niedziela, 3 kwietnia 2016

Dziewięć dni, Gilly Macmillan


Kierując się własną, dokładnie przemyślaną zasadą by w doborze lektury słuchać własnego instynktu, zdecydowałam się siegnąć po debiutancką powieść Gilly Macmillan, nie wiedząc jak odebrali ją inni czytelnicy. Zaintrygował mnie sam opis i obietnica dobrego thrillera psychologicznego. I chyba miałam dobrego nosa względem tego tytułu. Przyznam szczerze, że gdyby nie pewność, że Gilly Macmillan jest debiutującą autorką, prawdopodobnie wcale bym się tego nie domyśliła. "Dziewięć dni" to nie tylko dobry thriller, ale też doskonałe stadium psychologiczne bohaterów. 

Od pewnego czasu Rachel pełni rolę zarówno matki jak i ojca dla ośmioletniego Bena. Oboje ciężko przeżyli rozpad ich rodziny - rozwód i rozpoczęcie nowego życia przez ojca - i teraz pracują nad startem dla własnej przyszłości. Kiedy podczas co niedzielnego spaceru Ben wyrywa się przodem na plac zabaw, Rachel z trudem hamuje instynkt by go przy sobie zatrzymać i pozwala mu na odrobinę samodzielności. I jest to decyzja, którą przyjdzie jej długo żałować. Ben znika bowiem bez śladu. Podjęte przez policję próby poszukiwań nie przynoszą natychmiastowego rezultatu a zaalarmowane społeczeństwo zaczyna doszukiwać się winy w nieodpowiedzialnym zachowaniu Rachel.

Powierzchownie patrząc, "Dziewięć dni" to relacja w sprawie zaginięcia Bena i wgląd do śledztwa prowadzonego w owej sprawie. Gilly Macmillan prowadzi narrację z perspektywy dwóch bohaterów - Rachel i inspektora Jamesa Clemo a dodatkowo urozmaica jeszcze powieść różnorodnymi materiałami -  stenogramami z sesji terapeutycznej, artykułami prasowymi, wpisami internetowymi i związanymi z nimi komentarzami a także różnorodnymi statystykami i faktami w związku z zaginieciem dziecka. I chociaż już ten aspekt historii wystarczyłby w zupełności by zadowolić czytelnika , autorka oferuje nam znacznie więcej.

"Dziewięć dni" to także dokładne stadium psychologiczne głównych bohaterów - zarówno zrozpaczonej matki jak i inspektora zaangażowanego w śledztwo. I chyba właśnie to stanowi najmocniejszy atut pozycji. Gilly Macmillan doskonale radzi sobie z przedstawieniem sytuacji Rachel- jej paraliżującego strachu o zycie własnego dziecka; niedowierzania że znalazła się w określonym punkcie a ludzi dookoła dopatrują się w niej winy; a rownocześnie niegasnące nadziei mimo niesprzyjających okoliczności. Ale równie dobrze wchodzi w perspektywę Clemo ukazując początkowe podekscytowanie z powierzonego zadania; mimowolne zaangażowanie emocjonalne w sprawę i efekty jakie Bena odciska na życie jego i jego wspołpracowników.

Sugestywny język autorki - sprawiający wrażenie jakbyśmy wysłuchiwali owej historii bezpośrednio z ust Rachel i Clemo - a także umiejętnie rozplanowana akcja sprawiają, że całość, mini obszernych rozmiarów, czyta się niezwykle szybko. Gilly Macmillan umiejętnie dawkuje nam emocje i podrzuca kilka mylnych, rozpraszających uwagę tropów by na koniec zapewnić czytelnikom element zaskoczenia. I nawet jeśli nie jest to najmocniejszy punkt "Dziewięciu dni", stanowi miły akcent i uśmiech w kierunku tych czytelników dla których rozwiązanie zagadki jest najważniejszym punktem historii.

"Dziewięć dni" to trzymający w napięciu thriller, który zdecydowanie oddziaływuje na emocje czytelnika. Plastyczny i niezwykle sugestywny język; oryginalny sposób przedstawienia historii, wzbogacony o różnorakie materiały; bogate stadium psychologiczne bohaterów i z rozmachem rozplanowana fabuła sprawiają że niemal trudno było mi uwierzyć że mam do czynienia z pozycją debiutującej autorki. I aż ślinka leci na myśl o tym co autorka może zdobyć, kiedy zdobędzie odpowiednie doświadczenie. Jak pewnie się domyślacie, polecam wam "Dziewięć dni" z całego serducha a sama wyczekuje premiery kolejnej pozycji Gilly Macmillan.

P. S. Panna M. uznała za konieczne żebym zdradziła wam, że ostatnią ćwiartkę powieści przeczytałam za jednym zamachem tylko  i wyłącznie dzięki niej. Bo gdyby nie spóźniła się na nasze spotkanie musiałabym przerwać lekturę w najmniej odpowiednim momencie gdy emocje sięgały zenitu. Chyba mam jej za to podziękować.

"Dziewięć dni" Gilly Macmillan; wydawnictwo Świat Książki ; Warszawa 2016 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala