czwartek, 18 lutego 2016

Pięć sposobów na upadek, K. A. Tucker


Jeśli interesuje Was gatunek New Adult, prawdopodobnie obiło się Wam już o uszy nazwisko K. A. Tucker. "Dziesięć płytkich oddechów", powieść rozpoczynająca czterotomową serię, była jedną z pierwszych pozycji NA jaka ukazała się na naszym rynku wydawniczym. Trochę żałuję, że nie wspomniałam wam o niej w jakiejś osobnej recenzji, tak samo zresztą jak o kolejnych częściach - twórczość K. A. Tucker jest bowiem kwintesencją tego co lubię w owym gatunku. Po lekturze "Pięciu sposobów na upadek" postanowiłam jednak nie popełniać już tego samego błędu. I przekonać niezdecydowanych, że może warto dać autorce szansę.

Reese posiada tendencje do nieustannego popadania w tarapaty - drobne wykroczenia, udział w  nielegalnych wyścigach samochodowych a teraz jeszcze na dokładkę zniszczenie mienia swojego byłego męża. Nadszedł czas by nareszcie dorosnąć i zmienić coś w swoim życiu. Upojny wieczór w klubie, suto zaprawiany alkoholem ma być ostatnim wyskokiem przed Wielką przemianą. Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem. Reese chce zapomnieć o nieszczęsnym wieczorze i Benie, tylko, że wcale nie będzie to takie proste. Ben - były futbolista i ochroniarz w klubie ze striptizem, okazuje się najlepszym przyjacielem jej przyrodniego brata i nowym pracownikiem rodzinnej kancelarii. I chociaż wszystko wskazuje na to, że powinni zachować między sobą dystans - przykre doświadczenia Reese, usposobienie Bena i surowe zakazy obowiązujące w firmie - nic nie mogą poradzić na to, że coś ich do siebie przyciąga.

To co po lekturze "Pięciu sposobów na upadek" pierwsze rzuciło mi się w oczy to fakt, że ostatnia część serii jest jakby "lżejsza" w odbiorze - zwłaszcza gdy porównać jej wydarzenia do dramatów z poprzedniego tomu. Owszem, K. A. Tucker utrzymuje pewien schemat pewien schemat charakterystyczny dla swoich powieści i pozycji z gatunku New Adult ogółem - każdy z bohaterów dźwiga bagaż ciężkich doświadczeń i sporo tu demonów przeszłości. Charakter dwójki głównych postaci - ich zamiłowanie do zabawy i, nawet jeśli tylko pozorna, lekkość ducha, sprawiają, że owe problemy nie przytłaczają czytelnika - są jedynie fragmentem budującym osobowość bohaterów, a nie ich głównym budulcem.

Fabuła kładzie nacisk przede wszystkim na wzajemne relacje Reese i Bena, ale w przypadku New Adult nie powinno to być chyba dla nikogo zaskoczeniem. To jednak ten przyjemny rodzaj romansu. K. a. Tucker idealnie oddaje chemię miedzy bohaterami - iskrzenie można dostrzec w błyskotliwych, momentami ironicznych wymianach zdań, ale także w rzadkich chwilach milczenia. Autorka nie wmawia nam przy tym, że od samego początku owo napięcie osiąga rangę wielkiej, dozgonnej miłości. Uczucie owej dwójki ulega ciągłej zmianie - istotnej, ale raczej powolnej. Odnoszę również wrażenie, że w porównaniu do niektórych NA, "Pięć sposobów na upadek" nie jest aż tak erotyczne. Owszem, występują tzw. "sceny łóżkowe" jak i wyraźne aluzje bohaterów, ale K. A. Tucker udaje się przy tym zachować umiar.

Miłym zaskoczeniem był również rozbudowany wątek rodzinny. Powieści z gatunku Young Adult czy też New Adult właśnie bardzo często pomijają ów aspekt w fabule, tymczasem K. A. Tucker w "Pięciu sposobach na upadek" poświęca mu sporo uwagi - i to zarówno w kontekście postaci Bena jak i Reese. Na przestrzeni całej historii autorka wplata również gdzieniegdzie wzmianki o postaciach z poprzechodzi tomów. Nie są to jednak znaczące informacje i zdecydowanie możecie zapoznawać się z powieściami w dowolnej kolejności, bez narażania się na znaczące spoilery. (Osobiście polecałabym tylko najpierw przeczytać "Dziesięć płytkich oddechów", bo postać Kacey najczęściej przewija się w innych tomach).

"Pięć sposobów na upadek" to pozycja, która dorównuje poziomem poprzednim tomom, a momentami nawet je przewyższa. K. A. Tucker posiada niespotykaną zdolność do tworzenia wciągających opowieści o miłości z ciekawie wykreowanymi bohaterami i intrygującymi wątkami pobocznymi. Jeśli należycie do wielbicieli gatunku, koniecznie powinniście się zapoznać z twórczością autorki; a jeśli dopiero zamierzacie zapoznać się z gatunkiem New Adult, K. A. Tucker będzie doskonałym początkiem. I tylko szkoda, ze to już koniec serii, zwłaszcza, ze znalazłoby się jeszcze kilka postaci, którym wartałoby się bliżej przyjrzeć. Mam nadzieję, ze Wydawnictwo Filia pocieszy mnie przynajmniej wiadomością wydania innych powieści spod pióra K. A. Tucker.

"Pięć sposobów na upadek" K. A Tucker; wydawnictwo Filia; Poznań 2016 ½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala