niedziela, 19 czerwca 2016

Porwana pieśniarka, Danielle L. Jensen


Rok 2016 okazuje się dla mnie w dużej mierze rozbudzeniem na nowo sympatii do gatunku Young Adult. Owszem, nigdy tak naprawdę nie porzuciłam pozycji owego rodzaju, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy sięgam po nie znacznie częściej niż choćby rok temu. Moją uwagę zwraca naprawdę sporo premier, ale oczywistym jest, że nie udaje mi się zapoznać z wszystkimi tytułami. I jeśli mam być całkiem szczera, "Porwana pieśniarka" nie znajdowała się na mojej liście priorytetów i pewnie gdyby nie nieoczekiwane znalezisko w lokalnej bibliotece - nie sięgnęłabym jeszcze po nią szmat czasu a być może i wcale. Całe szczęście, że do tego nie doszło. 

Cecile de Troyes, dziewczyna o niesamowitym talencie wokalnym, ma właśnie rozpocząć całkiem nowe życie - opuścić rodzinne okolice i wystartować z karierą u boku matki. Jej rzeczywistość obiera tymczasem zupełnie nowy kierunek. Porwana i siłą uprowadzona do Samotnej Góry, Cecile zostaje poślubiona księciu trolli. Mieszkańcy Trollus zostali uwięzieni w ruinach miasta zmiażdżonego pod górą i objęci klątwą. W Cecile upatrują wybawienia - osoby, która wedle Przepowiedni powinna ściągnąć z nich kilkusetletnią klątwę. Tylko, że nic nie układa się zgodnie z przewidywaniami. Cecile chce uciec z miasteczka a rownocześnie coraz bardziej zaczyna się zżywać z ich mieszkańcami. Tylko, że ani przez moment nie może się czuć bezpieczna. 

"Porwana pieśniarka" to pozycja z tak ogromnym potencjałem, że doprawdy nie jestem w stanie pojąć dlaczego nie słyszałam o niej za wiele na zagranicznym booktubie. Danielle L. Jensen nie porzuciła może wszystkich wątków , po które zazwyczaj sięgają autorzy Young Adult, ale stworzyła jedną z najoryginalniejszych pozycji tego gatunku jaką miałam okazje czytać od bardzo długiego czasu. Autorka sięgnęła po postacie trolli - czerpiąc odrobinę ze znanych nam informacji na ich temat a równocześnie kreując ich gatunek całkowicie na nowo - obdarzając ich ciekawą, wielowarstwową osobowością; bogatą historią; skomplikowaną hierarchią i zupełnie nieznanym systemem magii. A to tylko część smaczków jakie czyhają na nas na kartach powieści. 

Danielle L. Jensen inspiruje się baśnią o "Pięknej i Bestii" - sukcesywnie łącząc jej elementy z własnymi pomysłami. Trochę obawiałam się tego jak wypadnie na kartach powieści, bo w przypadku innego tytułu, który skorzystał z podobnego zabiegu nie czułam się przekonana, ale zostałam miłe zaskoczona. Wątek miłosny został umiejętnie wpleciony do historii nie da się ukryć, że stanowi jej ważny element, ale Danielle L. Jensen rozwija go stopniowo - tak że wydaje się bardziej prawdopodobny. Poza tym, autorka ujęła mnie tym, że udało jej się oddać chemię i bliskość między bohaterami, mimo stosunkowo niewielu scen gdzie rzeczywiście występują sami w dwójkę. 

Powieść Danielle L. Jensen bardzo zyskuje w oczach dzięki oryginalnemu pomysłowi, ale nie tylko. Autorka poświęca równie dużą wagę na wykreowanie bohaterów - pierwszoplanowych i drugoplanowych. Tak jak już wspomniałam, Jensen nadaje społeczności trolli specyficzną osobowość, ale troszczy się też o to by obdarzyć każdego z osobna jakimiś charakterystycznymi cechami. "Porwana pieśniarka" nie jest może powieścią o zawrotnej akcji i występują w niej sceny o lekkiej, niespiesznej atmosferze, ale nie przeszkadza to w przyjemności czerpanej z lektury. Zwłaszcza, że rekompensuje to spora doza humoru. 

"Porwana pieśniarka" to jedna z ciekawszych propozycji Young Adult w ostatnim czasie, o specyficznym, wręcz bajkowym klimacie. Danielle L. Jensen inspiruje się wątkami z "Pięknej i Bestii" i łączy je z własnymi, niesamowitymi pomysłami. Całkiem nowe spojrzenie na trolle, ciekawie wykreowane postacie i spora dawka humoru to to co ujmuje w powieści. Jedyne na co bym się poskarżyła to fakt, że opis z okładki zdradza zbyt wiele informacji i trochę psuje frajdę z lektury. No i że nadal nie mam w dłoniach tomu drugiego - chcę więcej! A was gorąco zachęcam do lektury!

"Porwana pieśniarka" Danielle L. Jensen; wydawnictwo Galeria Książki; Kraków 2016 ★★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala