stycznia 2016 - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 31 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia i lutowy TBR
stycznia 31, 20160 Comments

Nie wiem czy Wasze doświadczenia są pod tym względem zbliżone do moich, ale bardzo często styczeń jest miesiącem, w którym czytamy najwięcej książek. Mając w głowie postanowienie by zapoznać się z jak największą liczbą tytułów w kolejnym roku, motywujemy się by czytać jak najwięcej - w każdej wolnej chwili. Odkąd rozpoczęłam studia raczej ciężko zaobserwować mi taką sytuację u siebie samej - wiecie o co chodzi Sesja- tym bardziej jestem zaskoczona jak wiele pozycji udało mi się przeczytać. 8 tytułów nie jest w moim przypadku liczbą niewiadomo jak ogromną (bo przecież często czytam ponad 10 pozycji w miesiącu), ale biorąc pod uwagę ilośc notatek i ustaw jakie musiałam w tak zwanym między czasie przyswoić jestem z siebie ogromnie dumna. Wybierałam może pozycje lżejsze i wymagające mniejszego skupienia, ale wciąż dobre a przecież to się liczy.

PRZECZYTANE



NAPISANE

Styczeń w dużej mierze stał pod znakiem podsumowywania poprzedniego roku i tworzeniu planów na kolejny. W dużym skrócie opowiedziałam Wam jak wyglądał rok 2015 na Złodziejce książek, podzieliłam się z Wami 10 najlepszymi książkami jakie przeczytałam w 2015 i 10 największymi rozczarowaniami, a także uchyliłam rąbka tajemnicy jak wyglądają moje czytelnicze postanowienia na 2016. Pobawiłam się trochę we wróżkę i wytypowałam 16 książek, które powinny mieć premierę w tym roku oraz wyżaliłam się wam po raz kolejny na temat serii, które powinny być w Polsce kontynuowane. Tradycyjnie już pojawiły się styczniowe zapowiedzi i styczniowe linki miesiąca, a także grudniowy stos. A pod koniec miesiąca opowiedziałam Wam jeszcze o świetnej akcji #czytamy razem i książce, która ją zapoczątkowała - "Linii serc"

TBR


Luty to walentynki i miesiąc miłości ogółem więc zaplanowałam sobie sporo pozycji z miłością w roli głównej ;) Jako że znaczną część miesiąca spędzę w domu (zasłużone wolne po egzaminach, podejrzewam, że luty będzie obfity w przeczytane pozycje, ale w razie czego będę je dobierać na bieżąco. "Duma i uprzedzenia" wydaje mi się wyborem oczywistym z racji na miesiąc - będzie ponad to idealnym spełnieniem noworocznych postanowień - relektura i klasyk ;) Cztery środkowe pozycje rownież sporą uwagę poświęcają miłości. "Pięć sposobów na upadek" i "Jedyna" sprawdzą się doskonale jako realizacja postanowienia by kończyć rozpoczęte serie, z "Pojedynkiem" nie udało mi się zapoznać w styczniu a chęć lektury nie słabnie a "Powód by oddychać" jakoś tak pierwszy skojarzył mi się z miłosnym klimatem ;) A żeby tej miłości nie było za dużo z utęsknieniem czekam na chwile by zapoznać się z dalszą częścią przygód Cormorana i Robin czyli "Żniwami zła". Uwielbiam Rowling w tym wydaniu i żałuje że nie posiadam poprzednich tomów na własność, ale najnowszy już do mnie zmierza ;)

A jak tam wypadł Wasz styczeń? No i co zaplanowaliście sobie na luty?
Read more

sobota, 30 stycznia 2016

Linia serc, Rainbow Rowell
stycznia 30, 20160 Comments

Rainbow Rowell podbiła serca polskich czytelników zanim tak naprawdę przetłumaczono jej powieści na nasz rodzimy język. Zagraniczny booktube zrobił swoje i kiedy w zeszłym roku autorka zadebiutowała w Polsce swoją powieścią "Eleonora&Park" większość z nas - czytelniczych miłośników - była już zakochana w samej możliwości rozpoczęcia lektury. I chociaż koniec końców Rainbow Rowell nie skradła wszystkich serc, zdobyła sympatię sporej ilości czytelników - w tym także moją i mojego mamutka. I dlatego obie nie mogłyśmy się doczekać premiery jej najnowszej powieści "Linii serc", zwłaszcza z perspektywą akcji #czytamyrazem, którą zainicjowało wydawnictwo Otwarte i o której wspomniałam już kilka słów w osobnym poście (o tutaj).

Od czasu collegu marzeniem Georgie i Setha było uzyskanie zielonego światła dla ich wspólnej, komediowej produkcji Dzień po dniu,  a teraz - po latach ciężkiej pracy, nareszcie znajdują się o krok od osiągnięcia sukcesu. By przygotować ostateczny scenariusz Georgie musi jednak zostać w domu na święta i opuścić planowane od dawna odwiedziny u teściowej. Jej małżeństwo z Nealem już jakiś czas nie układało się tak jak powinno, ale tym razem znajduje się o włos od rozpadu. Neal wyjeżdża razem z córeczkami do Nebraski i nie odbiera od niej telefonów. Georgie nie wie co powinna zrobić - nęka ją wizja byłej narzeczonej Neala i zupełnie nie potrafi skupić się na pisaniu scenariusza. I właśnie wtedy znajduje w swoim dawnym pokoju stary telefon, który nareszcie umożliwia jej rozmowę z mężem - tylko, że z Nealem z przeszłości, z czasów po ich pierwszej poważnej kłótni.

"Linia serc" jest pierwszą wydaną w Polsce powieścią Rainbow Rowell skierowaną do dorosłego czytelnika, co już samo w sobie sugeruje, że będzie się odrobinę różniła od pozostałych tytułów. Wbrew pozorom różnice te nie są jednak tak znaczące i na dobrą sprawę nie rzucają się bardzo w oczy. Owszem, Rainbow Rowell porusza problematykę bliższą sercu dojrzalszemu czytelnikowi. Pisze o tym jak czasami ciężko pogodzić jest rolę żony i matki z pracą i jak w pogoni za zawodowym spełnieniem łatwo jest zapomnieć o tym co w życiu najważniejsze. Nie przybiera przy tym moralizatorskiego tonu. Wręcz przeciwnie - posługuje się lekkim, chwilami wręcz żartobliwym językiem, z którego dała się już poznać czytelnikom. 

Motyw telefonu umożliwiającego Georgie rozmowę z młodszą wersją jej męża - Nealem , z przeszłości wprowadza pewien element fantastyczny do powieści, stanowi on jednak pewien punkt wyjścia dla historii i nie zostaje mu poświęcone zbyt wiele uwagi. Czytelnicy stroniący od fantastyki nie powinni więc się niczego obawiać. "Linia serc" to przede wszystkim obyczajowa historia o miłości doprawiona pewnym fantastycznym smaczkiem  i mocno osadzona we współczesnej bohaterom kulturze. A całość czyta się jak dobry scenariusz komedii romantycznej. Do tego stopnia, że w trakcie lektury niemal widzicie "kolejne klatki filmu".

Mocnym atutem "Linii serc", pomijając powiew świeżości jaki wnosi motyw telefonu, pozostają jednak bohaterowie. I nie chodzi wcale o to, ze budzą oni z miejsca sympatię czytelnika, bo wcale tak nie jest. Rainbow Rowell sukcesywnie kreuje jednak swoje postacie niezwykle realistycznie. Georgie nie jest niebywałą pięknością, za którą ogląda się każdy facet i boryka się z problemami , które zna chyba każda pracująca kobieta posiadająca męża czy dzieci; Neal mimo kreacji na męża idealnego ma sporo wad za kołnierzem; a Seth ma w sobie trochę za dużo z zakochanego w samym sobie playboy'a, nawet jeśli wydaje się przy tym dobrym przyjacielem. Takie rysy na charakterze sa jednak potrzebne bo ułatwiają nam czytelnikom utożsamienie się z bohaterami. 

"Linia serc" to taka idealna lektura na poprawę nastroju. Rainbow Rowell w ciekawy sposób przedstawiła historię początków miłości i tego w jaki sposób się rozwinęła. Z charakterystyczną dla siebie lekkością i humorem, wplotła do swojej opowieści problematykę, z którą stykamy się na co dzień - próbę pogodzenia życia prywatnego z zawodowym , a także, choć w nieco mniejszym stopniu, potrzebę tolerancji zwłaszcza względem samego siebie. Ja, tak samo jak i moja mama, możemy Wam szczerze polecić lekturę "Linii serc". W przeciwieństwie do gorącej czekolady nie posiada żadnych kalorii, a po skończonej lekturze pozostawia czytelnika z podobnym uczuciem ciepła i lekkości na serduchu.

"Linia serc", Rainbow Rowell; wydawnictwo Otwarte: Kraków 2016  

#czytamyrazem

Żeby trochę urozmaicić recenzję i przedstawić pewne różnice w naszych spojrzeniach postanowiłyśmy odpowiedzieć z mamutkiem na trzy krótkie pytania związane z lekturą. Mam nadzieję, ze przypadną Wam one do gustu ;)

Ulubiona postać

Mama: Dla mnie niesamowity jest Neal. Chyba każda z nas chciałaby mieć taką drugą połówkę - zawsze można pomarzyć ;)

Kala: Georgie z czasów collegu. Może nie jest to zbyt popularna opinia, ale nic na to nie poradzę. W tamtej Georgie jest coś uroczo znajomego - jej upór by postawić na swoim; determinacja by nie być pierwsza osobą, która wyciągnie rękę na zgodę i skłonność do obdarzania uczuciem niewłaściwych mężczyzn.

Ulubiona scena

M: Najbardziej utkwiła mi w pamięci podróż Georgie do rodziny do Nebraski - zabawna, ale i pełna determinacji.

K: Darzę ogromną sympatią całą historie początków znajomości Georgie i Neala - jest w niej coś pocieszająco realistycznego, mimo jej uroku i romantyzmu, ale pewna scena szczególnie utkwiła mi w pamięci. Jest to moment,w którym Georgie postanawia przetestować uczucie Neala i postanawia nie wykonywać pierwszego kroku w ich spotkaniach. Sposób w jaki Seth stara się pocieszyć Georgie absolutnie mnie rozczula.

(...)- A może z Tobą zerwał? Uznał, że jesteś dla niego za wysoka? 
-Tak się składa, że jesteśmy tego samego wzrostu.
- No rzeczywiście, To doprawdy urocze. Jak pieprzniczka z solniczką."

Ulubiony aspekt historii

M: Chyba poruszona problematyka. Myślę, że moje pokolenie już nie tak bardzo, ale młode mamy mogą się zastanowić czy i im kiedyś nie przyjdzie gonić za rodziną... Aby nie było za późno i nie pozostała tylko praca i samotność!

K: Nie ukrywam, że "Linia serc" ujmuje mnie po prostu jako całość - idealne połączenie przedstawienia pewnego problemu z humorem. Ale tym razem Rainbow Rowell podbiła również moje serducho tym "komediowo romantycznym" klimatem. 

Read more

piątek, 29 stycznia 2016

Styczniowe linki miesiąca
stycznia 29, 20160 Comments

Witam Was serdecznie w pierwszej rocznicowej edycji linków miesiąca i równocześnie pierwszej porcji cudnych tekstów na rok 2016! Równocześnie z uśmiechem przyznaję, że wczoraj napisałam ostatni (a przynajmniej mam taką nadzieję) egzamin tej sesji - czekam jeszcze na wyniki z dwóch a potem oficjalnie mogę się cieszyć wolnym i wykorzystać go w równym stopniu na czytanie, blogowanie i spędzanie czasu z przyjaciółmi. W tym roku w dużym stopniu udało mi się przygotować kilka postów "na zapas" żeby Złodziejka książek nie świeciła pustkami i żebyście nie odczuli tak bardzo tej chwilowej nie dyspozycyjności, ale i tak miło jest odetchnąć pełnią powietrza i wreszcie coś napisać. A teraz, nie przedłużając już dłużej, zapraszam Was na przegląd najciekawszych linków ze stycznia.

1) Styczeń stanął pod znakiem dwóch "afer" związanych ze światem książek oraz facebookiem. Pierwsza dotyczyła kontrowersji związanej z wymianą 36 książek za jedną, druga - profilowi poświęconemu recenzjom z portalu Lubimyczytać .

2) Jako że styczeń to początek nowego roku, na portalu Lubimyczytać pojawiły się również pewne przewidywania odnośnie trendów na 2016. Nie z wszystkimi z nich bym się zgodziła, ale ciekawie jest się z nimi zapoznać, a potem z perspektywy czasu zobaczyć czy chociaż niektóre z nich się sprawdziły. 

3) Myślę że w postanowieniach wielu z nas pojawił się punkt "czytać więcej klasyków", ale jeśli wciąż nie jesteście do niego przekonani Ami przywołuje 6 powodów dla których warto zapoznać się z klasykami

4) A jeśli i te powody Was nie przekonują nie macie się czym przejmować - nawet sławni pisarze nie przepadali za niektórymi klasykami. 

5) Dla tych którzy wymarzyli sobie by w 2016 zapoznać się z jeszcze większą liczbą pozycji - kilka sprawdzonych sposobów b czytać więcej 

6) Dobrym sposobem na to by nieco "usprawnić swoje czytelnictwo jest również udział we wszelakiego rodzaju książkowych maratonach - a jeden z nich, zorganizowany przez Marthę Oakiss z bloga i kanału Secret Books, 7ReadUp ma miejsce już od poniedziałku.

7) Jeśli lubicie dyskutować na temat książek zawsze możecie dołączyć do dowolnego klubu dyskusyjnego książki - o tych, które ostatnio rozpoczęły swoją działalność w Polsce napisała kilka słów Jusssi a jeśli nie gustujecie w literaturze stricte kobiecej i nie boicie się lektury w języku angielskim zdecydowanie powinniście się zainteresować klubem książki Emmy Watson.

8) Co prawda czytelnictwo wcale nie znajduje się na tak niskim poziomie jak niektórzy twierdzą, ale wszelkie akcje promujące czytanie są mile widziane - o kilku z nich wspomina m_giffin. Moimi ulubieńcami zdecydowanie są The right book will always keep you company i Become someone else, a które zwróciły Waszą uwagę?

9) Chyba nikt nie urodził się pisarzem - jeśli jesteście ciekawi kim byli autorzy zanim zaczęli publikować książki  koniecznie przeczytajcie ten artykuł. 

10) A dla tegorocznych maturzystów i osób, które pisanie rozprawek wciąż mają przed sobą - 7 krótkich książek, które są idealne do argumentowania szkolnych prac 

11) Biorąc pod uwagę jak wiele osób przerzuca się teraz z tworzenia bloga stricte książkowego na taki o tematyce lifestylowej można by przypuszczać, że blogi książkowe stały się nudne - ale dlaczego?

12) A teraz trochę o tym, że mimo wszystko niektóre blogi książkowe nudne nie są - subiektywny ranking najważniejszych blogów książkowych

13) I już zupełnie nieksiążkowo - kilka pytań, których po prostu nie powinno się zadawać

14) Dla tych, którzy marzą o większej liczbie wyświetleń i sporej ilości komentarzy - kilka porad jak zwiększyć ruch na blogu

15) A na koniec tradycyjnie już piosenka miesiąca i nieustannie powracająca w tym miejscu Taylor Swift <3


Read more

sobota, 23 stycznia 2016

Czytamy razem
stycznia 23, 20160 Comments

Kiedy prowadzisz bloga - i chodzi mi o każdy skrawek blogosfery czy to lifestylowy czy książkowy - nieuniknione jest to, że w pewnym momencie zaczynasz zdradzać pewne informacje ze swojego prywatnego życia. Drobne, prawdopodobnie niewiele znaczące informacje, które tylko zebrane w całość tworzą prawdziwy, reprezentatywny portret osoby "po drugiej stronie". Wiem to bo sama "częstowałam" was takimi "drobnostkami". Wiecie że studiuje Prawo własności intelektualnej i nowych mediów; że uwielbiam narzekać na naukę i nadmiar obowiązków (chociaż wcale ich tak wiele nie posiadam); że moją pierwszą pracą była praca z książkami. I że miłością do słowa pisanego zaraziła mnie moja mama, zwana przeze mnie pieszczotliwie mamutkiem.

Początkowo tylko chodziłam razem z mamą do biblioteki - ona wracała prawdopodobnie z kolejną pozycją Danielle Steel, albo Nory Roberts a potem razem ze mną przeszukiwała regały w sekcji dla dzieci, szukając czegoś co chociaż brzmiało ciekawie (chociaż wiecie - średnio się w tym orientowała i zazwyczaj to była raczej taka loteria "czy tym razem natrafimy na coś ciekawego"). Kiedy przekroczyłam pewną barierę wiekową i zapragnęłam być "taaaaka dorosła" zaczęłam podbierać jej książki. To nie były lektury adekwatne dla nastolatki jaką wtedy byłam i prawdę powiedziawszy nie powinna mi na to pozwalać, ale nie będziemy do tego wracać ;) 

Kiedy zaczęłam blogować i bardziej świadomie wybierać kolejne pozycje do przeczytania, nasza sytuacja obróciła się o 180 stopni. Podrzucałam mamie każdy tytuł, którym się zachwyciłam a także takie, które mi nieszczególnie przypadły do gustu, ale czułam że w jej przypadku sprawdzą się idealnie. Chociaż wymienianie opinii z osobami w internecie jest świetną alternatywą, naprawdę nie umywa się do dyskusji na żywo z osobą, którą znacie i kochacie.  Możecie wymienić się opiniami; podzielić ulubionymi fragmentami (albo tymi które was zirytowały); pozachwycać fikcyjnym bohaterem; wspólnie oczekiwać kolejnych tomów serii albo książek ulubionej autorki... Zalety można tylko mnożyć.



I dlatego tak przekonuje mnie idea akcji z którą wychodzi do czytelników wydawnictwo Otwarte. Przy okazji premiery najnowszej powieści Rainbow Rowell -"Linia serc", wydawnictwo rozpoczyna akcje #czytamyrazem. Proponuje by tym razem mamy i córki wspólnie przeczytały powyższą lekturę a następnie trochę o niej podyskutowały. I kto wie, może zapoczątkowały tym samym wspaniały zwyczaj ;) 

My z mamutkiem oczywiście z radością w akcji bierzemy udział. A owocem naszej dyskusji (miejmy nadzieje!) będzie wspólna recenzja.

Read more

środa, 20 stycznia 2016

5 serii, które powinny być kontynuowane w Polsce
stycznia 20, 20160 Comments

Temat nieukańczania serii zaistniał chyba apropo posta z 7 wydawniczymi grzechami głównymi. Polskie wydawnictwa - choć podejrzewam, że to nie tylko nasz krajowy problem - mają dziwną skłonność do wydawania pierwszych tomów rozmaitych cyklów, zaostrzania apetytów czytelników a następnie pozostawiania ich bez zamknięcia historii. Przypadki takie mogę mnożyć nieustannie - chociaż oczywiście więcej jest sytuacji, w których udaje się uniknąć takich przykrych zdarzeń, niewiele jest wydawnictw, które chociaż raz nie zbłądziłyby na złą drogę. Dzisiaj chciałabym zwrócić waszą uwagę na pięć przykładów, które mnie w jakiś sposób zabolały najbardziej - i jestem pewna, że chociaż z jednym z nich się zgodzicie.


1. Saga księżycowa, Marissa Meyer

Wydawnictwo Egmont wydało u nas w Polsce dwa pierwsze tomy (seria liczy sobie cztery) - Cinder i Scarlet, ale osobiście miałam przyjemność zapoznać się tylko z pierwszym. Potem dowiedziałam sie o decyzji anulowania wydawania kolejnych tomów i, mimo zachwytu pierwszą częścią, cały mój entuzjazm wyparował. Nie rozumiem decyzji wydawnictwa - a) seria zbiera ŚWIETNE opinie za granicą; b) ma spore grono wielbicieli u nas w kraju, więc cieżko uwierzyć w nieopłacalność jej wydawania. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że wydawnictwo Egmont nie posiada licencji wyłącznej na polskie tłumaczenie, albo że po prostu sprzeda je innemu wydawnictwu.

2. Upadłe królestwa, Morgan Rhodes

Oficyna wydawnicza Gola wydała u nas w Polsce tylko pierwszy tom (z czterech obecnie wydanych a planowanych bodajże sześciu), a następnie widocznie zakończyła swą działalność. Co dziwne, w internecie można znaleźć informacje o premierze drugiej części na wiosnę 2014, ale w praktyce nigdy do niej nie doszło. Szkoda bo choć wówczas seria nie świeciła  triumfu, obecne peany zachwytu na zagranicznym booktubie z pewnością sprzyjałyby serii w Polsce. Może ktoś jednak?

3. Dobrani, Ally Condie

Prószyński i S-ka wydały jeden tom trylogii gdzieś bodajże w 2011 rok. Na kontynuacje, mimo licznych petycji, raczej  nie mamy więc już co liczyć zwłaszcza że wydawnictwo znacznie ograniczyło wydawanie fantastyki i zrezygnowało całkowicie z gatunku YA. Jest mi tym bardziej przykro że absolutnie pokochałam pierwszy tom i chyba nie byłam w tym odczuciu osamotniona. Biorąc pod uwagę raczej negatywne opinie zza granicy raczej nie liczyłabym na wznowienie i dokończenie serii.

4. Chemiczny ogród, Lauren DeStefano

Kolejny grzeszek na koncie Prószyńskiego. Identyczna sytuacja - jeden wydany tom, sporo wielbicieli, specjalna petycja i nic. Jedyne co mnie pociesza to w miarę zamknięte zakończenie "Atrofii". Pokochałam styl pisania autorki, ale zamknięcie pewnego wątku Rhine w jakiś tam sposób mnie satysfakcjonowało - tak, staram się na siłę pocieszyć. Watpię że doczekam się zakończenia tej trylogii, ale może chociaż jakieś wydawnictwo zainteresuje się inną serią autorki.

5. Siła trucizny, Maria V. Snyder

Jestem pewna, że większość wielbicieli "Szklanego tronu" pokochałoby ową serię i tym bardziej mi przykro, że wydawnictwo Mira wstrzymało wydawanie (obecne HarperCollins). Z tego co się orientuje wydano tylko pierwszy tom w wersji papierowej i drugi jako ebook. Ale tu nie tracę nadziei. Autorka postanowiła kontynuować ową trylogię i może ponowne zainteresowanie serią za granicą, obudzi z marazmu HarperCollins albo innego wydawcę. W każdym razie - trzymam za to kciuki.

A które kontynuacje Wy chcielibyście zobaczyć u nas w Polsce?
Read more

niedziela, 17 stycznia 2016

Czytelnicze plany na 2016 rok
stycznia 17, 20160 Comments

Bardzo długo myślałam, że pozostawię rok 2016 wolnym od wszelakiego rodzaju postanowień - chociaż uwielbiam tworzyć wszelakiego rodzaju listy zadań do wypełnienia a następnie skreślać te już wykonane, jakoś nie czułam tego w tym roku. Podczas słuchania po raz enty playlisty z utworami Sleeping at last i myśleniu o wszystkim co tylko nie jest związane z egzaminami, uświadomiłam sobie jednak, że jestem człowiekiem, który potrzebuje jakiś wytycznych i ukierunkowania. Oczywiście, mogłabym spisać jakieś "postanowienia" a następnie schować je do szuflady, ale opublikowanie ich nie tylko stanowi idealną okazje by przegonić wszechobecną pustkę na blogu ale też większą motywację do ich spełnienia - bo ktoś o nich wie, ktoś poza mną ;) Przedstawiam Wam więc dzisiaj kilka luźnych może nie tyle postanowień co planów czytelniczych na obecny 2016 rok - trzymajcie kciuki by coś z nich wynikło.

1. Wyczytywać domowe zbiory

Przez te kilka lat blogowania zachomikowałam sporą ilośc tytułów a z częścią z nich nie miałam się jeszcze okazji zetknąć. Nie ukrywam, że patrząc na niektóre zupełnie nie czuję ekscytacji jaką powinnam odczuwać. Z drugiej jednak strony, nie zakupiłam tych tytułów bez żadnego powodu. Z doświadczenia wiem też, że czasami to właśnie te niepozorne pozycje okazują się najpiękniejszymi i najbardziej wartościowymi - by nie szukać przykładu daleko, ponownie przywołam przykład "Fioletowego hibiskusa". Nie chcę "wyzerować" moich zbiorów. Nie wyobrażam sobie by nie posiadać absolutnie żadnej alternatywy w doborze lektury. Ale chciałabym chociaż spróbować zapoznać się z kilkoma książkami z własnych zbiorów jak choćby powszechnie cenionym "Szklanym zamkiem".

2. Czytać klasykę

Chyba najcześciej powielane postanowienie wśród Książkoholików, ale nikt nie obiecywał że będę w swoich planach oryginalna. Mam straszne tyły w klasykach i chyba wystarczającą wiedzę i wiek by w pełni je docenić. Nie chodzi mi tylko o takie nazwiska jak choćby Jane Austen, Charles Dickens, Fiodor Dostojewski czy William Szekspir - choć oczywiście biorę je też pod uwagę, ale też klasyki bardziej współczesne (George Orwell, John Steinbeck - wiecie o co mi chodzi?). I chciałabym tez wrócić do kilku pozycji, które być może nie doceniłam. Wiecie - wówczas gdy wydawało się że jedyne co wartościowe w lekturze to pędząca na łeb na szyje akcja, której w klasykach zazwyczaj nie doświadczamy.

3. Kontynuować porozpoczynane serie

Jeśli znacie mnie choć minimalnie to wiecie, że kończenie serii to taka moja pięta Achillesowa. Jestem beznadziejna w tym temacie! Ale świadomość tego powinna mi pomóc w walce z tą małą- wielką słabością. Zauważcie też, że w tym roku stworzyłam bardziej realne plany i zamiast kończenia serii, wspominam o ich kontynuowaniu. Metoda małych kroczków. W głowie mam kilka priorytetowych tytułów - Percy Jackson, Mara Dyer, Dary Anioła, kilka serii kryminalnych - ale wszystkiego zdradzać nie będę. 

4. Wracać do ulubionych lektur

Ostatnio skończyłam po raz wtóry "Miasto kości" i uświadomiłam sobie, że nawet lektura znanej historii może przynieść mnóstwo radości, zwłaszcza gdy zdążyło zapomnieć się już mnóstwo szczegółów. Jednym z tych tytułów, które  na pewno chciałabym sobie odwświeżyć jest "Duma i uprzedzenie", no i może jeszcze "Harry Potter", ale tak naprawdę zamierzam na bieżąco dokładać do tej listy kolejne tytuły. Chciałabym po prostu nabrać nawyku do wracania do znanych i lubianych historii. Owszem, jest jeszcze tyle nowych, nieznanych mi opowieści! Ale relektua ma dużo pozytywnych aspektów.

5. Szukać nowych wrażeń w lekturze

Najbardziej lakoniczny plan z którym wiążę największe nadzieje. Chciałabym wyrwać się w 2016 roku z pewnych ram - odkrywać nowych autorów, posmakować gatunki, które nie towarzyszą mi na co dzień i sięgać po tytuły o których nie słyszałam ani od was ani od zagranicznych booktuberów (co będzie cholernie trudne). Odkryć dla Was nowe perełki książkowe <3

A cię wyplanowaliście sobie na ten nowy rok?

Read more

środa, 13 stycznia 2016

16 książek, które powinny mieć swoją premierę w 2016
stycznia 13, 20160 Comments

Pewnie się zastanawiacie co ostatnio wyrabia się na Złodziejce Książek. Podczas gdy wcześniej przeważały niemal wyłącznie recenzje ewentualnie TAG-i, teraz królują wszelakiego rodzaju zestawienia, rankingi. I chociaż chciałabym powiedzieć, że jest to spowodowane faktem że po prostu bardziej je lubicie, prawidłowa odpowiedź wyglada trochę inaczej. Tego typu posty tworzy mi się po prostu szybciej i łatwiej (zwłaszcza na telefonie) a w obliczu zbliżającej się sesji jest to jedyne rozwiazanie by nie zostawić Was z pustymi rękami. Dopóki nie zakończę swojej przygody z egzaminami, co miejmy nadzieje nastąpi raczej szybciej niż pózniej, odrobine poeksperymentujemy na blogu ;) Dzisiaj zapraszam Was na zestawienie 16 tytułów o których marzę by wydano je u nas, w Polsce. Kto wie, może okaże się dobrą wróżką i tym sposobem przyspieszę ich premierę (chciałoby się!).


Wbrew temu co sobie myślicie to nie jest zestawienie najpiękniejszych okładek ;) chociaż nie przeczę że to miły dodatek. "The wrath&the dawn" oraz "A thousand nights" fascynują mnie nawiązaniem do egzotycznych baśni. Poza tym nie słyszałam chyba żadnego złego słowa na ich temat (zwłaszcza w przypadku jedynaczki) więc automatycznie moja ekscytacja rośnie. "A thousand pieces of You" przykuł moją uwagę koncepcją paralelnych światów (bo chyba nic nie przekręciłam). A "These broken stars" to taka drzazga w moim serduchu bo oczekiwałam jej już w 2015 - jak obiecywał Moondrive - a tu pozmieniały się plany i teraz nie mamy żadnych konkretów.

Prawa do "Passenger" zostały już wykupione przez wspomniane wyżej wydawnictwo. Ale tym razem nie chce się za wcześnie nastawiać żeby się nie rozczarować. Coś przebąkuje się też o "Six of crows"* ale konkretów nie ma, a ja po prostu potrzebuje tego tytułu w moim życiu. Jeżeli chodzi o "Daughter of deep silence" to fabuła przypomina mi nieco serial "Revenge", który uwielbiam. Poza tym wiem, że Carrie Ryan potrafi mnie w sobie rozkochać. No a za moje zainteresowanie "The kiss of deception" w całości obwiniam zagraniczny booktube.


Na naszym polskim rynku jest stanowczo za mało fikcji historycznej, zwłaszcza tej YA. Stąd też marzę o premierze "Salt to the sea" oraz "Prisoner of Night and fog". Prawa do "A darker shade of magic" zostały już sprzedane jednemu z polskich wydawnictw, ale doświadczenie mówi że nie zawsze wiąże się to z szybką premierą. "Illuminae" zainteresował mnie przede wszystkim ciekawym formatem. Miejmy nadzieje że polskie wydawnictwa nie pozostają ślepi i głusi na wszystkie ochy i achy skierowane w stronę tej powieści.

"Landline" miało mieć premierę w styczniu, ale musiała ona zostać przesunięta. Na kiedy?** W tym problem że nie wiadomo. Publicat wykupił prawa "Everything everything", ale nie podał jeszcze żadnej konkretnej informacji o dacie premiery. O "Burying water" wspominam dlatego, że Filia właśnie wydaje ostatni tom innej serii autorki a ja potrzebuje więcej NA w wykonaniu K. A. Tucker w moim życiu (a najlepiej K. A. Tucker i Colleen Hoover, dla której niestety zabrakło mi miejsca ;( ). No a "The glittering court" przykuło mój wzrok głownie ze względu na autorkę, bo po Akademii wampirów uwielbiam Richelle Mead, ale i sama fabuła zapowiada się ciekawie.

A Wy jakie zagraniczne pozycje najchętniej ujrzelibiście w Polsce? 

*W czasie między tworzeniem tego postu a jego publikacją pojawiły się pierwsze konkrety. Za wydanie ma odpowiadać wydawnictwo MAG, a premiera planowana jest na czerwiec. Oby z kolejnymi tytułami szybko pojawiły sie równie dobre wiadomości ;)
**Jestem czarodziejką ;) wydawnictwo Moondrive poinformowało o dacie premiery - luty (jakby mało było wówczas świetnych premier)

Read more

sobota, 9 stycznia 2016

Stos grudniowy
stycznia 09, 20160 Comments

Kiedy publikowałam ostatni stos (listopadowy), nie spodziewałam się że kolejny pojawi się tak szybko i że będzie on tak bogaty w nowe pozycje. W grudniu ostatecznie zaakceptowałam jednak swój stan nieuleczalnego książkoholizmu i pozwoliłam sobie trochę pofolgować w czym nieustannie wspierała mnie Panna M. - "A na pewno nie chcesz jeszcze tej jednej pozycji?". Doszłyśmy do momentu gdy wchodząc do domu z nową książką, skradałam się z kolejnym tytułem do swojego pokoju żeby przypadkiem nie natrafić na karcący wzrok rodzicielki - jak to dobrze, że pozostaje nieświadoma faktu ile nieprzeczytanych pozycji zalega na moich Półkach. Nie przedłużając jednak - bezwstydnie chwale się wam moimi nowymi cudeńkami!


Książkę kucharską "Make cooking easier" upolowałam z Panną M. w Empiku z rabatem -50%. Blog Zosi lubię przeglądać, poza tym wydanie jest przepiękne więc nie mogłam się oprzeć. "Jeździec miedziany" jest jednym z prezentów gwiazdkowych - wiecie jak kocham ten tytuł a nigdy nie miałam własnego egzemplarza. Teraz pozostaje mi skompletować pozostałe tomy serii. Na "Podaruj mi miłość" chorowałam oś dawna - wymarzyłam sobie taką lekturę na święta i zakupiłam ją sobie sama na czytam.pl. "Idź postaw wartownika" nie mogłam przegapić po lekturze "Zabić drozda". Kiedy zobaczyłam naklejkę -30% w Empiku, poleciałam do kasy jak na skrzydłach. A "Sońka" to zakup w poznańskiej księgarni Bookarest - miejsce cudne i nie mogłam stamtąd wyjsć z pustymi rękami. Polowałam jeszcze na Waters, ale małe podróżnicze torby nie sprzyjają takim opasłym tomiskom.


"Wszystkie jasne miejsca" to kolejna pozycja spod choinki ;) Jestem podekscytowana bo słyszałam same pozytywne słowa. "Marę Dyer. Zemstę" i "Króla kruków" wrzuciłam do koszyka przy okazji zakupu "Podaruj mi miłość". Polowałam na nie od dawna a kosztowały akurat niecałe dwadzieścia złotych. A "Zapytaj księżyc" kupiłam przez Pannę M. Wyśmiała mnie gdy chciałam wziąć dwie książki na podróż i zabrakło mi lektury na drogę powrotną ;)


"Przekraczając granicę" i "Stacja jedenaście" to egzemplarze od Papierowego Księżyca. Nie mogę sie doczekać lektury, zwłaszcza drugiej pozycji. A ostatni tytuł "Powód by oddychać" to jeszcze prezent od Mikołaja. Dawno nie czytałam NA więc jestem ogromnie podekscytowana!

A jakie tytuły wzbogaciły Waszą biblioteczkę w grudniu?
Read more

środa, 6 stycznia 2016

10 książkowych rozczarowań 2015 roku
stycznia 06, 20160 Comments

To był bardzo dobry rok książkowy zarówno pod względem ilości jak i jakości przeczytanych lektur. Udało mi się zapoznać ze 117 tytułami i doprawdy nie wiele z nich zakwalifikowałabym jako złe, jeśli w ogóle znalazłaby się jakaś taka pozycja. Wygląda na to, że wreszcie ukształtowałam jakoś swój czytelniczy gust i nauczyłam się sięgać po takie pozycje, które niemal na pewno mi się spodobają. Nie ukrywam jednak, że kilkakrotnie dałam się zwieść zachęcającemu opisowi tudzież/i pozytywnym opiniom. Tytuły, które wymienię dzisiaj jako największe rozczarowania nie są złe - po prosty spodziewałam się po nich dużo więcej niż koniec końców otrzymałam. 


1. Ona już nie wróci, Hans Koppel

Jeden z nielicznych tytułów, które nazwałabym po prostu słabym. Cenię serie wydawnicze Świata Książki i ufam ich doborowi lektur, ale tym razem nasze gusta kompletnie się rozjechały. Coś co miało trzymać w napięciu i budzić dreszczyk emocji, powodowało jedynie nieustanne poczucie irytacji i zniecierpliwienia, a w pewnym momencie - po prostu obrzydzenia. Hans Koppel nieumiejętnie rozplanował fabułę - wszystko wlecze się jak fleki z oleju a potem naraz jesteśmy zasypani wszelakimi informacjami. Nie, nie i jeszcze raz nie.

2. Ogród Kamili, Katarzyna Michalak 

Swego czasu lubiłam prozę tej autorki, a ten konkretny tytuł zbierał same pozytywne recenzje. Tymczasem po lekturze miałam wrażenie jakbym czytała całkiem inną pozycje niż reszta czytelników. W trakcie dzieliłam się z Wami swoimi wrażeniami na goodreads, ale na wszelki wypadek się powtórzę - irytowało mnie niemal wszystko - stereotypy na temat Nowej Huty i Polaków za granicą; dziwne zbiegi okoliczności; notoryczne powtarzanie tych samych informacji; dramaty rodem ze słabych fanficków jakie sama kiedyś pisałam. A "Nie oddam dzieci", które czytałam wkrótce po "Ogrodzie Kamili" były niewiele lepsze jeśli nawet nie gorsze.

3. Tysiąc drzewek pomarańczowych, Kathryn Harrison

O tym konkretnym tytule wylałam już swoje żale w recenzji. Miałam ogromne oczekiwania bo fikcja historyczna to mój kawałek literatury, ale strasznie sie rozczarowałam. Po lekturze miałam wrażenie jakby autorka nie miała pomysłu na ten tytuł i powstał on na skutek przypadku. Strasznie zmarnowany potencjał.

4. Najgorszy człowiek na świecie, Małgorzata Halber

Jedyna książka w tym zestawieniu, której nie skończyłam. Możliwe że potem spodobała mi się bardziej, ale nadszedł taki moment którego po prostu nie potrafiłam przekroczyć. Zgodzę się z innymi czytelnikami, że "Najgorszy człowiek na świecie" jest dobrze napisany - składa się ze zdań tak trafnych że chce się je sobie gdzieś zapisać. Problem w tym że w pewnym momencie miałam wrażenie że historia składa sie tylko z tych zdań, a na domiar złego jest strasznie wtórna. Może kiedyś ją docenię.

5. Niebo jest wszędzie, Jandy Nelson

Na temat tej pozycji też stworzyłam  oddzielny post i, tak jak w przypadku "Tysiąca drzewek pomarańczowych", tak i tu mamy do czynienia z syndromem niewykorzystanego potencjału. To nie jest pozycja zła i jak wskazują opinie innych - zdołała zachwycić wielu czytelników, ale do mnie nie trafiła. Miałam problem z postawą głównej bohaterki i czasami ciężko bylo mi uwierzyć w informacje podawane przez autorkę. 

6. Telefon od anioła, Guillaume Musso

Kiedyś zachwyciłam się "Wrócę po Ciebie" tego samego autora i chyba uznałam go za swego rodzaju pewniak - niepotrzebnie. Zbiegi okoliczności na których opierała się cała fabuła; nieprzekonujące portrety bohaterów; i ten zwrot akcji, który w moim odczuciu wypadł po prostu sztucznie - zupełnie to do mnie nie trafiło. Ciekawe czy to kwestia tego tytułu czy samego autora a mi po prostu zmienił się gust - tak czy siak na chwilę obecna mam dość prozy Musso.

7. Pan Mercedes, Stephen King

Wkraczamy ostatecznie w grono książek dobrych, w stosunku do których miałam po prostu większe oczekiwania. Nie miałam do czynienia często z Kingiem, ale to co czytałam mi sie podobało. Aż do "Pana Mercedesa". Nie rozumiałam potrzeby stworzenia tej historii - od początku znaliśmy sprawcę całego rabanu a zabawa w kotka i myszkę "dobrego" i "złego" zupełnie do mnie nie trafiła. Po raz pierwszy czułam że w zbyt wielu miejscach powieść jest po prostu przegadana.

8. Pochłaniacz, Katarzyna Bonda

Kolejna nieco przegadana pozycja, która gdyby wyciąć z niej 1/3 zdecydowanie niczego by nie straciła na wartości. Nie wiem dlaczego musieliśmy poznawać historię każdego, nawet pobocznego bohatera i po co było tak przedłużać rozwiazanie zagadki. Nie poddaje się w poznawaniu twórczości Katarzyny Bondy, ale póki co na miano Królowej Polskich Kryminałów u mnie nie zasłużyła. Co ciekawe, wcale nie oceniłam "Pochłaniacza" źle (bo na 3,5 gwiazdki), tyle że chciałam więcej.

9. Wybrana, Naomi Novik

Zagraniczni booktuberzy tak sie zachwycali, że wymarzyłam sobie gruszki na wierzbie. Tymczasem lektura "Wybranej" zabrała mi cały miesiąc, zafundowała czytelniczy kryzys i zostawiła z myślą "meh" na samym końcu. Doceniam kreacje świata, nawiązanie do Słowiańskich wierzeń itp., no i ten klimat nieco mrocznej baśni. Ale to tyle. Agnieszka jako bohaterka strasznie mnie irytowała, a jej relacja ze Smokiem wypadła jakoś tak nijako.

10. Wybory, Ruta Sepetys

Jesteście zaskoczeni? Ruta Sepetys pojawiła się w gronie najlepszych książek i najwiekszych rozczarowań. "Wybory" nie są złą powieścią, ale takie mogą się wydawać wkrótce po skończeniu "Szarych śniegów Syberii". Trochę wydaje mi się że autorka nie do końca przemyślała fabułę w każdym punkcie i w pewnym momencie wszystko sie jakoś tak rozlazło. Szkoda. Ale i tak nie mogę sie doczekać najnowszej historii Ruty Sepetys.

A jakie pozycje rozczarowały Was w 2015 roku?
Read more

poniedziałek, 4 stycznia 2016

10 najlepszych książek 2015 roku
stycznia 04, 20160 Comments

Rok 2015 już się skończył i pewnie część z Was chciałaby go już puścić w zapomnienie, ale pewnych postów po prostu nie mogę pominąć. Przy okazji linków miesiąca zdradziłam Wam, że zestawienie ulubionych tytułów roku jest moim zdecydowanym faworytem wsród postów - to czego nie ujawniłam to fakt, że nie tylko lubię je czytać, ale także tworzyć. Myśle że większość z Was nie będzie zaskoczona finałową dziesiątką bo wspominam o nich na prawo i lewo, ale pamiętajcie - to absolutnie nie dzieje się bez powodu ;) 


1. Szare śniegi Syberii, Ruta Sepetys

Po lekturze tak cudnych tytułów jak choćby "Fioletowy hibiskus" czy "Światło, którego nie widać" byłam przekonana że nie znajdzie się już pozycja, która je przeskoczy - ale się myliłam. Ruta Sepetys spisuje historie ludzi pochodzących z rodzin inteligencji, niejednokrotnie odseparowanych od swoich bliskich i zesłanych na Syberię za zbrodnie, których nie dokonali. Dużo w tej pozycji scen rozrywających serce, wywołujących łzy i poczucie niesprawiedliwości - zwłaszcza, że autorka niezwykle umiejętnie zestawia sceny z życia na Syberii z tymi, które miały miejsce wcześniej, niejako w innym życiu. Myślę, że jeśli spodobała Wam się "Złodziejka książek", pokochacie także "Szare śniegi Syberii".

2. Fioletowy hibiskus, Chimamanda Ngozi Adichie

Strasznie jestem monotonna i przewidywalna w tych wyborach. Najpierw wskazuje top książkę jesieni, teraz - lata. Ale nie mogę zignorować tego jak ogromne wrażenie wywarła na mnie proza Chimamandy Ngozi Adichie. Chociaż nigeryjska autorka opisuje czasy współczesne, rzeczywistość bohaterów a ta w której żyjemy my jest jak ogień i ziemia. Dużo w "Fioletowym hibiskusie" brutalności - niekoniecznie słownej czy fizycznej, ale takiej którą kieruje w naszą stronę życie. Uprzywilejowanie jednostek, głód, przemoc rodzinna... Adichie zdecydowanie zmusza do refleksji.

3. Światło którego nie widać, Anthony Doerr

Kolejny pewniak. Mam wrażenie że powieść Anthony'ego Doerra pojawia się dosłownie w każdym zestawieniu najlepszych książek 2015 roku, ale jest ku temu powód. Doerr tworzy swoją historię z niezwykłym rozmachem - wplata różnorodne wątki, kieruje bogate, wielowymiarowe postacie - a dzięki temu dociera do szerokiego grona odbiorców. Jeśli jesteście wielbicielami wielowątkowych powieści osadzonych w czasach II wojny światowej - koniecznie, ale nawet jeśli nie spróbujcie dać autorowi szansę.

4. Służące, Kathryn Stockett

Przed lekturą znałam ową historie z filmu i byłam niemal pewna, że przez to odbiorę książkę znacznie gorzej niż inni czytelnicy. O dziwo, chociaż z drugiej strony czy kogoś jeszcze dziwi że się mylę, nie miałam racji. "Służące" są ważnym głosem w dyskusji o rasizmie - ukazują historie zmian w Ameryce i tworzą ciekawy obraz tego jak wówczas wygladała rzeczywistość. A przy tym jest to powieść wzruszająca i chwytająca za serce.

5. Zabić drozda, Harper Lee

Rownież lektura raczej świeża w mojej pamięci. Byłam zdziwiona tym jak fabuła odbiega od moich wyobrażeń a jeszcze bardziej tym że mi to nie przeszkadza. Po raz kolejny - to ważna historia w kontekście dyskusji o rasizmie, ale tak naprawdę nie tylko. Harper Lee mówi o moralności, o potrzebie "bycia dżentelmenem", o tym jak naprawdę wygląda postać godna szacunku i naśladowania. A wszystko to odczuwa sie jakby bardziej przez niekonwencjonalny dobór narratora - nawet nie wiecie jak się cieszę, że "Idź postaw wartownika" już czeka na mojej półce.

6. Powiedz wilkom, że jestem w domu, Carol Rifka Brunt

Jedna z niewielu powieści YA, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w tym roku. Carol Rifka Brunt nie pisze o miłości i szkolnych problemach, problematyka jaką porusza nie dotyka bezpośrednio grupy docelowej do której skierowana jest owa powieści. Ale to historia którą warto poznać - zwłaszcza w okresie nastoletnim, ale także pózniej. Autorka opisuje zmagania z żałobą, ale przede wszystkim mówi o tolerancji - preferencji seksualnych i nie tylko. Więcej takich książek poproszę.

7. Miedzy książkami, Gabrielle Zevin

Jedno z moich prywatnych najmilszych zaskoczeń. Po lekturze "Gdzie indziej" spodziewałam sie czegoś w najlepszym razie przeciętnego a otrzymałam przeuroczą powieść o samotności, potrzebie miłości i KSIĄŻKACH. To cudowne jak wiele można zrobić przy tak niewielkiej objętościowo pozycji ;)

8. Pisane szkarłatem, Anne Bishop

Słyszeliście o tej pozycji na pewno sporo dobrego od innych blogerów i vlogerów ale nie byłabym sobą gdybym nie wtrąciła tutaj swoich trzech groszy ;) Dawno nie byłam równie zaangażowana w akcje, zwłaszcza gdy chodzi o gatunek urban fantasy a tu proszę - miłe zaskoczenie. Anne Bishop pokazała jak ogromną wyobraźnie posiada - wystarczy popatrzeć choćby na wykreowany świat. A ponad to nie tylko świetnie rozplanowała akcje, ale też zawarła s powieści sporo humoru.

9. Posłaniec, Markus Zusak

Trochę sie bałam, że po świetnej "Złodziejce książek", Markus Zusak mnie rozczaruje. Ale "Posłaniec" udźwignął ciężar - mimo ze różni sie od poprzedniczki ogromnie. Największym atutem tytułu jest oryginalny pomysł na fabułę - chociaż książka jest dosyć obszerna ciężko odłożyć ją na bok bo czytelnik chce po prostu wiedzieć o co w tym chodzi.

10. Zapomniany ogród, Kate Morton

Moja ostatnia powieść Kate Morton. Długo ją oszczędzałam bo o polskiej premierze jakiejś innej pozycji na razie ani widu ani słychu, ale w końcu uległam. Kate Morton nie zawodzi. Po raz kolejny otrzymujemy świetny kawałek fikcji historycznej, w której wydarzenia z przeszłości mieszają sie z teraźniejszością. Wciąż preferuje "Dom w Riverton" ale myśle ze żaden wielbiciel prozy Kate Morton nie będzie zawiedziony ;) 


Nie pokusiłam się w tym roku o podział wyróżnionych tytułów na gatunki i przez to nie wspomniałam o kilku świetnych pozycjach typowo rozrywkowych co spieszę teraz naprawić ;) Z NA moim nieoczekiwanym faworytem okazało sie "Kochając pana Danielsa" - niby nic oryginalnego bo pozycja zbliżona jest do "Pułapki uczuć" Colleen Hoover, ale posiada w sobie coś co ujmuje. Dalej dwie nieco kontrowersyjne młodzieżówki. "Czerwona królowa" dla mnie osobiście jest świetną propozycją dla wielbicieli dystopii, czerpiąca z innych pozycji to co najlepsze. A "Eleonora&Park" to po prostu niezwykle urocza opowieść o pierwszej miłości. No i dwa polskie odkrycia - fenomenalny, bogaty w zwroty akcji Mróz i jego "Kasacja" oraz niezwykle dowcipna Rudnicka i jej "Natalii 5".

A Wy jakie lektury przeczytane w 2015 będziecie wspominać najmilej?

Read more

sobota, 2 stycznia 2016

Zapowiedzi styczniowe
stycznia 02, 20160 Comments


Jeśli przyglądaliście się tegorocznym zapowiedziom książkowym to jesteście świadomi, że wszelkiego rodzaju postanowienia "W tym roku będę kupować mniej książek" raczej nie znajdą miejsca bytu. Prawdziwe apogeum przypada na luty (a przynajmniej na to na razie wygląda), ale i styczeń ma nam sporo do zaoferowania. O czym przekonacie się bardzo szybko z dalszej części tego posta ;)


Pięć sposobów na upadek to kontynuacja serii "Dziesięć płytkich oddechów". Mimo że nie jest to moja ulubiona pozycja z gatunku NA, lubię się w niej zaczytywać - tak samo jak mój mamutek. O! I jest to jedna z nielicznych serii, które udaje mi się czytać szybko po premierze ;) Ta dziewczyna stanowi zwieńczenie serii "Pułapka uczuć". Mam trochę mieszane uczucia - uwielbiam Colleen Hoover, ale już drugi tom wydawał się nieco zbędny, że nie wspomnę o tym. Odkąd Cię nie ma  to jeden z tych tytułów, których ogromnie oczekiwałam. Nie jestem wielbicielką tej okładki (zwłaszcza w porównaniu do oryginalnej), ale w końcu liczy się wnętrze książki a z doświadczenia wiem, że Morgan Matson potrafi pisać świetne powieści YA. Kłamstwa o prawdzie i Złe dziewczyny nie umierają wrzucam trochę do jednego worka, jako nieźle zapowiadające się pozycje z gatunku UA contemporary. Lustrzany świat Melody Black to taka dla mnie zagadka. Wszyscy zachwycali sie poprzednią książka autora, ale mi średnio przypadła do gusta. Jestem ciekawa czy to kwestia stylu autora czy tego że czytałam ją w złej chwili. Kuracja samobójców. Program, część 2 przypomina mi, że muszę zapolować na pierwszy tom - tak pozytywnie sie o nim wypowiadacie!  A Tu i teraz ciekawi mnie trochę z sentymentu do autorki. Kto nie czytał w dzieciństwie "Stowarzyszenia Wędrujących Dżinsów"?


O powieści Porwana pieśniarka nie było tak głośno za granicą, a i premiera oryginału przypadała dawno więc nieco zaskoczyła mnie decyzja Galerii Książki - ale wiecie, to ten przyjemny rodzaj zaskoczenia ;) Stop prawa to kolejne przypomnienie, że mimo mojej ekscytacji wznowieniem "Z mgły zrodzonego" wciąż sie z nią nie zapoznałam a nawet się w nią nie zaopatrzyłam! Czasomierze przypomnieli mi, że przecież gdzieś na półkach mam "Atlas chmur"! A i najnowsza powieść Mitchella obiła mi sie o uszy, bodajże na kanale WellDoneBooks. Szamanski blues nie jest moim priorytetem, zdecydowanie. Swego czasu czytałam "Złodzieja dusz" i choc wspominam go miło obyło sie bez fajerwerk - chyba potrzebuje Waszej motywacji by wrócić do twórczości pani Jadowskiej. Zero to z kolei kolejna powieść autora "Black out". A  Żniwa zła to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier - wkręciłam sie w serię o Cormoranie strasznie! O pozycjach Przewieszenie Parabellum. Głebia osobliwości  wspominam niejako z obowiązku. Nie wypada być polskim blogerem książkowym i nie mowić o Mrozie! Sama mam do nadrobienia poprzednie tomy tych serii (a tu pierwszego tomu "Parabellum" nigdzie nie ma - chlip, chlip). Ale po lekturze "Kasacji" wiem, ze warto


Wszytskie cztery tytuły; Lady M, Rodzinne sekrety, Awaria małżeńska i Związani lsfhg to takie tytuły, które będę mieć w pamięci gdybym potrzebowała jakiejś lekkiej, ciepłej powieści na zimę.Córka rzeźbiarza to jeden z tytułów które polecaliście mi najcześciej gdy zapytałam o rekomendacje powieści Tove Jansson, więc chyba powinnam mieć to wznowienia na uwadze.Dotrzymana obietnica  wiadomo - pozycja z serii "Kobiety to czytają". A tu jeszcze dodatkowa zachęta bo to ponoć opowieść na faktach. O dwie ostatnie pozycje poświęcone naszej polskiej poetce -   Wisława Szymborska. Życie w obrazkach oraz Nic zwyczajnego. O Wisłąwie SzymborskiejNie znam innych pozycji na temat jej życia, więc tymbarskiej ciekawią mnie te zaproponował przez wydawnictwa w styczniu ;)

A Wy? Na co czekacie najbardziej?
Read more

piątek, 1 stycznia 2016

Rok 2015 na Złodziejce książek
stycznia 01, 20160 Comments

To był dobry rok, zarówno dla mnie jak i Złodziejki książek, i nie boję się tego powiedzieć. Wiele się w tym roku nauczyłam, wiele się zmieniło i wiele rzeczy przemyślałam. Nareszcie odnalazłam się w nowym środowisku - na studiach, podjęłam swoją pierwszą w życiu pracę i zaczęłam podróżować na własną rękę - tylko z Panną M., bez rodziców którzy w razie czego o wszystko się zatroszczą. Musiałam przedefiniować w swoim prywatnym słowniku słowo przyjaźń, osiągnęłam sukces jeśli chodzi o studia (wciąż nie dowierzam, że przyznano mi stypendium)  i podjęłam pierwsze nieśmiałe kroki w sprawie bloga. To był dobry rok. 20 w moim życiu i 4 dla Złodziejki Książek.

Co rok o tej porze zaskakuje mnie, że wciąż jesteście tutaj ze mną, a ja wciąż jestem z Wami. Mój słomiany zapał chyba  wciąż nie odkrył faktu posiadania przeze mnie bloga - i oby jeszcze długo do tego nie doszło! Miło jest mieć jakiś stały punkt, kiedy wkoło wszystko się zmienia - najpierw gimnazjum, liceum, matura, teraz studia. Cieszy mnie też moja niesłabnąca miłość do książek. W roku 2015 przeczytałam ich 117 ale o tym jeszcze kilkakrotnie przypomnę - w zestawieniu najlepszych tytułów i największych rozczarowań. Dzisiaj żegnając rok i wchodząc w nowy, chciałabym wam podziękować za wszystko to co się działo. Za 350 polubień na fanpage'u, za każdy komentarz i wyświetlenie. A celebrując zakończenie 2015 roku chciałabym wam przywołać 7 moich ulubionych wpisów opublikowanych na przestrzeni tych 365 dni.


Wątki romantyczne zawsze były moimi słabymi punktami - zarówno w książkach jak i serialach. Angażując się w jakąś historię, za każdym razem obieram sobie swojego faworyta - kogoś kto podbije moje serce chociaż na chwile (krótszą albo dłuższą). W tych postach pozwoliłam sobie na rozmarzenie - przywołałam postacie, które absolutnie uwielbiam. Polecam Wam zwłaszcza część drugą bo wzbogacona jest zdjęciami prawdziwych przystojniaków.


Uwielbiam ten post bo nareszcie dał on upust moim tłumionym frustracjom. Lubię myśleć o sobie jako o optymistce, ale Panna M. nie raz wypomniała mi, że zachowuje się jak "Pokutnica". A w tym poście mogłam sobie trochę ponarzekać, powytykać wydawcom ich błędy. Cieszy mnie też fakt, że w tej mojej frustracji nie byłam osamotniona, bo w komentarzach zazwyczaj przyznawaliście mi rację ;)


Jestem strasznie sentymentalną osobą a ten tag w końcu to ze mnie wydobył. Miło było spojrzeć wstecz na przeczytane lektury i powspominać nie tylko historie spisane na ich kartach, ale rownież te które się z.nimi wiążą. Mam nadzieje że teraz kiedy wam już o tym tagu przypomniałam ktoś zdecyduje się na jego wykonanie.


W dobie minimalizmu, nieliczne zbiory książkowe wydają się wręcz wskazane. Ale wiecie - nie każdy jest gotowy na rezygnacje z wymarzonej biblioteczki rodem z "Pięknej i bestii" i miło było wreszcie przyznać to na głos. Co więcej, okazuje się, że Nas Książkowych-Nie-Minimalistów jest znacznie więcej niż myślałam. 


Napisanie i opublikowanie tego posta dało mi prawdziwego kopa do działania! Odkąd się ukazał, zdążyłam nadrobić znajomość z aż trzema autorami - i to w większości z niezwykle miłym i satysfakcjonującym rezultatem. Trochę zniechęciliście mnie tylko do prozy Jo Nesbo, ale to nic - pewnie nie długo mi minie i kto wie - może w 2016 zaznajomie się zarówno z jego twórczością jak i tą Sarah Waters. 


Pisałam ten post na fali ekscytacji związanej z posiadaniem własnego, osobistego czytnika. Pierwotnie miał on opowiadać o tym jak jestem strasznym człowiekiem - wiecie, co zmienia opinie wraz z każdym podmuchem wiatru, ale przerodził się w coś na kształt peanów na cześć Kindelka Kundelka i jego niewątpliwych zaletach. Jeśli myślicie o zakupie własnego czytnika koniecznie przeczytajcie ;)


To jest dopiero post, który ujawnia moją hipokryzje. Wymyślałam powody dla których porzucany seriale, zdradziłam Wam fotografiami produkcje, z których sama zrezygnowałam - a potem jak gdyby nigdy nic powróciłam do kilku z nich. Może sama sobie powinnam odświeżyć ten post! Wiecie, zbliża się sesja - pokusa by rozpocząć nowe tytuły albo właśnie nadrobić zaległości. (Jestem w plecy chyba z 9 sezonami "Chirurgiw" to jest dopiero pokusa!)

A jakie są Wasze ulubione posty na Złodziejce? Może któryś ze złotej siódemki zapadł wam na dłużej w pamięci?

Read more