piątek, 11 marca 2016

Miasto kości, Cassandra Clare


Myślę, że twórczość Cassandry Clare nie jest nikomu obca - jeśli nie znacie jej z własnego doświadczenia to na pewno chociaż obiło się wam o uszy owe nazwisko, zwłaszcza w kontekście styczniowej premiery serialu Shadowhunters. Osobiście czytałam pierwotną trylogię Darów Anioła tuż po jej premierze, jeszcze zanim stała się tak naprawdę popularna. I wówczas byłam nią absolutnie zachwycona. Z racji na to że postanowiłam jednak wreszcie przeczytać ostatnie trzy tomy, zdecydowałam się odświeżyć w pamięci początki historii Nocnych Łowców. I uważam że był to doskonały wybór. 

Clary Fray jest całkiem zwyczajną nastolatką, z ogromnym zamiłowaniem do sztuki. Wspólny wypad z przyjacielem - Simonem do okolicznego klubu Pandemonium całkowicie odmienia jednak jej życie. Clary staje się mimowolnym świadkiem misji Nocnych Łowców a to dopiero początek problemów. Jej matka znika w tajemniczych okolicznościach, sama cudem uchodzi z życiem po ataku demona i okazuje się że wszystko w co do tej pory wierzyła jest kłamstwem. Świat pełen jest demonów, wampirów i wilkołaków a ona - Clary, tak samo jak Jace, Alec i Isabelle, jest Nocnym Łowcą. Okazuje się, że wcale nie jest tak zwyczajna jak zakładała. 

"Miasto kości" to debiutancka powieść Cassandry Clare i momentami jest to widoczne, zwłaszcza gdy porówna się je do kolejnych pozycji autorki. Jest to jednak bardzo mocny debiut na wielu płaszczyznach - kreacji przedstawionego świata, rozplanowania fabuły a przede wszystkim - portretów bohaterów.  Postacie ożywione przez Cassandrę Clare na kartach powieści są wielowymiarowe i prawdziwe. Nie wszystkie z nich budzą sympatię czytelnika, ale przynajmniej wywołują w nim jakieś emocje. A choć każda zasługuje na chwile uwagi zdecydowanie najjaśniejszym blaskiem świeci jednak postać Jace'a Waylanda.

Sylwetka młodego Nocnego Łowcy wprowadza do serii humor, który odróżnia ją od innych, pozornie podobnych cykli fantastycznych. Ironiczne wypowiedzi i dystans do samego siebie a także prawdziwa twarz, którą młody Wayland ujawnia powoli i raczej niechętnie, sprawiają że nie można go nie pokochać. Cassandra Clare radzi sobie zresztą dobrze nie tylko w kwestii sportretowania bohaterów, ale także ukazania ich wzajemnych relacji. Uczucie jakie rodzi się między Clary i Jacem stanowi ważny element fabuły, ale to nie jedyna więź przybliżona nam przez autorkę - warto tez zwrócić uwagę na bliskość młodych Lightwoodów z Jacem (zwłaszcza dwójki parabatai - Jace'a i Aleca) czy przyjaźń Clary z Simonem.

Oczywiście, że "Miasto kości" nie jest wolne od wad - a by nie być gołosłowną niech wystarczy przywołanie miłosnego trójkąta. Różnica polega na tym, że Cassandra Clare potrafi je zrekompensować czytelnikowi. Świat Nocnych Łowców intryguje swoją złożonością, zwłaszcza biorąc pod uwagę detale z jakimi został stworzony. Poza tym autorka robi wszystko by utrzymać zainteresowanie czytelnika - poczynając od scen walk a na twistach fabularnych kończąc. Kiedy przewrócicie ostatnią stronę, nie będziecie nawet pamietać co konkretnie nie przypadło wam do gustu. 

"Miasto kości" to mocny początek serii, ale też doskonale zaproszenie do świata Nocnych Łowców. Pewnie większość z was zaczęła już swoją przygodę z twórczością Cassandry Clare, ale osoby które wciąż zwlekają powinny to jeszcze raz rozważyć. Cassandra Clare oferuje w swojej powieści to co najlepsze w gatunku Young Adult - pędzącą akcję, ciekawie wykreowany świat i historie, która z miejsca angażuje czytelnika. Miło było się przekonać źe po takim upływie czasu, owa opowieść wciąż potrafi mnie w sobie rozkochać i nie mogę się doczekać aż znowu nie trafię do świata Nocnych Łowców.

"Miasto kości" Cassandra Clare; wydawnictwo MAG; Warszawa 2013 ★★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala