czwartek, 23 czerwca 2016

Nasze kiedyś, Natalia Jagiełło-Dąbrowska


Ostatnimi czasy jakoś nie po drodze było mi z pozycjami naszych rodzimych debiutantów. Jeśli już decydowałam się na twórczość polskich autorów, sięgałam zazwyczaj po spopularyzowane przez blogosferę kryminały, albo powieści tych pisarzy, którzy zdążyli mnie przekonać do siebie swoimi poprzednimi tytułami. "Nasze kiedyś" przyciągnęło mnie jednak od razu cudowną oprawą graficzną oraz obietnicą namiętnej historii miłosnej rozgrywającej się na Majorce. I muszę przyznać, że debiut Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej idealnie wpasował się w te oczekiwania. 

Julia, młoda Polka, układa sobie życie w Londynie. Odkąd przeprowadziła się tam po maturze, konsekwentnie buduje swoją karierę. Bolesne przeżycia znacznie utrudniają jej jednak zaangażowanie się w jakikolwiek związek a nawet nawiązywanie towarzyskich relacji. Posiada jednak jedną bliską przyjaciółkę i to właśnie z nią wyjeżdża na Majorkę do Hotelu Oasis na upragnione wakacje.  Już podczas pierwszego spaceru spokój Julii zostaje przerwany przez przystojnego mężczyznę. Niefortunne spotkanie z udziałem piłki, nie jest jednak ostatnim. A chociaż każde kolejne rownież nie jest wolne od negatywnych emocji, Julia zaczyna odczuwać względem niego dziwne przyciąganie. Tylko czy na pewno może mu ufać?

Gdybym miała ująć debiut Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej w jednym zdaniu, powiedziałabym, że jest to kwintesencja idealnej lektury wakacyjnej - czy to na plażę, czy to w domowym zaciszu, kiedy urlopbjest tylko odległym marzeniem. A wszystko przez to, że autorce udaje się oddać klimat słonecznej Majorki - gorące Piaski, szum morza i atmosferę błogiego lenistwa. Co więcej, Natalia Jagiełło-Dąbrowska podgrzewa jeszcze temperaturę ukazując niesamowitą historię wakacyjnych romansów, które, nieoczekiwanie dla bohaterów, wydaje się być szansą na tą jedną, prawdziwą miłość.  

Natalia Jagiełło-Dąbrowska wykorzystuje przy tym w swojej opowieści kilka schematów. Historia Julii i Hectora może się wydawać delikatnie oklepana - chociaż francuskie cliché zdecydowanie lepiej oddaje sens mojej wypowiedzi. Przystojny, bogaty i bliski ideału, mimo że nieco apodyktyczny, mężczyzna. I skrzywdzona, może nawet odrobinę wycofana kobieta, z której uczucie wydaje się wyzwalać to co najlepsze. Wielokrotnie spotykaliśmy już takie pary co nie zmienia faktu, że wciąż przyjemnie się o nich czyta - każdą sprzeczkę obserwuje się z drżeniem serducha, a o każdy moment, w którym się godzą czytamy z wypiekami na twarzy. 

Jest trochę prawdy w tym, że "Nasze kiedyś" przepełnione jest scenami erotycznymi i seksualnym napięciem między bohaterami, ale nawet to w jakiś sposób komponuje się dobrze ze scenerią rozgrzanej słońcem plaży. Czytając powieść Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej nie razi też w oczy fakt, że autorka dopiero debiutuje. Owszem, pewne kwestie zdecydowanie nie wymagały ciągłego powtarzania, ale są to raczej kosmetyczne kwestie, które nie psują wrażeń z lektury. Jestem tylko zła na samą siebie, że przeczytałam o jedną recenzję za dużo i niepostrzeżenie zaspoilowałam sobie finał (tak się nie robi drodzy recenzenci z lubimyczytac.pl!) - uczcie się na moich błędach. 

"Nasze kiedyś" to taka lektura idealna na rozpoczynającą się właśnie porę roku. Historia Julii i Hectora nie zaskakuje niczym nowym, ale czyta się ją szybko i po prostu niesamowicie przyjemnie. Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej udało się zamknąć w powieści gorący romans, słońce i morze, i dlatego myślę, że może przypaść do gustu wielu czytelnikom - choć ze względu na erotyzm, tym odrobinę starszym. I tylko ostrzegam Was, że nie jest to opowieść w jednym tomie a końcówka nasuwa sporo pytań.


"Nasze kiedyś" Natalia Jagiełło-Dąbrowska; wydawnictwo Zysk i S-ka; Poznań 2016 ★★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala