środa, 6 stycznia 2016

10 książkowych rozczarowań 2015 roku


To był bardzo dobry rok książkowy zarówno pod względem ilości jak i jakości przeczytanych lektur. Udało mi się zapoznać ze 117 tytułami i doprawdy nie wiele z nich zakwalifikowałabym jako złe, jeśli w ogóle znalazłaby się jakaś taka pozycja. Wygląda na to, że wreszcie ukształtowałam jakoś swój czytelniczy gust i nauczyłam się sięgać po takie pozycje, które niemal na pewno mi się spodobają. Nie ukrywam jednak, że kilkakrotnie dałam się zwieść zachęcającemu opisowi tudzież/i pozytywnym opiniom. Tytuły, które wymienię dzisiaj jako największe rozczarowania nie są złe - po prosty spodziewałam się po nich dużo więcej niż koniec końców otrzymałam. 


1. Ona już nie wróci, Hans Koppel

Jeden z nielicznych tytułów, które nazwałabym po prostu słabym. Cenię serie wydawnicze Świata Książki i ufam ich doborowi lektur, ale tym razem nasze gusta kompletnie się rozjechały. Coś co miało trzymać w napięciu i budzić dreszczyk emocji, powodowało jedynie nieustanne poczucie irytacji i zniecierpliwienia, a w pewnym momencie - po prostu obrzydzenia. Hans Koppel nieumiejętnie rozplanował fabułę - wszystko wlecze się jak fleki z oleju a potem naraz jesteśmy zasypani wszelakimi informacjami. Nie, nie i jeszcze raz nie.

2. Ogród Kamili, Katarzyna Michalak 

Swego czasu lubiłam prozę tej autorki, a ten konkretny tytuł zbierał same pozytywne recenzje. Tymczasem po lekturze miałam wrażenie jakbym czytała całkiem inną pozycje niż reszta czytelników. W trakcie dzieliłam się z Wami swoimi wrażeniami na goodreads, ale na wszelki wypadek się powtórzę - irytowało mnie niemal wszystko - stereotypy na temat Nowej Huty i Polaków za granicą; dziwne zbiegi okoliczności; notoryczne powtarzanie tych samych informacji; dramaty rodem ze słabych fanficków jakie sama kiedyś pisałam. A "Nie oddam dzieci", które czytałam wkrótce po "Ogrodzie Kamili" były niewiele lepsze jeśli nawet nie gorsze.

3. Tysiąc drzewek pomarańczowych, Kathryn Harrison

O tym konkretnym tytule wylałam już swoje żale w recenzji. Miałam ogromne oczekiwania bo fikcja historyczna to mój kawałek literatury, ale strasznie sie rozczarowałam. Po lekturze miałam wrażenie jakby autorka nie miała pomysłu na ten tytuł i powstał on na skutek przypadku. Strasznie zmarnowany potencjał.

4. Najgorszy człowiek na świecie, Małgorzata Halber

Jedyna książka w tym zestawieniu, której nie skończyłam. Możliwe że potem spodobała mi się bardziej, ale nadszedł taki moment którego po prostu nie potrafiłam przekroczyć. Zgodzę się z innymi czytelnikami, że "Najgorszy człowiek na świecie" jest dobrze napisany - składa się ze zdań tak trafnych że chce się je sobie gdzieś zapisać. Problem w tym że w pewnym momencie miałam wrażenie że historia składa sie tylko z tych zdań, a na domiar złego jest strasznie wtórna. Może kiedyś ją docenię.

5. Niebo jest wszędzie, Jandy Nelson

Na temat tej pozycji też stworzyłam  oddzielny post i, tak jak w przypadku "Tysiąca drzewek pomarańczowych", tak i tu mamy do czynienia z syndromem niewykorzystanego potencjału. To nie jest pozycja zła i jak wskazują opinie innych - zdołała zachwycić wielu czytelników, ale do mnie nie trafiła. Miałam problem z postawą głównej bohaterki i czasami ciężko bylo mi uwierzyć w informacje podawane przez autorkę. 

6. Telefon od anioła, Guillaume Musso

Kiedyś zachwyciłam się "Wrócę po Ciebie" tego samego autora i chyba uznałam go za swego rodzaju pewniak - niepotrzebnie. Zbiegi okoliczności na których opierała się cała fabuła; nieprzekonujące portrety bohaterów; i ten zwrot akcji, który w moim odczuciu wypadł po prostu sztucznie - zupełnie to do mnie nie trafiło. Ciekawe czy to kwestia tego tytułu czy samego autora a mi po prostu zmienił się gust - tak czy siak na chwilę obecna mam dość prozy Musso.

7. Pan Mercedes, Stephen King

Wkraczamy ostatecznie w grono książek dobrych, w stosunku do których miałam po prostu większe oczekiwania. Nie miałam do czynienia często z Kingiem, ale to co czytałam mi sie podobało. Aż do "Pana Mercedesa". Nie rozumiałam potrzeby stworzenia tej historii - od początku znaliśmy sprawcę całego rabanu a zabawa w kotka i myszkę "dobrego" i "złego" zupełnie do mnie nie trafiła. Po raz pierwszy czułam że w zbyt wielu miejscach powieść jest po prostu przegadana.

8. Pochłaniacz, Katarzyna Bonda

Kolejna nieco przegadana pozycja, która gdyby wyciąć z niej 1/3 zdecydowanie niczego by nie straciła na wartości. Nie wiem dlaczego musieliśmy poznawać historię każdego, nawet pobocznego bohatera i po co było tak przedłużać rozwiazanie zagadki. Nie poddaje się w poznawaniu twórczości Katarzyny Bondy, ale póki co na miano Królowej Polskich Kryminałów u mnie nie zasłużyła. Co ciekawe, wcale nie oceniłam "Pochłaniacza" źle (bo na 3,5 gwiazdki), tyle że chciałam więcej.

9. Wybrana, Naomi Novik

Zagraniczni booktuberzy tak sie zachwycali, że wymarzyłam sobie gruszki na wierzbie. Tymczasem lektura "Wybranej" zabrała mi cały miesiąc, zafundowała czytelniczy kryzys i zostawiła z myślą "meh" na samym końcu. Doceniam kreacje świata, nawiązanie do Słowiańskich wierzeń itp., no i ten klimat nieco mrocznej baśni. Ale to tyle. Agnieszka jako bohaterka strasznie mnie irytowała, a jej relacja ze Smokiem wypadła jakoś tak nijako.

10. Wybory, Ruta Sepetys

Jesteście zaskoczeni? Ruta Sepetys pojawiła się w gronie najlepszych książek i najwiekszych rozczarowań. "Wybory" nie są złą powieścią, ale takie mogą się wydawać wkrótce po skończeniu "Szarych śniegów Syberii". Trochę wydaje mi się że autorka nie do końca przemyślała fabułę w każdym punkcie i w pewnym momencie wszystko sie jakoś tak rozlazło. Szkoda. Ale i tak nie mogę sie doczekać najnowszej historii Ruty Sepetys.

A jakie pozycje rozczarowały Was w 2015 roku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala