środa, 18 maja 2016

After. Bez siebie nie przetrwamy, Anna Todd


Myślę że znacie mnie już na tyle dobrze, że wiecie jak wygląda u mnie sytuacja kończenia serii, a przynajmniej jak wyglądała ona aż do tego roku. Mimo niezwykle dobrych intencji, zawsze znajduje coś innego do przeczytania co skutkuje tym, że liczbę przeczytanych przeze mnie w całości cykli mogłabym zliczyć na palcach u rąk. I chociaż "After" potrafi całkowicie pochłonąć czytelnika, gdyby nie fakt że wypożyczyłam naraz dwa ostatnie tomy, w tym przypadku skończyłoby się podobnie. Zwłaszcza że zabierając się za lekturę, byłam już odrobinę zmęczona perturbacjami w związku Hessy i tylko rychła data konieczności zwrotu motywowała mnie do tego by czytać kolejne strony. Powinnam więc chyba samej sobie pogratulować zapobiegawczości. 

Związek Tessy i Hardina zmagał się już z wieloma przeciwnościami losu, za każdym razem udawało się im je jednak przezwyciężyć. Tym razem wszystko ulega jednak zmianie. Kiedy Hardin odkrywa prawdę na temat mrocznej przeszłości swojej rodziny, jest całkowicie zagubiony a w rozpaczy po raz kolejny odpycha od siebie Tessę. Mimo że dziewczyna nie przestaje kochać Hardina, zaczyna dostrzegać, że może rzeczywiście nie ma szansy na ich wspólną przyszłość. Wszystko wskazuje na to, że po wszystkich wzlotach i upadkach, tym razem to naprawdę koniec Hessy. Tylko czy Tessa i Hardin są jeszcze w stanie bez siebie przetrwać? 

Mam spore problemy ze sformułowaniem opinii na temat "After. Bez siebie nie przetrwamy" bo w moich oczach jest to najbardziej nierówny tom całej serii. Nie wiem czy problem tkwił we mnie - bo tak jak wam wspomniałam, na początku byłam juz delikatnie znużona ową historią - ale nie mogłam pozbyć się wrazenia że początkowe rozdziały stanowiły krok w tył w twórczości Anny Todd. Kilkakrotnie wspominałam wam o pewnej wtórności, ale tym razem autorka ewidentnie wykorzystała te same rozwiązania jako punkt zwrotny dla związku Tessy i Hardina. Nie wspominając o tym, że dopatrzyłam się co najmniej jednej  fabularnej dziury. 

Z drugiej jednak strony, pozostała część stanowi powrót do poziomu z "After. Ocal mnie" a może nawet jest kolejnym krokiem do przodu. Anna Todd bardzo dużo mówiła o zmianie jaka miała zajść w bohaterach, ale nie dawała nam na to tak naprawdę żadnych dowodów w ich zachowaniu. Po raz pierwszy za słowami poszły natomiast czyny. Och! Nie jest oczywiście tak, że Tessa czy Hardin stają się bohaterami bez skaz. Wciąż odrobine irytują, ale przynajmniej stają się świadomi błędów jakie do tej pory popełniali i robią cos by to zmienić. I to nie tylko jeśli chodzi o ich związkowe problemy, ale także rysy na ich własnym charakterze. 

Anna Todd stosunkowo dobrze radzi sobie także z tym by pozamykać wszystkie watki. After to przede wszystkim historia związku Hessy, ale na przestrzeni tych czterech tomów jednak pojawiło się kilka pobocznych wątków i jeszcze więcej postaci. I wiele z nich zostało zgrabnie zamknięte - czasem za pomocą jednego zdania, czasem tylko na podstawie snucia domysłów (SPOILERnobozkimożeniłsięLandonSPOILER). Nie czytałam oryginalnego fanfiku , więc nie powiem wam czy pierwotne zakończenie rzeczywiście było lepsze, ale wydaje mi się że to co otrzymaliśmy było wystarczająco dobre. Przynajmniej otrzymaliśmy jasną, klarowną odpowiedź na najważniejsze pytanie - czy Tessa&Hardin otrzymają swój własny happy end?

"After. Bez siebie nie przetrwamy" to satysfakcjonujący finał serii, nawet mimo słabszego początku. Anna Todd odpowiedziała na większość nękających czytelników pytań i udało jej się utrzymać klimat poprzednich tomów do samego końca. To nie wybitna historia o wielkiej miłości, ale coś w niej jest. Seria After wciąga. Mimo że człowiek dostrzega jej wady i tak nie może zaprzestać lektury. Jeśli nie przerażają was nieco irytujący bohaterowie i fanfikowy styl a przepadacie za opowieściami o wyboistym, wyniszczającym uczuciu, które jest w stanie zmienić człowieka - być może twórczość Anny Todd przypadnie wam do gustu. 

"After. Bez siebie nie przetrwamy" Anna Todd; wydawnictwo Między Słowami; Kraków 2015 ★★★


Pamiętajcie o KONKURSIE

Zgłoszenia możecie  zostawiać TU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala