niedziela, 17 kwietnia 2016

Serie skończone przed 2016 rokiem #1


Pomysł na ten post kiełkował w mojej głowie od dawna, ale prawdę mówiąc nie za bardzo miałam pojęcie jak dokładnie chciałabym go przedstawić i co miałoby odgrywać rolę główną - opis serii, moje prywatne odczucia czy coś jeszcze innego. Nie ukrywam też że większość serii skończyłam na grubo przed 2016 rokiem i moje opinie na ich temat są bardzo niewyraźne. Był jeden taki moment, kiedy pomyślałam sobie że może przed napisaniem tego postu zafunduje samej sobie jakąś relekturę owych pozycji żeby uporządkować własne uczucie, ale szybko z niego zrezygnowałam. Jest kilka takich serii które uwielbiałam jakieś trzy/cztery lata temu czyli jako pełnoprawna nastolatka, do których żywię ogromny sentyment a w przypadku których mam niemal pewność, że teraz nie ujęłyby mnie w podobnym stopniu.

W momencie, w którym już niemal zupełnie porzuciłam owy zamysł i postanowiłam że ograniczę się tylko do  tego jednego postu, w którym opowiedziałam  wam o seriach jakie udało mi się skończyć w tym roku, zaczęłam dostrzegać wasze zainteresowanie tego rodzaju postami. Wspominałam wam już kilkakrotnie że nie przykładam dużej wagi do liczb, ale zerkam na statystyki żeby przekonać się co najbardziej przykuwa waszą uwagę na Złodziejce książek. A post o którym wam teraz opowiadam znajdował się w czołówce najchętniej wyświetlanych. Ten przydługawy wstęp mógłby zostać zamknięty w zaledwie kilku zdaniach - cieszę się że mój pomysł przypadł wam tak bardzo do gustu i że zmobilizowaliście mnie do dalszych działań. 

A teraz konkrety. 


1. Trylogia Magiczny krąg, Libba Bray 
Mroczny sekret; Zbuntowane anioły; Studnia wieczności 

Trylogia "Magicznego kręgu" była swego czasu bardzo popularna wśród blogerów, ale potem jakoś utonęła w natłoku innych pozycji i teraz nie natykam się na nią wcale, co prawdę powiedziawszy odrobinkę mnie smuci. Wydaje mi się, że były to powieści, które czytałam jeszcze przed założeniem bloga - co wydaje się niemal niemożliwe biorąc pod uwagę że pięć lat to naprawdę szmat czasu. Bez wątpienia była to natomiast trylogia, w której czekałam z napięciem na ostatni tom, odliczałam dni do premiery, a potem pożarłam finał za jednym razem co już wiele mówi o owych tytułach (zwłaszcza jeśli spojrzy się na jej gabaryty). Mam wrażenie, że seria Libby Bray pozostała oryginalna nawet teraz, gdy na rynku wydawniczym pojawiły się dziesiątki jeśli nie setki nowych tytułów. 

"Magiczny krąg" to historia bardzo dziewczęca, mimo że wątek miłosny nie jest tutaj jakoś wyraźnie nakreślony i prawdę powiedziawszy nie rzuca się za bardzo w oczy. Libba Bray poświęca natomiast bardzo duże uwagi przyjaźni młodych kobiet, stojących przed trudnym dylematem jaką drogę powinny obrać w swoim życiu. Jest to jedna z tych serii, która nieco zatarła się w mojej pamięci, ale to co pamiętam doskonale to specyficzny, ciekawy pomysł na istnienie drugiego, pobocznego świata, w którym rządzi magia; niesamowity klimat wiktoriański, z ociupinką orientu i egzotyki; a także kilka fabularnych twistów, których nastoletnia wersja mnie nie potrafiła przewidzieć. Poza tym, mam jakieś dziwne wrażenie, że bardzo ujął mnie wówczas finał owej trylogii - trochę słodko-gorzki, w którym Libba Bray zdecydowanie nie obrała drogi na skróty.

★★


2. Trylogia czasu, Kerstin Gier
Czerwień rubinu; Błękit szafiru; Zieleń szmaragdu

Zauważyłam że ostatnimi czasy ta trylogia jest często poszukiwana na Facebookowej grupie wymiany i sprzedaży książek, bo podobno ciężko ją dostać w inny sposób niż "z drugiej ręki". Rownocześnie jest to trylogia która zbiera bardzo sprzeczne opinie i praktycznie dzieli czytelników na tych albo a) absolutnie zachwyconych, albo b) zupełnie rozczarowanych. Kiedy czytałam ową serie jakieś 4 lata temu byłam nią oczarowana ale nie mogę pozbyć się wrażenia że moje wrażenia po relekturze mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Zdecydowanie podoba mi się sam pomysł na podróżowanie w czasie i pewna tajemnica związana z główną bohaterką. Z tego co pamiętam byłam też absolutnie oczarowana humorem jaki zaprezentowała Kerstin Gier, zwłaszcza w kontekście postaci kamiennego gargulca.

Trylogia czasu skupia się jednak mocno na wątku romantycznym i wplata do fabuły zupełnie zbędny motyw miłosnego trójkąta. Trochę na opak z innymi pozycjami Young Adult, odnoszę wrażenie że postacią która wzbudzała moją irytację wcale nie była główna bohaterka lecz Gideon - potencjalny obiekt westchnień czytelniczek. Biorąc pod uwagę niewielką objętość owych pozycji i rozwój akcji, Kerstin Gier mogła ograniczyć się do napisania jednej, ale za to bardziej obszernej powieści. To taka lekka, czysto rozrywkowa lektura, która nie wyróżnia się aż tak poziomem na tle innych pozycji z gatunku i która spodoba się raczej trochę młodszym nastolatkom.

★★½


3. Saga Zmierzch, Stephanie Meyer
Zmierzch; Księżyc w nowiu; Zaćmienie; Przed świtem 

Czytałam "Zmierzch" gdzieś na początku gimnazjum i była to pozycja która obudziła we mnie zainteresowanie gatunkiem paranormal romance i Young Adult ogółem. To seria Stephanie Meyer sprawiła też że zaczęłam czytać więcej i chętniej - wcześniej miałam dziwny zwyczaj porzucania powieści w połowie i ich niekończenia. Dlatego też, mimo doprawdy wielu wad "Zmierzchu" jak choćby irytująca główna bohaterka, mam do niej ogromny sentyment. Pamiętam lekkość i szybkość z jaką pochłaniało się ową serię i zafascynowanie przebiegiem fabuły. Należę też do nielicznego grona osób które za absolutnego faworyta w owym cyklu obrałyby chyba drugi tom czyli "Księżyc w nowiu". Niestety, już tom trzeci zalicza porządny spadek poziomu, nie wspominając o czwartym - ostatnim, który - sorry not sorry - wydaje się napisany pod publikę.

Wydaje mi się że saga "Zmierzch" to teraz tego typu seria, którą kocha się nie za samą fabułę, ale za wspomnienia jakie ze sobą niesie - zwłaszcza że chyba nie jestem osamotniona w fakcie rozpoczęcia przygody z YA właśnie za pośrednictwem tego tytułu. Jeśli nie posiadacie tego sentymentalnego uczucia, prawdopodobnie będziecie odczuwać w trakcie lektury jedynie irytację. Jeżeli natomiast jakimś cudem ominęła was "moda na Zmierzch", a chcielibyście się zapoznać z twórczością Stephanie Meyer, zróbcie sobie tą przyjemność i skończcie lekturę na tomie trzecim. Jako że "Zmierzch" pierwotnie miał być trylogią, "Zaćmienie" przynosi absolutnie wystarczajaco satysfakcjonujące zakończenie.

★★½


4. Trylogia Igrzyska śmierci, Suzanne Collins
Igrzyska śmierci; W pierścieniu ognia; Kosogłos

"Igrzyska śmierci" nie są moją ulubioną trylogią dystopijną, ale znajduje się w ścisłej czołówce owego rankingu - prawdopodobnie gdzieś na drugim miejscu. Patrząc obiektywnie zawiera niemal wszystkie schematy młodzieżowej powieści dystopijnej, ale z drugiej strony - w dużej mierze to właśnie ona je zapoczątkowała. Poza tym to po prostu dobra pozycja, uniwersalna bez względu na wiek czy płeć odbiorcy. I mam do niej ogromny sentyment bo poleciła mi ją jedna ze znajomych - a zwykle to ja jestem tą osobą która komuś coś doradza. Mimo że Suzanne Collins wplata do fabuły wątek miłosny, a nawet trójkąt - nie jest on wypchnięty na pierwszy plan. A czytelnik na pierwszym miejscu znajduje się w teamie Katniss a dopiero potem Pete'a czy Gale'a. 

"Igrzyska śmierci" są bardzo mocnym początkiem trylogii - zarówno jeśli chodzi o wykreowanie postaci jak i rozplanowanie akcji. Ale to tego rodzaju trylogia, która nie traci w oczach wraz z rozwojem fabuły. Osobiście kiedy myślę o swoim ulubionym tomie mam przed oczami "W pierścieniu ognia", ale dwie pierwsze części mają bardzo zbliżony poziom. Jeśli chodzi o "Kosogłos", jest to po prostu pozycja bardzo rożna od swoich poprzedniczek i nie każdemu moze to przypaść do gustu - ja wciąż pozostaje rozdarta. Bez względu jednak na to jakbyście ją odebrali, warto zapoznać się z ową serią i wyrobić sobie własną opinię. I to bez względu na to że już nie należycie do grona nastolatków.

★★½

5. Saga o Ludziach lodu, Margit Sandemo
Zauroczenie:Polowanie na czarownice: Otchłań; Tęsknota: Grzech śmiertelny: Dziedzictwo zła: Zamek duchów: Córka hycla: Samotny: Zimowa zawierucha: Zemsta: Gorączka:Ślady szatana; Ostatni rycerz; Wiatr od wschodu: Kwiat wisielców: Ogród śmierci:Dom upiorów: Zęby smoka; Skrzydła kruka;Diabelski jar; Demon i panna; Wiosenna ofiara:Martwe wrzosy:Anioł o czarnych skrzydłach:Dom w Eldafjord; Skandal: Lód i ogień;Miłość Lucyfera: Bestia i wilki; Przewoźnik: Głód; Demon nocy: Kobieta na brzegu;Droga w ciemnościach;Magiczny księżyc; Miasto strachu; Urwany ślad; Nieme głosy; Więźniowie czasu; Córka demonów; Cisza przed burzą; Odrobina czułości; Fatalny dzień; Księże czarnych sal; Woda zła: Czy jesteśmy tutaj sami?

47 tomów. Kiedy patrzę na taką liczbę sama się sobie dziwię, że udało mi się ową serię skończyć. Miałam jednak pewną motywację - mój mamutek co tydzień zakupował kolejny tom i czytałyśmy je równolegle, wymieniając się opiniami. Oczywiście, była to wówczas lektura zupełnie dla mnie nieadekwatna, ale jeśli pamiętacie mój post "Dlaczego czytam literaturę Young Adult", wiecie że dawniej często zdarzało mi się sięgać po takowe tytuły. Jeżeli natomiast chodzi o moją opinie - wiem że seria ta ma bardzo wiele zwolenników, ze wskazaniem na damskie grono - ale osobiście mam do niej bardzo mieszane uczucia i nie wiem czy z perspektywy lat inwestowałabym w nią swój wolny czas. Saga o Ludziach Lodu jest bardzo nierówna.

Mimo że wszystkie tomy stanowią opowieści fantastyczne z wyraźnie wplecionymi wątkami miłosnymi i akcją, bardzo się od siebie różnią. Margit Sandemo miała naprawdę dużo różnorodnych  pomysłów - co było w jakiś sposób konieczne biorąc pod uwagę ogromny rozłam czasowy w jakim rozgrywa się owa saga - i niektóre z nich naprawdę dobrze sprawdziły się w formie powieści a inne - cóż - już niekoniecznie. Zdarzały się tomy zbyt udziwnione a momentami wręcz niesmaczne. I niestety, te które w całości mi się podobały, stanowiły początkowe tomy sagi - zwłaszcza dwa pierwsze, co w pewnym stopniu pokazuje na spadek poziomu owej serii. Osobiście nie wyobrażam sobie  siebie sięgającej po raz kolejny po wszystkie tomy i nie jestem pewna czy mogę je wam polecić.

★★

Jestem bardzo ciekawa czy znacie wymienione przeze mnie serie a jeśli tak to czy macie na ich temat zbliżoną opinię. W domyśle w cyklu Serii skończonych przed 2016 powinny jeszcze pojawić się dwie kolejne części ale zobaczymy co z tego wyniknie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala