niedziela, 21 lutego 2016

After. Płomień pod moją skórą, Anna Todd


Początkowo, kiedy blogi zalała fala negatywnych recenzji, nie zamierzałam wcale czytać serii After. Naprawdę. Bardzo długo tkwiłam w przeświadczeniu, że istnieje zbyt dużo dobrych pozycji by marnować czas na coś przeciętnego czy wręcz złego. A potem zrobiło mi się głupio. Wyznaję zasadę, że żadna książka nie jest tak naprawdę zła - po prostu czasem trafia w ręce nieodpowiedniego czytelnika, albo na zły moment. I uświadomiłam sobie, że nie powinnam wydawać krzywdzącego osądu na temat jakiejś książki tylko dlatego, że tak uważa spora część czytelników. Zwłaszcza, że jako dwudziestolatka zaczytująca się w gatunku New Adult idealne wpasowuję się w docelowy target owej serii. A potem, zachęcona przez w miarę pozytywną reakcje mojego mamutka, sięgnęłam po pierwszy tom.

Tessa jest młodą, ambitną dziewczyną z tendencją do nadmiernego planowania. Żyje pod presją wymagań jakie stawia przed nią matka, ale także ona sama - ma idealnego chłopaka, doskonałe stopnie i  nie ma zwyczaju uczęszczać na imprezy, zwłaszcza takie suto zakrapiane alkoholem. Teraz jednak Tessa staje jednak w obliczu całkiem nowego świata. Właśnie rozpoczyna studia, współlokatorka z akademika stanowi jej dokładne przeciwieństwo a znajomi Steph wydają się uosobieniem kłopotów - zwłaszcza jeden z nich. Hardin jest buntowniczy, agresywny i najzwyczajniej w świecie opryskliwy, ale coś sprawia, że Tessa nie potrafi trzymać się od niego z daleka.

Nie wiem czy czytaliście w swoim życiu jakieś opowiadania fanfiction, "Afrer. Płomień pod moją skórą" stanowi ich doskonałą reprezentację - co nie powinno być zaskoczeniem biorąc pod uwagę historię powstania After. Widać brak warsztatu Anny Todd i brak bardziej skonkretyzowanego pomysłu. I nie chodzi nawet o to, że "After. Płomień pod moją skórą" skupia się głównie na historii "związku" Hessy, ale o to, że autorka nie przemyślała trochę jak rozplanować akcję, efektem czego nieustannie obserwujemy jak Tessa i Hardin kłócą się i godzą, a małe problemy i pozornie nieistotne momenty pozornie zostają nadmuchane do rozmiarów wielkiego dramatu.

Brak konsekwencji widać też przy kreacji bohaterów, zwłaszcza Tessy. Z jednej strony Anna Todd stara się nam przedstawić ją jako miłą, spokojną i obowiązkową studentkę; z drugiej - jej zachowanie świadczy o czymś zupełnie innym. Owszem, Hardin został wykreowany na humorzastego dupka, który w głębokim poważaniu ma uczucia innych, ale jego portret jest przynajmniej spójny. Sięgając po "After. Płomień pod moją skórą" powinniście być też świadomi tego, że nie jest to pozycja dla młodszej młodzieży. Erotyka stanowi spory fragment powieści a język jakim posługują się bohaterowie jest dosyć wulgarny. 

Nie jest też jednak tak, że "After. Pod moją skórą" jest najgorszą lekturą jaką przeczytałam w swoim dotychczasowym życiu albo że żałuję czasu jaki mu poświęciłam. Pomijając wady, które tak chętnie wam wymieniłam i których być może jest jeszcze więcej, rozumiem że ta pozycja może się podobać bo sama przecież bawiłam się dobrze w trakcie lektury. "After. Płomień pod moją skórą" posiada bowiem także zalety typowego fanfika - czyta się go szybko i czytelnik angażuje się w lekturę. Ma to coś co sprawia, że mimo iż zdajemy sobie sprawę z wszelkich mankamentów, nie możemy odłożyć lektury na bok. Co więcej, po przeczytaniu ostatniego rozdziału mamy ochotę na to by czytać dalej. Słowem, to dobry fanfic - nie jestem tylko pewna czy sprawdza się w formie książki.

Nie będę was oszukiwać, że "After. Płomień pod moją skórą" to dobra powieść, którą musicie przeczytać. Myślę jednak, że sporo z was tak samo jak ja mogłoby czerpać w jakiś dziwny sposób przyjemność z lektury. Jeśli należycie do grona osób, które swego czasu zachwycały się fanfikami (albo samemu je pisały); które są świadome tego jak absurdalne potrafią być niektóre twisty fabularne; i którą nie przeszkadza wulgarność w czytanej pozycji - być może nie powinniście przekreślać After grubą linią. Powieść Anny Todd ma tak zbliżony charakter do fanfiction, że mimo wszystko nie potrafię jej nienawidzić i że na pewno sięgnę po kolejne tomy.

P.S. Ale trochę mnie okłamaliście - bo finalny twist nie jest tak spektakularny. Podobny pomysł zrealizowałam w moim autorskim fanfiku już lata temu :D

"After. Płomień pod moją skórą" Anna Todd ; wydawnictwo Między Słowami; Kraków 2015 ½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala