej kropki nad i. 

"Układ" to dokładnie ten rodzaj historii, który przypomina mi dlaczego przepadam za gatunkiem New Adult. Elle Kennedy udało się stworzyć historię o miłości, która momentami bawi, momentami wzrusza, ale zdecydowanie zostawia czytelnika z przyjemnym uczuciem ciepła na serduchu. I zachowuje przy tym klasę - zdecydowanie nie jest to tani erotyk czy opowieść złożona z samych dramatów. Elle Kennedy nie rezygnuje z wszystkich schematów, ale po prostu nie przygniata nimi czytelnika. Z czystym sumieniem polecam wam więc "Układ", a sama wyczekuję już premiery drugiego tomu. 

"Układ" Elle Kennedy; wydawnictwo Zysk i S-ka; Poznan 2016 ★★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala