piątek, 10 czerwca 2016

Real, Katy Evans


Powieści New Adult szybko stały się moim ulubionym lekturowym guilty pleasure i nauczyłam się wypatrywać wsród zapowiedzi kolejnych potencjalnych powieści z tego gatunku. "Real" od razu przykuło moje spojrzenie, mimo raczej niefortunnej okładki, a kolejne pozytywne opinie tylko podsycały mój apetyt. Dlatego, korzystając z nadarzającej się sposobności, szybko sięgnęłam po lekturę i nauczyłam się przy okazji dwóch nowych rzeczy. 1) "Real" ma niewiele wspólnego z New Adult  i przypomina raczej typowy erotyk i 2) zupełnie nie rozumiem powszechnego zachwytu nad ową pozycją. 

Marzenia i cele Brooke Dumas nierozerwalnie związane były z karierą sportową, kontuzja wiązadła ostatecznie przekreśliła jednak jej szanse i zmusiła do obrania nowej drogi. Teraz dziewczyna planuje profesjonalnie zająć się rehabilitacją sportową. Wybierając się na walkę bokserską nie przypuszcza nawet jak szybko zmieni się jej zycie. Remington Tate, niezwykle przystojny, ale i arogancki zawodnik rzuca Brooke nieoczekiwaną propozycje. Dziewczyna przez trzy miesiące ma towarzyszyć mu w turnee w charakterze jego osobistej rehabilitantki. Napięcie między nimi jest jednak niemal wyczuwalne i od początku wiadomo, że coś co zaczyna się jako praca, ma szansę przerodzić się w znacznie więcej. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje negatywne odczucia względem "Real" mogą być podyktowane tym jak wiele oczekiwałam po owej pozycji po tylu pozytywnych recenzjach. Ale nic nie poradzę na to, że mniej więcej do połowy powieści miałam ogromne problemy z tym by wciągnąć się w ową historię. W moim odczuciu fabuła miała bardzo dziwne tempo - wszystko działo się bardzo szybko, zupełnie jakby wydarzenia rozgrywały się na przestrzeni kilku dni po czym dowiadywaliśmy się że upłynęły całe tygodnie. Po raz kolejny, tak jak w przypadku "After", miałam też spory problem z kreacją głównej bohaterki. Autorka informowała nas o jakiś jej cechach a z drugiej strony przedstawiała Brooke w całkowicie odmienny sposób. 

Tym co zaważyło na moim negatywnym odbiorze okazała się jednak narracja poprowadzona z punktu widzenia Brooke. Czytałam w swoim życiu kilka erotyków i nie mam problemu ze scenami erotycznymi wplecionymi w fabułę - gdyby tak nie było nie mogłabym czytać rownież żadnych pozycji New Adult - ale są pewne granice. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że 90% narracji skupia się wokół tego jak Remy oddziaływuje na główną bohaterkę, przy czym autorka zdecydowanie nadużywała wyświechtanych frazesów. Strasznie żałuję, że autorka nie przedstawiła rozgrywających się wydarzeń z perspektywy Remingtona albo że nie zdecydowała się chociaż na narracje dwutorową. Zwłaszcza że jest kilka elementów, które potrafiłam docenić w trakcie lektury mimo Górnego rozczarowania. 

Przede wszystkim doceniam konsekwencje Katy Evans by uczynić ze sportu ważny element fabuły. I nie chodzi mi tylko o atmosferę podziemnych walk, ale także próbę przedstawienia trybu życia zawodowego sportowca i używanie fachowych określeń anatomicznych. Nie ukrywam też że niezwykle przypadł mi do gustu pomysł autorki na to by uczynić z muzyki specyficzny sposób komunikacji między bohaterami by ułatwić im zdradzenie ich prawdziwych uczuć. A nawet jeśli nie przekonało mnie przedstawienie problemów z jakimi borykał się Remy, doceniam że Katy Evans chciała poruszyć ów temat na kartach swojej powieści. 

"Real" to powieść erotyczna osadzona na tle podziemnego świata rywalizacji i brutalnych walk, która posiada spory potencjał. Pozytywne recenzje potwierdzają, że jest to historia niezwykle angażująca czytelnika a i sama dostrzegłam w niej kilka mocnych akcentów, zwłaszcza w drugiej połowie. Ale mimo wszystko przeważa u mnie poczucie rozczarowania i delikatnej frustracji - spowodowane zwłaszcza niefortunną narracją. Nie chcę wam całkowicie odradzać owej serii bo w swojej opinii wydaje się być całkowicie odosobniona, ale jeśli się na to zdecydujecie - nie miejcie zbyt wysokich oczekiwań. 

"Real" Katy Evans; wydawnictwo Papierowy Księżyc; Słupsk  2016 ★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala