sobota, 28 lutego 2015

Podsumowanie lutego


Luty był dobrym miesiącem. Tak dobrym jak tylko potrafi być  miesiąc niemal całkowicie wolny od szkolnych studenckich  obowiązków. W lutym czytałam, oglądałam filmy (czy to w domowym zaciszu czy też z przyjaciółmi w kinie) i dawałam się ponieść swojemu serialowemu uzależnieniu - słowem, robiłam wszystko to na co brakowało mi czasu w trakcie sesyjnego zawirowania. I bawiłam się znakomicie.

Luty stał się również miesiącem podejmowania decyzji co poskutkowało tym, że reaktywowałam drugiego bloga - ogólno-kulturalnego. Nie wiem czy wśród Was jest wiele pasjonatów seriali i filmów, ale jeśli tak będzie mi miło jeśli zawitacie również na karolinakulturalnie.blogspot.com. Zwłaszcza, że możecie się tam już zapoznać z pierwszą recenzją niezwykle ciepłego serialu idealnego na te ostatnie zimowo-nie-zimowe wieczory - Chasing life. Tymczasem, jak co miesiąc, zapraszam Was na krótkie podsumowanie lutowych wyników.

piątek, 27 lutego 2015

Mara Dyer. Przemiana - Michelle Hodkin


Wśród trylogii młodzieżowych panuje dziwna skłonność do raczej słabego w stosunku do pozostałych drugiego tomu - zupełnie jakby autorzy mieli pomysł na wstęp, posiadali w głowie jakiś koncept jak zakończyć  ową historię, ale nie mieli pojęcia co zrobić ze środkiem - ile mogą już zdradzić, a ile zachować na wielki finał.  Z doświadczenia nie nastawiam się więc na coś niezwykłego, nawet jeśli, tak jak w przypadku "Mary Dyer. Tajemnica", pierwszy tom wywarł na mnie ogromne wrażenie. Zdarzają się jednak wypadki, w których wszelkie obawy okazują się bezpodstawne - Michelle Hodkin udowadnia, że kontynuacja nie tylko może sprostać oczekiwaniom, lecz jest w stanie je również przekroczyć. 

Mara traci całkowitą kontrolę nad swoim życiem. Jeszcze do niedawna wydawało jej się, że brak zrozumienia i panowania nad własnymi zdolnościami to najgorsze co może jej się przydarzyć - myliła się. Teraz, kiedy Mara wie, że Jude wcale nie zginął w ruinach szpitala psychiatrycznego, jest gotowa na wszystko by obronić swoich bliskich. Nie jest to jednak wcale takie proste, zwłaszcza kiedy nikt nie wierzy w jej słowa, a rodzina zmusza ją do udziału w specjalistycznej terapii w  Horyzontach. Mara może liczyć tylko na siebie i Noaha.  Podczas gdy pozornie biernie poddaje się leczeniu, w rzeczywistości razem z chłopakiem prowadzi śledztwo na temat własnych zdolności. Mara musi udowodnić, innym i samej sobie, że wcale nie zwariowała. Zanim będzie za późno.

środa, 25 lutego 2015

Chasing life, sezon 1A


Mój największy problem z nałogowym serialoholizmem jest taki, że po prostu lubię mieć świadomość, że mam jakiś zapas nieoglądniętych odcinków, po które w każdej wolnej chwili  mogę "sięgnąć". Kiedy więc uda mi się jakimś trafem nadgonić wszelkie zaległości, z uporem maniaka poszukuję innej, nowej  produkcji, która mogłaby posłużyć jako moje "zaplecze bezpieczeństwa". Nie powiem jednak, że "Chasing life" znajdował się na mojej priorytetowej liście seriali do obejrzenia, bo tak nie było. Do pewnego momentu nie słyszałam  absolutnie nic  na  temat owej produkcji, a i te pierwsze pozytywne opinie nieszczególnie mnie zachęciły. Jakoś nie przekonuje mnie trend, który najpierw opanował literaturę - zwłaszcza młodzieżową, a teraz, jak widać, zarzuca macki również na inne "działy kultury", czyli poruszanie problematyki śmiertelnej choroby. A jednak się skusiłam (Ktoś wie dlaczego? Because I don't) i nawet wytrwałam z zaciekawieniem przez całą połowę pierwszego sezonu. A to zdecydowanie mówi już coś na temat poziomu owej produkcji.

Lutowe linki miesiąca


Luty to miesiąc miłości i dużo tej miłości można było dostrzec również na blogosferze - wszelakiego rodzaju rankingi odnośnie ulubionych par, przystojni bohaterowie o gorących serduchach (czego doświadczyliście także na Złodziejce książek). Lutowe linki miesiące mogłyby obrosnąć w posty o podobnej tematyce starałam się jednak nieco je urozmaicić, żeby osoby zmęczone tematem nie poczuły się niepotrzebnie przytłoczone.  Liczę na to, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Jako że ostatnio poczułam niepokojącą potrzebę pisania w nadmiarze o serialach a nie chcę by posty im poświęcone przeważyły nad tymi o książkach, osoby zainteresowane zapraszam na karolinakulturalnie.blogspot.com, Z tego co zdążyłam zauważyć nie tylko ja cierpię na nieuleczalny serialoholizm, a tam znajdziecie niedługo sporą porcję recenzji (dzisiaj w późniejszych godzinach pierwsza ;) ), rankingów i tego typu postów; kiedy już się przemogę pojawią się również tematy filmowe i muzyczne, ale to w przyszłości. I nie martwcie się - Złodziejka książek wciąż pozostaje priorytetem.  

Jednak nie przedłużając zapraszam Was na przegląd ciekawych linków miesiąca.

sobota, 21 lutego 2015

Powiedz wilkom, że jestem w domu - Carol Rifka Brunt


Powieści młodzieżowe, za granicą zwane po prostu Young Adult, wykazują często dziwną, nie do końca dla mnie zrozumiałą tendencję do spłycania życia współczesnych nastolatków. Wypychają na pierwszy plan miłosne problemy  bohaterów - zupełnie jakby to właśnie miłość znajdowała się w centrum ich życia - a pozostałe targające ich rozterki spychają na dalszy tor, niejednokrotnie zupełnie je pomijając. Nauczony doświadczeniem czytelnik, który wyrósł już z lat szczenięcej młodości, często zupełnie porzuca świat młodzieńczej literatury. A szkoda bo wśród wszystkich tych uroczych, ale jednak odrobinę naiwnych i podobnych do siebie historii można również natrafić na tytuły warte uwagi czytelnika, bez względu na jego wiek. I to właśnie takich pozycji należy debiutancka powieść Carol Rifki Brunt - "Powiedz wilkom, że jestem w domu".

June jest inna od dziewczynek w swoim wieku. To marzycielka zakochana w czasach średniowiecza (ubrana niezmiennie w ulubione botki i długie spódnice - w tej kolejności), która zamiast rzeczywiście spędzać czas z innymi ludźmi, woli się im przypatrywać. Jedyną osobą, która wydaje się rozumieć June jest jej najlepszy przyjaciel i ojciec chrzestny - Finn. Tyle że po długoletniej walce z AIDS Finn umiera i teraz June naprawdę zostaje zupełnie sama. Co gorsza, ma wrażenie, że nikt - ani zapracowani rodzice, ani starsza siostra - nie wydaje się tęsknić za jego bliskością i że wszyscy ruszyli już dalej ze swoim życiem. I właśnie wówczas w otoczeniu June pojawia się ktoś nowy - Toby. Toby, który ponoć był najbliższym przyjacielem Finna i który naprawdę rozumie stratę dziewczynki. Toby, którego wszyscy nienawidzą i obwiniają za za śmierć wujka. June jest rozdarta. Wie, że nie powinna utrzymywać z nim kontaktu, ale równocześnie ma wrażenie, że tylko on ją rozumie i że, w jakimś stopniu, malutkim stanowi on cząstkę Finna...

czwartek, 19 lutego 2015

Porzucone seriale


Wiecie, że uwielbiam seriale, mam wrażenie, że wspominam o tym tak często, że jest to pierwsza rzecz jaka kojarzy się Wam z moją osobą. Prawdopodobnie domyśliliście się również, że wykazuję tendencje do notorycznego poszukiwania coraz to nowszych produkcji, które mogłyby na dłużej przykuć moją uwagę (Pamiętacie trzy reguły - 1) - ciekawa, niebanalna fabuła; 2) przystojni bohaterowie i 3) rozwój wydarzeń, który łamie mi serce na miliony kawałeczków). To czego nie wiecie to fakt, że równocześnie z poszukiwaniem nowych tytułów dokonuje selekcji wśród tych obecnie oglądanych. 

Jeśli chodzi o seriale jestem chyba nieco bardziej wymagająca niż przy książkach. Stosunkowo łatwo przychodzi mi porzucenie produkcji, czy to na chwilę czy to na stałe. Czasami nawet nie chodzi o to, że dany tytuł zaczyna mnie nużyc, po prostu przestaję go uwielbiać. Właśnie dlatego lista porzuconych seriali zmienia się u mnie jak w kalejdoskopie,  z dnia na dzień. I choć  nie upieram się  że nigdy do tych tytułów nie wrócę (z drobną motywacją zrobiłabym to z przyjemnością), na dzień dzisiejszy owa lista prezentuje się następująco.

środa, 18 lutego 2015

Podsumowanie wzmożonej czytelniczej aktywności #7ReadUp


O maratonach książkowych nasłuchałam się naprawdę sporo, czy to na zagranicznym booktubie czy wśród naszych blogerów książkowych, co więcej - jakiś rok temu miałam okazje uczestniczyć w jednym z nich. Nigdy jednak nie dane mi było wziąć udziału w akcji organizowanej przez Marthę Oakiss - chociaż niejednokrotnie korciło, okoliczności jakoś nie sprzyjały. Aż w końcu samo wydarzenie zmieniło nazwę i  swoje zasady, a ja potraktowałam to jako kopa do działania i "nadrobienia statystyk" za styczeń. Dodatkowa motywacja do tego by czytać więcej zawsze jest mile widziana.

Do samego końca nie byłam tak naprawdę pewna czy wezmę aktywny udział w 7ReadUp, a jeśli tak - na jakie konkretnie tytuły się zdecyduję i dlatego też nie wspominałam nic wcześniej na ten temat. Książki, z którymi zapoznawałam się na przestrzeni owego tygodnia wybierałam spontanicznie, luźno sugerując się propozycjami wyzwaniowymi zaproponowanymi przez Marthę. I chociaż w trakcie tych siedmiu dni udało mi się złapać chwilowego, czytelniczego doła, koniec końców jestem  jednak zadowolona z rezultatów. O większości przeczytanych książek mam sporo do powiedzenia dlatego teraz nie będę wdawać się w szczegóły. Jeśli któryś z poniższych tytułów zainteresuje Was w szczególności wspomnijcie o tym w komentarzu. Postaram się do wziąć pod uwagę i szybciej spisać swoje myśli na dany temat. Teraz jednak zapraszam Was do małych statystyk.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Vintage. Sklep rzeczy zapomnianych -Susan Gloss


Chociaż z reguły denerwuje mnie przypisywanie pewnym powieściom etykietek "literatura męska/kobieca", jestem gotowa przyznać, że istnieją pewne tytuły, które zostaną pozytywnie odebrane jedynie przez przedstawicieli jednej płci. Zwłaszcza gdy dotyczy to kobiet. I nie czyni to danej pozycji gorszą czy też mniej wartościową. Bo takie lektury też mogą wzruszyć, bawić albo wywołać uczucie przyjemnego ciepła na serduchu. I taką właśnie powieść stworzyła Susan Gloss. Ciepłą, pozytywną historie o kobietach, dla kobiet.

Madison to niewielkie, pełne uroku miasteczko, którego mieszkańcy, jak wszyscy inni ludzie, poszukują swojego własnego szczęścia. To właśnie tam Violet Turner, dobiegająca czterdziestki singielka, prowadzi swój sklep z odzieżą i rozmaitymi innymi przedmiotami vintage. Praca stanowi urzeczywistnienie jej najskrytszych marzeń i wypełnia pustkę spowodowaną tęsknotą za dzieckiem i miłością. W prowadzenie sklepu wkłada całe swoje serce i energie - z przyjemnością poznaje losy zapomnianych rzeczy, a gdy ich nie zna - sama dopisuje im historie. Kiedy okazuje się, że ukochany sklep może zostać zamknięty, Violet nie zamierza poddawać się bez walki. Nieoczekiwanie zyskuje niczego nieświadomych sprzymierzeńców, którzy, tak jak i Violet, muszą zmierzyć się z niespodziewanymi koleinami losu. 

niedziela, 15 lutego 2015

Nie dotykać - jestem zajęta! część druga


Rozmowy z Panną M. zawsze stanowią dla mnie niewyczerpane źródło inspiracji, zwłaszcza jeśli chodzi o pomysły na kolejne posty. Nic tak nie pomaga na zebranie myśli  jak próba uformowania je w konkretne słowa, w szczególności w towarzystwie kogoś kto zna Cię lepiej niż ty samego siebie. O powstanie tego posta możecie więc obwiniać tylko i wyłącznie Pannę M. (albo możecie też jej podziękować, nie upieram się przy jednym rozwiązaniu), bo to właśnie na skutek rozmowy z nią w moim umyśle narodził się pomysł na drugą część z cyklu o pewnych przystojniakach, którzy skradli moje serce. Tym razem jednak już nie tych literackich.

Wszyscy chyba zdążyli się już do tej pory zorientować, że jeśli chodzi o seriale, mam na ich punkcie delikatną obsesje. Ostatnio jednak udało mi się znaleźć pewien punkt wspólny jeśli chodzi o oglądane prze mnie produkcje. Po pierwsze, każda musi posiadać jakąś ciekawą, odmienną i wciągającą fabułę. Po drugie (co ważniejsze), musi się w niej pojawiać chociaż jeden przystojny pan (bo kiedy robi się na chwilę nudno, a zawsze w końcu do tego dochodzi, jest przynajmniej na kim zawiesić oko). W drugim odcinku z cyklu Nie dotykać - jestem zajęta! przedstawię Wam moją własną, serialową, fantastyczną ósemkę (z małym bonusem na koniec).

piątek, 13 lutego 2015

Rozważna i romantyczna - Jane Austen


Przez długie lata chlubnie nazywałam się wielbicielką twórczości Jane Austen, mimo że tak naprawdę nigdy nie udało mi się zapoznać z wszystkimi wydanymi tytułami, a i te, które znałam zdążyło się nieco zatrzeć w mojej pamięci. Owszem, zamierzałam nadrobić wszelkie braki - w bliżej nieokreślonej przyszłości - ale prawda jest taka, że gdyby nie seria "Angielskie ogrody"  wydawana przez Świat Książki upłynęłoby sporo czasu zanim znalazłabym odpowiednią motywację. A szkoda, bo "Rozważna i romantyczna" zdecydowanie zalicza się do grona klasyków, które warto przeczytać.

Po śmierci ukochanego męża pani Dashwood musi pogodzić się z kolejną stratą. Trudna sytuacja majątkowa zmusza ją i jej dzieci do opuszczenia rodzinnego domu i zamieszkania w niewielkiej aczkolwiek przytulnej posiadłości Barton. Dwie z jej córek- panny na wydaniu - od razu wzbudzają zainteresowanie lokalnej społeczności. Są piękne, młode i tak różne od siebie jak to tylko możliwe. Starsza Eleonora jest osobą łagodną i dojrzałą jak na swój wiek, gotową oddać swoje serce jedynie człowiekowi rozsądnemu i odpowiedzialnemu. Z kolei uczuciowa i niezwykle impulsywna Marianna marzy o mężczyźnie podobnym do niej samej - szarmanckim, wrażliwym i dzielącym z nią wspólne zainteresowania. Świat, którym rządzą pozycja i pieniądz, szybko jednak koryguje ich spojrzenie na miłość.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Nie dotykać - jestem zajęta!


Miłość jest obecna w naszym życiu codziennie - każdego dnia w roku, ale jakoś tak się przyjęło, że to właśnie luty nazywany jest miesiącem miłości. I choć nie nalezę do miłośników Walentynek i z reguły nieustannie na nie narzekam (och! niedobre, zlodowaciałe serducho singla!), przymkniemy na to oko i pocelebrujemy je razem. Z delikatnym wyprzedzeniem co by zdążyć napomknąć o wszystkim  po trochu i zaspokoić chociaż na chwilę nienasycone apetyty.    A zaczniemy od tego co najprzyjemniejsze - literackich przystojniaków, którzy na chwilę obecną zajmują serducho Kali.

Wspomniałam o tym nie raz i nie dwa, ale dla porządku się powtórzę - moje serducho jest ogromnych rozmiarów (prawdopodobnie wykonano je z niezwykle elastycznego materiału) i stosunkowo łatwo przychodzi mi obdarzyć uczuciem fikcyjnego bohatera - kocham wielu mężczyzn (tych do rany przyłóż i typków spod ciemnej gwiazdy), ale większość owych miłostek trwa dokładnie tyle ile lektura jakiejś powieści. Zdarzają się jednak i takie postacie, którym udaje się utrzymać owe zainteresowanie na dłużej i to właśnie  oni zasłużyli na chwilę uwagi.

sobota, 7 lutego 2015

Córka piekarza- Sarah McCoy


Uwielbiam historie pełne romantyzmu - opowieści, w których wielka namiętna miłość gotowa jest pokonać wszelkie przeciwności losu. Nie oznacza to jednak, że szukam go wszędzie, w każdej możliwej powieści i że to on w głównej mierze rzutuje na moją ocenę. Gdyby tak było sięgałabym tylko i wyłącznie po romanse, ewentualnie patchworkowe twory, w których miłość wciąż odgrywa główne skrzypce, ale gdzieś w tle mamy do czynienia z jakimś wątkiem kryminalnym/wydarzeniem historycznym. Czasami jednak nawet moja romantyczna dusza potrzebuje czegoś więcej. I właśnie to "więcej" otrzymuje w trakcie lektury "Córki piekarza". 

Elsie Schmidt jest naiwną nastolatką, której myśli, mimo rozgrywającej się w tle wojny, zaprzątnięte są pierwszym pocałunkiem, balem czy kieliszkiem szampana. Jest to o tyle możliwe, że cała rodzina dziewczyny znajduje się pod opieką wysoko postawionego oficera SS - mężczyzny, który pragnie poślubić Elsie. Kiedy w wigilię Bożego Narodzenia na progu jej domu staje mały żydowski uciekinier, życie dziewczyny ulega jednak diametralnej zmianie. Sześćdziesiąt lat później w El Paso do cukierni "U Elsie" trafia Reba Adams. Praca nad świątecznym felietonem, nieoczekiwanie zbacza z obranego toru - staje się pretekstem do ożywienia, starej zapomnianej historii...

czwartek, 5 lutego 2015

Zapowiedzi lutowe

ŹRÓDŁO

Jeśli myśleliście, że wydawnictwa rozpieszczają nas styczniowymi zapowiedziami, to nie wiem co powiecie o lutym. Owszem, wśród owych tytułów mam kilku faworytów, ale z przyjemnością przygarnęłabym je wszystkie! (A potem została razem z nimi wyrzucona na próg przez kochaną Pannę M.) Jednak, nie przedłużając, przedstawiam Wam najciekawsze premiery lutego.

4 LUTEGO:


LOSING HOPE - COLLEEN HOOVER

Czasami, aby pójść naprzód, trzeba najpierw sięgnąć głęboko w przeszłość. Przekonał się o tym Dean Holder. Przez wiele lat zmagał się z poczuciem winy, że kiedyś pozwolił odejść małej dziewczynce. Od tego czasu szukał jej uparcie, ale nie spodziewał się, że gdy ponownie się spotkają, ogarną go jeszcze większe wyrzuty sumienia. 

Losing Hope to historia trojga młodych ludzi naznaczonych przez traumatyczne doświadczenia. Każde z nich wybrało inny sposób na to, by sobie z nimi poradzić – nie każde z nich wybrało życie.

Jeśli jesteście ze mną od jakiegoś czasu wiecie jak ogromnie przypadła mi do gustu pierwsza część tej swego rodzaju duologii. Z kontynuacją zwlekałam długo, bo aż do premiery polskiego wydania, ale nie zmienia to faktu, że ogromnie chciałabym się zapoznać z owym tytułem 


MISJA 100 - KASS MORGAN

Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm, który uczynił ją niezdatną do życia, ludzie wciąż przebywają w oddalonej od macierzystej planety stacji kosmicznej. Ściśle egzekwowana kontrola narodzin pozwala im oszczędzać kurczące się zasoby, a dorośli skazani za przestępstwa zostają natychmiast straceni. W obawie, że kolonii pozostało niewiele czasu, Kanclerz decyduje o wysłaniu setki młodocianych przestępców na Ziemię, żeby przekonać się, czy powierzchnia planety nadaje się do ponownego zamieszkania. Czy będzie to dla nich szansa na nowe życie, czy wręcz przeciwnie – pewna śmierć?

W zetknięciu z dziką przyrodą setka zesłańców, prześladowana przez tajemnice z przeszłości, musi walczyć o życie. Nikt nie uważał ich za bohaterów, jednak dla całej ludzkości są ostatnią nadzieją na przetrwanie.

Uwielbiam serial zainspirowany ową powieścią. A mówiąc, że uwielbiam serial w głównej mierze mam na myśli dwójkę bohaterów i ich związek-który-nie-jest-jeszcze-nawet-związkiem czyli Bellamy'ego i Clarke. I dlatego mimo że wiem, że istnieją spore różnice między serialem a książką wiem, że prędzej czy później będę musiała po nią sięgnąć



KRÓLOWA TEARLINGU - ERIKA JOHANSEN

Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem. Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej. 

W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny. 

Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda. . . lub która doprowadzi do jej upadku.

Swego czasu o tej pozycji było głośno na zagranicznym booktubie (chociaż głównie ze względu na to, że w ekranizacji ma zagrać Emma Watson) i chyba dlatego zwróciła moją uwagę podczas przeglądania zapowiedzi. Poza tym, naprawdę nie mogę nie wspomnieć o cudownej oprawie - jeśli będziecie mieć okazje zobaczcie jak prezentuje się na żywo.



SERENA - RON RASH

Jest rok 1929, świeżo poślubieni George i Serena Pembertonowie przyjeżdżają z Bostonu w góry Karoliny Północnej, gdzie zamierzają stworzyć imperium drzewne. Choć George żył tam wcześniej i zdążył nawet spłodzić nieślubne dziecko, Serena jest w tych okolicach nowicjuszką - szybko jednak udowadnia, że potrafi dorównać każdemu mężczyźnie: nadzoruje pracę drwali, poluje na grzechotniki, ratuje nawet życie mężowi. Razem zabijają albo niszczą bezlitośnie każdego, kto traci ich łaski. Kiedy jednak Serena się dowiaduje, że nigdy nie zajdzie w ciążę, postanawia zamordować nieślubnego syna George'a. Matka i dziecko zaczynają walkę o przetrwanie, a gdy w Serenie rodzi się podejrzenie, że George ich chroni, pełne namiętności małżeństwo Pembertonów wali się z wolna w gruzy, opowieść zaś zmierza do szokującego finału.

Uwielbiam Jennifer Lawrence, a w duecie z Bradley'em Cooperem spisuje się wyjątkowo dobrze ( o czym wie każdy kto miał przyjemność oglądać "Poradnik pozytywnego myślenia") dlatego z pewnością będę chciała obejrzeć film. A że lubię poprzedzać seanse  lekturą? Sami rozumiecie.


MASZYNA DO PISANIA. KURS KREATYWNEGO PISANIA - KATARZYNA BONDA

Pisania, jak każdego zawodu, można się nauczyć. Kurs kreatywnego pisania Katarzyny Bondy, królowej polskiego kryminału, da początkującym pisarzom narzędzia, by mogli swoje pisarskie pomysły realizować pewnie, świadomie i coraz doskonalej. Wyjaśni, jak wygląda struktura powieści i w przystępny sposób uporządkuje teorię konstruowania tekstów literackich. Pomoże także przyszłym pisarzom w odkrywaniu ich mocnych stron, otworzy ich na inną percepcję świata, nauczy samodyscypliny oraz tego, jak szukać tematów i pomysłów. 

„Tak, uczę ludzi pisać. Lubię dzielić się swoją wiedzą, pomagać adeptom, wydobywać ich z odmętów grafomanii. Spokojnie, to nie przytyk, gdyż każdy pisarz jest trochę grafomanem. Nie piszę za moich podopiecznych, nie redaguję, nie narzucam im swojej percepcji świata. Staram się jedynie - jak akuszerka - pomagać w ich „literackich porodach”. Bo pisanie książek to nie poezja, gdzie pocałunek Muzy zapładnia twórcę do napisania wiersza, zaś iluminacja jest cenniejsza niż warsztat. Pisanie książek to ciężka, także fizyczna, praca. By napisać kilkaset stron powieści trzeba mieć naprawdę twardy koniec kręgosłupa, a przy tym jednak nadal pozostać artystą. Moim zdaniem to właśnie literatura – a nie film, jak przekonywał towarzysz Lenin – jest królową sztuk. I choć kiedyś sama nie wierzyłam, że to ma sens, bojkotowałam, wyśmiewałam, kpiłam, dziś odszczekuję publicznie: pisania można, a nawet trzeba się nauczyć!”. Katarzyna Bonda

Nie miałam okazji uczestniczyć w żadnych warsztatach z udziałem Katarzyny Bondy, ale słyszałam wiele dobrego na ich temat. A że kiedyś, dawno marzyłam o karierze pisarza - z chęcią chociaż przeglądnęłabym  "książkowy kurs" pani Bondy.

9 LUTEGO:



PIĘKNY DRAŃ - CHRISTINA LAUREN

Wymagający, bezwzględny ... i absolutnie nie do odparcia! "Piękny drań"…

Chloe Mills, uzdolniona i pracowita studentka MBA ma tylko jeden problem: swojego szefa, Ryana Bennetta. Jest wymagający, nie przebiera w słowach i nie liczy się z uczuciami innych – ale nie sposób mu się oprzeć.

Bennett Ryan wrócił z Francji do Chicago, aby podjąć znaczące stanowisko w wielkiej firmie rodzinnej. Nawet nie przyszło mu do głowy, że asystentka, która współpracowała z nim na odległość przed jego przyjazdem, to wystrzałowa, niewinnie prowokacyjna i wyjątkowo irytująca istota, którą teraz będzie widywał codziennie. Pomimo plotek nigdy nie romansował w pracy, Chloe jest jednak pokusą, której trudno się oprzeć…
Jednak gdy ich wspólne pragnienie dochodzi do granic wytrzymałości, Bennett i Chloe będą musieli zdecydować, co są gotowi poświęcić dla siebie nawzajem…

Ten tytuł pojawił się kiedyś w jakimś zestawieniu "Kiedy polskie wydanie" na jednym z książkowych blogów. Już wtedy zwrócił moją uwagę chociaż wciąż nie jestem do końca pewna czy jest to mój typ literatury. Ale ten tytuł z pewnością przypadłby do gustu mojemu mamutkowi. Nie wykluczone więc, że jej go sprawię i sama przyglądnę mu się z bliska ;)

11 LUTEGO


WIADOMOŚĆ - TOVE JANSSON

Wiadomość to wybór najlepszych opowiadań Tove Jansson, którego dokonała sama Autorka. Tworzą one portret jednej z najbardziej twórczych artystek XX wieku. Książka (wydana po raz pierwszy w oryginale w 1997 roku) była pożegnaniem Tove z twórczością pisarską, ostatnią wiadomością wysłaną do czytelników. Opowiadanie to forma, której Tove Jansson najchętniej używała, a pisząc dla dorosłych, opanowała ją do perfekcji. Sławę przyniosły jej jednak głównie książki pisane dla dzieci, z kultowymi, tłumaczonymi na wiele języków, wielokrotnie wznawianymi opowieściami o Dolinie Muminków na czele. Tym razem widzimy inną Tove – która tworzy przejmującą, doskonale skomponowaną prozę dla dorosłych. Prezentowane w tomie opowiadania, wybrane przez Tove Jansson do jej ostatniej książki, pochodzą ze zbiorów opublikowanych w ciągu dwudziestu lat (znalazły się tu między innymi stanowiące klasykę gatunku Wiewiórka i Dom dla lalek). Pięć utworów (w przekładzie Teresy Chłapowskiej), które znalazły się w Wiadomości, są znane polskiemu czytelnikowi z książki Podróż z małym bagażem. Pozostałe – będą pierwszym spotkaniem z Tove Jansson, jakiej nie znamy. We wstępie do książki Philip Teir pisze: „Szkoda mi ludzi, którzy znają Tove Jansson tylko jako autorkę Muminków. Oczywiście chronologicznie trolle pojawiły się przed książkami dla dorosłych. Ale jeśli nie czytało się jej powieści i opowiadań, to jakby nie znało się Tove Jansson. Naprawdę. Z drugiej strony – jak miło pomyśleć, że ma się jeszcze tyle do odkrycia”. Z Tove Jansson się nie wyrasta, wręcz przeciwnie: z czasem dorasta się do jej pisarstwa, o którym wciąż za mało wiemy – do książek adresowanych do dojrzałych odbiorców


Był okres, kiedy uwielbiałam twórczość Tove Jansson - bo i kto nie kochał Muminków, nigdy nie miałam jednak okazji zagłębić się w  pozostałą twórczość autorki - zwłaszcza tą skierowaną do dorosłych odbiorców.

18 LUTEGO:


CZERWONA KRÓLOWA  - VICTORIA AVEYARD


"– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]

– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. –  Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?"

Tak jak wam wspomniałam przy okazji styczniowych linków miesiąca, pierwotnie nie miałam zamiaru sięgać po ową powieść, ale Wasze niezwykle entuzjastyczne przedpremierowe opinie skutecznie zmusiły mnie do zmiany decyzji.  Wręcz nie mogę się doczekać!


NIEPRZEKRACZALNA GRANICA - COLLEEN HOOVER

Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozejdą się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą? Colleen Hoover wprowadza czytelników w pełen miłości i dylematów świat młodych, stojących na progu dorosłości ludzi.

Pierwszy tom nie stał się tak popularny w Polsce jak  "Hopeless", ale i tak jestem przekonana, że to cudowne lektury - z tego też powodu zaopatrzyłam się już w "Pułapkę uczuć".



KASACJA - REMIGIUSZ MRÓZ

Manipulacje, intrygi i bezwzględny prawniczy świat…

Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Wina wydaje się oczywista, a morderca przez 10 dni nie pozbywa się ciał swych ofiar.

W kancelarii Żelazny&McVay sprawę prowadzi Joanna Chyłka, nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w ostatecznej batalii sądowej. Pomaga jej młody aplikant – Kordian. Mimo różnicy wieku ich znajomość rozwija się nie tylko na płaszczyźnie zawodowej. 

Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą. Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż sami mogliby przypuszczać.

Tyle się nasłuchałam na temat fenomenu Remigiusz Mróza, że wreszcie chciałabym sprawdzić czy rzeczywiście jest on tak wszechstronnym i dobrym autorem. 



19 LUTEGO:


MILCZĄCA SIOSTRA - DIANE CHAMBERLAIN


Autorka licznych bestsellerów Diane Chamberlain napisała wielowymiarową opowieść o siostrach i mrocznych tajemnicach. Riley MacPherson przez całe życie sądziła, że jej starsza siostra Lisa we wczesnej młodości popełniła samobójstwo. Teraz, ponad dwadzieścia lat później, odnajduje dowody, że to nieprawda. Lisa żyje. Przybrała nową tożsamość. Dlaczego jednak przed laty postanowiła uciec z domu i jakich tajemnic strzeże do dziś? Poszukując prawdy, Riley musi zdecydować, co  przeszłość oznacza dla jej obecnego życia. A jeśli całe twoje dotychczasowe życie okazuje się zbudowane na kłamstwie… Co byś zrobiła? Czy chciałabyś poznać prawdę? 
Powieści Diane Chamberlain są, według krytyków… Mocne. „Library Journal” Wciągające. „Booklist” Pasjonujące. „Publishers Weekly” Diane Chamberlain jest wielokrotnie nagradzaną autorką dwudziestu dwóch powieści. Dotychczas nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazały się: „Prawo matki”, „Kłamstwa”, „Szansa na życie”, „Tajemnica Noelle”, „Sekretne życie CeeCee Wilkes”, „Zatoka o północy”, „W słusznej sprawie” oraz „Dobry ojciec”. Pisarka mieszka w Karolinie Północnej

Uwielbiam powieści Diane Chamberlain i z przyjemnością kolekcjonuje je wszystkie w swojej biblioteczce. Tego tytułu też nie może tam zabraknąć! Zwłaszcza, że zapowiada się niesamowicie!


A Wy na jakie tytuły czekacie?

poniedziałek, 2 lutego 2015

To nie jest kraj dla starych ludzi - Cormac McCarthy

Nie zawsze jest tak, że to co zachwyca wszystkich innych, zachwyca i nas samych. Myślę, że nie znajdzie się wiele osób, które się ze mną w tej kwestii nie zgodzą. Przekonałam się o tym na własnej skórze nie jeden raz i, niestety, mam wrażenie, że jeszcze nie raz się w tym przeświadczeniu utwierdzę. Tak to już jest - każdy z nas ma po prostu inny gust. Prozie McCarthy'ego chciałam dać  jednak mimo wszystko jeszcze jedną szansę. Po dobrej, ale nie fenomenalnej "Drodze" dostrzegłam w autorze spory potencjał i miałam nadzieję, że w innym utworze uda mu się go w pełni wykorzystać. A że akurat "To nie jest kraj dla starych ludzi" był pod ręką? Cóż, uznałam, że to doskonała szansa na sprawdzenie.

Llewelyn Moss ma pracę, dom i młodą małżonkę, ale także brak perspektyw na świetlaną, dostatnią przyszłość. Pewnego dnia, w trakcie polowania na antylopy, znajduje na pustkowiu podziurawione i porzucone samochody a wokół nich - zwłoki mężczyzn. Po względnych oględzinach, Llelewyn znajduje dwie walizki - jedną pełna narkotyków, drugą - pieniędzy. Nie zastanawia się długo - działa szybko, pod wpływem emocji. Ucieka z miejsca zdarzenia, razem z walizką pieniędzy. Ktoś postanawia się jednak upomnieć o swoją własność. Śladem Llelewyna podążą Anton Chigurha - bezwzględny, psychopatyczny morderca, Rozpoczyna się pościg - zabawa w kotka i myszkę. Stawką nie są już jednak tylko i wyłącznie pieniądze, lecz życie. 

"To nie jest kraj dla starych ludzi" wydaje się być kwintesencją prozy McCarthy'ego, o ile mogę tak powiedzieć po lekturze zaledwie dwóch jego tytułów. Choć tym razem autor nie przedstawia wizji świata post-apokaliptycznego, trudno jest pozbyć się wrażenia, że rzeczywistości z kart powieści niewiele ma wspólnego z tą, w której żyjemy na co dzień. Świat McCarthy'ego jest zimny i brutalny, wolny od wszelakich zasad moralnych.  Tutaj nie ma poczucia bezpieczeństwa czy sprawiedliwości. Każdy żyje według własnych zasad, a kolejny dzień może równie dobrze być tym ostatnim.

Biorąc pod uwagę ów fakt, kluczowe wydaje się znaczenie tytułu. "To nie jest kraj dla starych ludzi" Starych - to znaczy żyjących wedle dawnych zasad moralnych? Uosobieniem sprawiedliwości, jedynym jasnym punktem , wydaje się być postać lokalnego szeryfa. To właśnie on jako jedyny wydaje się jeszcze wierzyć w sprawiedliwość i prawdę, co zresztą zostaje podkreślone przez krótkie wtrącenia przed każdym rozdziałem. Przedstawione w narracji pierwszoosobowej wypowiedzi zawierają przemyślenia nad sensem życia i boga i, nawet mimo nieco zbyt dużego patosu, niosą ze sobą pewne mądrości.

Świat Cormaca McCathy'ego, tak jak już wspomniałam, charakteryzuje się niezwykłą wręcz brutalnością, co w dużej mierze może wynikać z faktu, że jest to świat niemal całkowicie zdominowany przez mężczyzn. Po raz kolejny w powieści McCarthy'ego kobiety zostają zepchnięte na dalszy plan (a i tak można je zliczyć na palcach u jednej ręki). Widać to tym bardziej, że dziewięćdziesiąt procent męskiego grona bohaterów to tacy stereotypowi faceci z krwi i kości - bezwzględni, skłonni do brutalności i przemocy, i ślepo dążący do załatwienia własnych interesów

Cormac McCarthy nie rezygnuje ze swego specyficznego stylu, który nie sposób pomylić z żadnym innym autorem. Niezwykle lakoniczny, ubogi w słowa a bogaty w treść-doskonale pasuje do wizji świata jaką przedstawia autor. Jedyne co mnie irytuje to konsekwencja w tym by wypowiedzi bohaterów nie zaczynać od żadnych konkretnych graficznych wyróżników. Trudno mi się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza, że autor przeplata wypowiedzi z rozmyśleniami bohaterów.

"to nie jest świat dla starych ludzi" to kumulacja wszelkich walorów artystycznych prozy Cormaca McCarthy'ego Jest brutalnie, bezwzględnie, a przy tym oszczędnie w słowach. I nie w tym nic złego, tyle że ostatnim razem Cormac McCarthy mnie w takiej formie nie zachwycił i nie zrobił tego również tym razem. Szkoda, ale i tak nie uważam czasu poświęconego na lekturę za stracony. Cormac McCarthy ma warsztat i pomysły, które mogą zachwycić czytelników. Może Was nieco bardziej niż mnie.

★★